Back to Stories

Wygaśnięcie Ciszy

Zanieczyszczenie hałasem wiąże się z problemami zdrowotnymi, a niektórzy twierdzą, że zakłóca nasze naturalne połączenie z ziemią. Czy zapominamy, jak słuchać, skoro ciche miejsca na świecie znikają?

W 1989 r. „ekolog akustyczny” Gordon Hempton otrzymał grant na dokumentowanie i nagrywanie naturalnych dźwięków stanu Waszyngton. Zidentyfikował 21 miejsc dzikiej przyrody do nagrania — miejsc nieskażonych dźwiękami ruchu ulicznego, lotnictwa, budowy i innych hałasów wytwarzanych przez człowieka. Dwadzieścia pięć lat później tylko trzy z tych miejsc pozostały wyciszone.

Stopniowo nasz świat staje się coraz głośniejszy, a pełzające zanieczyszczenie hałasem przenika do naszych domów, miejsc pracy, a nawet do naszej dziczy. Hempton, którego praca od 30 lat polega na podróżowaniu po świecie w celu badania i nagrywania naturalnych dźwięków, mówi, że widział z pierwszej ręki, jak buczenie, ping i ryk współczesnego życia przejęły nasz krajobraz dźwiękowy. Według jego obliczeń w Stanach Zjednoczonych pozostało tylko 12 prawdziwie „cichych miejsc”, które definiuje jako miejsca, do których można pójść na co najmniej 15 minut bez słyszenia sztucznego dźwięku o świcie, godzinie, w której dźwięk rozchodzi się najdalej.

„Okres świtu jest naprawdę ważny, ponieważ to wtedy dzikie zwierzęta mogą wokalizować i wysyłać swoje przesłanie na największą odległość z najmniejszą energią” – mówi. „To piękny czas na słuchanie”.

Wraz ze swoją organizacją non-profit, One Square Inch of Silence Foundation, Hempton stara się o wyznaczenie „sanktuarium ciszy” w lesie deszczowym Hoh w Olympic National Park. Chociaż rezerwaty zostały utworzone w celu ochrony rzek, lasów, a nawet ciemności nocnego nieba, zauważa: „Nie ma ani jednego miejsca na planecie Ziemia, które byłoby wyłączone z hałasu”.

Choć od dawna wiadomo, że narażenie na wysoki poziom hałasu jest przyczyną utraty słuchu u ludzi, najnowsze badania wykazały również związek między zanieczyszczeniem hałasem a chorobami serca, nadciśnieniem i udarem mózgu.

Naukowcy badają również wpływ hałasu przemysłowego i miejskiego na środowisko naturalne. Badanie z 2009 r. opublikowane w czasopiśmie Current Biology wykazało, że zanieczyszczenie hałasem zmniejsza bioróżnorodność poprzez zwiększenie populacji ptaków przystosowanych do życia w miastach i wypieranie gatunków bardziej nieśmiałych. Badanie opublikowane w czasopiśmie Animal Behaviour w 2007 r. wykazało, że nadmierny hałas zakłócał więzi parowe u zeberek, być może poprzez zagłuszanie odgłosów godowych ptaków. Liczne badania wskazały również na negatywne skutki zanieczyszczenia hałasem podwodnym, w tym badanie z 2013 r. opublikowane w Ethnobiology and Conservation , które wykazało, że hałas łodzi motorowych zakłócał komunikację delfinów estuariowych w Brazylii.

Hempton nazywa zanieczyszczenie hałasem „kanarkiem w kopalni węgla”, zauważając, że dźwięki, które wpływają na nasze środowisko akustyczne – szum ruchu na autostradzie czy ryk przelatującego nad głową samolotu – są ściśle związane z naszym zużyciem paliw kopalnych.

„Można na to spojrzeć inaczej” – dodaje – „a miejsca, które dziś są spokojne, są również najzdrowsze i najmniej dotknięte”.

