Back to Stories

Malowanie Z mamą

Cóż za wspaniała wizyta mojego ulubionego kolegi ze studia w Tajlandii…

Przez ostatnie dwa miesiące to była radość być z moimi rodzicami w Bangkoku. W naszym cennym czasie spędzonym razem, jestem boleśnie przypominany o moim rodzinnym pochodzeniu, o tym, co jest nam przekazywane i co żyje przez nas.

Moja matka jako pierwsza nauczyła mnie, jak znajdować i tworzyć piękno w życiu codziennym. Ciągle zwracała moją uwagę na najmniejsze szczegóły i zawsze wskazywała mi drogę do wyrafinowania. Oczywiście, jako dzika chłopczyca i jeszcze bardziej zbuntowana nastolatka, uważałam to wszystko za zbyt irytujące. Nie mogłam się przejmować tym, że jestem tak wybredna co do wyglądu, tego, jak jedzenie jest zawsze podawane i atrakcyjne, albo jak się ubierać lub czesać, aby pokazać troskę o siebie i szacunek, maniery lub uwagę. Moja matka zawsze znajdowała sposób, aby podnieść wszystko, co robiła. Jedzenie nigdy nie było jedzone z opakowań lub jednorazowych pojemników. Moja matka mogła dosłownie podnieść kanapkę z masłem orzechowym na toście do formy sztuki. Nawet gdy moi rodzice zaczynali w USA i nie mieli zbyt wielu środków finansowych, potrafiła znaleźć sposób, aby upiększyć wszystko, tak aby nic nigdy nie wydawało się tanie lub pospiesznie zrobione – w sposób artysty – pomysłowego i kreatywnego, z dowolnymi narzędziami i materiałami, które dostała.

Podobnie jak wielu młodym, pełnym zapału ludziom, zajęło mi wiele lat, zanim zdałem sobie sprawę z głębokiego i potężnego wpływu, jaki wywarł na mnie sposób bycia mojej Matki, i który, mam nadzieję, będzie trwał przez całe moje życie, kontynuując dziedzictwo serca artysty.

Ci z Was, którzy znają tę piękną panią i chcieliby dowiedzieć się więcej o tym, co się z nią dzieje (i czego nas nadal uczy), mogą przeczytać więcej poniżej:

Mama nie może już sama siedzieć (podpieramy ją poduszkami i ortezami) ani mówić zbyt wiele. Cieszymy się z każdej pojedynczej odpowiedzi, którą może nam dać każdego dnia, często musimy czytać z jej ruchu ust, ponieważ jej głos nie jest już zbyt słyszalny. Kiedy pytam ją, czy chciałaby malować, odpowiada „Czob” po tajsku, co oznacza „Lubię”. Ładuję dla niej pędzel, a ona go trzyma. Za każdym razem, gdy chce nałożyć odrobinę farby na obraz, po prostu przesuwamy jej wózek do przodu, tak aby pędzel w jej dłoni dotknął płótna w wybranym przez nią miejscu. Jaką radość jest być świadkiem i być częścią tego! Tutaj najmniejsze zwycięstwa są największymi zwycięstwami. To przejmujące przypomnienie, że w naszych dniach wypełnionych tak wielkim zgiełkiem i pozornie niekończącym się strumieniem wyborów, rozproszeń i bodźców, najmniejsze chwile są często największymi chwilami. Te powolne chwile, które wciągają nas w luki, w których naprawdę mieści się wszystko.

Moja matka wymaga takiej obecności, spowolnienia i uwagi. Ze względu na bardzo rzadką chorobę krwi, gdy ją przenosimy, nie możemy pozwolić, aby jakakolwiek część jej ciała uderzyła w cokolwiek, ponieważ spowoduje to ogromne wewnętrzne siniaki, które często nie zatrzymują krwawienia. Ponadto, z powodu urazu mózgu i późniejszych mini udarów, jej lewa strona jest teraz sparaliżowana, a prawa strona ma również bardzo ograniczoną siłę, więc nie jest w stanie poruszać się ani samodzielnie siedzieć. Jej pamięć krótkotrwała nie istnieje od upadku 5 lat temu, a kiedyś matematyczny geniusz z Wharton School of Business, nie potrafi już obliczyć najprostszych równań 1+1. Więc co pozostaje? Co pozostaje przy tak dużej utracie funkcji fizycznych i umysłowych? Jak cenimy osobę, która nie jest już „produktywnym” członkiem społeczeństwa i w rzeczywistości wymaga ogromnych zasobów, aby ją utrzymać? Miałem wielki przywilej odkryć, że jej wartość nie jest ani o JEDEN IOTA zmniejszona. Widzę, że przy odpowiednim nastawieniu osoby ją otaczające czują zarówno obowiązek, jak i zaszczyt, aby opiekować się nią z taką uwagą. Ze względu na jej stan fizyczny i psychiczny, wymaga się od nas, abyśmy byli w 100 procentach obecni dla jej potrzeb przez cały dzień i noc. Chociaż czasami może to być męczące, przynosi również tak wielką głębię niewypowiedzianej radości, aby całkowicie oddać się opiece nad inną osobą. Znika się w trakcie zmiany pieluch matki, ponieważ role się odwracają, a czas liniowy nie ma już tak nieuchronnego znaczenia, świtając, że matka kiedyś opiekowała się nią w ten sam sposób, gdy była dzieckiem. Wykorzystujemy każdy dzień z nią w pełni. Mimo że jest zasadniczo przykuta do łóżka, każdego dnia podnosimy ją do jej całkowicie wyściełanego wózka inwalidzkiego i zabieramy do głównego pokoju, aby mogła być ze wszystkimi innymi… aby móc zobaczyć rosnącą dżunglę roślin na jej balkonie i obserwować gołębie, które przychodzą napić się wody z małej miski, którą dla nich zostawiliśmy. Upewniamy się, że ma swoje ulubione jedzenie. Nawet jeśli trzeba je zmiksować, ponieważ musi być karmiona łyżeczką i nie może już żuć stałego pokarmu, zawsze jest talerz z jej jedzeniem, aby mogła nawiązać połączenie z tym, co je. Upiększamy jej dom i otoczenie, z miłością czeszemy jej włosy i malujemy ją każdego dnia, tak jak ona uwielbiała to robić przez wszystkie lata swojego życia. To niewypowiedziana radość opiekować się nią, tak jak ona kiedyś opiekowała się nami. Chociaż już nie mówi zbyt wiele, śmieje się więcej niż większość ludzi każdego dnia, a każdy jej uśmiech i śmiech wywołuje falę radości w całym pokoju.

Każdego dnia, kiedy jesteśmy z Mamą, nieustannie przypominamy sobie o tym, co jest najważniejsze – o trosce o siebie nawzajem z szeroko otwartym sercem… jakby to był ostatni raz… ostatni dzień… i o głębokiej prostocie radosnego i szczęśliwego serca.

Share this story:

COMMUNITY REFLECTIONS

1 PAST RESPONSES

User avatar
Patrick Watters May 26, 2022

🙏🏽❤️