Drogi Nieznajomy,
Myślę, że musimy porozmawiać.
Moja mama zawsze mówiła mi, żebym nigdy z tobą nie rozmawiała, nawet jeśli zaoferujesz mi cukierki. Wiadomości mówią, że nie powinnam ci ufać – że porwiesz, zgwałcisz, okradniesz lub zabijesz mnie, jeśli tylko będziesz miała okazję.
Ale nigdy nie wierzyłem w te kłamstwa. Wiem, że jesteś taki jak ja, starasz się, aby twój świat był jak najlepszy. Wiem, że masz marzenia, pomysły i ulubione przepisy, tak jak ja. Możesz nawet mieć
kilka spostrzeżeń do podzielenia się, które uczynią moje życie lepszym. Może znasz mojego przyszłego partnera. Może znasz rozwiązanie czegoś, co próbuję rozgryźć od dłuższego czasu.
Czasem wpadam na ciebie na imprezach, w barach i parkach. Wszędzie, naprawdę. Wiem, że nigdy nie mamy okazji, żeby naprawdę usiąść razem. Zbliżyć się. Zawsze wyglądasz na tak zajętą, a ja nie chcę się wtrącać. Możesz myśleć, że jestem szalona, albo że cię podrywam, albo coś. Ale tak nie jest.
Bo chodzi o to, że naprawdę łatwo się z tobą rozmawia. Mogę być sobą przy tobie. Mogę ci powiedzieć wszystko, rzeczy, których nie wiedzą nawet moi najbliżsi przyjaciele. Potrafię być naprawdę szczera.
Technologia zmienia się teraz tak szybko. Jest tak wiele nowych sposobów komunikacji. Możemy wymieniać się książkami, meblami, historiami, partnerami seksualnymi i ideologiami. Ale nadal wydaje się to tak bezosobowe. Znajduję się w sytuacji, w której gapię się na mój komputer, odizolowany, gdy przechodzisz obok mojego okna.
Mam dość cichego traktowania. Nienawidzę udawania, że cię ignoruję, nie wiedząc, kiedy i czy się uśmiechnąć, gdy przechodzisz. Nie chcę czuć strachu, gdy słyszę twoje kroki za mną w nocy.
Cóż, czas na zmianę. Przyjdź na kolację. Usiądźmy, zjedzmy i w końcu będziemy mieli okazję naprawdę porozmawiać. Myślę, że to będzie dla nas świetna okazja. W rzeczywistości może uratować świat, albo przynajmniej pomóc nam lepiej współpracować. W przyszłym tygodniu zróbmy to u ciebie w domu.
Cała moja miłość,
Ari
---
Nie wiem, dlaczego zaczęłam Stranger Dinners. Może to było z samotności. Mieszkałam w nowym mieście z moimi dwoma najlepszymi przyjaciółmi, właśnie skończyłam college, gdzie setki znajomych i interesujących twarzy witały mnie, gdy tylko wychodziłam za drzwi. Byłam tak podekscytowana, że w końcu uwolniłam się od odizolowanej bańki szkoły. Myślałam, że mnie powstrzymuje, z jej zadaniami, wymaganiami i obowiązkowymi obręczami do przeskoczenia. Byłam gotowa, aby mnie uwolnić, abym w końcu mogła robić to, co chciałam: tworzyć sztukę. Często porównywałem koncentrację na rzeźbie do specjalizacji w możliwościach. W miarę jak dowiadywałem się coraz więcej o praktyce i teorii sztuki współczesnej, moja definicja tego, czym jest sztuka i czym może być, rozszerzała się, aż nie było już żadnych ograniczeń. Rzeźba może być wszystkim, od pomysłu po działanie, wymyśloną sytuacją, eksperymentem społecznym, spiskiem, przedsięwzięciem biznesowym, anegdotą opowiedzianą na przyjęciu. Ostatni semestr spędziłem, próbując balansować na granicy tego, czym może być sztuka. Planowałem wycieczki terenowe, wystawne przyjęcia, przypadkowe spotkania, urządzenia doświadczalne i plotki. Byłem trochę niezrozumiany, ale bardzo szczęśliwy i byłem podekscytowany dniem, w którym ukończę studia i będę miał swobodę, aby robić jeszcze więcej.