Ale trudniejszy do oszacowania niż wpływ na zdrowie i środowisko jest wpływ hałasu na naszego ducha i poczucie własnej wartości. Wszystkie żywe istoty są zaprogramowane na dźwięk, twierdzi Hempton, zauważając, że podczas gdy niektóre żyjące w ciemności stworzenia mogły ewoluować bez wzroku, nie ma znanych gatunków kręgowców, które nie są w stanie odbierać wibracji dźwiękowych.

Wcześni ludzie nauczyli się przetrwać, słuchając — i nieustannie skanując swoje otoczenie w poszukiwaniu świadomości wszystkich dźwięków. Jednak współczesny świat stał się tak pełen białego szumu, tak zanieczyszczony bezsensownymi dźwiękami, że „dosłownie ludzie zmienili sposób słuchania”.

Zamiast uważnie słuchać, polegamy na naszych wcześniejszych doświadczeniach, by nie słyszeć buczenia dmuchawy do liści lub stukotu przejeżdżającego tramwaju, a skupić się na pisku opon podczas zbliżania się do przejścia dla pieszych.

„Słuchamy tego, co ważne” – mówi. „Odfiltrowujemy to, co nieistotne, zanim jeszcze to usłyszymy, i nie udostępniamy się nowym informacjom, które mogłyby być znaczące”.

Poza obszarami miejskimi ruch lotniczy stanowi największe zagrożenie dla naturalnego spokoju. Przepisy Federal Aviation Administration nie ograniczają wzorców lotów nad terenami dzikimi, a wraz ze wzrostem ruchu lotniczego problem będzie się tylko pogłębiał.

„To w zasadzie oznacza zanik naturalnej ciszy tutaj w USA, jeśli nie wyznaczymy pewnych miejsc” – mówi Hempton.

Więc bez cichych miejsc, czy podłączenie się do nagranego albumu dźwięków natury jest naszym jedynym ratunkiem? Hempton mówi, że prawdziwa zmiana zacznie się, gdy wyciągniemy słuchawki douszne i uświadomimy sobie dźwięki wokół nas.

„Proszę ludzi: 'Nie ignorujcie zanieczyszczenia hałasem; stańcie się prawdziwymi słuchaczami'” – mówi. „Zwróćcie uwagę na hałas, a jeśli wam przeszkadza, pozwólcie mu przeszkadzać – nie ignorujcie go”.

Co możesz zrobić

Jeśli masz chwilę
Napisz do swoich senatorów i poproś ich o zachowanie naturalnego krajobrazu dźwiękowego poprzez poparcie ustawodawstwa mającego na celu ograniczenie ruchu lotniczego nad obszarami dzikiej przyrody. Znajdź ich adresy e-mail na senate.gov .

Jeśli masz godzinę
Odwiedź Noise Pollution Clearinghouse pod adresem nonoise.org/quietnet.htm , aby znaleźć organizację zajmującą się zwalczaniem hałasu w Twojej okolicy i zgłosić się na ochotnika do projektów mających na celu redukcję dźwięków wytwarzanych przez człowieka w Twojej okolicy.

Jeśli masz miesiąc
Spędź czas na eksplorowaniu terenów dzikich w pobliżu swojego domu w poszukiwaniu cichych miejsc. Jeśli znajdziesz miejsce, w którym możesz spędzić 15 minut bez słyszenia hałasu wytwarzanego przez człowieka, zwłaszcza wczesnym rankiem, skontaktuj się z One Square Inch of Silence Foundation pod adresem info@onesquareinch.org i dodaj je do listy miejsc do zbadania pod kątem ochrony.

Jeśli masz 100$
Wesprzyj działania fundacji One Square Inch of Silence, której celem jest zachowanie najcichszego miejsca w Stanach Zjednoczonych, w lesie deszczowym Hoh w Parku Narodowym Olympic.

Share this story:

COMMUNITY REFLECTIONS