Back to Stories

Poszukiwanie Lepszych sposobów myślenia I Bycia

W sierpniu 2016 roku DailyGood przedstawił poruszającą historię „Buddowie w celi śmierci” – wielowymiarową współpracę dwojga przyjaciół korespondencyjnych, z których jeden to kobieta z Finlandii, a drugi to mężczyzna skazany na karę śmierci w Stanach Zjednoczonych. Oto dalszy ciąg ich podróży, która wciąż się rozwija…

Uwaga: W sobotę, 24 września 2016 r., odbędzie się globalna telekonferencja z Marią Jain, fińską połową tego niezwykłego duetu. Więcej informacji o telekonferencji i możliwość potwierdzenia uczestnictwa znajdziesz tutaj.


Sztuka, rozwój wewnętrzny i przyjaźń. „Buddhowie w celi śmierci” to opowieść o głębokiej podróży, która rozgrywa się w najciemniejszych miejscach, wysyłając promienie światła na zewnątrz.

Niewielka przestrzeń na poziomie ulicy, która kiedyś była tymczasowym biurem dla młodych helsińskich start-upów, idealnie przekształciła się w galerię. Długi stół, dziesiątki kolorowych karteczek samoprzylepnych i masywna gra zręcznościowa ustąpiły miejsca dziełom sztuki i narracjom w technice mixed-media, umieszczonym na ścianach, oraz obrysowi celi izolacyjnej w skali 1:1 przyklejonemu taśmą do podłogi.

Naklejka na oknie głosiła: Buddowie w celi śmierci.
Wieczór przed otwarciem


Cicha ulica w stolicy Finlandii stała się teraz miejscem wystawy sztuki opowiadającej historię Moyo, więźnia skazanego na karę śmierci w Stanach Zjednoczonych. Jak do tego doszło?

Cofnijmy się o 27 miesięcy.

Wiosną 2014 roku natknąłem się na stronę internetową więziennej inicjatywy korespondencyjnej. Nie wiedziałem, że coś takiego istnieje. Zaciekawiony, zajrzałem na stronę. Misja pielęgnowania pozytywnych kontaktów znalazła odzwierciedlenie w moim sercu.

Wśród tysięcy reklam zobaczyłem Moyo. Byliśmy w tym samym wieku. Kiedy dopiero zaczynałem studia, Moyo został skazany na śmierć za odebranie życia dwóm osobom. Wspólnymi mianownikami naszych obecnych ścieżek życiowych były joga, medytacja i sztuka.

Postanowiłem napisać do Moyo. Rozpoczęła się wymiana listów, krzyżując się przez Atlantyk z prędkością do dwóch tygodni w jedną stronę.

Moyo odkrył sztukę w więzieniu. W izolacji, w odosobnionej celi, dała mu ona przestrzeń do zmagania się z trudnymi emocjami, do odzyskania swojej narracji, do pracy nad transformacją. Na początku ta przestrzeń, jak sam mówi, była „wypełniona bólem, gniewem i smutkiem… To było po prostu moje najgorsze doświadczenie w formie obrazu”.

„Potem, po kilku latach i po przeczytaniu książki Alexa Greya Misja sztuki, zdałem sobie sprawę, że sztuka może być wykorzystywana do podnoszenia na duchu i uzdrawiania”.
Każdy z nas ma coś wartościowego dla innych. Musimy to tylko znaleźć.


Moyo zaczął malować portrety Buddy. Uświadomił sobie, że studiując ten wizerunek i jego znaczenie, mógłby zbliżyć się do jego istoty: „Może to przyniosłoby coś dobrego mnie, a w rezultacie także komuś innemu”.

Pod koniec 2015 roku otrzymałem od Moyo w prezencie takie studium. Spokojny portret „Yogini” został pokolorowany żywymi pastelami. Jednocześnie Moyo podzielił się swoją opinią na temat tego, jak chciałby pracować nad projektami kreatywnymi, które wykorzystują jego siłę życiową dla dobra nie tylko jego samego.

Ziarno zostało zasiane w glebie mojego umysłu: muszę zorganizować wystawę sztuki dla Moyo. Zgodził się na ten pomysł. Nie mając jasnego pojęcia, jak, gdzie i kiedy, zaczęliśmy podążać tą ścieżką.

Po drodze pojawili się właściwi ludzie, którzy pomogli nam to zrealizować. Kiedy otwieraliśmy wystawę 11 sierpnia, nie wszyscy od razu się zmieścili. W ciągu kolejnych jedenastu dni odwiedziło ją prawie 300 osób. I zostali na dłużej.

Każdego dnia zaszczytem było dla mnie przebywanie w tej przestrzeni, gdy zgłębiali prace i historię Moyo. Widziałem, jak ich spojrzenia wędrują tam i z powrotem między pracami na ścianie a katalogiem w ich dłoniach, jak pochylają się do przodu, by przyjrzeć się bliżej, i cofają, by oddalić się, a ich stopy mierzą przestrzeń w obrysie celi na podłodze. Widziałem ich skupione oczy, gdy czytali osiem oprawionych stron maszynopisu odpowiedzi Moyo na moje pytanie: „Co dla ciebie znaczy czytanie?”.
Lepsze sposoby myślenia i bycia.


