
Jak to się stało, że robisz to, co robisz?
Rozpoczęłam dorosłe życie młodo, jak na dzisiejsze warunki – byłam pielęgniarką w wieku 18 lat, urodziłam pierwsze dziecko w wieku 21 lat i rozwiodłam się w wieku 28 lat. Uwielbiałam swoją karierę w 100%, ale trudno było płacić rachunki z pensji pielęgniarki, więc zostałam zwabiona do przemysłu farmaceutycznego, aby sprzedawać produkty. Miałam służbowy samochód i dotowany kredyt hipoteczny, więc mogłam opiekować się dziećmi, ale stawałam się coraz bardziej nieszczęśliwa.
Pewnej nocy, gdy wracałem z konferencji handlowej, oślepłem – później dowiedziałem się, że to ślepota stresowa. Udało mi się zjechać na pobocze autostrady. Przez cały czas myślałem: „Moje życie się skończyło; nigdy więcej nie zobaczę swoich dzieci”.
Obiecałam sobie wtedy, że jeśli odzyskam wzrok, znajdę swój cel. Wiedziałam, że całkowicie zboczyłam ze swojej ścieżki i stałam się naprawdę przygnębioną i drażliwą osobą. Miałam dużo szczęścia i mój wzrok powrócił, więc opracowałam własny kurs rozwoju osobistego – „Emergency Zen” – który nadal prowadzę. A potem zaczęłam zastanawiać się, co naprawdę chcę robić w życiu.
Pielęgniarstwo rozweseliło moje serce, zwłaszcza w zakresie nagłych przypadków, a także posiadałam wiele innych umiejętności życiowych i biznesowych. Zrozumiałam, że chcę pomagać ludziom żyjącym w skrajnym stresie w piekielnych dziurach świata – ludziom, którzy nie mają siatki bezpieczeństwa. Ale dopiero gdy moja córka poszła na uniwersytet, a mój syn do wojska, stało się dla mnie możliwe podążanie za tym marzeniem.
Posadziłam dzieci i zapytałam: „Czy mogę już opuścić dom?” i tak rozpoczęłam swoją karierę humanitarną, mając 40 lat

Linda podróżuje z karawaną tybetańskich nomadów
Jaka była Twoja pierwsza praca humanitarna?
Zacząłem w Chinach, gdzie odbywałem szkolenia z zakresu zdrowia i higieny w szpitalach, a także wykładałem na uniwersytecie z zamiarem i nadzieją. W tym czasie dowiedziałem się wiele o sytuacji chińsko-tybetańskiej i pracowałem w obozach dla uchodźców tybetańskich w Indiach. Tam odkryłem, że pomimo bardzo dobrego wykształcenia młodych ludzi, po osiągnięciu 18. roku życia bardzo trudno im było znaleźć pracę, a towarzyszyło temu wiele problemów, takich jak wysoki wskaźnik samobójstw i alkoholizm. Zostałem więc pośrednikiem między sektorem prywatnym a tymi młodymi ludźmi i stworzyłem im wiele możliwości zdobycia doświadczenia jako stażyści i wejścia na rynek pracy.
Dalajlama dowiedział się o moich działaniach i poprosił mnie o pomoc w rozwiązaniu problemu śmiertelności niemowląt – w 2001 r. Tybet miał najwyższy wskaźnik śmiertelności niemowląt na świecie.
Rewolucja kulturalna wymazała pokolenie kobiet, a wraz z tym przesłania przekazywane z matki na córkę. Aby rozwiązać kryzys, musieliśmy podzielić się trzema przesłaniami.
Na przykład jednym z problemów było to, że tybetańscy nomadzi mieli tylko to, w czym mogli stać. Prawie wszystko, co mieli, wisiało im u pasa, w tym nóż, którego używali do krojenia mięsa, ale także pępowina, która była przyczyną infekcji i śmierci dzieci. Współpracowaliśmy więc z mnichami, aby stworzyć nowy rytuał.
Zachęcali kobiety, aby po zajściu w ciążę miały czysty nóż, a następnie nóż był błogosławiony podczas ceremonii, owijany i wkładany do kieszeni kobiety aż do porodu. To dzięki współpracy z liderami kultury i społeczności stworzyliśmy pozytywne zmiany.

