Back to Stories

Poniżej Znajduje się Zapis Audio I Transkrypcja Wywiadu Dla On

jest dość tandetne i dziwne. To coś, co wymyśliła Francine Shapiro, która odkryła, że jeśli poruszasz oczami na boki, myśląc o bolesnych wspomnieniach, wspomnienia tracą swoją moc.

Z powodu pewnych doświadczeń, zarówno moich, jak i moich pacjentów, którzy opowiedzieli mi o swoich przeżyciach, wziąłem udział w szkoleniu z tej metody. Okazało się ono niezwykle pomocne. Następnie przeprowadziłem prawdopodobnie największe badanie finansowane przez NIH dotyczące EMDR. Odkryliśmy, że wśród osób z traumą w wieku dorosłym, czyli jednorazową traumą w wieku dorosłym, ta metoda dawała najlepsze rezultaty ze wszystkich opublikowanych dotychczas terapii.

To, co fascynuje w EMDR, to zarówno to, jak dobrze działa, jak i pytanie, jak to działa. To właśnie skłoniło mnie do rozważań o snach, o których wspominałem wcześniej, i do tego, że nie działa poprzez rozgryzanie i zrozumienie. Ale aktywuje pewne naturalne procesy w mózgu, które pomagają zintegrować te przeszłe wspomnienia.

PANI TIPPETT: Brzmi to tak prosto. I nawet kiedy o tym czytałam, poruszanie oczami w tę i z powrotem – mam na myśli, czy to coś, co można zrobić samemu? Czy też dzieje się coś bardziej złożonego?

DR VAN DER KOLK: Wyobrażam sobie, że to możliwe, ale zazwyczaj lepiej jest, jeśli robisz to z kimś, kto jest przy tobie, pomaga ci się skupić, wykonuje ruchy gałek ocznych, śledząc twoje palce. Ale to zadziwiająco skuteczna terapia. I co ciekawe, nawet w najbardziej stronniczych badaniach, EMDR wciąż pojawia się jako bardzo skuteczna terapia. Bardzo trudno było pozyskać fundusze na odkrycie bardzo intrygujących mechanizmów leżących u jej podstaw. Myślę, że jeśli naprawdę poznamy mechanizm EMDR, znacznie lepiej zrozumiemy, jak działa umysł. To niezwykle skuteczna terapia.

Jeśli więc ktoś doświadczył czegoś strasznego, czego nie może wyrzucić z głowy, to dla mnie jest to terapia z wyboru. Oczywiście, osoby, które przychodzą do mnie do gabinetu, często doświadczają również licznych traum z rąk bliskich, więc wtedy sprawa staje się o wiele bardziej skomplikowana niż tylko problem z pamięcią. Ale jeśli to tylko wypadek samochodowy lub prosty napad, jest to zadziwiająco skuteczne.

PANI TIPPETT: To fascynujące. Przeczytałam też, że zastanawiałeś się nad huraganem Hugo, huraganami ogólnie czy klęskami żywiołowymi, nad tym zjawiskiem, w którym ludzie sobie pomagają, wychodzą i pomagają sobie nawzajem – i patrzysz na to i widzisz, że nie chodzi tylko o to, że ludzie sobie pomagają; poruszają swoimi ciałami. Znowu, jest to fizyczne zaangażowanie jako rodzaj antidotum na bezradność sytuacji, która jest tak oczywista.

DR VAN DER KOLK: Dobrze. Bardzo się cieszę, że to przeczytałeś, bo ludzie dużo mówią o hormonach stresu. Nasze hormony stresu są w pewnym sensie źródłem wszelkiego zła. To zdecydowanie nieprawda. Hormony stresu są dla nas dobre. Wydzielamy hormony stresu, aby dać sobie energię do radzenia sobie w ekstremalnych sytuacjach. Daje ci to energię, żeby nie spać całą noc z chorym dzieckiem, odśnieżać w Minnesocie i Bostonie i tak dalej.

