Back to Featured Story

Kiedy hojność Spotyka się Z kapitałem Wysokiego Ryzyka

Kontekst: Autor poniższego artykułu poświęcił znaczną część swojego życia wolontariatowi i hojności. Poniżej znajduje się jego opis sytuacji, gdy poproszono go o wygłoszenie przemówienia otwierającego konferencję inwestorów kapitału podwyższonego ryzyka i przedsiębiorców, która odbyła się 10 listopada 2011 r.

Na początku tego roku spotkałem się na niezobowiązującym lunchu ze starym przyjacielem, którego nie widziałem od lat. Następnie zaprosił mnie na galę w zeszły czwartek wieczorem, abym wygłosił przemówienie otwierające. Na gali pojawiło się sporo szych ze świata venture capital w Dolinie Krzemowej; nie tylko osoby z branży finansowej, ale także z pomysłami. Bardzo innowacyjne i przedsiębiorcze.

Moje instrukcje dotyczące prelekcji brzmiały: nie bądź skromny, mów o skali. Kiedy to usłyszałem, wybuchnąłem śmiechem przez telefon, ale potem uświadomiłem sobie, że to nie żart. Drugim prelegentem był miliarder, który wynalazł 33 urządzenia medyczne i posiadał 150 patentów. Ostrzegano mnie, że publiczność będzie składać się z hiper-samców alfa. :)

Lubię przedsiębiorców, bo zawsze starają się poszerzyć tort. Najlepsi z nich nie kierują się mentalnością niedoboru, ale skupiają się na kreatywnych sposobach wyrażania siebie, tworząc nową wartość na świecie. A w tym tłumie ponad 400 osób wczoraj wieczorem było ich mnóstwo. Facet siedzący obok mnie założył 13 firm, w tym Symantec. Osoba siedząca przede mną była dyrektorem naczelnym w JP Morgan; facet siedzący obok niego stworzył Google Earth, zanim Google go kupiło. W tym kontekście bycie prezesem 150-osobowej firmy było po prostu normą. :) Niestety, równie normą było skupienie się wyłącznie na pieniądzach. Chciwość. Ludzie wiwatowali, gdy mówca mówił o nieetycznym zachowaniu, aby się wybić, jakby to było naprawdę heroiczne.

Zanim podejdę i zabiorę głos, założyciel grupy przedstawia mnie, co samo w sobie jest dużym wyróżnieniem w tej społeczności. Krótko przedstawia mnie jako osobę, którą próbował przekonać do komercyjnego podejścia, ale mu się nie udało. :) Krótko mówiąc, mówi ludziom: „Słuchajcie, to będzie dla was kompletnie nierealne, ale lepiej posłuchajcie. Ten facet wiele osiągnął i ręczę za niego”. To było dla niego duże ryzyko, żeby wystawić mnie przed tym tłumem. :)

Otwieram. Zapytałam kilku bliskich przyjaciół o ich przemyślenia na temat tego, jakie spostrzeżenia byłyby istotne dla biznesu. Ostatecznie sedno naszego przesłania jest dość proste – zróbcie mały gest, a spostrzeżenia same się pojawią; jeśli nie, róbcie więcej małych gestów. :) Jednak to nie jest dokładnie ten rodzaj tłumu, który zachwyci się Kartkami Uśmiechu... co, oczywiście, nie miało mnie powstrzymać. :)

Opowiadam o mojej drodze , która doprowadziła do pozyskania talentów z Doliny Krzemowej za pomocą pozafinansowych zachęt; następnie o podróży ServiceSpace , która pokazała nam nowe formy obfitości (społeczne, synergistyczne, subtelne) poprzez inteligentne wykorzystanie technologii; i zakończyła się wizją stworzenia inkubatora przedsiębiorców hojności . Wykład, historie, szczerość uderzyły ich w sposób szokujący i podziwu. Podczas gdy inne wystąpienia pozwalały na kilka pytań, w moim przypadku pojawiło się ich mnóstwo. Pytań wszelkiego rodzaju –

„Czego oczekujesz za 2 lata?” Nie wiem. :)

„Czy zmieniłeś się w trakcie tego procesu?” Bardzo.

„Co sądzisz o ruchu Occupy Oakland?” Świetny początek; po nim musi nastąpić ruch 100%.

„Czy ServiceSpace jest jak Facebook dla zmian społecznych?” Nie. FB służy luźnym więziom; my projektujemy z myślą o głębokich więziach, więziach opartych na prezentach.

