Back to Stories

Gepard Wychowany Przez ludzi, którzy Kochali ją Na tyle, że Pozwolili Jej się uwolnić

Każdy rodzic zna słodko-gorzki ból, gdy patrzy, jak jego dziecko dorasta i opuszcza gniazdo, ale co się dzieje, gdy twoje dziecko nie ma jeszcze dwóch lat, a już potrafi biegać tak szybko, jak samochód?

Nikt dokładnie nie wie, jak miesięczne gepardziątko przedostało się pod ogrodzenie sanktuarium szympansów Ol Pejeta w Kenii w październiku 2010 roku. To nie mały cud, że pracownicy sanktuarium zauważyli ją, zanim małpy zdążyły się nią najeść, jednak wielkie zaniepokojenie pojawiło się, gdy rozległe poszukiwania nie przyniosły żadnego śladu naturalnej matki szczenięcia. Nie mając dokąd się zwrócić, pracownicy sanktuarium załadowali małego geparda na jeepa i razem wyruszyli w podróż do świata ludzkości.

„Dodaliśmy nowego członka do rodziny i staramy się zaprzyjaźnić” – wyjaśniła Sue Roberts z Sirikoi Game Lodge w Lewa Wildlife Conservancy w swoim pierwszym wpisie na blogu o swoim najnowszym dzikim sierocie. Jako matka zastępcza wszystkich form dzikich zwierząt, w tym małej żyrafy i małego jeżozwierza, Sue była dobrze przygotowana, aby cierpliwie nawiązywać więź z młodym.

Nowy dom Cub'a – raj gepardów

Na północnych zboczach Mount Kenya, w zacienionym gaju akacjowym z widokiem na naturalny wodopój, Sirikoi jest idealnym miejscem dla rasy ludzkiej, aby się zrelaksować, a jeszcze bardziej idealnym miejscem do dorastania dla młodego geparda. Lodge działa na energię słoneczną, ma własny rozległy ekologiczny ogród warzywny i owocowy oraz krystalicznie czyste górskie źródło.

Zanim zaczęła cieszyć się tym, co miała do zaoferowania ta nowa kraina, mała dziewczynka musiała zebrać odwagę i nawiązać kontakt ze swoimi opiekunami.

Kiedy przybyła, panicznie bała się ludzi, dużo syczała i pluła, więc ważne było, aby szybko zdobyć jej zaufanie”, wyjaśnia Sue, dodając, że wybrali dla szczeniaka imię Sheeba. „Aby to zrobić, musieliśmy być na tym samym poziomie co ona, więc przez pierwsze trzy dni na zmianę leżeliśmy obok niej i wykonywaliśmy pracę biurową na podłodze. Spaliśmy z nią w namiocie na materacu na podłodze, a ona delikatnie głaskała nas po twarzy rano, kiedy chciała, żebyśmy się obudzili. Puszczaliśmy muzykę klasyczną, co bardzo ją uspokajało, Beethoven był najlepszy”.

„To się opłaciło po ośmiu dniach i zabraliśmy ją na dwór, żeby się pobawiła” – kontynuowała Sue. „Nie była już przestraszona ani nie próbowała uciekać. Była teraz pełna zabawy, radości i pewności siebie i przychodziła, kiedy ją zawołaliśmy”.

Tygodnie mijały, a Sheeba nadal czarowała swoich ludzkich towarzyszy podczas długich spacerów i leniwych drzemek. Jednak jej zmysł przygody często prowadził do psot. Pewnego dnia Sheeba postanowiła wspiąć się na drzewo, ale nie była przygotowana na powrót w dół.

„Zostaliśmy zaalarmowani jej głośnymi, ćwierkającymi krzykami o pomoc i znaleźliśmy ją uwięzioną na tym bardzo dużym drzewie” – powiedziała Sue. „Nie lubi być podnoszona, więc opierała się ratunkowi, wbijając pazury w korę. Rozpoczęła się walka na przeciąganie, ale w końcu udało się ją bezpiecznie sprowadzić na dół”.

Rozwijamy się skokowo

W miarę jak Sheeba nabierała szczupłej, szczupłej sylwetki, jej zainteresowanie eksploracją rosło.

„Pewnego ranka znaleźliśmy ją siedzącą w buszu śniadaniowym, liczącą na podwózkę” – powiedziała Sue. „Sheba zdecydowała, że ​​kocha samochody, a my staraliśmy się jej to zniechęcić, ponieważ mogłoby to oznaczać katastrofę dla odwiedzających rezerwat, gdyby natknęli się na nią w buszu, i postanowiła do nich dołączyć!”

Ale kiedy ludzie odmówili zabrania jej na przejażdżkę, Sheeba postanowiła wziąć sprawy w swoje ręce i wybrała się na bardzo długi spacer.