Problem polega na tym, że jeśli ktoś uniemożliwia ci korzystanie z hormonów stresu, jeśli ktoś cię ogranicza, jeśli ktoś cię przytrzymuje, jeśli ktoś cię więzi, hormony stresu stale rosną, ale nie możesz ich rozładować działaniem. Wtedy hormony stresu zaczynają siać spustoszenie w twoim organizmie. Ale dopóki się ruszasz, wszystko będzie dobrze. Jak wiemy, po tych huraganach i innych okropnych rzeczach ludzie stają się bardzo aktywni, lubią pomagać, lubią działać i czerpią z tego przyjemność, ponieważ rozładowuje to ich energię.

PANI TIPPETT: Więc leczymy się sami. Nie zdajemy sobie z tego sprawy, ale wiemy, jak…

DR VAN DER KOLK: Zasadniczo korzystamy z naszego naturalnego systemu. Nie tylko się leczymy; radzimy sobie. Po prostu radzimy sobie z tym, z czym musimy sobie poradzić. Dlatego mamy to wszystko. Dlatego przetrwaliśmy jako gatunek. To, co było niepokojące w huraganie Hugo, z którym zetknąłem się po raz pierwszy od dłuższego czasu, i co widzieliśmy ponownie w Nowym Orleanie, to to, jak tym ofiarom uniemożliwiono działanie, i to właśnie było przedmiotem tej obserwacji.

PANI TIPPETT: Zgadza się. I to pogłębiło traumę.

DR VAN DER KOLK: Tak. Więc po huraganie Hugo poleciałem do Portoryko, bo napisałem książkę o traumie. Nic nie wiedziałem o katastrofach, ale nikt inny też nic nie wiedział, więc mnie tam przylecieli. I co mnie uderzyło – wylądowałem w Portoryko, a wszyscy byli zajęci pracą i budowaniem, i wszyscy byli zbyt zajęci, żeby ze mną rozmawiać, bo próbowali coś robić. Ale tym samym samolotem, którym przyleciałem, przylecieli urzędnicy z FEMA, którzy ogłosili: „Wstrzymajcie pracę, dopóki FEMA nie zdecyduje, za co otrzymacie zwrot kosztów”.

I to była najgorsza rzecz, jaka mogła się wydarzyć, ponieważ teraz ci ludzie wykorzystywali energię na walkę ze sobą i wszczynanie wojen, zamiast odbudowywać swoje domy. To oczywiście podobne do tego, co wydarzyło się w Nowym Orleanie, gdzie ludziom również uniemożliwiono bycie agentami w procesie ich własnego powrotu do zdrowia.

PANI TIPPETT: Zastanawiam się, jak postrzegasz świat, w którym żyjemy, gdzie odczuwasz przyspieszenie tego, co można by nazwać zbiorowymi traumatycznymi wydarzeniami lub tragediami. Wydaje się coraz bardziej przewidywalne, że za rogiem wydarzy się zamach bombowy, strzelanina w szkole lub jakieś straszne wydarzenie związane z pogodą. W jaki sposób twoja wiedza o traumie pomaga ci o tym myśleć lub…?

DR VAN DER KOLK: Nie jestem pewien, czy podzielam ten pogląd. Myślę, że jest o wiele więcej wiadomości, więc jesteśmy o wiele bardziej świadomi tego, co dzieje się w danym momencie. I oczywiście, media, kiedy budzisz się rano, znajdują najgorszą rzecz, jaka wydarzy się gdzieś na świecie, i podają ci ją na śniadanie. Więc dostajemy o wiele więcej. Właściwie nie sądzę, żeby było więcej traumy.

PANI TIPPETT: Nie sądzisz, że dzieje się więcej złych rzeczy? Po prostu myślisz, że…?

DR VAN DER KOLK: Kiedy czytałem o dorastaniu Abe'a Lincolna – stracił matkę, ciągle przeprowadzali się do domów, głodowali, a on nie miał nic. To znaczy, czyta się historie o wszystkich imigrantach, o wszystkich tych ludziach, którzy zginęli, i o liczbie napaści w Nowym Jorku i w całym kraju. Nie sądzę, żebyśmy żyli w najgorszym świecie. I myślę, że ludzie są dziś o wiele bardziej świadomi niż, powiedzmy, 100 lat temu.

