Historię 7-letniego chłopca o imieniu Bopsy opowiadano już niezliczoną ilość razy.
Zostało przesłane w łańcuchach e-maili, opublikowane na Facebooku, powtórzone w kazaniach i niewątpliwie dzielone przy stołach. Pojawiło się w wydaniu „Chicken Soup For The Soul” i w biuletynie Phoenix Fire Department . Ale po drodze szczegóły zostały utracone i dodane, zamienione, a czasem całkowicie zniekształcone. Czasami Bopsy jest przemianowany na „Billy”. Ale trwająca dziesięciolecia gra w głuchy telefon nie wymazała jednego, niezaprzeczalnego faktu – historia Bopsy jest warta opowiedzenia.
Teraz, 32 lata po tym, jak Bopsy stracił życie z powodu białaczki, The Huffington Post rozmawiał z jego matką, strażakiem, którego ubóstwiał, i człowiekiem, który uczynił go pierwszym „dzieckiem marzeń” Fundacji Make-A-Wish. Oto prawdziwa historia Bopsy'ego.
![]()
W 1978 roku u 5-letniego Franka „Bopsy'ego” Salazara zdiagnozowano białaczkę. Lekarze doradzili jego matce, Octavianie Trujillo, aby zgłosiła go do St. Joseph's Hospital and Medical Center w Phoenix. W tym czasie Trujillo miał 26 lat, był singlem i nie mógł sobie pozwolić na wpisanie Bopsy'ego do swojego ubezpieczenia zdrowotnego. Mimo to zgłosiła go.
Przez kolejne dwa lata Bopsy’ego leczył dr Frank Barranco, lekarz, którego pięciolatek uwielbiał i który ostatecznie przedstawił mu ludzi, dzięki którym jego ostatnie dni miały się liczyć.
Barranco powiedział Trujillo w grudniu 1980 r., że kobieta o imieniu Linda Pauling chciała z nią porozmawiać. Pauling straciła 7-letniego syna Chrisa na białaczkę tej wiosny. Ale zanim Chris odszedł, Arizona Department of Public Safety spełnił marzenie małego chłopca o zostaniu policjantem. Funkcjonariusze DPS Jim Eaves i Frank Shankwitz spotkali Chrisa z radiowozem i motocyklem i uczynili go jedynym honorowym oficerem Arizona Highway Patrol w historii departamentu, Shankwitz powiedział HuffPost.
Niesamowity wysiłek zainspirował Paulinga i Shankwitz do założenia fundacji Make-A-Wish .
„[Pauling] powiedział mi, że zamiast pozwolić dzieciom po prostu użalać się nad sobą, chcieli spełnić życzenia, zrobić coś, na czym skorzystałoby każde dziecko, spełnić swoje marzenie, póki jeszcze są częścią tego świata” – powiedział Trujillo.
Shankwitz przejął od niego pałeczkę i udał się do Bopsy, aby dowiedzieć się więcej o marzeniach chłopca. Po tym, jak dowiedział się, że spełni się jego życzenie, 7-latek rozmyślał nad tym.
„Chcę polecieć balonem na ogrzane powietrze” – powiedział Shankwitzowi. Potem pomyślał o tym jeszcze trochę.
„Nie, chcę pojechać do Disneylandu.” Znów zrobił pauzę.
„Nie, chcę zostać strażakiem.”
Ale Shankwitz nie kazał mu wybierać. Gdy organizacja dopiero zaczynała działać, pomyślał: „Czemu nie?”
Wszystkie życzenia Bopsy'ego zostały spełnione. Dostał lot balonem i wycieczkę do Disneylandu, co zapoczątkowało długotrwałą współpracę między Disneyem a Make-A-Wish.
Ale część historii, która trafiła do łańcuchów e-maili i postów na Facebooku, to wizyta Bopsy'ego w straży pożarnej w Phoenix. I to głównie dzięki „Strażakowi Bobowi”.
![]()
Podobnie jak wiele osób w życiu Bopsy'ego, strażak Bob — którego prawdziwe nazwisko brzmi Bob Walp — zrobił więcej, niż od niego oczekiwano, aby pomóc choremu chłopcu.
„Nie chcieliśmy po prostu go oprowadzać” – powiedział Walp HuffPost. „Postanowiliśmy dać mu odznakę i kurtkę. Pozwoliliśmy mu korzystać z węża. Zabraliśmy go do ciężarówki”.
