
Wymieniono już wystarczająco dużo słów;
No, wreszcie pokażę wam jakieś czyny!
...Co się dziś nie zdarza,
nie będzie zrobione jutro.
- Goethe
Potrafię niemal wskazać moment, w którym postanowiłam uratować świat. Było to jakiś czas po śmierci mojej Mamy – mojej Mamy, która była sekretnym słonecznym centrum mojego życia; której listy zawsze kończyły się entuzjastycznym pożegnaniem ( miłośćmiłośćmiłość , trzy wykrzykniki); która, pomimo swojej śmiertelnej diagnozy, nalegała, żebym nie odwoływała trasy promującej książkę, ponieważ temat – współczucie – był dla niej nieodzownym motywem życia.
Zacząłem pisać książkę „Życie pełne współczucia” , żeby odkurzyć moje ślubowania bodhisattwy, nie podejrzewając, jak bardzo idee na niej zawarte zaczną mi działać na nerwy. Przebywanie z ludźmi, którzy ciężko pracują – pracownikami schronisk dla bezdomnych, dawcami nerek, ludźmi, którzy wybaczyli swoim śmiertelnym wrogom – sprawiło, że zapragnąłem ruszyć się zza biurka i zrobić coś dla świata (gdziekolwiek on był).
Kiedy usłyszałem, że mama nagle słabnie, wziąłem taksówkę z księgarni w Seattle do samolotu lecącego do Nowego Jorku, docierając akurat na czas, żeby się pożegnać. Potem ludzie wciąż podchodzili, żeby opowiedzieć mi o rzeczach, które mama dla nich zrobiła: małych rzeczach, wielkich rzeczach, zawsze konkretnych, zazwyczaj nieproszonych. Jako ofiarodawczyni do końca, wyświadczyła mi też ostatnią przysługę, zostawiając mi wystarczająco dużo pieniędzy, żebym mógł spłacić długi i przeżyć rok bez pracy.
Potrzebowałem czasu – na żałobę, na przemyślenie, na wylinkę. Pewnego dnia, wałęsając się po antykwariacie, spotkałem piękną Rosjankę, która przyjechała na stypendium Fulbrighta, i posłuchałem rady poety Rumiego: „Zaryzykuj wszystko dla miłości” . Wkrótce zamieszkaliśmy razem, choć moja ścieżka kariery wydawała się jej zdumiewająca: co właściwie robiłem ? Próbowałem jej wytłumaczyć wu wei , taoistyczną sztukę „niedziałania”, twierdząc, że to nie to samo, co nicnierobienie. Spojrzała na mnie z powątpiewaniem.
Włącz głos lektora: Uważaj, czego sobie życzysz . Pewnego dnia, odwiedzając dom przyjaciela w Malibu, spotkałem staruszka, który całe życie spędził na sadzeniu drzew. Podczas naszej popołudniowej rozmowy, gdy błękitny Pacyfik szeptał plotki o ogromie i bliskości świata, wyjaśnił, że drzewa są ekologicznym odpowiednikiem zakupów w jednym miejscu: mogą regenerować zdegradowaną glebę, zwiększać plony, karmić zwierzęta gospodarskie, dostarczać materiałów budowlanych i drewna na opał, przywracać bioróżnorodność, utrzymywać wioski i przywracać do życia uśpione źródła – a jednocześnie pochłaniać dwutlenek węgla z atmosfery.
Doznałem drobnego olśnienia: zielone współczucie ! Podobno w medytacji należy praktykować tak, jakby włosy płonęły. Teraz, gdy lasy płoną, ziemia się pustynnieje, a temperatura w skali Celsjusza niepokojąco rośnie, na co ja – czy ktokolwiek z nas – czekałem?