Szybko dotarło do mnie, że szkoła nie przygotowała mnie do rzeczywistości, która była poza nią. W prawdziwym świecie ludzie nie mieli czasu na tworzenie sztuki. Praca, która faktycznie przynosiła pieniądze, przejęła życie. Tęskniłem za twórczą współpracą między ludźmi, którzy mieli czas na filozofowanie, tworzenie, eksperymentowanie, dyskusje, naukę i nauczanie. W szkole byłem odizolowany, ale przynajmniej byłem z setkami innych studentów i wykładowców. W prawdziwym świecie, czułem, każdy żyje w swoim własnym małym świecie, pracując, aby zapłacić czynsz i utrzymać się.
Pracując na pół etatu w zakładzie stolarskim i spędzając wolny czas pracując samotnie nad projektami w domu, poczułem, że zaczyna mnie nurtować bardzo podstawowe, wręcz śmieszne pytanie.
Co wszyscy robią?
Poczułem, że coś przegapiłem. Czy to to? Masz kilku przyjaciół, budzisz się, idziesz do pracy, płacisz czynsz i trochę się bawisz, kiedy możesz? Malowałem obraz i patrzyłem na niego, myśląc: Po co to jest? Zastanawiałem się, jak inni ludzie spędzają swój czas. Jak ludzie radzą sobie ze zrównoważeniem swoich obowiązków z przyjemnościami? Jak podejmują decyzje? Jak my wszyscy decydujemy, co jest dla nas dobre – co poświęcić, a w co zainwestować? W jakim mieście mieszkać? O jaką pracę się ubiegać? Co robić w życiu?
Pytałem każdego, kogo spotkałem, jak wygląda jego życie. Czy podobało mu się to, co robił? Jak to robił? Dlaczego to lubił? Jak doszedł do tego punktu? Co robił wcześniej? Jakie były przeszkody? Jakie były korzyści? Jakie były wady?
Miałem wrażenie, że zgubiłem się w wielkim labiryncie, a cały świat bawił się w jego centrum.
Powoli do mnie dotarło: nikt nie miał odpowiedzi. Nie było właściwej ścieżki. Każdy potyka się o swoje. Niektórzy mają szczęście, niektórzy mają niższe oczekiwania, niektórzy są nieszczęśliwi, niektórzy są szczęśliwi. To się ciągle zmienia i ewoluuje. Każdy po prostu pracuje z tym, co ma, i ze swojej własnej perspektywy.
A co jeśli wszyscy zaczęlibyśmy współpracować? Co jeśli podzielilibyśmy się swoimi perspektywami? Nie tylko z rodziną i przyjaciółmi, ale ze wszystkimi? Chciałem wiedzieć, jak wygląda prawdziwe życie, a filmy nie pomagały.
Internet stał się ogromnym narzędziem do robienia właśnie tego. Możemy dzielić się najbardziej intymnymi szczegółami naszego życia z nieznajomymi, od zdjęć z wakacji po opinie, infekcje skóry i najnowsze trendy w modzie. Ludzie wpisują swoje największe obawy, aspiracje, wyznania i sukcesy, aby ogromne nieznane morze ludzi mogło je przeczytać i skomentować. Daje to dostęp do pozornie nieskończonej ilości informacji, nawet bez konieczności wstawania z łóżka.
Ale jest coś izolującego w internecie. Ten ekran, którego używamy jako portalu, aby połączyć się ze sobą, tworzy niewidzialną barierę między nami a innymi. Voyeurystyczny charakter Facebooka pozwala nam być na bieżąco z naszymi znajomymi i przyjaciółmi, nawet o tym nie wiedząc, bez wymiany, która pozwala im wiedzieć, że nam zależy, i bez faktycznego utrzymywania jakichkolwiek istotnych relacji z tymi ludźmi.
