Back to Stories

Kay Eva – Ratowanie życia W Kambodży

Jak powiedziała Kay…

Kto/co mnie inspiruje : Zawsze inspirowali mnie ludzie, którzy mogą opuścić swój kraj ojczysty i okazać miłość, życzliwość i miłosierdzie ludziom żyjącym w rozpaczliwej biedzie i trudnościach. W Kambodży byłaby to osoba taka jak Marie Ens z Kanady, która prowadzi „Rescue” – dom dla setek dzieci sierot, rodzin chorych na AIDS i babć. A w Mozambiku Heidi Baker z domów dziecka „Iris Global” jest czystym przykładem przekształcania miłości w coś konkretnego.
Najlepsza rada : Kochaj pośród bólu. Wybaczaj pośród zła. Pocieszaj pośród mgieł agonii.

Kay Eva podróżowała przez wiejską Kambodżę w dniu, w którym uświadomiła sobie swoje powołanie życiowe. Była z grupą rozdającą zaopatrzenie potrzebującym, gdy podeszli do straszliwie biednej rodziny żyjącej pod blachą. Brudne dzieci bawiły się w ziemi, powietrze było ciężkie od wilgoci, a pobliska droga tętniła ruchem ulicznym.

Przyjechali, aby dostarczyć mleko w proszku dla nowego dziecka w rodzinie. Ale dziecko zaginęło. Sprzedano je dzień wcześniej za 20 dolarów – desperacki czyn, aby zebrać pieniądze na wyżywienie reszty rodziny. Wiadomość uderzyła Kay jak cios w brzuch. Przerażona matka trójki dzieci wiedziała, że ​​musi działać. „To naprawdę mną wstrząsnęło” – wspomina. „Pomyślałam, że muszę coś zrobić. Nie mogę po prostu stać z boku i mówić 'jakie to okropne'”.

Wiadomość ta uderzyła Kay niczym cios w żołądek.

Przewińmy do przodu o 11 lat i Kay założyła prężnie działającą organizację charytatywną Stitches of Hope, która prowadzi centrum szycia, aby szkolić kobiety i pomagać im znaleźć pracę, dom dziecka dla dzieci z ubogich rodzin, centrum społecznościowe i szkołę. Organizacja charytatywna wierciła studnie, budowała domy, sponsorowała rodziny ofiar AIDS, finansowała leczenie raka i pomagała dziadkom opiekować się wnukami.

Ale w jaki sposób Kay – niegdyś skromna matka trójki dzieci, która jako dziecko zmagała się z wykorzystywaniem seksualnym, a jako osoba dorosła z rakiem – przeszła ze zwykłej gospodyni domowej mieszkającej na obrzeżach Perth w Australii Zachodniej do osoby, która dosłownie ratuje ludzkie życie w rozwijającym się kraju?

W takich domach mieszkają skrajnie ubodzy mieszkańcy Kambodży.

Palące pragnienie pomocy

Po pierwszej podróży do Kambodży, w domu w Australii, Kay nie mogła pozbyć się z głowy obrazu matki, która sprzedała swoje dziecko. Powiedziano im, że dziecko trafi do kogoś, kto nie może mieć własnych dzieci. Ale krążyły też plotki o niemowlętach i małych dzieciach sprzedawanych w celach seksualnych. Gdyby handlarze dostali dzieci wcześnie, szanse na ucieczkę byłyby niewielkie. Groza Kay na myśl o matce w takiej sytuacji była niemal nie do pojęcia.

…krążyły też pogłoski o niemowlętach i małych dzieciach sprzedawanych w celach seksualnych.

Ale co mogła zrobić Kay? Nie była pielęgniarką, lekarzem, ani nawet nauczycielką. Jak mogłaby pomóc? „Czułam się niekompetentna” – mówi. „Nosiłam w sobie niepewność, że nie będę w stanie zrobić nic dla nikogo”.

