Back to Stories

Cud: Kiedy I Dlaczego świat Wydaje się Promienny

Patrzę na kratownicę sopli, które zwisają przed oknami mojego biura w zimny, zimowy poranek. Lód lśni tak jasno, że bezpośrednie spojrzenie na sztylety oślepia...

Każdy sopel lodu podlega prawom fizyki, zgodnie z którymi w temperaturach poniżej 0°C cząsteczki wody porzucają fazę wodną i przekształcają się w nowy, samoorganizujący się wzór. Sople podlegają również prawu grawitacji, które przyciąga naprzemiennie zamarzające i rozmarzające krople w kierunku środka Ziemi, tak że moje okna zdobi zasłona lśniących szpilek. Te sople skąpane są w cudownym promieniowaniu elektromagnetycznym wysyłanym przez słońce z odległości ponad dziewięćdziesięciu milionów mil. Gdy fotony zderzają się z lodem, diamenty światła załamują się w kolorze czerwieni na zasłonie kordelasów. Chociaż ta płonąca galeria jest wytworem praw naukowych, kody są nieprecyzyjne. Każdy sopel jest dziwaczny, poszarpany, niepowtarzalny. Każda broń przekształca się na moich oczach, gdy zimne powietrze i fotoniczny elektromagnetyzm ścierają się, zamarzając i rozmrażając, podczas gdy grawitacja niczym sędzia przyciąga krople w dół.

Kiedy od czasu do czasu odwracam wzrok od sopli, dostrzegam dwa jastrzębie rdzawosterne siedzące na górnej gałęzi topoli lombardzkiej na działce mojego sąsiada. Jastrzębie siedzą niczym posągi na poobijanych, wysokich konarach, gdzie prawdopodobnie ogrzewają się falami fotonicznymi, które zamieniają się w ciepło po zderzeniu z białymi piórami na odwłoku ptaka.

Wszystko w tym obrazie bezruchu jest w ruchu. Sople zmieniają kształt, gdy je obserwuję, od czasu do czasu spadając w śnieg. Wielkie ptaki nie stoją nieruchomo, lecz w gotowości, gotowe do oderwania się w pogoni za kalorycznym pożywieniem. Mój umysł również faluje białym zdumieniem. Człowiek, ptak i lód – wszystkie zawierają w swojej wodzie atomy wodoru od zarania dziejów. Rudoogonki noszą w sobie podobne informacje w tym samym kodzie genetycznym, co norniki, które jedzą – kodzie skonstruowanym trzy do czterech miliardów lat temu i po raz pierwszy świadomie odbitym w ludzkim umyśle zaledwie pięćdziesiąt lat temu. Dopiero w latach 60. XX wieku zespoły biologów, w tym Francis Crick, Marshall Nirenberg i wielu innych, po raz pierwszy odzwierciedliły w swojej świadomości sekwencje informatyczne, które tworzą „kodony” DNA, dzięki czemu życie w końcu stało się świadome siebie jako sekwencyjnej informacji.

Człowiek, ptak i lód to kosmiczne konglomeraty, tymczasowi mieszkańcy, dzieła sztuki w tej samej instalacji. W tym małym tyglu przestrzeni, na tym przypadkowym przyjęciu urodzinowym, pełnym tworzenia i topienia, uniwersalny artysta gra...

Moje spekulacje urywają się, gdy jastrzębie odlatują, orkiestracja się zmienia, mój wielki statek Ziemi żegluje przez elastyczną, czarną czasoprzestrzeń, zmieniając kąt nachylenia względem słońca. Sople nagle wydają się matowoszare.

W wielowymiarowym potencjale wszechświata kryją się możliwości ludzi, ptaków i lodu. Stworzenie nigdy się nie zatrzymuje ani nie stoi w miejscu. Przepływy formują się i tracą formę. Kierują nimi prawa i historia. Stworzono tak wiele rzeczy i w jednej złotej chwili ogarnął mnie ich cud.

Aby ta chwila zachwytu mogła nastąpić, siedzę tu w swoim biurze, podczas gdy moja planeta pędzi przez przestrzeń z prędkością około pięciuset tysięcy mil na godzinę (w tym przybliżeniu jest wiele ruchów: Ziemia krążąca wokół Słońca, Słońce poruszające się w Drodze Mlecznej, galaktyka przesuwająca się do przodu wraz z rozszerzającą się przestrzenią), przez jaskinie, które mają (przynajmniej) czternaście miliardów razy sześć bilionów lat świetlnych szerokości, moja planeta dała początek życiu około trzy do czterech miliardów (miliardów) lat temu i stworzyła w tym długim okresie około pięćdziesięciu miliardów gatunków, i pokryła się utlenionym oddechem roślinnym i wprowadziła oddychające tlenem organizmy, i rozwinęła w grze życia przez ostatnie setki milionów lat skomplikowane ssaki, które mają coraz bardziej złożone umysły, wszystko to wirujące w górze w moich stu bilionach komórek, stu bilionach informatycznych nici DNA, septylionach ATP i tysiącach innych inteligentnych cząsteczek, zawierających oktylionów atomów wirujących z koordynacją i precyzją i śmigając precyzyjnie między sobą przez niezliczone nano-przerwy, podczas gdy tworzenie i niszczenie przynoszą mi życie i śmierć poprzez swoją chaotyczną zabawę.

Chwila sopli i ptaków wylewa się z kosmicznej fontanny. Chwila świadomości sopli i ptaków jest czymś więcej i czymś innym niż wszystko inne. Ale nie ma miejsca spoczynku, a scena toczy się dalej.
Share this story:

COMMUNITY REFLECTIONS