Mój przyjaciel w Malibu dał mi parasol swojej fundacji non-profit i małą pożyczkę na rozpoczęcie tego, co nazwałem Kampanią Zielonego Świata . Postanowiłem pracować za darmo, testując kiełkującą siłę czystej intencji, płodność pustki. Mój kuchenny stół stał się siedzibą kampanii. Wkrótce pojawiły się chętne ręce: były dyrektor krajowy Banku Światowego; ekspert ds. geoprzestrzennych z UC Berkeley; były dyrektor ds. technologii korporacyjnych z Nowego Jorku; prawnik ds. zmian klimatycznych z Londynu; specjalista od reklamy, którego kampania obuwnicza była studium przypadku w The Tipping Point . Namówiliśmy ekipę z Hollywood, aby nakręciła film promujący agroforestry, sfinansowaliśmy projekt pilotażowy w Etiopii. Kiedy moje oszczędności się wyczerpały i zacząłem wątpić w swoje zdrowie psychiczne, reżyser filmowy zaskoczył mnie, wypisując czek, aby wesprzeć mnie przez sześć miesięcy. „Podoba mi się pomysł sadzenia drzew” — powiedział mi — „ale teraz chcę podlać sadzarkę”.
Ktoś dał mi bilet do Etiopii, żebym mógł zobaczyć na własne oczy programy, które wspieraliśmy. Pewnej nocy byłem jedyną obcą twarzą wśród dziesięciu tysięcy muzułmańskich pielgrzymów na odludnym festiwalu religijnym w strefie Gurage. Rodziny rozbijały obozowiska otoczone prześcieradłami i skandowały i klaskały przez całą noc, a ich sylwetki rozświetlały dymiące pomarańczowe ogniska. Czułem się otulony, nie byłem już obcy w obcej krainie, ale obywatelem świata, stałym adresem domowym na Ziemi. Później odwiedziłem odległą wioskę, gdzie główna pompa wodna była zepsuta od ponad roku. Stojąca studnia była opanowana przez pasożyty. Młodzi ludzie musieli każdego ranka pokonywać kilometry, żeby zdobyć świeżą wodę, odkładając kilka galonów, żeby utrzymać przy życiu kilka mizernych sadzonek drzew. Powiedziano mi, że za mniej niż tysiąc dolarów mogą naprawić pompę. Zrobione, powiedziałem. Kadam! krzyczeli. Wspaniale! Rozkoszowałem się radością na twarzach dzieci, zdumiony, że za pomocą kilku symboli na kartce papieru można odnowić wioskę.
Meksykańska organizacja działająca na rzecz odnowy terenów leśnych rdzennej społeczności Tlahuica wkrótce poprosiła o członkostwo w Green World Mexico. Otrzymałem e-mail od profesora leśnictwa z Zambii, od księcia plemiennego z Kenii i od społeczności zajmującej się ekologiczną odnową świętej góry Arunachala w Indiach. Uświadomiłem sobie, że na całym świecie istnieją grupy tworzące ekologiczne modele rozwoju obszarów wiejskich, aby zazielenić jałowe tereny, i że moglibyśmy pomóc je połączyć.
Kampania stawała się interfejsem dla bezpośrednich działań planetarnych, wyłaniającą się siecią globalnych obywateli. Było to ekscytujące, ale i rozdzierające serce. Były nieuniknione wpadki. Przypomniałem sobie, jak nasza chciwość, niechęć i ignorancja zawsze rzucają cień na naszą hojność i otwartość. Filantropia może być rywalizacją, w której najbardziej donośne deklaracje, że wszyscy jesteśmy w tym razem, przeradzają się w to, co z tego dla mnie . Poznałem prawdę arabskiego przysłowia: „Kochaj wszystkich ludzi, ale przywiąż swojego wielbłąda”. Zobaczyłem, jak czarująca sieć symboli zwana pieniędzmi przesłania konieczność zachowania zielonej Ziemi. W Etiopskiej Dolinie Ryftowej komar przekazał pasożyta wywołującego malarię, który omal mnie nie zabił, dowodząc, jak małe rzeczy pozornie bez znaczenia mogą pokrzyżować nasze najwznioślejsze cele.