„W jaki sposób ServiceSpace się utrzymuje?” Gospodarka wdzięczności.

„Jakie są twoje liczby?” „Jakie systemy kontroli opracowałeś, aby tworzyć te mikroruchy?” „Jak można zastosować ekonomię darów w innych dziedzinach?” i tak dalej. Naprawdę świetnie.

A jednak to było jak mini trzęsienie ziemi. Wielu zostało radykalnie wyrwanych z kontekstu. Gdy ServiceSpace stał się tematem spotkania, założyciel napisał do mnie i skopiował wszystkich partnerów swojej firmy: „Najlepszym komplementem, jaki mogłeś otrzymać, był przedsiębiorca mówiący mi, że szkodzisz mojemu biznesowi: usłyszał, jak kilka osób na widowni myśli na głos, że może powinni zrobić coś lepszego ze swoim życiem, niż tylko próbować zarabiać pieniądze!”. Kolejni mówcy otwarcie przyznali się do swoich obaw: „Nie wiem, jak to zrozumiem, bo zamierzam mówić o zarabianiu pieniędzy i zapewnieniu wam dużych zysków. A potem może porozmawiamy z Nipunem o rozdawaniu ich”. Organizatorzy prawdopodobnie założyli, że moje wystąpienie będzie najmniej popularne, więc uprzejmie umieścili mnie na samym początku, aby nadać mi więcej znaczenia; ale surowy wydźwięk hojności został niedoceniony. :) Kapitał miłości zawsze przebije kapitał wysokiego ryzyka.

Przed wykładem organizatorzy zapytali mnie, czy mam jakieś prezenty dla uczestników. Dałem jej więc Smile Cards .

"Coś jeszcze?" Mogę przynieść jakieś książki.

„O tak, ludzie kochają książki”. Masz na myśli, że sprzedajecie je tutaj?

„Nie, po prostu je kupujemy i wręczamy w prezencie”. Och. :) Ile chcesz?

„A może 300?” 300?! W ciągu godziny udało nam się dostarczyć tam te egzemplarze Infinite Vision .

Ciekawie było też pomyśleć, że gdyby nie ta nieoczekiwana rozmowa, wygłosiłbym przemówienie, nie otrzymałbym żadnego wynagrodzenia i nie prosiłbym o nie. A oto pięć tysięcy dolarów wypłacanych z góry (100% dochodu autorów jest przekazywane w formie darowizny) za 30 minut na scenie, jako dodatek. W tym momencie poczułem ogromną wdzięczność za te niezwykłe okoliczności, które dały mi przekonanie, by pozostać bezcennym… bo to bardzo śliska ścieżka, gdy zaczyna się wyceniać swój czas i pracę.

Mnóstwo zabawnych historii po wykładzie, gdy ludzie podchodzili do mnie prywatnie. Ostrzegałem, że przytulę ich, zanim z nimi porozmawiam, więc to już zaburzyło tradycję szybkiej wymiany wizytówek. :)

Doświadczony badacz mówi mi: „To, co robisz, jest naprawdę niesamowite. Ale możecie nawet nie zdawać sobie sprawy z tego, co robicie”. A potem opisuje teorie wyjaśniające, co robimy, i oferuje wolontariat. :) Inwestor venture capital opowiada mi historię o tym, jak pomógł starszej kobiecie pchać wózek w supermarkecie tego ranka; inna osoba opowiada mi o potrzebie dobrych wiadomości; prezes bardzo innowacyjnej firmy, który również przemawiał, powiedział mi, jak był zachwycony naszymi radykalnie odmiennymi zasadami projektowania – i że po prostu chciał być blisko nas, żeby je przejąć przez osmozę. Inny facet nalega, żebym pojechał z nim na festiwal Burning Man. :) Dyrektor banku zaciekle się ze mną kłóci o to, co w gruncie rzeczy sprowadza się do tragedii wspólnego pastwiska. Kobieta opowiada o zastosowaniu metodologii ekonomii darów w projekcie społecznym, który realizuje w Santa Barbara. Różne osoby przychodziły i mówiły: „Nigdy nie słyszałem takiego wykładu”. Nigdy? „Nigdy”. :) Jeden facet chce nas przedstawić ludziom z Google Venture, żeby po prostu porozmawiać. Kilku prezesów zaoferowało nam swoje usługi i poprosiło o refleksje na temat swoich projektów/marzeń. Inny chce, żeby jego syn odbył u nas staż i zaprosił mnie, żebym wygłosił przemówienie w jego prywatnej szkole. Kilka osób podziękowało mi za odwagę. Chociaż spodziewałem się fajerwerków, byłem zachwycony serdecznością, z jaką ludzie mnie obdarzyli.