Właśnie kliknąłem na czyjąś stronę na Twitterze. Nie znam tej dziewczyny, ale śledzę jej życie od prawie roku. Tło na jej stronie na Twitterze mówi: „Myślałam, że jestem narcyzem. To znaczy, dopóki nie poznałam reszty internetu”. To prawda, wszyscy rozgłaszamy historie ze swojego życia (niektórzy bardziej niż inni). Pozujemy siebie, aby nawiązać powierzchowne relacje z jak największą liczbą osób. Kapitał społeczny cierpi z powodu inflacji. Nie wystarczy mieć 50 osób w prawdziwym życiu, na których naprawdę ci zależy, musisz mieć też 500 znajomych na Facebooku. Co? Nie masz 1000 obserwujących na Twitterze? Równie dobrze możesz krzyczeć w pustkę, ponieważ nikt nie słyszy, co mówisz.
Komunikacja była jednostronna zbyt długo. Zaczynamy uczyć się, jak sprawić, by cała ta technologia działała dla nas. Ludzie zaczynają zdawać sobie sprawę, że te niesamowite sieci, które budujemy, mogą pomóc nam ulepszyć społeczności, w których faktycznie istniejemy. Dzięki internetowi mogę teraz znaleźć wszystkie wyprzedaże garażowe w mojej okolicy, zamówić jedzenie na wynos, znaleźć randkę, dołączyć do bitwy na poduszki i znaleźć mój ulubiony wózek z jedzeniem, gdy mam na to specjalną ochotę.
W odpowiedzi na wszystkie te pomysły i pytania zacząłem zapraszać nieznajomych do mojego domu na potluck. Poprzez Stranger Dinners staram się zasypać przepaść między osobistym a bezosobowym, między komunikacją masową a interakcją twarzą w twarz. Chcę wydobyć to, co dobre w Internecie i przenieść to z ulotnej płaszczyzny „wszędzie i nigdzie” i przybliżyć. Chcę stworzyć ludziom możliwość znalezienia czegoś, czego mogliby nie szukać. Chcę wziąć ideę StumbleUpon i przenieść ją na stół. Kultywujmy otwarty przepływ informacji bez anonimowości. W ten sposób wartość przypisywana informacjom lub możliwościom, na które natrafiamy, jest związana z prawdziwymi ludźmi, którzy żyją w naszych fizycznych społecznościach. Chcę odzyskać człowieczeństwo. Zamiast chodzić do biblioteki i szukać informacji w Internecie, chcę przechadzać się po regałach, wąchać strony starych książek, wybierać losowe książki z półki i wpuścić trochę zbiegu okoliczności do mojego życia. Przede wszystkim chcę pozostać otwarty na otaczający mnie świat fizyczny i wszystkich ludzi, którzy w nim żyją. Chcę, żebyśmy działali tak, jakbyśmy mieli wspólny świat. Jeśli wszyscy będziemy w tym razem, będziemy mieli całe potrzebne wsparcie, aby sobie z tym poradzić. Poprzez moją praktykę artystyczną staram się tworzyć sytuacje wykraczające poza nasze codzienne oczekiwania wobec świata. Staram się aktywnie tworzyć to, czego brakuje w moim codziennym doświadczeniu. I chcę odkrywać możliwości, jakie mogą wynikać z zachęcania ludzi do rozmawiania ze sobą bez powodu, motywacji, planu, samowyboru lub domniemania. Nie sposób przewidzieć, co znajdziemy, jeśli spojrzymy poza nasze codzienne doświadczenie.
---
Od kiedy zacząłem organizować Stranger Dinners , stały się one jedną z najfajniejszych i najłatwiejszych do zaplanowania aktywności. Zawsze są inne, ale nigdy nie miałem takiej, która by mi się nie podobała. Przy odrobinie przezorności, zorganizowanie Stranger Dinner może być świetnym sposobem na poznanie nowych osób, zyskanie innych perspektyw i sprawienie, że ludzie przyniosą pyszne jedzenie do twojego domu za darmo.
Pomyśl, dlaczego chcesz zorganizować kolację dla nieznajomych.