Nie, naprawdę studiowałem historię traumy. Moim ulubionym ludzkim szaleństwem jest I wojna światowa. Jeśli myślisz, że świat jest teraz zły, pomyśl o I wojnie światowej. Niewiarygodne. Więc nie sądzę, żeby sytuacja koniecznie była gorsza, i myślę – kiedy podróżuję po kraju i widzę liczbę programów, które bardzo życzliwi ludzie mają dla dzieci w wieku szkolnym itd., jestem nieustannie zdumiony ilością uczciwości, kreatywności i dobrej woli, które widzę wszędzie wokół siebie.

W tym samym czasie, gdy widzisz coś tak przerażającego jak w Filadelfii – system szkolnictwa publicznego w Filadelfii zlikwidował programy artystyczne, gimnastyczne, poradnictwo i muzyczne. Mówię sobie: „Gdzie ci ludzie byli, żeby mieć umysłowe skupienie?”. Musisz ruszać ciałem. Musisz śpiewać z innymi ludźmi. A jeśli myślisz, że twoje dzieci będą miały lepsze wyniki, jeśli będziesz je trzymać w bezruchu w klasie i pisać testy, to nic nie wiesz o ludziach.

Wciąż słyszy się o okropnych rzeczach, ale jednocześnie widzę ogromną świadomość. I widzę, że ludzie naprawdę starają się wywalczyć więcej świadomości i demokracji w różnych miejscach na świecie.

PANI TIPPETT: Ma pani rację. To wszystko naraz. Ale powiedzmy – wiem, jak – i to różniłoby się od czasów I wojny światowej, kiedy to otrzymujemy te zdjęcia, te żywe obrazy z tą bezpośredniością, prawda? I ja osobiście – i myślę, że to samo dotyczy całej grupy – nie wiem, co zrobić z tymi obrazami. I to, co często – to jest tak niepokojące, a do tego dochodzi impuls, że trzeba się od tego uczucia odciąć, bo nie można nic zrobić dla tego konkretnego zdjęcia. A potem pojawia się poczucie winy i przekonanie, że to nie jest satysfakcjonująca reakcja. To znaczy, to jest całkowicie…

DR VAN DER KOLK: Widzisz, jest w tym też bardzo mroczna strona, a mianowicie pewien tropizm, dążenie do nieszczęścia w naszym życiu, przez co, gdy robi się zbyt cicho, staje się nudno. Kiedy widzisz zapowiedzi nadchodzących atrakcji w kinie, myślisz sobie: „O mój Boże! Co ci ludzie oglądają?”. Ludzie ciągle ciągną do okropnych rzeczy. Chęć życia na krawędzi jest więc częścią tej ciemnej strony ludzkiej natury. To bardzo trudne. Trudno sobie z tym poradzić.

PANI TIPPETT: To bardzo budujące, że poświęcasz swoje życie pracy z traumą, z ofiarami w ramach tych badań. Ale masz w sobie dość orzeźwiające, pełne nadziei uczucie wobec nas jako gatunku.

DR VAN DER KOLK: Cóż, widzi pan, część tego czerpię od moich pacjentów. To, co jest tak satysfakcjonujące w tej pracy, to to, że można zobaczyć siłę życia. Ludzie przechodzą przez straszne rzeczy wszędzie i cały czas, a mimo to żyją dalej.

PANI TIPPETT: I to widać, doświadcza się tego raz po raz.

DR VAN DER KOLK: Widzę to cały czas. Widzę dzieci, które dorastały w okropnych warunkach, a niektóre z nich radzą sobie fatalnie. Ale w zeszłym tygodniu mieliśmy tutaj konferencję, naszą doroczną konferencję w Bostonie, i ktoś przedstawił swoją pracę na temat medytacji w więzieniach o zaostrzonym rygorze. I widzisz, jak ci naprawdę twardziele ożywają dzięki temu programowi medytacyjnemu.