Ale dopóki jesteś gotowy, by twoje serce było złamane, wszystko jest możliwe. Ziemia, bez względu na to, ile razy na niej upadniesz, twarda, jest podstawą pracy: ziemia pod twoimi stopami, brud pod twoimi paznokciami. Spędziłem cztery uparte lata na moim niespodziewanym stanowisku w legionie leśnym i to wskrzesiło moją nadzieję i rozsadziło moje życie na oścież. Chociaż waham się, czy polecić moje podejście ( nie próbujcie tego w domu! ), oferuję, jeśli są warte, te kilka spostrzeżeń: Spodziewaj się synchroniczności : Biblia chwali ziarno gorczycy wiary. W hinduizmie powiedziano, że „środki gromadzą się wokół sattwy ”. Wyznawcy New Age odnoszą się do „mocy intencji”. Ludzie biznesu mówią o tym, co się dzieje, gdy wkładasz „skórę do gry”, podczas gdy buddyści mówią o tendrel (tybetański termin oznaczający zarówno szczęśliwy traf, jak i współzależność wszystkich rzeczy). Cokolwiek się dzieje, odkąd zacząłem szukać sposobów, by zrobić coś dla Gai, narastało we mnie poczucie niewidzialnej orkiestracji i zakulisowych, kosmicznych popychaczy. Nauczyłem się też, że gdy drzwi magicznie się otwierają, lepiej wejść z pragmatycznym kapeluszem mocno wciśniętym na głowę, praktycznymi stopami w solidnych butach i podwiniętymi rękawami, by móc to wszystko robić (i utrzymywać w mocy).
Nie potrzebujesz pieniędzy (choć z drugiej strony, naprawdę, naprawdę ich potrzebujesz) : Czas, energia, wizja i miłość zdziałają cuda, ale finansowanie ma znaczenie. „Twój bilans to informacja zwrotna” – powiedział mi bez ogródek doradca biznesowy. „Pokazuje, czy masz realny model”. To prawda, jedynym miarodajnym wskaźnikiem jest rozwój ludzi i planety. System finansowy jest fikcyjny (liczby mają sens tylko wtedy, gdy ludzie na „dole piramidy” są pomijani, a wartość natury jest dyskontowana niemal do zera). Załóż prawdziwie zielony korektor, a niemal każda firma na Ziemi okaże się być na minusie. Mimo to trzeba szanować – a wręcz zaakceptować – partnera tanecznego iluzji: pieniądze mogą nie być „prawdziwe”, ale cierpisz, gdy depczą ci po piętach, odczuwasz radość skuteczności, gdy wspierają twoją misję. Poza tym, jak powiedział Whitman: „Opieraj się temu, co obraża twoją własną duszę”. Gdybyśmy wszyscy zaczęli robić to, co autentycznie uważamy za konieczne, moglibyśmy jeszcze wyciągnąć wnioski z kryzysu.
Nie popadaj w przesadę (i nie graj na małą skalę) : samonamaszczenie jest ryzykiem zawodowym dla potencjalnych ratowników świata. Łatwo ulec syndromowi Atlasa ( nie wzruszaj ramionami! ). Z drugiej strony, stawką w dzisiejszych czasach jest los Ziemi i przyszłych pokoleń. Jeśli wierzysz, że naprawdę jest wystarczająco dużo, aby wyżywić, ubrać, zapewnić dach nad głową, wyleczyć i wykształcić wszystkich, że nasze środowisko może znów stać się zielone, to podążaj za niepowtarzalnymi słowami Goethego: „Cokolwiek możesz zrobić, albo o czym marzysz, zacznij to robić”. Naszym problemem nie jest niedobór zasobów, a raczej niedobór naszej wyobraźni. Współczucie to po prostu umiejętność dostrzegania związku między wszystkimi i wszystkim, wszędzie — i działania zgodnie z nim.
