Czas kopać. Wiosna była zimna i mokra, gleba ciężka i rozmiękła. Mimo to trzeba ją przekopać. To powolna praca i tylko jeden wąski rząd pchania i podnoszenia widłami ogrodowymi, upuszczania i rozluźniania twardych brył strategicznymi uderzeniami sprawia, że dyszę i się pocę.
„Tylko jeden mały rząd i jestem w takim stanie?” – pytam siebie. „Jak kiedykolwiek uda mi się wykopać cały ten ogród?”
Znam odpowiedź. Po jednym widelcu na raz.
Gdybym miał używać mechanicznej glebogryzarki, byłoby szybciej i łatwiej, a życzliwi przyjaciele często udzielają mi tej rady każdego roku. Zauważyłem jednak, że przerzucanie gleby widełkami po widełkach daje ziemię, która jest przesiąknięta dżdżownicami, podczas gdy gleba uprawiana glebogryzarką nie wydaje się tak upakowana tymi niesamowitymi, krętymi pomocnikami ogrodowymi. Zmieniłem używanie łopaty na widły, ponieważ jest to bardziej przyjazne dla populacji dżdżownic.
Jakoś co roku gleba jest odwracana, a następnie obsadzana. W tej chwili wydaje się to zniechęcającym i trudnym zadaniem, ale jeśli spojrzę tylko na obszar przede mną, wydaje się to wykonalne. Jeśli spojrzę na cały ogród i na to, co jeszcze zostało do zrobienia, wydaje się to niemożliwe. Carl Jung skomentował: „Nic nie jest ważniejsze niż ten dzień”. Aby streścić tę myśl, brzmi: „Nic nie jest ważniejsze niż ta chwila”. W tej chwili mogę wykopać kolejny widelec ziemi z tego, co leży u moich stóp.
Patrzenie na to, co trzeba zrobić w całym ogrodzie, zamiast na to, nad czym aktualnie pracuję, rozprasza moją uwagę. Oczywiście mogę mieć cały ogród w pamięci, podnieść głowę i rozejrzeć się dookoła, docenić kwiaty żonkili na końcu rabaty, trzepotanie lasówek na drzewie wiśniowym, delikatny wiatr pachnący świeżą trawą i cały kontekst, w którym w ogóle odbywa się to ogrodnictwo. Ale muszę też mieć przed oczami wagę zadania.
Na początku studiów moja pilność w nauce nie była silna. Odkładałem wszystko na później i przytłaczały mnie terminy, których nie mogłem pokonać. Często myślałem mniej więcej tak: „Cóż, jestem już tak w tyle, że nawet jeśli się przyłożę do tego zadania, to i tak niewiele w porównaniu z tym, ile jeszcze nie zrobię. Więc równie dobrze mogę powiedzieć „tak” zaproszeniu na wyjście ze znajomymi”. Błąd takiego podejścia jest teraz żenująco oczywisty i patrząc z mojej obecnej perspektywy, łatwo zrozumieć, jak sabotowałem ukończenie moich zadań.
To niepomocne podejście zaczęło się zmieniać, gdy zaobserwowałem skutki prokrastynacji i wolałem podchodzić do zadań bez paniki. W procesie przewracania myśli wraz z przewracaniem brudu, uświadomiłem sobie wpływ robienia rzeczy po trochu na raz i jak wiele można w ten sposób osiągnąć. Ta mądrość, utracona dla mnie we wcześniejszych latach, znajduje się w dawnych opowieściach, takich jak „Żółw i zając” z Bajek Ezopa, która ujawnia potencjał powolnego i stałego wysiłku.
W zachwycającym filmie Franco Zeferellego o świętym Franciszku z Asyżu, Bracie Słońce, Siostro Księżyc , legendarny Donovan zawarł ten temat w muzyce, opisując, jak mała grupa pierwszych wyznawców odbudowała opuszczony kościół:
Dzień po dniu, kamień po kamieniu, powoli buduj swój sekret.
