Back to Stories

Indiana Jones Spotyka Florence Nightingale: Niesamowite życie Lindy Cruse

Opisywano ją jako połączenie Florence Nightingale i Indiany Jonesa. Poznaj inspirującą Lindę Cruse , która pracuje na całym świecie, aby pomagać ludziom, a nie „rozdawać jałmużnę”.

Jak to się stało, że robisz to, co robisz?

Rozpoczęłam dorosłe życie młodo, jak na dzisiejsze warunki – byłam pielęgniarką w wieku 18 lat, urodziłam pierwsze dziecko w wieku 21 lat i rozwiodłam się w wieku 28 lat. Uwielbiałam swoją karierę w 100%, ale trudno było płacić rachunki z pensji pielęgniarki, więc zostałam zwabiona do przemysłu farmaceutycznego, aby sprzedawać produkty. Miałam służbowy samochód i dotowany kredyt hipoteczny, więc mogłam opiekować się dziećmi, ale stawałam się coraz bardziej nieszczęśliwa.

Pewnej nocy, gdy wracałem z konferencji handlowej, oślepłem – później dowiedziałem się, że to ślepota stresowa. Udało mi się zjechać na pobocze autostrady. Przez cały czas myślałem: „Moje życie się skończyło; nigdy więcej nie zobaczę swoich dzieci”.

Obiecałam sobie wtedy, że jeśli odzyskam wzrok, znajdę swój cel. Wiedziałam, że całkowicie zboczyłam ze swojej ścieżki i stałam się naprawdę przygnębioną i drażliwą osobą. Miałam dużo szczęścia i mój wzrok powrócił, więc opracowałam własny kurs rozwoju osobistego – „Emergency Zen” – który nadal prowadzę. A potem zaczęłam zastanawiać się, co naprawdę chcę robić w życiu.

Pielęgniarstwo rozweseliło moje serce, zwłaszcza w zakresie nagłych przypadków, a także posiadałam wiele innych umiejętności życiowych i biznesowych. Zrozumiałam, że chcę pomagać ludziom żyjącym w skrajnym stresie w piekielnych dziurach świata – ludziom, którzy nie mają siatki bezpieczeństwa. Ale dopiero gdy moja córka poszła na uniwersytet, a mój syn do wojska, stało się dla mnie możliwe podążanie za tym marzeniem.

Posadziłam dzieci i zapytałam: „Czy mogę już opuścić dom?” i tak rozpoczęłam swoją karierę humanitarną, mając 40 lat

Linda podróżuje z karawaną tybetańskich nomadów

Jaka była Twoja pierwsza praca humanitarna?

Zacząłem w Chinach, gdzie odbywałem szkolenia z zakresu zdrowia i higieny w szpitalach, a także wykładałem na uniwersytecie z zamiarem i nadzieją. W tym czasie dowiedziałem się wiele o sytuacji chińsko-tybetańskiej i pracowałem w obozach dla uchodźców tybetańskich w Indiach. Tam odkryłem, że pomimo bardzo dobrego wykształcenia młodych ludzi, po osiągnięciu 18. roku życia bardzo trudno im było znaleźć pracę, a towarzyszyło temu wiele problemów, takich jak wysoki wskaźnik samobójstw i alkoholizm. Zostałem więc pośrednikiem między sektorem prywatnym a tymi młodymi ludźmi i stworzyłem im wiele możliwości zdobycia doświadczenia jako stażyści i wejścia na rynek pracy.

Dalajlama dowiedział się o moich działaniach i poprosił mnie o pomoc w rozwiązaniu problemu śmiertelności niemowląt – w 2001 r. Tybet miał najwyższy wskaźnik śmiertelności niemowląt na świecie.

Rewolucja kulturalna wymazała pokolenie kobiet, a wraz z tym przesłania przekazywane z matki na córkę. Aby rozwiązać kryzys, musieliśmy podzielić się trzema przesłaniami.

Na przykład jednym z problemów było to, że tybetańscy nomadzi mieli tylko to, w czym mogli stać. Prawie wszystko, co mieli, wisiało im u pasa, w tym nóż, którego używali do krojenia mięsa, ale także pępowina, która była przyczyną infekcji i śmierci dzieci. Współpracowaliśmy więc z mnichami, aby stworzyć nowy rytuał.

Zachęcali kobiety, aby po zajściu w ciążę miały czysty nóż, a następnie nóż był błogosławiony podczas ceremonii, owijany i wkładany do kieszeni kobiety aż do porodu. To dzięki współpracy z liderami kultury i społeczności stworzyliśmy pozytywne zmiany.

Obóz dla ocalałych z tsunami w Tajlandii

Pracowałeś podczas tsunami w Azji w 2004 roku – jak to było?

Pracowałem nad projektem w Uzbekistanie, gdy zobaczyłem wiadomości o tsunami. Natychmiast wyjechałem z biletem w jedną stronę. Gdy już tam dotarłem, nie wiedziałem, dokąd jechać, ale znalazłem taksówkarza i lawirowałem coraz bliżej jednego z najbardziej dotkniętych obszarów – Ban Nam Khem. Mam do czynienia ze śmiercią odkąd skończyłem 18 lat, ale po raz pierwszy w swojej karierze pomyślałem, że nie dam rady.

Pamiętam widoki, dźwięki, zapachy, chodzenie na skraj klifu i widzenie ciał na drzewach. Ale moja stara pielęgniarka przyszła mi do ucha i usłyszałam, jak mówi do mnie, tak jak mówiła na szkoleniu: „Nie chodzi o ciebie, pielęgniarko. Jesteś tu, aby służyć innym ludziom, więc weź się w garść”.