Kay podzieliła się swoimi uczuciami nieadekwatności z przyjaciółką, która pracowała w kambodżańskich więzieniach, organizując zajęcia i dostarczając podstawowe artykuły więźniom. Przyjaciółka zapytała: „No i co potrafisz?” „Moim jedynym szkoleniem jest certyfikat komercyjnego krawca” – odpowiedziała Kay. „Cóż, właśnie tego potrzebują – naucz ich szycia” – odpowiedziała jej przyjaciółka.

Narodziła się organizacja charytatywna

Kay zwróciła się o pomoc do rodziny i przyjaciół, aby zebrać 600 dolarów i wróciła do Kambodży. Jej przyjaciółka zorganizowała zajęcia szycia dla kobiet w wiosce pogrążonej w ubóstwie, w więzieniu dla kobiet i w domu dziecka z nastoletnimi dziewczętami.

Zdenerwowana Kay weszła z zestawami do szycia ręcznego i tłumaczem. Nauczyła ich, jak nawlekać igły, szyć w linii prostej. Zainteresowanie wzrosło. Kay kupiła kilka maszyn do szycia i wkrótce jej uczniowie wycinali wykroje i szyli ubrania dla dzieci.

Najbardziej obiecującym studentom dano własne maszyny do szycia, które mogli zabrać do domu i założyć własną firmę. „Byli niesamowicie podekscytowani i zaczęli przyjeżdżać z odległych miejsc, aby nauczyć się szyć” — mówi Kay. „Podczas tej podróży przeszkoliliśmy 24 kobiety z wioski, a ponad połowa z nich dostała pracę w fabryce”.

Kay była podekscytowana sukcesem programu. „Nie chodziło nawet o pomoc w podstawowych sprawach, takich jak edukacja i zdrowie” — mówi Kay. „Zasadniczo [uzyskanie dochodu] oznaczało, że nie musiały sprzedawać swoich dzieci do handlu ludźmi ani [być] sprzątaczkami dla bogatych. A w więzieniu umożliwiało kobietom zdobycie umiejętności, aby dostać pracę po wyjściu na wolność, dzięki czemu nie musiały wracać do życia przestępczego”.

…[to] oznaczało, że nie musieli sprzedawać swoich dzieci…

Głębokość ubóstwa

W międzyczasie Kay lepiej poznała swoją nową tłumaczkę Chanthy i jej męża Naritha. Duet pokazał Kay głębię biedy, jakiej doświadczali w swojej rodzinnej wiosce. Dlatego zaczęli tu również prowadzić zajęcia z szycia i uczyć angielskiego. Ale Kay zdała sobie sprawę, że problemy sięgają znacznie głębiej. Wkrótce zaczęła zbierać fundusze na instalację toalet, filtrów wody i studni.

Za każdym razem, gdy wracała do domu, ona i jej przyjaciele organizowali imprezy w szopie, wieczory filmowe, wyprzedaże garażowe, aby zebrać pieniądze. Fundusze zaczęły napływać. Kay jest nieustannie zaszczycona hojnością darczyńców. Wraz ze wzrostem dynamiki Kay zarejestrowała Stitches of Hope jako organizację charytatywną i utworzyła zarząd.

Razem z Chanthy i Narith założyła Stitches of Hope Sewing Centre – stałą instytucję, która uczy kobiety szycia, zapewnia im zakwaterowanie i wyżywienie, płaci im wynagrodzenie za realizację zamówień fabrycznych i zachęca je do zakładania własnych firm krawieckich.

Centrum szycia Stitches of Hope

Pomoc dzieciom z ubogich rodzin

Im więcej czasu Kay spędzała w Kambodży, tym bardziej zdawała sobie sprawę, jak daleko sięgają macki ubóstwa. Wszędzie opowiadano rozdzierające serce historie o rozpaczliwie potrzebujących dzieciach – niewinnych istotach, których rodzice zmarli lub musieli ich opuścić, aby szukać pracy. Dlatego w 2008 r. Stitches of Hope otworzyło dom dziecka, w którym obecnie mieszka 24 dzieci, którymi opiekują się mieszkające w Kambodży pary.