I wszyscy wzięli Karty Uśmiechu.

W pewnym momencie rozmawiałem z pięcioma czy sześcioma osobami i zostałem przedstawiony jednemu facetowi – prawie na zawołanie wszyscy inni wyszli. Dziwnie było wyczuć tu jakieś ukryte hierarchie. Zastanawiam się, czy *ktokolwiek* z nich zdawał sobie sprawę, że rozmawiając ze mną, słuchał człowieka, którego urząd skarbowy zaklasyfikowałby jako biednego. :) W każdym razie ten facet mówi mi, że był bardzo poruszony tym, co miałem do powiedzenia, i dodaje: „Właśnie zdałem sobie sprawę, że nigdy nie robiłem niczego dla innych. Chcę to zrobić. Ale nie wiem jak. Nie wiem, od czego zacząć”. Powiedziałem mu, żeby poszukał swojego wewnętrznego głosu. :) „Masz wizytówkę?” pyta. „Niestety, nie mam. Masz wizytówkę? Chętnie wyślę ci później maila”. „Nie, ja też nie mam wizytówki, ale pozwól, że do ciebie napiszę” – mówi, wyjmując iPhone'a i mówiąc, że wpadnie do Berkeley na kawę. (Na marginesie – nie noszę przy sobie wizytówek na takie wydarzenia, jako eksperyment społeczny kontrkultury, ale w tym tłumie, jeśli nie masz wizytówki, niektórzy zaczynają uważać, że musisz być tak ważny, że przekroczyłeś granice wizytówek. Może powinienem nosić wizytówki. :))

Później dowiedziałem się, że ten facet był seryjnym przedsiębiorcą i sprzedał swoją poprzednią firmę Cisco za 7 miliardów dolarów. On i wielu innych jemu podobnych obecnych prawdopodobnie uwolnią mnóstwo wartości pieniężnej na świecie, jako bezpośredni efekt uboczny wczorajszej rozmowy. Kto wie, jak to wyjdzie, ale to dobry efekt uboczny. Co jest jeszcze przyjemniejsze, to fakt, że rozmowa i rozmowy były zakotwiczone w czymś o wiele głębszym niż pieniądze - wewnętrznej transformacji. Kiedy ludzie prosili o osobisty kontakt, mówiłem im, żeby przyszli w środę . :) Kiedy zastanawiali się, co mogą zrobić, prosiłem ich o mały akt dobroci i obserwowanie, jak zmienia to oczy, którymi patrzą na świat. Przynajmniej jeden z nich przyjdzie jako wolontariusz do Karma Kitchen . Zewnętrzne efekty były oczywiste, ale szczególnie uśmiechnąłem się, gdy zobaczyłem te wewnętrzne.

Gdy wychodziłem, a mój samochód właśnie przyjeżdżał z parkingu dla gości :), życzliwy dżentelmen odprowadził mnie do samochodu. On też jest prezesem popularnej firmy, ale widać było, że przechodził właśnie jakąś mini-transformację, taką, której doświadczanie to prawdziwy zaszczyt. Następnego ranka napisał mi tego maila...

„Wczoraj wieczorem mieliśmy naprawdę wspaniały wieczór i chciałbym się z wami czymś podzielić. Wszyscy byliśmy na wielu takich wydarzeniach, ale wczorajszy wieczór był dla mnie inny. Kilka dni przed otrzymaniem osobistego zaproszenia od partnera z firmy, miałem małą wizję potencjalnej zmiany. Wczorajszy wieczór rozpocząłem eksperymentem, polegającym na zaufaniu mojej rodzącej się świadomości i cieszeniu się procesem otwierania serca, obserwując, jaki poziom reakcji i odbioru ta wibracja wywoła. Jedno pociąga za sobą drugie i […] nasza rozmowa o 22:30. Rozmowa z wami sprawiła, że ​​poczułem na desce surfingowej maleńką falę, która trwała jeszcze długo po wydarzeniu.