Spałem we wspólnych namiotach i słyszałem płacz ludzi, ich historie i ból.

Pamiętam, jak ta mała dziewczynka pociągnęła mnie za spódnicę. Straciła 21 osób – wszystkie filary swojego życia – i nie chciała z nikim rozmawiać. Musieli trzymać wszystkie dzieci razem, ponieważ handlarze seksualni przybyli bardzo szybko. Wolontariusze prowadzili z nimi terapię przez sztukę, a ich smutek ujawniał się w ich obrazach, które były wszystkie czarne.

Dostałem wiadomość tekstową od mojego ojca, ponieważ nie wiedzieli, gdzie jestem. Mój dziadek, ojciec i ja jesteśmy magikami i zdałem sobie sprawę, że tego właśnie tutaj potrzebujemy, aby przynieść śmiech i uzdrowienie w języku, który nie potrzebuje tłumaczenia. Więc mój ojciec dał mi numer Magic Circle .

Sześć tygodni później pojawił się magik – olśniewający w muszce i marynarce, z balonowymi zwierzątkami. Był wszędzie, zabawiając dzieci, wolontariuszy, odwiedzał szkoły i zaczął przywracać lekkość. Wnuczka Winstona Churchilla później przyjechała ze swoim mobilnym cyrkiem i została na trzy miesiące.

Po kilku tygodniach w obozie zacząłem rozumieć, co tak naprawdę musiało się wydarzyć, aby móc wrócić do zdrowia na dłuższą metę. Większość ludzi w obozach nie miała dobrego wykształcenia i pracowała w hotelach, które zostały zniszczone. Zadzwoniłem do kilku liderów biznesowych i zapytałem ich, czy chcieliby pomóc. Poprosiłem Admiralicję w Tajlandii o pożyczenie mi dwóch helikopterów i zabrałem czterech liderów biznesowych i brytyjskiego ambasadora, aby przelecieli nad zniszczonymi obszarami i porozmawiali z ludźmi, których to dotyczyło.

Niedługo zorientowali się, że przed pojawieniem się turystyki lokalne społeczności zarabiały na życie zbierając kauczuk. Wymagało to jedynie prostych narzędzi i technik. W ciągu trzech miesięcy zbieracze kauczuku zarabiali cztery razy więcej niż w branży hotelarskiej. Sektor prywatny jest najbardziej niedocenianym zasobem w pracy nad katastrofami. Nauczył mnie tego książę Karol. Powiedział mi, że jeśli po prostu oferują pieniądze, odmów i poproś o ich serce, duszę i mózg – weź ich umiejętności.

Wykorzystanie umiejętności przedsiębiorczych i sprytu liderów biznesu, aby pomóc w rozwiązaniu niektórych nierozwiązywalnych problemów świata, to jest to, co robię teraz z moją Fundacją Be the Change . I teraz pracuję nad stworzeniem szkoły przedsiębiorczości społecznej, aby pomóc innym wykorzystać ten model do tworzenia zmian.

Co masz w walizce?

Noszę tylko czerń, bo nie widać na niej brudu! Zawsze noszę niesamowitą biżuterię. To magiczna sztuczka – dezorientacja – patrzą na naszyjnik i nie zauważają reszty. A potem są praktyczne rzeczy – czołówka, chusteczki nawilżane, perfumy lub lawenda (pracuję w miejscach, gdzie jest dużo zapachów) i oczywiście mój laptop, który jest moim kołem ratunkowym i ma mnóstwo zdjęć mojej rodziny, muzyki i filmów. Nie mam domu, więc jeśli coś kupię, oddaję coś innego.

Czy masz jakieś rytuały?

Myślę, że spałem w ponad 1000 łóżek, podłóg, kanap itd. Więc moim rytuałem jest przygotowanie miejsca do spania. Mam małego świecącego w ciemności Buddę i obraz Dalajlamy i Nelsona Mandeli machających z wielkimi uśmiechami, a także kryształy.

Największą ofiarą, jaką poniosłam, aby żyć tym życiem, jest to, że pod koniec dnia mogę być niesamowicie samotna. Jest dużo presji, stresu i intensywności, i muszę stawić temu czoła sama. Pomogło mi posiadanie dzieci w młodym wieku, a one są miłością mojego życia.

*********************************************************************************

Zarejestruj się tutaj, aby wziąć udział w światowej konferencji telefonicznej w tę sobotę z Lindą Cruse!

Share this story:

COMMUNITY REFLECTIONS

1 PAST RESPONSES

User avatar
Kristin Pedemonti Feb 11, 2016
Thank you Linda for taking your passion, patience and also practicality to serve the world. I hear you! In 2005, at age 37 after supporting my exhusband 10 years, I sold the home I lived in, most of my possessions and created/facilitated a volunteer literacy project in Belize. I listened and adapted and collaborated. With the teachers I developed a creative writing program using indigenous legends to teach in the schools. It was life altering. The past several years I have spent time in Haiti, Ghana, Kenya, and 24 other countries building bridges between cultures; listening to, collecting and sharing stories of innovation and resilience. I also have a Body Image program sharing my own journey through anorexia and reframing from the external to honoring our bodies for all they do for us. I am so very grateful! I also carry a FREE HUGS sign wherever I go and connect with homeless people sharing conversation, soup or sandwiches. I may not have much in terms of typical wealth, but I do in... [View Full Comment]