Wszędzie opowiadano rozdzierające serce historie o rozpaczliwie potrzebujących dzieciach – niewinnych istotach, których rodzice zmarli…

Kay pamięta jedno dziecko, którego rodzice opuszczali kraj w poszukiwaniu pracy i sprzedali je za gotówkę, aby sfinansować swoją podróż. Jednak wróżbici ostrzegli kupujących, że chłopiec przynosi pecha, więc zwrócili go dziadkom. Nie mogąc sama się nim zaopiekować, babcia zabrała wówczas dwuletniego chłopca do Stitches of Hope Children's Home i oddała go. „Zajęło trochę czasu, aby wywołać uśmiech na jego małej twarzyczce” — mówi Kay. „Wszyscy mają smutne historie do opowiedzenia, ale teraz mieszkają w miejscu miłości i bezpieczeństwa”.

Dzieci w wieku szkolnym uczęszczają do pobliskiej szkoły, a starsze dzieci mogą iść na studia lub, jeśli wolą, uczyć się w centrum krawieckim Stitches of Hope.

Mieszkańcy Domu Dziecka.

Wioska HIV

Dzięki pracy w domu dziecka Kay zdała sobie sprawę, jak bardzo HIV AIDS wpływa na niektóre społeczności. Niektóre dzieci w domu zostały bez opiekuna po tym, jak jedno lub oboje rodziców zmarło na AIDS.

Jedna wioska została szczególnie zdewastowana przez tę sytuację. „To bardzo biedny region Kambodży, gdzie mężczyźni jadą do stolicy Phnom Penh, aby pracować i sypiać z kim popadnie, a następnie zarażają swoje żony wirusem HIV” — mówi Kay. „W wiosce mieszkają głównie kobiety i dzieci, ponieważ wielu mężczyzn zmarło. To bardzo smutne miejsce. Kobiety są bardzo przygnębione, ale przywracamy im zaufanie i dajemy nadzieję i wizję lepszej przyszłości”.

Niektóre dzieci z domu dziecka, gdy wirus HIV je pokona, zostają zabrane z powrotem do wiosek podobnych do tej, aby zaopiekować się żyjącymi rodzicami – ich szanse na naukę w szkole i na studia wyższe często przepadają, gdy opuszczają Stitches of Hope.

Kay dowiedziała się, że wielu chorych na HIV rezygnuje z leczenia, ponieważ wzięcie dnia wolnego w pracy w celu otrzymania pomocy medycznej oznaczało, że tracą tygodniową pensję. Zorganizowała więc sponsorów, którzy mieli zapłacić ofiarom za dostęp do leczenia. Stitches of Hope zainstalowało również stawy rybne, pola ryżowe i działki warzywne w wiosce, aby pomóc mieszkańcom się wyżywić. Zbudowali pięć domów, wykopali studnię i założyli salę spotkań. Planowane jest wybudowanie kolejnych pięciu domów.

Kobiety z wioski dotkniętej nędzą z powodu wirusa HIV witają pracowników Stitches of Hope.

Przezwyciężanie cyklu ubóstwa

Coraz bardziej Kay kwestionowała trwający cykl ubóstwa. Mówi, że osoby pogrążone w ubóstwie są zbyt zajęte przetrwaniem dnia, aby zastanawiać się, jak uciec z jego okrutnych szponów. „Ale uważam, że musimy sprawić, aby myśleli poza własnymi potrzebami, myśleli jako społeczność, myśleli poza dniem dzisiejszym i planowali przyszłość” – mówi.

Mając to na uwadze, Kay, Chanthy i Stitches of Hope uruchomiły centrum społecznościowe i szkołę, w której uczy się obecnie ponad 80 dzieci. „Działa wyjątkowo dobrze” — mówi Kay. „Ma ceglane ściany, biurka, oświetlenie, wentylatory i sprzęt szkolny. To taka przyjemność widzieć, że są tak chętni do nauki”.