Kiedy jechałem do domu, zadzwoniła żona, żeby powiedzieć, że nasza 80-letnia sąsiadka sama jechała na ostry dyżur z powodu zawrotów głowy i wysokiego ciśnienia. Pojechałem więc na ostry dyżur i spędziłem kolejne 3 godziny, do około 2 w nocy, przy jej łóżku, podczas gdy lekarze przeprowadzali badania. Co ciekawe, okazało się, że to ten sam oddział, na którym mój wspólnik z firmy ćwiczy w noce, kiedy ma dyżur!

No cóż, noc spędzona w szpitalu była całkiem piękna, ponieważ moja japońska sąsiadka i ja rozmawiałyśmy o japońskiej kulturze i ludziach, jak to
zostało zaprezentowane podczas tsunami. Stwierdziłam, że Japończycy mają większą skłonność do kontaktu ze swoją duchowością, ponieważ kultura ta zanurza Japończyka w empatii, wrażliwości i wdzięczności. Świetna trampolina do odnalezienia naszego wewnętrznego głosu i nawiązania kontaktu z naszym duchem. Zgodziła się. Zapytałam ją o 50 lat nauczania Ikebany. Opowiedziała o tym, jak proces tworzenia kompozycji jest współtworzeniem między nią a pewnego rodzaju siłą natury. Wyjaśnia, jak czasami, gdy kończy tworzenie kompozycji, sama jest zdumiona, odkrywając piękno, którego nie stworzyła świadomie sama. Rozmawiałyśmy o tym, że Ikebana to praktyka tworzenia piękna, ale także spokoju.

Około 2 w nocy, kiedy szliśmy do mojego samochodu, żeby ją odwieźć do domu, było jej tak przykro, że nie mogłem wcześniej wrócić do domu i spać. Jest bliską sąsiadką i czuła się pocieszona, ale jednocześnie zaniepokojona, że ​​podjąłem się takiego wysiłku w jej imieniu. Ale ja wciąż byłem w innym stanie psychicznym i pora nocy nie miała dla mnie znaczenia. Dla mnie ważne było to, że zapewniono mi intymną i serdeczną audiencję z innym człowiekiem, który zgłębiał moje dociekania na temat natury ducha. Ale po japońsku wiedziałem, że muszę dać jej powód do odwdzięczenia się w sposób, który będzie mogła szczerze wyrazić. Wyciągnąłem więc jedną z dwóch Kart Uśmiechu, które wziąłem przy twoim stole i dałem jej ją. Powiedziałem, że cieszę się, że mogę tam być z nią i że ta Karta Uśmiechu to coś, co ona również może komuś przekazać. Uśmiechnęła się i trzymała ją w dłoni przez całą drogę powrotną do domu. To, co na jednym poziomie było nudną imprezą, w rzeczywistości stanowiło piękne zakończenie pełnego wrażeń wieczoru.

Dziękuję za rozmowę i za naszą wczorajszą rozmowę.

Ta fala sama w sobie jest dla mnie więcej niż wystarczająca.

Share this story:

COMMUNITY REFLECTIONS

11 PAST RESPONSES

User avatar
Susan Rubinsky Dec 3, 2011

I believe you are the Gandhi of Silicon Valley : )

User avatar
Bill Nov 16, 2011

Wow, what a heartening  experience and story! The world may yet evolve to that state we long for. Thanks for doing what you do!

User avatar
Shail Nov 16, 2011

Nipun, thanks bro for sharing this with us! As always, you're always inspiring all of us! :)

User avatar
sunup Nov 15, 2011

What an outstanding venue to spread the word! Thanks for sharing!

User avatar
Sherry Nov 14, 2011

Thank you for inspiring us.  You know what's really great,is that your expectations of the group (and mine) were transformed, and that you shared that with us!

User avatar
Navin Nov 14, 2011

Unconditional service to world is resault of unconditional love it always comes with Love,peace,and joy and smile of gratitude . navin

User avatar
Jocelyn Nov 14, 2011

Thank you, Nipun, for your ongoing example. I draw inspiration, courage and commitment from your walk.

User avatar
Somik Raha Nov 14, 2011

Very inspiring, thank you for sharing this!

User avatar
Marianna Nov 14, 2011

Great story, Nipun. You are changing lives. May the ripples help to awaken us all...

User avatar
One Simple Wish Nov 14, 2011

You can go grant a wish for a foster child or family in need; its affordable, direct and SIMPLE!
@twitter-95221019:disqus www.onesimplewish.org

User avatar
One Simple Wish Nov 14, 2011

You can go grant a wish for a foster child or family in need: simple, affordable, direct!
www.onesimplewish.org