Widzę też poprawę w innym programie, w który się angażuję – programie poświęconym Szekspirowi dla nieletnich przestępców w hrabstwie Brookshire, w ramach którego sędzia daje dzieciom wybór między pójściem do więzienia a skazaniem na zostanie aktorem grającym Szekspira.

Idę na program o Szekspirze i widzę, jak ci aktorzy wykonują wspaniałą pracę z tymi dziećmi, i widzę, jak te dzieci ożywają, gdy docenia się ich jako aktorów i ludzi, którzy potrafią mówić. Widzę ogromny potencjał, jaki tkwi w ludziach, by wyjść ze swoich nor.

[ muzyka: „Frontiers” zespołu Floratone ]

PANI TIPPETT: Nazywam się Krista Tippett i to jest „O byciu ”. Dzisiaj rozmawiam z psychiatrą Besselem van der Kolkiem.

[ muzyka: „Frontiers” zespołu Floratone ]

PANI TIPPETT: Przeczytałam Pani badania i myślę o całym tym obrazie, który omawialiśmy, o wszystkich różnych sposobach, w jakie ludzie sięgają po metody, aby stać się bardziej świadomymi siebie – joga, medytacja, wykorzystując te spostrzeżenia neuronauki. Czasami zastanawiam się, czy za 50 lub 100 lat ludzie nie spojrzą wstecz na terapię, tak jak robiliśmy to przez 50 lat, czy ilekolwiek, i nie zobaczą w niej naprawdę podstawowego kroku w kierunku znacznie głębszego sięgania po świadomość i uważność.

DR VAN DER KOLK: Cóż, myślę, że ludzie zawsze korzystali z dobrej terapii, ale nasza kultura i struktura ubezpieczeń nie są nastawione na naprawdę dobrą terapię, podobnie jak nasze szkolenia psychologiczne, które mają na celu naprawienie ludzi i pozbycie się ich zaburzeń tak szybko, jak to możliwe. Ale terapia, czyli proces, w którym ludzie naprawdę poznają siebie, analizują siebie, są widziani, słyszani i rozumiani, zawsze istniała. I myślę, że zawsze będzie istnieć.

I nie sądzę, żebyśmy kiedykolwiek zaczęli o tym mówić w kategoriach prymitywnych, ponieważ intymna wymiana zdań między ludźmi, podczas której rozmawiają o swoich najgłębszych uczuciach i najgłębszym bólu, a inni tego słuchają, zawsze była i myślę, że zawsze będzie bardzo silnym ludzkim doświadczeniem.

PANI TIPPETT: Ludzie czasami używają języka, mówiąc o traumie – jest wiele duchowych określeń, które intuicyjnie rozumiemy, „kradzież duszy”. Zastanawiam się, jak postrzegasz ludzkiego ducha w kontekście swojej wiedzy o traumie, odporności i uzdrawianiu.

DR VAN DER KOLK: To bardzo trudne pytanie.

PANI TIPPETT: Wiem. [ śmiech ] Myślę jednak, że dasz sobie radę.

DR VAN DER KOLK: Coś, od czego wolałem trzymać się z daleka. Ale myślę, że trauma naprawdę konfrontuje cię z tym, co najlepsze i najgorsze. Widzisz okropne rzeczy, które ludzie sobie nawzajem robią, ale widzisz też odporność, siłę miłości, siłę troski, siłę zaangażowania, siłę zaangażowania w siebie, świadomość, że są rzeczy ważniejsze niż nasze indywidualne przetrwanie.

A niektórzy z najbardziej uduchowionych ludzi, jakich znam, to właśnie osoby z traumą, bo dostrzegli jej ciemną stronę. I pod pewnymi względami nie sądzę, żeby można było docenić piękno życia, nie znając jego ciemnej strony. Myślę, że osoby z traumą z pewnością znają ciemną stronę życia, ale dzięki temu lepiej widzą też drugą stronę.

