ulica. Wiesz, po prostu traktujesz to jako coś oczywistego. Wyrzucasz skórkę, zapominasz o niej. Ale w rzeczywistości całe nasze jedzenie pochodzi z ziemi. I dlatego jesteśmy całkowicie związani z ziemią, jej produkcją i jej życiem. Nasze życia są całkowicie ze sobą powiązane.
Prakash: Z każdym kęsem czuję szacunek i wdzięczność za ten dar, który otrzymujemy.
Carolyn: Wiesz, przyszło mi do głowy, gdy miałam prawie dwadzieścia lat, mieszkaliśmy w północnych Indiach przez rok i tam pracowaliśmy. Dowiedziałam się w tym roku więcej o rzeczywistości głodu i żywności niż przez wszystkie poprzednie lata. Dorastałam jako stosunkowo uprzywilejowane dziecko w Nowym Jorku, gdzie nigdy nie widziałam, jak uprawia się żywność. Żywność pochodziła ze sklepu spożywczego. W Indiach wszystko jest na miejscu, na ziemi. I zaczęłam rozumieć, że nie można niczego traktować jako pewnika. Nie można traktować życia jako pewnika. Że wszystko zależy od wszystkiego i od wszystkich. Że wszyscy jesteśmy w tym razem, niezależnie od tego, czy tak myślimy, czy nie. I dlatego interes własny jest tak naprawdę tym samym, co interes całości. Ponieważ jeśli całość cierpi, cierpimy my. A jeśli całość jest smutna — na wszystkie różne sposoby bycia smutnym — to my jesteśmy smutni. A w przeciwnym razie nie.
Amit: Powiedziałeś, że wszystko, co robisz, jest przeznaczone jako praktyka duchowa. Często wiąże się to z pytaniem „Kim jestem?” lub „Jaki jest cel mojego życia?” Jak znalazłeś lub szukałeś odpowiedzi w tym kierunku?
Carolyn: Urodziłam się jako Żydówka i próbowałam pójść tą drogą. To nie było wystarczająco duże. Potem poszłam studiować historię sztuki średniowiecznej w XII wieku w Europie i poszłam drogą katolicką. Gdzieś tam zostałam studentką zen. Podążyłam ścieżką buddyjską. Potem śpiewałam w chórze gospel w kościele czarnoskórym, szukając tej drogi. I wtedy zdałam sobie sprawę, że wszystkie te drogi próbowały powiedzieć to samo. Ale mają też, dla mnie, wadę bycia w tych niezgrabnych organizacjach. A organizacje mnie nie satysfakcjonowały. Więc zorientowałam się, że mam sposób na osiągnięcie tego samego stanu ekstazy — i to poprzez śpiew i taniec. Więc to właśnie zamierzałam robić. Więc moją praktyką duchową jest taniec każdego dnia. Śpiewanie każdego dnia. Medytacja każdego dnia. I zapraszanie innych do mnie, jakkolwiek, kiedykolwiek i w jakikolwiek sposób są tym zainteresowani.
Prakash: Z każdym kęsem czuję szacunek i wdzięczność za ten dar, który otrzymujemy.
Carolyn: Wiesz, przyszło mi do głowy, gdy miałam prawie dwadzieścia lat, mieszkaliśmy w północnych Indiach przez rok i tam pracowaliśmy. Dowiedziałam się w tym roku więcej o rzeczywistości głodu i żywności niż przez wszystkie poprzednie lata. Dorastałam jako stosunkowo uprzywilejowane dziecko w Nowym Jorku, gdzie nigdy nie widziałam, jak uprawia się żywność. Żywność pochodziła ze sklepu spożywczego. W Indiach wszystko jest na miejscu, na ziemi. I zaczęłam rozumieć, że nie można niczego traktować jako pewnika. Nie można traktować życia jako pewnika. Że wszystko zależy od wszystkiego i od wszystkich. Że wszyscy jesteśmy w tym razem, niezależnie od tego, czy tak myślimy, czy nie. I dlatego interes własny jest tak naprawdę tym samym, co interes całości. Ponieważ jeśli całość cierpi, cierpimy my. A jeśli całość jest smutna — na wszystkie różne sposoby bycia smutnym — to my jesteśmy smutni. A w przeciwnym razie nie.
Amit: Powiedziałeś, że wszystko, co robisz, jest przeznaczone jako praktyka duchowa. Często wiąże się to z pytaniem „Kim jestem?” lub „Jaki jest cel mojego życia?” Jak znalazłeś lub szukałeś odpowiedzi w tym kierunku?
Carolyn: Urodziłam się jako Żydówka i próbowałam pójść tą drogą. To nie było wystarczająco duże. Potem poszłam studiować historię sztuki średniowiecznej w XII wieku w Europie i poszłam drogą katolicką. Gdzieś tam zostałam studentką zen. Podążyłam ścieżką buddyjską. Potem śpiewałam w chórze gospel w kościele czarnoskórym, szukając tej drogi. I wtedy zdałam sobie sprawę, że wszystkie te drogi próbowały powiedzieć to samo. Ale mają też, dla mnie, wadę bycia w tych niezgrabnych organizacjach. A organizacje mnie nie satysfakcjonowały. Więc zorientowałam się, że mam sposób na osiągnięcie tego samego stanu ekstazy — i to poprzez śpiew i taniec. Więc to właśnie zamierzałam robić. Więc moją praktyką duchową jest taniec każdego dnia. Śpiewanie każdego dnia. Medytacja każdego dnia. I zapraszanie innych do mnie, jakkolwiek, kiedykolwiek i w jakikolwiek sposób są tym zainteresowani.
COMMUNITY REFLECTIONS
SHARE YOUR REFLECTION
2 PAST RESPONSES
I am going to post this for the members of a women's organization that I advocate for. Women's Federation for World Peace wfwp.us
Thank you for sharing a Beautiful example of how simple it can be to make a difference and continue making a difference with daily/weekly practice. Thank you Carolyn North for sharing your heart, wisdom and insight. HUGS from my heart to yours!