Back to Stories

Szczególny Rodzaj łaski: niezwykła Historia Devadossów

Zaczyna mówić, cicho i w pięknym języku tamilskim. Od czasu do czasu dołącza do nich on, z przebiegłym zdaniem tu, zabawnym tekstem tam. Dzielą się historią swojego życia z salą pełną nieznajomych. Zanim zaczęli, nikt z publiczności nie wiedział, kim są. Pod koniec wieczoru – nikt nie będzie w stanie zapomnieć.

Manohar jest naukowcem-pisarzem-artystą, innowatorem o niespokojnej inteligencji i żywej wyobraźni. Dorastał w Madurai w latach 40. XX wieku, jako wolny uczeń, wędrujący po mieście pod wielkimi gopuramami (wieżami świątynnymi) bogini Meenakshi.

Para w dniu ślubu

Mahema, jego żona, jest osobą angażującą, żywą i elokwentną. Urodziła się i wychowała w Madrasie, była wykształconą w klasztorze złotą medalistką, studiowała sztukę i literaturę.

Niedługo po ślubie para przeprowadziła się do Ameryki. Mieli piękną córeczkę o imieniu Suja. Podróżowali. Zaprzyjaźnili się. W końcu wrócili do Indii. Gdziekolwiek byli, mieszkali i dużo się śmiali.

I bardzo często rozmawiali o Sztuce Dawania, czymś bliskim sercu Mahemy. Dla niej – dla nich – ważne było, aby dzielili się swoimi licznymi błogosławieństwami z innymi. Ona była wspaniałą nauczycielką, on był utalentowanym naukowcem, a oni oboje byli utalentowanymi artystami. Razem znaleźli wiele sposobów na dawanie.

A życie było dobre.

Potem był wypadek samochodowy, który zmienił wszystko. Mahema została poważnie ranna. Wypadek sparaliżował ją poniżej ramion – na całe życie.

„Nie miała kontroli nad wieloma funkcjami organizmu... musiałaby być faszerowana lekami, które przytępiłyby jej ostry umysł. Musiałaby żyć z ciągłym zagrożeniem infekcji, odleżyn i skurczów. Byłaby „zależna” przez całe życie, wymagając całodobowej opieki...”
- Manohar Devadoss, z książki „Marzenia, pory roku i obietnice”

Mahema spojrzała na swoje nowe życie i było ciężko. Od tej pory łatwiej będzie jej przyjmować niż dawać. Łatwiej – tak. Ale kto powiedział, że Mahema wybrała łatwą drogę?

Ponieważ tego nie zrobiła.

Kiedy marzenia zostają zniszczone, potrzeba niezwykłej odwagi, by pozbierać kawałki, przezwyciężyć ból, użalanie się nad sobą i pytanie: „Ale dlaczego ja?”, Boże?

Okładka trzeciej książki Manohara
oszołomienie. „Wszystko, czego chciałam”, mówi Mahema, „to siła, by być dobrą matką, dobrą żoną i dobrą przyjaciółką – to były moje marzenia”. Więc sięgnęła w głąb siebie, by znaleźć tę siłę. I tak zrobiła.

Ponad trzydzieści lat później – oto ona. Kwitnąca, promieniejąca na wózku inwalidzkim. Ma sześćdziesiąt trzy lata i jest piękna. Jest tutaj, aby powiedzieć tej publiczności, że muszą skupić się na dobrych rzeczach w swoim życiu i na wszystkim, co MOGĄ zrobić. „Wierz w swoje marzenia” – mówi, nie raz, ale wiele razy.

Mahema zaczęła uczyć języka angielskiego w domu, zaczęła pracować nad serią książek dla dzieci, dołączyła do kilku grup kobiecych i zaczęła kierować działaniami charytatywnymi mającymi na celu zbieranie funduszy na rzecz wielu organizacji charytatywnych, przeszła fizjoterapię i powoli, mozolnie uczyła się używać mięśni ramion do pisania. Ludzie nieuchronnie byli do niej przyciągani, przez jej urok, ciepło i zwłaszcza jej radość. Ból nadal był obecny, a także żal po stracie - ale Mahema odmówiła rozpamiętywania tego. Odłożyła to na bok i otworzyła drzwi swojego odmienionego życia na świat. „Wiem, że nadal mogę służyć ludziom” - mówi Mahema z uśmiechem.