Obóz dla ocalałych z tsunami w Tajlandii
Pracowałeś podczas tsunami w Azji w 2004 roku – jak to było?
Pracowałem nad projektem w Uzbekistanie, gdy zobaczyłem wiadomości o tsunami. Natychmiast wyjechałem z biletem w jedną stronę. Gdy już tam dotarłem, nie wiedziałem, dokąd jechać, ale znalazłem taksówkarza i lawirowałem coraz bliżej jednego z najbardziej dotkniętych obszarów – Ban Nam Khem. Mam do czynienia ze śmiercią odkąd skończyłem 18 lat, ale po raz pierwszy w swojej karierze pomyślałem, że nie dam rady.
Pamiętam widoki, dźwięki, zapachy, chodzenie na skraj klifu i widzenie ciał na drzewach. Ale moja stara pielęgniarka przyszła mi do ucha i usłyszałam, jak mówi do mnie, tak jak mówiła na szkoleniu: „Nie chodzi o ciebie, pielęgniarko. Jesteś tu, aby służyć innym ludziom, więc weź się w garść”.
Spałem we wspólnych namiotach i słyszałem płacz ludzi, ich historie i ból.
Pamiętam, jak ta mała dziewczynka pociągnęła mnie za spódnicę. Straciła 21 osób – wszystkie filary swojego życia – i nie chciała z nikim rozmawiać. Musieli trzymać wszystkie dzieci razem, ponieważ handlarze seksualni przybyli bardzo szybko. Wolontariusze prowadzili z nimi terapię przez sztukę, a ich smutek ujawniał się w ich obrazach, które były wszystkie czarne.
Dostałem wiadomość tekstową od mojego ojca, ponieważ nie wiedzieli, gdzie jestem. Mój dziadek, ojciec i ja jesteśmy magikami i zdałem sobie sprawę, że tego właśnie tutaj potrzebujemy, aby przynieść śmiech i uzdrowienie w języku, który nie potrzebuje tłumaczenia. Więc mój ojciec dał mi numer Magic Circle .
Sześć tygodni później pojawił się magik – olśniewający w muszce i marynarce, z balonowymi zwierzątkami. Był wszędzie, zabawiając dzieci, wolontariuszy, odwiedzał szkoły i zaczął przywracać lekkość. Wnuczka Winstona Churchilla później przyjechała ze swoim mobilnym cyrkiem i została na trzy miesiące.
Po kilku tygodniach w obozie zacząłem rozumieć, co tak naprawdę musiało się wydarzyć, aby móc wrócić do zdrowia na dłuższą metę. Większość ludzi w obozach nie miała dobrego wykształcenia i pracowała w hotelach, które zostały zniszczone. Zadzwoniłem do kilku liderów biznesowych i zapytałem ich, czy chcieliby pomóc. Poprosiłem Admiralicję w Tajlandii o pożyczenie mi dwóch helikopterów i zabrałem czterech liderów biznesowych i brytyjskiego ambasadora, aby przelecieli nad zniszczonymi obszarami i porozmawiali z ludźmi, których to dotyczyło.
Niedługo zorientowali się, że przed pojawieniem się turystyki lokalne społeczności zarabiały na życie zbierając kauczuk. Wymagało to jedynie prostych narzędzi i technik. W ciągu trzech miesięcy zbieracze kauczuku zarabiali cztery razy więcej niż w branży hotelarskiej. Sektor prywatny jest najbardziej niedocenianym zasobem w pracy nad katastrofami. Nauczył mnie tego książę Karol. Powiedział mi, że jeśli po prostu oferują pieniądze, odmów i poproś o ich serce, duszę i mózg – weź ich umiejętności.
Wykorzystanie umiejętności przedsiębiorczych i sprytu liderów biznesu, aby pomóc w rozwiązaniu niektórych nierozwiązywalnych problemów świata, to jest to, co robię teraz z moją Fundacją Be the Change . I teraz pracuję nad stworzeniem szkoły przedsiębiorczości społecznej, aby pomóc innym wykorzystać ten model do tworzenia zmian.

Co masz w walizce?
Noszę tylko czerń, bo nie widać na niej brudu! Zawsze noszę niesamowitą biżuterię. To magiczna sztuczka – dezorientacja – patrzą na naszyjnik i nie zauważają reszty. A potem są praktyczne rzeczy – czołówka, chusteczki nawilżane, perfumy lub lawenda (pracuję w miejscach, gdzie jest dużo zapachów) i oczywiście mój laptop, który jest moim kołem ratunkowym i ma mnóstwo zdjęć mojej rodziny, muzyki i filmów. Nie mam domu, więc jeśli coś kupię, oddaję coś innego.
Czy masz jakieś rytuały?
Myślę, że spałem w ponad 1000 łóżek, podłóg, kanap itd. Więc moim rytuałem jest przygotowanie miejsca do spania. Mam małego świecącego w ciemności Buddę i obraz Dalajlamy i Nelsona Mandeli machających z wielkimi uśmiechami, a także kryształy.
Największą ofiarą, jaką poniosłam, aby żyć tym życiem, jest to, że pod koniec dnia mogę być niesamowicie samotna. Jest dużo presji, stresu i intensywności, i muszę stawić temu czoła sama. Pomogło mi posiadanie dzieci w młodym wieku, a one są miłością mojego życia.
*********************************************************************************
Zarejestruj się tutaj, aby wziąć udział w światowej konferencji telefonicznej w tę sobotę z Lindą Cruse!
COMMUNITY REFLECTIONS
SHARE YOUR REFLECTION
1 PAST RESPONSES
Thank you Linda for taking your passion, patience and also practicality to serve the world. I hear you! In 2005, at age 37 after supporting my exhusband 10 years, I sold the home I lived in, most of my possessions and created/facilitated a volunteer literacy project in Belize. I listened and adapted and collaborated. With the teachers I developed a creative writing program using indigenous legends to teach in the schools. It was life altering. The past several years I have spent time in Haiti, Ghana, Kenya, and 24 other countries building bridges between cultures; listening to, collecting and sharing stories of innovation and resilience. I also have a Body Image program sharing my own journey through anorexia and reframing from the external to honoring our bodies for all they do for us. I am so very grateful! I also carry a FREE HUGS sign wherever I go and connect with homeless people sharing conversation, soup or sandwiches. I may not have much in terms of typical wealth, but I do in terms of sharing hope, understanding and honoring local human beings. Here's to each of us doing what we can to serve in whatever ways we are able! Hugs from my heart to yours! Kristin
[Hide Full Comment]