Sheeba nagle znika

„W środę jej opiekun zadzwonił do nas, żeby powiedzieć, że zniknęła około południa, a dwie godziny później nadal się nie pojawiła” – Sue wspomina czas, kiedy Sue była poza miastem. „Nie martwiliśmy się zbytnio, ponieważ stawała się coraz bardziej samodzielna. Ale kiedy o 17:00 wyjechaliśmy samochodami, żeby jej poszukać, nadal nie było śladu, a kiedy zapadł zmrok, musieliśmy przerwać poszukiwania”.

„Mieliśmy nadzieję, że coś złapała i że nadal będzie się żywić, i że pojawi się o świcie” – kontynuowała Sue. „Bez wątpienia miałaby szeroko otwarte oczy po pierwszej nocy spędzonej samotnie w krzakach. Ale się nie pojawiła. Więc zaczęliśmy się zastanawiać, czy dwaj samce, którzy byli w pobliżu, nie przyszli i nie porwali jej, żeby się sparzyć. Mając ponad 17 miesięcy, musiała być gotowa do spania. Przygotowaliśmy się na to, że rozczochrana Puddy Puddy nagle się pojawi, z rzepami w futrze i wyrazem winy. Ale się nie pojawiła. Nie wróciła też w piątek. Nie wróciła też w sobotę. Zaczęliśmy wyobrażać sobie najgorsze”.

A potem nagle wczesny poranny telefon ujawnił wybryk Sheeby. „Strażnik znalazł ją (albo ona znalazła jego) wędrującą wzdłuż doliny Marani, bardzo, bardzo daleko od domu. Wezwano jej opiekuna Lekoitipa i pobiegliśmy tam, aby połączyć go z Shebą. Kiedy usłyszała jego głos i zobaczyła go schodzącego ze wzgórza, pobiegła w jego stronę, zachwycona, że ​​go widzi”.

Nadszedł czas, aby ją uwolnić

Sheeba była teraz rozkraczona między dwoma światami i zbliżał się czas, by mogła odejść. I bez względu na to, jak bardzo ich serca protestowały, zespół Sirikoi wiedział, że musi ją puścić. Lekoitip, członek ludu Masajów, czuł się swobodnie spacerując po buszu z dzikimi zwierzętami, a jego wycieczki z Sheebą pomogły jej zbudować mięśnie i oswoić się ze wszystkimi dźwiękami i zapachami. Dało jej to rutynę, która była jak najbardziej zbliżona do tej, którą miała ze swoją naturalną matką.

„W ciągu dnia drzemali pod zacienionym drzewem, zanim wrócili do domu” – wspomina Sue. „Sheeba często łapała zająca w drodze powrotnej”.

Lekoitip mieszkała z Shebą w jej nowym domu przez kilka miesięcy, aż ta całkowicie się zadomowiła. Dzięki obroży śledzącej wyposażonej w technologię Google Earth zespół był w stanie dokładnie określić jej lokalizację o każdej porze przez kilka tygodni po jej oficjalnym wypuszczeniu.

Gdy byli już całkowicie pewni ustalonego terytorium Sheeby i pełnej zdolności do radzenia sobie jako dziki gepard, „rodzice” wiedzieli, że ich główna rola została spełniona. Nowy dom Sheeby znajduje się około dwóch godzin drogi od Sirikoi, w obszarze bez pojazdów turystycznych, ponieważ nadal ma skłonność do wskakiwania na tylne siedzenie samochodu, pomimo ich najlepszych starań, aby ją od tego odwieść.

„Naprawdę chcieliśmy, żeby żyła naturalnym życiem, więc tak, rozdzierało nam serce, że musieliśmy ją zostawić, ale była z Lekoitipem i czuła się w nowym miejscu jak w domu” – wyjaśniła Sue, dodając, że Sheeba była w wieku, w którym młode na wolności zazwyczaj opuszczają matki i idą własną drogą.

Dodatkowe zdjęcia Sheeby

Kliknij tutaj, aby zobaczyć więcej uroczych i niesamowitych zdjęć Sheeby dorastającej i wypuszczonej do nowego domu.

Share this story:

COMMUNITY REFLECTIONS

4 PAST RESPONSES

User avatar
Kristin Pedemonti Nov 19, 2012

Beautiful story. And wonderful that they returned Sheeba to her natural habitat as well. Thank you for sharing and Kudos to all the people who do this work! HUG!

User avatar
Sundisilver Nov 18, 2012

Thank you for this. And hooray for all the wonderful people who dedicate their lives to this work.

User avatar
Jennifer Wortman Maki Nov 18, 2012

So precious and powerful... shared on my fb site and on our page www.facebook.com/lifeschoolinc. Thank you for taking the time to record such a beautiful and inspiring story! jennifer

User avatar
Mishaboom Nov 14, 2012

Of all the jobs in all the world, I'd most love to work in a place where wild animal orphans are rehabilitated and returned to their natural environment. For me, this kind of story never gets old. And if I'm ever on a safari in Kenya and a cheetah jumps in the back of my vehicle, well, wouldn't that just jump-start one's adrenaline!