PANI TIPPETT: Powiedziała pani gdzieś, że PTSD otworzyło drzwi do naukowych badań nad naturą ludzkiego cierpienia. To głęboki krok, prawda? Dla mnie to duchowy sposób mówienia o tej dziedzinie z głębokim zrozumieniem znaczenia słowa „duchowy”.

DR VAN DER KOLK: Tak. Cóż, myślę, że ta dziedzina otworzyła dwa obszary. Jeden to obszar traumy, przetrwania i cierpienia, ale drugi to także – ludzie badają naturę ludzkich więzi i więzi między nami, również z naukowego punktu widzenia.

Choć trauma wiele otworzyła, myślę, że innym bardzo ważnym ramieniem odkryć naukowych jest to, w jaki sposób relacje międzyludzkie są obecnie postrzegane naukowo i co tak naprawdę dzieje się, gdy dwie osoby widzą się, gdy dwie osoby reagują na siebie, gdy ludzie są swoim odbiciem, gdy dwa ciała poruszają się razem, tańczą, uśmiechają się i rozmawiają.

Istnieje zupełnie nowa dziedzina neurobiologii interpersonalnej, która bada, w jaki sposób jesteśmy ze sobą powiązani i w jaki sposób brak tych połączeń, szczególnie na wczesnym etapie życia, ma niszczycielski wpływ na rozwój umysłu i mózgu.

PANI TIPPETT: I to prawda, czyż nie wynika z pani badań, że jeśli ludzie nauczą się żyć w swoim ciele, być bardziej świadomi siebie, te cechy i nawyki mogą służyć, mogą budować odporność, mogą się przydać w obliczu traumy. Zgadza się?

DR VAN DER KOLK: Zdecydowanie. Więc jeśli w szczególności… są tu dwa czynniki. Po pierwsze, twój gadzi mózg… jeśli oddychasz cicho swoim ciałem i czujesz swoje cielesne doświadczenie, a coś ci się dzieje, zauważasz, że coś się dzieje, i mówisz: „Och, to naprawdę okropne. To naprawdę nieprzyjemne”. Ale to coś, co nie jest tobą. Więc niekoniecznie dajesz się porwać nieprzyjemnym doświadczeniom.

Największym problemem osób z traumą jest to, że nie czują się już sobą. Każdy głośny dźwięk, ktokolwiek ich obraża, rani, mówi złe rzeczy, może ich odciągnąć od siebie. Dlatego nauczyliśmy się, że to, co czyni cię odpornym na traumę, to pełne poczucie własnej wartości. A jeśli ktoś mówi coś bolesnego lub obraźliwego, możesz powiedzieć: „Hmm, ciekawe. Ta osoba mówi coś bolesnego i obraźliwego”.

PANI TIPPETT: Ale możesz oddzielić od nich swoje poczucie własnej wartości.

DR VAN DER KOLK: Tak, ale można się od tego odseparować. Myślę, że naprawdę zaczynamy poważnie rozumieć, jak ludzie mogą się tego nauczyć – obserwować i nie reagować.

PANI TIPPETT: Myślę, że chciałabym wrócić do tego, gdy zbliżamy się do tej idei, że w jakiś sposób sedno tego wszystkiego, wniosek dla was – a nie mogę znaleźć cytatu – jest taki, że musimy czuć się bezpiecznie, że musimy czuć się bezpiecznie i że musimy czuć się bezpiecznie w naszym – to musi być percepcja cielesna, a nie tylko poznawcza. I że w jakiś sposób wszystko sprowadza się do tego.

DR VAN DER KOLK: To fundament, ale trzeba to naprawdę poczuć. Trzeba wiedzieć, co dzieje się w twoim ciele. Trzeba wiedzieć, gdzie jest prawy palec u nogi, a gdzie mały. Twoje ciało – musisz być świadomy tego, co się dzieje.