Słuchając jej, zdajesz sobie sprawę, że służba to postawa – nastawienie. Oznacza to dawanie z siebie wszystkiego, bez względu na to, gdzie jesteś i co robisz. Nieistotne jest, że Mahema porusza się na wózku inwalidzkim, nie może trzymać mikrofonu ani nawet napić się wody sama. Jej hojność ducha wykracza poza jej niepełnosprawność. Niektórzy zastanawiają się, co mają do zaoferowania światu. Mahema przypomina nam, że bez wyjątku wszyscy mamy coś do zaoferowania – prawdopodobnie jeden z najlepszych darów ze wszystkich – siebie samych.

Przez cały ten czas miała jednego stałego, niezawodnego towarzysza, jedną osobę, której siła stawała na jej drodze, gdy jej siła osłabła. Manohar Devadoss odczuwał stratę tak samo dotkliwie jak jego żona i walczył tak samo mocno, by ją przezwyciężyć. Od najdrobniejszych szczegółów jej kluczowej i skomplikowanej rutyny medycznej po dokładny kąt, pod jakim należy ustawić wózek inwalidzki, gdy jest podnoszona z samochodu, wie wszystko. Przez ponad trzy dekady był jej najwierniejszym pielęgniarzem i opiekunem, zawsze poszukującym sposobów na zmniejszenie ciężaru bólu, który ona nosi. Jest szczególnie dumny z opracowanej przez siebie techniki, której używa, by wnosić Mahemę po długich schodach na jej wózku inwalidzkim. Niesamowite osiągnięcie - zwłaszcza gdy uświadomisz sobie, że Manohar nie widzi schodów, ani nawet wózka inwalidzkiego.

W czasie wypadku wzrok Manohara zaczął się pogarszać. Zdiagnozowano u niego retinitis pigmentosa - zwyrodnieniową chorobę oczu, na którą nie ma lekarstwa.

Dziś jest prawie całkowicie niewidomy.

Cisza w holu jest bardzo głośna. Ciekawość została dawno temu zastąpiona rosnącym poczuciem zdziwienia, ponieważ tragedie bliźniacze w tej historii wzbudziły więcej niż gotową sympatię. Ta para jest tutaj, aby podzielić się – nie swoim smutkiem, ale swoją siłą.

Pięć lat temu Manohar opublikował swoją pierwszą książkę „The Green Well Years”, pełen miłości hołd dla jego wczesnych lat w Madurai. Opowiada ona o magii dzieciństwa w południowych Indiach, zestawionej z uwodzicielskim urokiem starego miasta-świątyni. Wykwintne rysunki piórem i tuszem w książce są jego autorstwa. Ze względu na swój stan Manohar nie ma percepcji kolorów, ma ostry tunelowy wzrok, a to, co widzi, to

Sztuka Manohara Devadossa
jest jak gdyby widziane przez dziurkę od szpilki. A jednak jego rysunki są nieskazitelnymi, ostrymi, rozdzierającymi serce reprodukcjami migawek z jego życia.

Jak on to robi? Za pomocą specjalnych kropli do oczu, które rozszerzają źrenice, supermocnych świateł i specjalnych lup, rękawiczek (ponieważ światła sprawiają, że jego dłonie się pocą, co może rozmazać rysunek), fotograficznej pamięci i bezkompromisowej dbałości o szczegóły, z poświęceniem i wytrwałością wykraczającymi daleko poza przeciętność.

Razem każdego roku pracują nad specjalnym zestawem kartek okolicznościowych. Manohar rysuje, a Mahema przygotowuje krótki opis wyjaśniający szczególne znaczenie miejsca, budynku, posągu lub sceny, którą narysował. Karty są sprzedawane, a dochód przekazywany na rzecz jednej z wielu organizacji charytatywnych, w które są zaangażowani. Sztuka dawania jest równie ważną częścią ich życia dzisiaj, jak i zawsze.