W tym wszystkim wyczuwalny był pewien szczególny charakter: pewna otwartość serca. Przejawiała się ona w cichej obecności, w dzielonych refleksjach i w uściskach wymienianych między nieznajomymi.

Pamiętam cichego mężczyznę, którego oczy zaszły łzami, gdy otrzymał w prezencie plakat z wystawy. I starszą panią, artystkę, której trudno było wpisać się do księgi pamiątkowej, bo była za nisko na parapecie. Kiedy zaproponowałem, że podniosę jej księgę, powiedziała: „Nie trzeba, uklęknę, warto”.

Jedna z odwiedzających opowiedziała, że ​​niedawno dowiedziała się o starożytnych greckich koncepcjach czasu: chronos – czas chronologiczny, czyli chronos, i kairos – momenty, które nas zmieniają.

„Ci, którzy są na tyle odważni, by wejść w swoją pracę z otwartym sercem, mają okazję doświadczyć tego [kairos]” – powiedziała.

Pojawiły się również pełne wątpliwości komentarze, takie jak: „Gdzie są wystawy dla ofiar przestępstw?”. To jest kluczowe pytanie.

Podróżując śladami Buddów skazanych na śmierć, dowiedziałem się, że wiele cierpień ofiar przestępstw pozostaje nieuleczonych, a czasami to właśnie osoba, która wyrządziła krzywdę, może wnieść największy wkład w uzdrowienie ofiary.

Moyo mówi: „Dopuściłem się kilku poważnych czynów i nigdy nie będę w stanie ich cofnąć. Jednak co najmniej mogę zrobić, to poprawić się”.

To jest przestrzeń, z której oferuje swoje dzieła.

Po doświadczeniu tej przestrzeni, jeden z gości powiedział: „Tyle myśli, tyle pytań. Brak pełnych odpowiedzi. Tylko podróż, która zaprasza do zatrzymania się na chwilę”.
Ze swojej odosobnionej celi za oceanem Moyo był głęboko obecny w Helsinkach.


I jeszcze jedno: „Jesteś parą, który dzieli się swoim odkryciem, cząstką spokoju, aby inni, którzy są na krawędzi trudności, mogli uzyskać zapewnienie, że warto iść dalej. Jestem wdzięczny, że to robisz. I dla dobra ludzkości jest to konieczne”.

„Czuję się większy niż jestem” – tak Moyo opisał swoje odczucia w dniu otwarcia.

„Jedną rzeczą jest czytać o ekspansji i myśleć o niej, ale zupełnie inną jest jej doświadczanie.”

Wspominał, jak ożywienie wystawy, wzloty i upadki tej podróży, były praktyką słuchania, zaufania, odpuszczenia kontroli i współpracy w duchu przyjaźni i wspólnoty.

W ramach akcji „Buddowie w celi śmierci” skontaktowałem się z przyjaciółmi i rodziną, aby przesłać im swoje refleksje i odpowiedzi na temat otwarcia serca Moyo. To dzielenie się nimi wywołało potężny odzew, w tym tę wiadomość od Moyo:

„Cała ta miłość i wiara we mnie od wszystkich tych cudownych ludzi, którzy kochają tak naturalnie i szczerze, sprawiają, że zadaję sobie pytanie, czym naprawdę jestem? Czy to moje chwile zamknięcia serca, czy też jestem naprawdę nieskończoną rzeką swobodnie płynącej miłości?


„Patrzę w lustro po wysłuchaniu myśli tych wspaniałych ludzi, próbując zobaczyć to, co oni widzą. I widzę to. Zrobię wszystko, co w mojej mocy, by przekazać ten dar przebudzenia innym… To jest klucz, prawda? By przekazywać go dalej, w kółko?” „Dziękuję, czegoś mnie dziś nauczyłeś” – fragment z księgi pamiątkowej wystawy

Dołącz do sobotniego Awakin Call z Marią tutaj.

Share this story:

COMMUNITY REFLECTIONS

2 PAST RESPONSES

User avatar
Cari Z Sep 22, 2016
This touched me very deeply and in a positive way. I am the victim of a violent crime. My ex-husband killed my friend in front of me and also shot at me. As I read this I thought a lot about him. He has managed to put writings out on the internet that show how angry he is at being in prison. He thinks he is the victim in all this. He has never expressed remorse to me or my friend's family. He seems to think only of himself. I can only hope that he someday comes to the realizations that Moyo has. It is painful for him, I'm sure and painful for me and all the other victims too. So much pain!When I got to the part about having a victim's gallery I thought, yes, that's important. However, it's just as important for the person who did wrong to come to terms with that and heal themselves. Someday my ex-husband will get out of prison and if he's still angry, what will he do to me? Who will he be? For everyone's sake, I don't want him to hurt anyone else. I would rather see his na... [View Full Comment]
User avatar
Kristin Pedemonti Sep 21, 2016

Than you. This is ultimately why we are here: to connect, uplift, share our gifts and spread love and light. Beautiful project. Motor has inspired me since I first read the Buddhas on Death Row piece. Thank you for your courage Moyo. Thank you for turning darkness into light. Thank you Daily Good. Thank you Finland penpal! Hugs ftom my heart to your. Kristin