Przez ostatnie kilka lat stałem się wielkim zwolennikiem Smile Cards . Założenie stojące za tymi małymi kartkami jest proste: zrób anonimowy akt dobroci i zostaw kartkę, zapraszając odbiorcę do przekazania dalej. Jeśli to zrobi, łańcuch będzie trwał dalej, powodując „fale” dobroci rozchodzące się na zewnątrz.

Karty Uśmiechu są cudowne w sposób, którego nie potrafię zliczyć. Małe, proste, skromne — a jednak potężne, ponieważ jeden akt dobroci może być początkiem długiego łańcucha . Ale ze wszystkich tych powodów, głównym powodem, dla którego ich używam, jest subtelna zmiana, która zaczęła zachodzić w moim sposobie myślenia .
Niedawno leciałem samolotem i czytałem intrygującą książkę o finansach, którą dał mi mój przyjaciel. Gdy samolot wylądował, poczułem, że ktoś puka mnie w ramię. To był starszy pan, który pytał o moje przemyślenia na temat książki. Okazało się, że słyszał o niej i był ciekawy, żeby ją przeczytać. Przekazałem mu moją opinię na temat interesującej lektury, ale wtedy przyszła mi do głowy myśl: dlaczego po prostu mu jej nie dać? W tamtym czasie książka nie była nawet dostępna w USA, więc ją mu oddałem. Oczywiście początkowo odmówił, ale przedstawiłem najlepsze argumenty i po krótkiej wymianie zdań mężczyzna przyjął książkę ze łzami w oczach. Powiedział mi, że trudno mu zrozumieć, dlaczego miałbym to zrobić, ale że jakoś odwdzięczy się tym samym.
Teraz, w wielkim schemacie rzeczy, ta historia nic nie znaczy. Mam na myśli, że to po prostu podarowanie komuś książki. Każdy może to zrobić. Ale... ta myśl, myśl „dlaczego po prostu nie dać mu książki?”, była dla mnie czymś zupełnie nowym. Przez kilka poprzednich miesięcy chodziłem z kartami Smile Cards w portfelu. To, co początkowo zaczęło się jako miły temat do rozmowy na przyjęciach, przerodziło się w stos miłych gestów, które musiałem po prostu wyrzucić.

Powoli moja perspektywa zaczęła się zmieniać. Zamiast zastanawiać się, jak mogę manipulować sytuacjami na swoją korzyść, mój umysł był zajęty próbami wymyślania sposobów, w jakie mógłbym poprawić komuś dzień. Karty były kieszonkowym impulsem do bycia lepszym człowiekiem! Zacząłem zdawać sobie sprawę, że to, co niosłem, to nie były po prostu miłe karty — niosłem potencjał hojności w każdej interakcji. Wszystko to prowadzi mnie z powrotem do dnia, w którym wręczyłem książkę nieznajomemu. Było to niesamowite właśnie dlatego, że było zwyczajne. Przeżyłem moment, w którym chciałem dać z przyzwyczajenia; prawie jakby był to jedyny sposób, w jaki wiedziałem, jak zareagować na sytuację. W tym momencie nie było różnicy między nieznajomym a zaufanym przyjacielem. A najpiękniejsza część? Po tym, jak wręczyłem mu książkę, osobą podskakującą i podekscytowaną przez resztę dnia byłem — ja .

Teraz zdaję sobie sprawę, że dosłownie przeprogramowałem swój mózg, że stały wysiłek, aby robić małe rzeczy dla innych, prowadzi do tego, że większe akty dawania są „oczywiste”. Co więcej, doprowadziło to do zmiany perspektywy z bycia skupionym na wynikach na bycie skupionym na procesie. Nie oczekuj, że świat się zmieni, po prostu dawaj teraz bez żadnych warunków i ufaj, że siła aktu będzie kontynuować proces przeprogramowywania u wszystkich zaangażowanych.
Widziałem w swoim życiu, jak efekt domina prowadzi do zmian zarówno zewnętrznych, jak i wewnętrznych. Chociaż niekoniecznie potrzebuję Kart Uśmiechu, aby kontynuować ścieżkę, to na pewno są świetną wymówką :)
COMMUNITY REFLECTIONS
SHARE YOUR REFLECTION
7 PAST RESPONSES
You had me at Kindness, Birju :). I can see the ripples in the once still pond and they are beautiful <3
Really appreciate the wonderful comments here! Thank you for walking the path of service!
This is amazing. The simple concept of smile cards is awesome and I'd never heard about them, yet they have been out since 2003. How cool. I'm in. My mind already started spinning about what I could do for somebody today.
The feeling of being kind and making someone's day is priceless. I always keep in mind how I would feel or how I would want to be treated. Kindness warms hearts...and think of all the great things that can happen when a heart is warmed! Ripple Effect!
These days Smile cards are always in my pockets, in my bag, leaving home without them is like going out without shoes :-) and the Universe always finds the most amazing ways for me to make use of them, either with a generous tip to the waiter, or the singer on the street, left inside a book at the library, maybe one day someone will write one of those books "1001 ideas" to use a smile card. Of course the smile card is just a good excuse to spread some kindness in the world. I have seen people's life change over night with the power of kindness, instead of concentrating in what's bothering them, they decided to look around and find out where to help, once they shift their attention to the needs of others amazing things happen. The biggest lesson I have learned in my kindness journey is that the time to be kind is NOW.
I agree Tabbi, my husband has been posing this question for the past few months: How is it that we teach our children to share, to work out differences, that caring for others, being honest, and being kind are the most important qualities to aspire to.....what changes when we become adults? What happens? What in our adult culture turns?
It is strange that in today's times small acts of kindness have become difficult to understand.
I'm a muslim and it is part of our religion and our way of life, so its nothing new to me. I have grown up with acts of kindness all around, being given and being taken.
I know its a part of christianity too. Some of the kindest people I have come across have been christians.
So...then what has happened? The capitalist way of thinking has spread over the world. like a disease