Niemożliwe jest warte sięgania. Dowiesz się tego, słuchając tych dwóch. Kiedy zaczniesz testować granice tego, co możesz zrobić, przełamiesz narzucone sobie ograniczenia. „Uwierz w siebie” — mówi Mahema. „Uwierz w swoje marzenia i w siebie”.

Żyją życiem w kochających szczegółach. Zachody słońca, specjalne danie, stara melodia, niespodziewany gość, nagły powiew wiatru – gdy te rzeczy się pojawiają, są Tam. Gdy obejmujesz życie, ożywasz dla piękna teraźniejszości. To właśnie zrobili ci dwaj.

Obecnie Manohar Devadoss ma na swoim koncie trzy książki i pracuje nad czwartą. Mahema nadal angażuje się w szereg projektów zbierania funduszy i komitetów kobiecych. Oboje mają szerokie grono przyjaciół i wielbicieli i nadal są inspiracją dla każdego, kto ich zna.

Akceptuj życie.

Brzmi prosto, ale życie jest dość trudne. Nasze zbuntowane serca każdego dnia wystawiają setki buntów. Stawiają opór, odmawiają, zaprzeczają, rzucają wyzwanie. Czasami walczymy z życiem za pomocą latających pięści. Zapominając pamiętać, że potrzeba więcej odwagi, aby pozostać w bezruchu. Ponieważ Akceptacja nie polega na słabym poddaniu się ciosom przypadku i losu, nie polega na ponurej obojętności lub bezdusznej bierności (nawet jeśli zamieszanie jest wygodne). Akceptacja to siła ze skrzydłami. To moc współczucia połączona z pokorą zrozumienia. Unosi cię ponad żal i wściekłość do miejsca, w którym nienawiść nie jest opcją, do miejsca, w którym trudne piękno każdej chwili jest przeżywane, uczone z niego - i kochane.

Akceptacja jest szczególnym rodzajem łaski.

Manohar i Mahema Devadoss to para, która żyje tą łaską na co dzień.

****

Uwaga redaktora: Mahema Devadoss zmarł w 2008 roku, a Manohar Devadoss zmarł w grudniu 2022 roku. Jednak ich dziedzictwo współczucia i łaski żyje w sercach wielu osób, których dotknęli.

Share this story:
Enjoyed this story? Get one hand-picked story in your inbox each morning. Join 138,774 readers — free, no ads.
Subscribe Free

COMMUNITY REFLECTIONS

7 PAST RESPONSES

User avatar
Tom Neuhaus Aug 26, 2024
I met Mahema, her husband, and Suja their daughter when I was a student at Oberlin College. I was returning from two years working in France, trying to find myself. I decided to apply to Asia House as a dormitory and when I opened the front door, there was Mahema, who literally glowed with beauty and character. She invited me to lunch and I instantly fell in love with South Indian food. I will always treasure my memory of those truly remarkable people.
User avatar
Patrick Watters Dec 27, 2022

Extraordinary beauty…

User avatar
Kristin Pedemonti Sep 10, 2016

Feeling so inspired. Here's to overcoming. Here's to giving what we have to give and here's to the love that can see us through. Thank you so much for giving your gifts and talents so deeply and for loving each other so well! <3

User avatar
truthon Sep 10, 2016

Remarkable humans who brought much grace to our planet.

User avatar
rhetoric_phobic Sep 10, 2016

Adversity shows us who we truly are and what we can still aspire to be. These two beautiful souls found their strength within and fed each other. They are true inspirations. In reading their story, one can believe, nothing is impossible. Thank you.

User avatar
Michael Stilinovich Sep 10, 2016

Please all of you that read this, Believe.

User avatar
William Butler Sep 10, 2016

"A Special Kind of Grace", as you say, and "a rare kind of courage"..."with a dedication and perseverance that go far beyond the ordinary". Yes, they are exceptional, and it is this that makes them an exception, truly admirable and remarkable, but for the rest of us, the ordinary, the not rare, the not special, please do not admonish us for what we lack of the heroic. Acceptance can also be of one's lack of dreams/inspiration and of one's not believing in yourself (until maybe your self, your heroic notion of yourself, no longer needs to exist).