Korzystaj z tego, co masz (i proś o to, czego nie masz) : Ufaj, że rozwiązania nasuwają się same, że właściwi ludzie sami się zjednoczą i że pytanie o to, czego chce wszechświat, nie jest absurdalne. Naszkicuj kilka schematów sieci twoich sieci (i zauważ, jak stopień oddzielenia maleje do zera). Jesteś neuronem w globalnym mózgu, komórką mięśniową w sercu nowego ciała planetarnego. Zbadaj swoją funkcję w tej ewoluującej fizjologii, pozostań autentyczny, nieustannie wysyłaj sygnały do innych organelli, a być może znajdziesz potrzebne zasoby na wyciągnięcie ręki, wśród przyjaciół i sąsiadów.

Zacznij od nasionka : Dużo myślę o nasionach. Jak maleńka kropka pozornie bezwładnej materii zakopana w ziemi może wytworzyć takie piękno i użyteczność? Nasionko to nie tyle przedmiot fizyczny, co zarodek idei. To informacja, którą zawiera, mobilizuje elementy w glebie do dołączenia do tańca, który tworzy wspaniałe żywe struktury. W każdym z nas, w każdej sytuacji, jest coś, co już wie, jak rosnąć, co potrzebuje tylko światła i pożywienia, aby rozwinąć prawdziwie magiczne siły twórcze. Jeśli zaczniesz od małych rzeczy, będziesz marzyć o wielkich rzeczach, zasiejesz ziarno intencji i będziesz o nie dbać, nie jest nierealne oczekiwać, że pojawi się coś cudownego.
Zacząłem podziwiać metaforyczną elegancję drzewa: dające darmowy tlen, działające dzięki energii słonecznej, dające schronienie wszystkim stworzeniom, prezentujące nieustanną generatywność życia. Od zawsze ludzie gromadzili się pod drzewami, aby rozmawiać i plotkować, urządzać pikniki i bawić się. Każda wiara ma gdzieś w swojej narracji Wielkie Drzewo. Każda sadzonka, którą pomagamy zasadzić, wydaje się zmartwychwstaniem nadziei, wysłannikiem przyszłych pokoleń. Teraz rozpoczynamy zwiększanie naszych wysiłków, przekonani, że Kampania Zielonego Świata może pomóc zasadzić miliardy drzew, przywracając gospodarkę i ekologię niektórych z najbiedniejszych miejsc na świecie. Wymyśliłem hasło, mantrę, którą stosuję zarówno do codziennych przyrostów, jak i wielkich gestów: To niesamowite, co może wyrosnąć z jednego nasiona . Zasiane w ziemi, zasadzone w sercu, każdego dnia rośnie trochę bardziej prawdziwe.
Zdałem sobie sprawę, że rozpocząłem doraźny eksperyment metafizyczny: co by się stało, gdybym zasiał ziarno intencji, by zrobić coś namacalnego dobrego, i poczekał, co z tego wyniknie? Od dawna inspirowali mnie moi przyjaciele-aktywiści, którzy ratowali lasy deszczowe, bronili praw człowieka, zaprowadzali pokój w strefach wojennych. Niektórzy z nich byli na tyle bogaci, że nie musieli martwić się o pieniądze, ale po co czekać, aż się wzbogacę, żeby stać się zmianą, którą chciałem zobaczyć? „Dlaczego” – zapytałem pół żartem, pół serio przyjaciela – „nie mogę być bez grosza przy duszy filantropem?”
COMMUNITY REFLECTIONS
SHARE YOUR REFLECTION
1 PAST RESPONSES
Does a Tree grow alone? Or is its growth result of its Connection with Everything--Earth, Sun, Water, and the Breath of Humans and Animals, who Eat, Drink, Breathe and make Homes from Trees! As T.R.E.E. = True Reaching Existential Experience, We will ALL continue to suffer, until We Are One Healing TREE >+=>