Wyobraź sobie, co chciałbyś uzyskać z tego doświadczenia. Co motywuje Cię do kolacji? Co sprawia, że noc z nieznajomymi jest dla Ciebie tak atrakcyjna? Zapisz swoje intencje dotyczące kolacji i to, czego oczekujesz. Dołącz to do zaproszenia, a przyciągniesz ludzi, którzy chcą tego samego i są otwarci na to, aby to doświadczenie się wydarzyło.
Jak zorganizować własną kolację dla nieznajomych
Zaproś nieznajomych
W zależności od poziomu komfortu, istnieją różne sposoby, aby to zrobić. Na pierwsze kolacje z nieznajomymi, znalazłem nieznajomych, dając zaproszenia znajomym i prosząc ich, aby zaprosili osoby, które znają. Jeśli zdecydujesz się na tę drogę, upewnij się, że zostawisz wystarczająco dużo czasu na dostarczenie zaproszeń i na potwierdzenie obecności. Jest to prawdopodobnie najbezpieczniejszy sposób na zorganizowanie kolacji z nieznajomymi, ponieważ Twoi znajomi poręczą za każdego gościa, który przyjdzie. Jeśli chcesz rozpocząć serię kolacji, możesz poprosić gości, aby zaprosili kolejną rundę nieznajomych. W ten sposób kolacja staje się rodzajem listu łańcuszkowego.
Innym sposobem na zaproszenie ludzi jest internet. Chociaż niekoniecznie zamieszczałbym zaproszenia na kolację dla nieznajomych na Craigslist, wysyłam zaproszenie na jedną lub dwie listy mailingowe, którym ufam, a także do moich osobistych kontaktów. Łatwo jest znaleźć niszową listę mailingową, która przemawia do społeczności, którą możesz zaprosić bez uczucia niebezpieczeństwa ze strony nieznajomych w żołądku. Mimo to zamieszczenie jej na stronie takiej jak Craigslist może przynieść świetne osoby i możesz w ogóle nie mieć z tym problemu. Kieruj się intuicją. Różnorodne źródła nieznajomych pomagają kolacjom pozostać dziwnymi.
Obiady dla nieznajomych najlepiej zaplanować w niedzielę lub w dzień powszedni. W piątki i soboty ludzie mają mnóstwo opcji i planów, które pojawiają się w ostatniej chwili. Planowanie na odpowiedni dzień minimalizuje ryzyko zostania wystawionym przez niepewnych nieznajomych.
Wyślij przypomnienie
Ludzie mają mnóstwo spraw na głowie. Łatwo zapomnieć o czymś, na co się zapisałeś, zwłaszcza jeśli było to ponad tydzień temu. Kilka dni przed kolacją wyślij gościom e-mail z przypomnieniem. Powtórz godzinę, dzień, intencje i miejsce kolacji, a także wszelkie specjalne instrukcje. Pytam moich gości o pytanie, które chcieliby zadać nieznajomemu. Te pytania służą jako potwierdzenie, że przeczytali e-mail i nadal planują przyjść na kolację, i działają jako świetny początek rozmowy, aby zachęcić ludzi do rozmowy podczas samej kolacji.
Przygotuj swoją przestrzeń
Fajnie jest się ekscytować Kolacją Nieznajomych. Przygotuj swoją przestrzeń dla gości. Uczyń ją przytulną. Ułatw ludziom wejście, odłożenie rzeczy i relaks. Świece, kwiaty, obrus, muzyka – bez względu na nastrój, jaki chcesz stworzyć, kluczem jest atmosfera! Zrób coś pysznego
Nie lubię mówić ludziom, co mają przynieść na przyjęcie. Lubię być zaskakiwana i nigdy nie byłam rozczarowana posiłkiem. Jednak upewniam się, że mam pod ręką wino lub piwo. Alkohol, choć nie jest konieczny, zdecydowanie działa jako środek smarny i sprawia, że ludzie się relaksują i rozmawiają. Nie ma potrzeby spędzać całego dnia na gorącym piecu. W zależności od nastroju, budżetu i harmonogramu upewniam się, że moje danie na przyjęcie jest bezstresowe i pyszne. Stranger Dinners, w przeciwieństwie do innych przyjęć obiadowych, to świetne miejsca do wypróbowywania nowych przepisów. Jeśli coś pójdzie nie tak, będzie mnóstwo innych rzeczy do jedzenia i nigdy więcej nie będziesz musiał widzieć tych ludzi!
