W każdym kryzysie mojego życia nauka pomogła mi znaleźć drogę. Oznacza to zwracanie uwagi, pozwalanie sobie na odczuwanie i myślenie, patrzenie na rzeczy z różnych perspektyw, zbieranie najlepszych dostępnych informacji, próby łączenia kropek i „życie pytaniami”, gdy odpowiedzi mnie omijają.
Dlatego uwielbiam ten fragment powieści TH White'a „The Once and Future King”, opartej na legendzie o królu Arturze. Czarodziej Merlyn, któremu powierzono edukację młodego Artura, przemawia do przyszłego króla w tym, co nazwalibyśmy „momentem nauki”.
Jako Amerykanie i obywatele świata, jesteśmy w momencie nauki zwanym „pandemią”, a ja próbuję się uczyć. Oto kilka rzeczy, których uczę się w tym momencie — momencie, w którym mam nadzieję i modlę się o dobro wszystkich. Daj nam znać, czego się uczysz:
Uczę się więcej o pewnych osobistych dynamikach. Ponownie walczę ze starymi wewnętrznymi wojnami między strachem a wiarą, samodzielnością a szukaniem pomocy. Gdy niektóre z następstw tego kryzysu do mnie docierają, zamiast pytać „Dlaczego ja?”, uczę się pytać na nowo „Dlaczego nie ja?”
Coraz bardziej poznaję dobre serca ludzi, którzy wyciągają rękę w sposób odzwierciedlający nasze wspólne człowieczeństwo. Jestem wzruszona tymi, którzy pytają: „Jak się masz? Czy mogę jakoś pomóc?” i wyraźnie chcą wiedzieć.
Dowiaduję się więcej o milionach ludzi na całym świecie, którzy każdego dnia swojego życia znajdują się w „kategorii wysokiego ryzyka” — nie ze względu na wiek czy stan zdrowia, ale ze względu na rasę, religię, narodowość, płeć, orientację seksualną lub ubóstwo. Żyją w nieustannych pandemiach rasizmu, seksizmu, nacjonalizmu, homofobii, strukturalnych nierówności ekonomicznych i konfliktów zbrojnych. Teraz mam maleńkie okno, aby przez chwilę zajrzeć w ich doświadczenia. Obym nauczył się wszystkiego, czego mogę, i oby moja wiedza się utrzymała.
Dowiaduję się więcej o ludziach, którzy do niedawna występowali przeciwko „Wielkiemu Rządowi” i temu, co nazywają „Socjalizmem”. Teraz domagają się interwencji federalnej na każdym poziomie — od opieki zdrowotnej, przez ratowanie korporacji, po naprawy na „wolnym” rynku, które uratują ich 401K. Czy widzą, co dzieje się z ich „przekonaniami”, gdy TO ONI, a nie pozbawieni majątku, są zagrożeni? Gdy ich osobista burza minie, czy będą pamiętać, jak się odwrócili, czy też odwrócą się?
Coraz bardziej dowiaduję się, co to znaczy, cytując Merlyna, „widzieć świat wokół siebie zdewastowany przez złych szaleńców”. Dewastacja nie zawsze następuje z morderczą szybkością 11 września. Może zacząć się od małych rzeczy, które pozostają niezauważone, takich jak decyzja #45 z 2018 r. o wyeliminowaniu zespołu reagowania na pandemię NSC, co przydałoby się kilka miesięcy temu.
Dlaczego przywódca miałby zwalniać ekspertów w ten sposób? Z wypowiedzianych słów i działań podjętych w ciągu ostatnich trzech lat odpowiedź wydaje się jasna: „Pewne rzeczy stoją na drodze do uczynienia Ameryki Wielką Ponownie, w tym Wielki Rząd, Głębokie Państwo, nauka, fakty, trudne pytania, prawdomówni i dysydenci”. Więc nikogo nie powinno dziwić, że #45, zapytany dlaczego to zrobił, powiedział: „Obrzydliwe pytanie”. „Nic o tym nie wiem”. „Nie biorę za to żadnej odpowiedzialności”.
Jeśli odpowiedzialność nie kończy się TAM, to chyba kończy się TUTAJ — na nas, ludziach, którzy mamy szansę wyciągnąć wystarczająco dużo z tego kryzysu, aby naprawić Statek Państwa i przywrócić go na właściwy kurs. Obyśmy przetrwali burzę i wyciągnęli z niej wnioski.

***
Po więcej inspiracji dołącz do nas w rozmowie z Parkerem Palmerem w czwartek 9 kwietnia na temat Courage & Vulnerability: Corona and the Wisdom of Elders. Więcej szczegółów i informacje o RSVP tutaj.
COMMUNITY REFLECTIONS
SHARE YOUR REFLECTION
2 PAST RESPONSES
Hello Parker,
Thank you for your reply. I’ve read your words a number of times and given this much thought. Can I share a story with you, a memory that keeps returning to me?
When I was a girl our family took a trip to visit my grandparents. Waking in their home that first morning, we gathered around the breakfast table and paused while my grandfather prayed. He prayed from his heart, blessings for his family, expressions of gratitude, for our country and for our President. Grandpa prayed blessings for the President’s health, for the decisions he would be faced with for our country that day, and for the wisdom to know how to lead our country in the best way possible.
I remember asking Grandpa later about that. I asked something to the effect of, “Shouldn’t you only pray for him if he’s a good president, someone you voted for, someone you think is doing a good job? (Apparently I didn’t think our president at the time met certain criteria)
Grandpa’s firm answer was something like, “Oh, no! He is The President of our country! We don’t complain about him. He has a very important job to do and it’s hard work. We don’t know all that he has to consider when making a decision. God has allowed him to be our president for a reason and we pray for him everyday. And we speak of him with respect.”
What would our country look like if we looked at President Donald Trump through Grandpa’s eyes? What if we expanded the view to include our least favorite political party? And the people who support that party? Is it possible that that kind of respect and acceptance could trickle its way back into our communities and find its way into our very own home?
“Grandpa, tell me ‘bout the good ol’ days...”
Thank you for listening.
[Hide Full Comment]Kindly,
Penny
Please, Parker Palmer, rise above the dissent , division, fear and hatred. Sure, you aren’t against the above mentioned list of groups....you’re just against the people on a different list, one’s that you’ve decided are the new unacceptable. The new list of people that are ok to hate. It’s still hate. It’s still causing division. It’s not about love. It’s about fear and the need to control. You must overcome this. People are looking up to you. Show the better way.