PANI TIPPETT: To bardzo konkretna sprawa. Czy to pani ma na myśli?

DR VAN DER KOLK: To bardzo, bardzo podstawowe, ale bardzo brakuje w naszym systemie diagnostycznym prostych czynności, takich jak jedzenie, sikanie i kupa, bo to one są podstawą wszystkiego, i oddychanie. To są fundamentalne rzeczy, które wszystkie zawodzą, gdy doznajesz traumy. Najbardziej podstawowe funkcje organizmu zawodzą, gdy jesteś przerażony.

Leczenie traumy zaczyna się więc od fundamentów – ciała, które może spać, ciała, które może odpoczywać, ciała, które czuje się bezpiecznie, ciała, które może się poruszać. Uwielbiam przykład twojego mężczyzny, który jest sparaliżowany i ćwiczy jogę, ponieważ nawet gdy jego ciało jest upośledzone, nadal może nauczyć się je akceptować i mieć.

PANI TIPPETT: Tak. Mówi, że nie jest wyleczony, ale został uzdrowiony. Oto uderzające stwierdzenie, które Pan wygłosił: „Ofiary to członkowie społeczeństwa, których problemy reprezentują pamięć o cierpieniu, wściekłości i bólu w świecie, który pragnie zapomnieć”.

DR. VAN DER KOLK: Czy ja to powiedziałem?

PANI TIPPETT: Tak.

DR. VAN DER KOLK: To genialne. [ śmiech ]

PANI TIPPETT: [ śmiech ] I uważam, że warto się nad tym zastanowić.

DR VAN DER KOLK: Cóż, to literatura, którą czytamy, to filmy, które oglądamy, i to właśnie chcemy się inspirować. To właśnie obserwujemy – tego ducha. Toni Morrison i Maya Angelou, i te osoby, potrafią bardzo elokwentnie opowiadać o tym, jak radziły sobie z przeciwnościami losu i stawiały im czoła, zachowując jednocześnie człowieczeństwo i wiarę. O to właśnie chodzi.

[ muzyka: „Enjoy the Calm” Drew Barefoot ]

PANI TIPPETT: Bessel van der Kolk jest dyrektorem medycznym Trauma Center w Justice Resource Institute w Brookline w stanie Massachusetts. Jest również profesorem psychiatrii w Boston University Medical School. Do jego książek należą : „Traumatic Stress: The Effects of Overwhelming Experience on the Mind, Body, and Society” oraz „The Body Keeps the Score: Brain, Mind, and Body in the Healing of Trauma” .

[ muzyka: „Trifle (Consoles Because A Trifle Troubles)” zespołu Infradig ]

PERSONEL: W skład On Being wchodzą Trent Gilliss, Chris Heagle, Lily Percy, Mariah Helgeson, Maia Tarrell, Marie Sambilay, Bethanie Mann, Selena Carlson i Rigsar Wangchuck.

PANI TIPPETT: Naszą piękną muzykę przewodnią skomponowała i stworzyła Zoe Keating. A ostatni głos, który usłyszycie w napisach końcowych każdego programu, należy do hiphopowej artystki Lizzo.

Serwis On Being powstał w American Public Media. Wśród naszych partnerów finansowych znajdują się:

Fundacja Johna Templetona.

Instytut Fetzera pomaga budować duchowe fundamenty kochającego świata. Znajdź ich na fetzer.org.

Fundacja Kalliopeia pracuje na rzecz stworzenia przyszłości, w której uniwersalne wartości duchowe będą stanowić podstawę sposobu, w jaki dbamy o nasz wspólny dom.

Fundacja Henry’ego Luce’a wspierająca inicjatywę Public Theology Reimagined.

Fundacja Osprey, katalizator pełnego energii, zdrowia i spełnienia życia.

Oraz Lilly Endowment, prywatna fundacja rodzinna z siedzibą w Indianapolis, która wspiera interesy swoich założycieli w zakresie religii, rozwoju społeczności i edukacji.

Share this story:

COMMUNITY REFLECTIONS