Cieszyć się!
Teraz pozostało tylko usiąść, zrelaksować się i pozwolić grupie ludzi przynieść ci jedzenie i zabawiać cię przez cały wieczór. Czeka cię uczta! Nie zapomnij być uprzejmym gospodarzem. Upewnij się, że wszyscy czują się bezpiecznie, komfortowo i nigdy nie brakuje im czegoś do picia. Pomóż ludziom w ostatecznych przygotowaniach do dania, jeśli tego potrzebują, pomóż im je podać i nie bój się użyć kilku lodołamaczy, jeśli sprawy nie idą naturalnie. Ludzie są tam, aby spędzać czas, a po pewnym czasie będziecie rozmawiać jak starzy przyjaciele.
Kiedy nadejdzie czas wyjścia, podziękuj wszystkim za przybycie. Upewnij się, że dostaną wszystkie dania lub resztki, które przynieśli do domu, a jeśli chcieliby wymienić się informacjami kontaktowymi, wyślij wszystkim grupowego e-maila, aby mogli pozostać w kontakcie!
COMMUNITY REFLECTIONS
SHARE YOUR REFLECTION
9 PAST RESPONSES
This is a gopod idea. It can be called an act of RECKLESS KINDNESS. One great Indian woman said: There is no stranger: the whole world is yours. That womans name was Sharada mani Devi .OZA
I have been to 15 Cuddle Parties where people eat snacks, dance, wear pajamas, practice a boundary communication workshop that incorporates affection (brushing hair, back rubs with clothes on, foot rubs, and hand rubs, and dancing, music, eye gazing and agreed upon nonsexual behavior with respect and boundaries. Nothing weird happened. People were nice. No one stole. Everyone was a stranger. I am a facilitator now. Not many people will trust something like this compared to the pot luck where people just eat and don't touch or do a workshop. Maybe.
There was a couple in my city who did something similar a few years ago. It was a Meetup group called "Insightful Palate Dinner and Discussion", where everyone who RSVPed would bring a vegetarian dish to share with the others. The hosts organized these dinner events once a month, always with a social, political or philosphical theme to be discussed. The conversations were always interesting and it was fun to discover new foods and different opinions every time. Nothing weird ever happened, so I think it's just a matter of finding a way to attract the type of people you want to your dinner for it to be successful.
The only thing we have to fear is fear itself. What a fantastic idea- I could definitely see myself starting this trend in the near future! Thanks for sharing!
Everyone talks about the danger of inviting folks into your home; in early days, all strangers got to see your home...there was nowhere else to go! The overtone of fear is too large here...remember, you are asking people you already know to send someone to you......I would do it! Maybe you want someone to check in by phone during dinner...make sure you, and everyone else, feels safe? We are all so afraid of people taking our stuff.....these folks are frineds of your friends! They will be good, gracious,
and maybe even interesting!
I wonder if you have made any longer lasting friendships from these dinners?
It is interesting that people who commented focused on the 'stranger-danger' aspect instead of thinking about how you could accomplish this outside of your own home...and with the safety net selections mentioned. It's not a BAD idea. It is pushing the comfort level envelope. At this point I could host a neighborhood potluck and meet strangers...since very few on our street interact with each other. SAD! But it could be the start of something great. Thanks for sharing your bravery and innovation!
Really, really BAD idea. If you want to get to know strangers, join a club or community activity that encourages interaction. That way, you can meet new people in a safe environment.
Inviting strangers to your home? Not a good idea. I appreciate the sentiment, but that is potentially dangerous.
Sorry, maybe it's conditioning (e.g. CraigsList killer), but this sounds like a recipe for disaster. Yeah, I believe most people are good, wholesome people, just doing their best to enjoy life, but there are lots of loonies out there, too, and somehow this feels like something that would attract them.