![]()
![]()
![]()
To słodka historia, która mogłaby się w tym miejscu zakończyć, ale lekarze, fundacja Make-A-Wish i straż pożarna w Phoenix nie zamierzali poprzestać na Bopsy.
Przez kilka następnych miesięcy 7-latek przeczył wszelkim przeciwnościom. Ale w kwietniu 1981 roku, tuż po Wielkanocy, został ponownie przyjęty do St. Joseph's i powiedziano mu, że zostały mu dni, a może nawet godziny życia. Wtedy ktoś ze szpitala postanowił zadzwonić do Shankwitza. Nagle życzenie Bopsy'ego nie do końca się spełniło.
Pewnego dnia, kiedy Bopsy był szczególnie słaby, Shankwitz złożył mu wizytę – którą ostatecznie przerwało pukanie w okno. Kiedy Bopsy spojrzał, zobaczył strażaka Boba z wielkim, głupkowatym uśmiechem na twarzy.
Strażak Bob wszedł do pokoju. Następnie, jeden po drugim, czterech innych strażaków wspięło się do okna Bopsy'ego na trzecim piętrze, aby mu pomachać.
![]()
Bopsy był uradowany. Patrzył z podziwem na swoją matkę.
„Wiesz, mamo” – powiedział. „Naprawdę chciałbym tam pojechać i ich zobaczyć. Chcę być tam z moją drużyną”.
Gdy Bopsy'ego zwieziono na dół, spotkali go członkowie Straży Pożarnej 1 i ich wóz strażacki – przemianowany na „B1” od „Bopsy 1”. Strażacy wzięli drabinę i podnieśli ją tak wysoko, jak się dało. Jeden z nich wspiął się na górę.
„To było tak, jakby powiedzieć: 'Patrz, jesteś na drodze do nieba'” – powiedział Trujillo w wywiadzie dla HuffPost.
Pod koniec wizyty Bopsy zwrócił się do strażaka Boba.
„Czy jestem prawdziwym strażakiem?” – zapytał.
„Cóż, tak” odpowiedział Walp. „Oczywiście, że tak”.
Bopsy zmarł następnego ranka w otoczeniu matki, babci i ciotki.
Po śmierci Bopsy'ego Trujillo zajęła się pracą i studiami podyplomowymi. W 1991 r. uzyskała tytuł doktora, w 1994 r. została pierwszą przewodniczącą plemienia Pascua Yaqui w Arizonie, a w 2002 r. została zatrudniona jako profesor edukacji Indian amerykańskich na Northern Arizona University.
Ale Bopsy był z nią cały czas. Był z nią w dziesiątkach listów od nieznajomych, które otrzymywała, i w rozmowach telefonicznych z członkami rodziny i przyjaciółmi. Jest z nią co roku w październiku, kiedy to, zgodnie ze zwyczajem Yacqui, stawia ołtarz w swoim ogrodzie, aby go upamiętnić. I jest z nią co roku 2 listopada, kiedy społeczność Yacqui w Guadalupe w Arizonie zbiera się na cmentarzu, aby uczcić życie tych, których tak bardzo kochali.
O tej porze roku często myśli o chwili, która miała miejsce kilka tygodni przed śmiercią Bopsy'ego, gdy zdał sobie sprawę, jak bardzo zdenerwował ją jego stan, i próbował ją pocieszyć.
„Będzie dobrze. Zawsze będę twoim aniołem stróżem” – powiedział jej. „Będę częścią galaktyki i częścią nieba i będę się tobą opiekował”.
I tak też zrobił.
Trujillo nie angażuje się zbytnio w zagubione lub wymyślone szczegóły historii Bopsy'ego. Każda jej wersja nadal zawiera część 7-letniego chłopca, który został prawdziwym strażakiem.
„Mój syn żyje i ma się dobrze” – mówi Trujillo – „w umysłach wielu ludzi”.
COMMUNITY REFLECTIONS
SHARE YOUR REFLECTION
2 PAST RESPONSES
O
Creator, may the two energies, the masculine energy and the feminine
energy, come together in our center where the Creator exists. For each
of us has a piece of the Creator. Please, you have given each of us a
gift. May we use these gifts to help our fellow human beings
Thank you Daily Good. thank you Make-A-Wish, Thank you Dr Trujillo, Fireman Bob and Dr Barranco and Linda P, you are all true superheroes. <3 <3 <3 Here's to each of us serving each other to make wishes come true.