„To taka przyjemność widzieć, że są tak chętni do nauki”.

Nowy dyrektor krajowy tej organizacji charytatywnej jest szczególnie pasjonatem wspierania i edukowania wiejskich dzieci i rodzin, które często tracą okazję na otrzymanie wsparcia. „Nasz kambodżański personel jest oddany poprawie życia ludzi, z którymi pracujemy, i jesteśmy w stałym kontakcie ze wszystkim, co się dzieje” — mówi Kay.

Nowa nadzieja dla pacjentów onkologicznych

Dzięki pracy w domach dziecka i wioskach personel Stitches of Hope coraz bardziej zdawał sobie sprawę, że to dziadkowie często musieli stawiać czoła ciężarowi opieki nad dziećmi, ponieważ rodzice wyjechali, aby znaleźć pracę. Więc organizacja charytatywna znów wkroczyła, tym razem sponsorując poszczególne rodziny z jednej wioski.

Kay poznała tutejszych ludzi i spotkała jedną kobietę, która miała zewnętrzny guz na piersi wielkości spodka. Kobieta owinęła guz plastikiem i związała go kawałkiem sznurka, aby nie urazić zachodnich ludzi zapachem. Poszła z tym do lekarza, ale on rzucił okiem, wiedział, że nie będzie w stanie zapłacić za leczenie i ją odprawił.

Pacjent onkologiczny na drodze do wyzdrowienia.

Inna kobieta, którą poznała Kay, matka czwórki dzieci, doświadczyła podobnej sytuacji. Powiedziano jej: „jeśli nie stać cię na leczenie, to nie ma żadnego”. Kay, która sama zmagała się z rakiem jajników i jelit, była oburzona. Zorganizowała finansowanie Stitches of Hope, aby zapłacić za ich leczenie.

Odwiedzała kobiety, które cierpiały na chemioterapię, zapewniając je, że ich wypadanie włosów i zmęczenie są normalne. „Mogłam po prostu leżeć z nimi i trzymać je za rękę, dodawać im otuchy i mówić im, że przeszłam leczenie raka, więc rozumiałam, przez co przechodzą”.

Obie kobiety ukończyły leczenie i pokonały raka.

Zmiana życia

Kiedy Kay wspomina osiągnięcia Stitches of Hope, czuje ogromną satysfakcję – zwłaszcza w odniesieniu do domu dziecka i szkoły. Mówi, że jest tak wiele historii o zmienionych życiach poszczególnych osób. Na myśl przychodzi jej historia kobiety w wieku około 22 lat.

Kobieta miała guz na wardze i podeszła do Kay błagając o pomoc. Nigdy nie dostanie pracy, nigdy nie wyjdzie za mąż, szlochała. Oszpecenie uczyniło ją wyrzutkiem.

Stitches of Hope zapłaciło za leczenie kobiety i następnym razem, gdy Kay ją zobaczyła, podskoczyła do Kay, by ją pocałować. Kobieta cała uśmiechnięta i wdzięczna wykrzyczała, że ​​nigdy wcześniej nie była w stanie całować ludzi. Następnym razem, gdy Kay ją odwiedziła, młodej kobiety już nie było – ponieważ w końcu dostała pracę, o której nigdy wcześniej nie marzyła.

Nastolatki w Domu Dziecka Stitches of Hope

Share this story:

COMMUNITY REFLECTIONS

2 PAST RESPONSES

User avatar
Kristin Pedemonti May 18, 2015

Another excellent example of taking action and sharing one's gifts whatever those gifts happen to be! Thank you Kay for being moved to take compassionate action and fill a need that needed filling. As someone who sold her own home and most possessions to create/facilitate a volunteer literacy project in Belize that has now provided projects and training in 4 more countries, I resonate so much with Kay and her own actions. Let us all do whatever we can. First, let us listen to what is needed and then be led to act however we are able. Hug hug hug.

User avatar
Carolyn1520 May 17, 2015

What an inspiration. I will forever be ashamed of myself if I don't do more after reading this dear woman's story.