Z dnia na dzień ty również będziesz wzrastał, poznasz chwałę nieba.
Musiała istnieć jakaś podatność na tę ideę, znużenie odkładaniem spraw na później i stawianie czoła intensywności zbyt wielu prac, egzaminów i projektów, ponieważ piosenka miała wpływ i stała się moją ulubioną. Nawet dzisiaj, przewracając widełki ziemi, przychodzi mi na myśl i łapię się na tym, że ją śpiewam, jako zachętę do kontynuowania małych zadań chwili.
Mój przyjaciel Ben podjął się dużego projektu wykonania bębna, począwszy od podstawowych czynności czyszczenia i garbowania skóry, cięcia i planowania cedru na ramę, szlifowania i klejenia. Ta praca zajmuje dużo miejsca, a Ben ma skromne, proste miejsce pracy, ale tydzień po tygodniu udaje mu się wykonać część zadania.

„Nie jestem osobą, która robi rzeczy w wielkim wybuchu energii” – wyjaśnił. „Idę do tego konsekwentnie. Ale wytrwam”.
Jego wypowiedź przywołuje historię Scotta Nearinga, współautora Living the Good Life . Podobno wykopał on duży staw na swojej ziemi, kopiąc dwa wiadra ziemi dziennie. Zajęło to dużo czasu, ale podobnie jak Ben, wytrwał i ostatecznie miał duży staw.
Im dłużej rozmyślam nad tym podejściem, przewracając kolejny rząd brudu w trakcie, tym więcej przykładów jego skuteczności się pojawia. Regularność w praktyce lub projektach dowolnego rodzaju ujawnia głęboką mądrość, tak jak ten przewrócony i bogaty brud ujawnia bogactwo pomocnych robaków. Słyszę słowa mojego nauczyciela i przypominam sobie słowa wielu przewodników:
Bądź regularny, medytuj codziennie, nawet jeśli tylko przez krótki czas.
Przynosi o wiele więcej owoców niż długie okresy czasu.
Nie chcę, żebyś myślał, że moje wczesne dorosłe tendencje uległy całkowitej transformacji. Pojawiają się w wielu miejscach, chociaż to w ogrodzie widać wyraźny sukces. Podczas pisania nie opanowałem jeszcze umiejętności „krótkich fragmentów na raz”. W przypadku większych projektów pisarskich szukam dużych bloków czasu, ale natura mojego życia jest taka, że duże bloki czasu trudno stworzyć. Zaczynam się zastanawiać, czy to moja koncepcja o potrzebie tych dużych bloków czasu będzie musiała zostać zmieniona. Uczę się pisać, gdy dostępne są mniejsze fragmenty. Dzięki temu historia się toczy, pomysły się rozwijają, a moja wrażliwość pozostaje żywa, aktywna i spostrzegawcza.
Co wybieram, aby wyrażać w swoim życiu?
Jakie cechy chcę wzmocnić?
Jakimi wartościami chcę się kierować w życiu?
Jak mogę je urzeczywistnić?
Następnie rzeczy, które stają na drodze tym
Można podjąć decyzje, zmienić je i zostawić za sobą.
Podobnie, cokolwiek praktykuję regularnie i wielokrotnie, otwiera bramy, gdzie kieruje się moja uwaga. Mądrość słów mojego nauczyciela się rozszerza. Jest o wiele większy potencjał w tym regularnym podejściu, kawałek po kawałku, niż po prostu wykonanie zadania. Może to oznaczać obalenie całego sposobu bycia.
Każdego roku ziemia jest obracana, plony napływają, ukształtowane przez temperaturę, deszcz, wiatr i kultywowaną uwagę. I co, zastanawiam się, pochylając się, by unieść kolejny widelec ziemi, jest moim wewnętrznym plonem stosowania tej mądrości?
COMMUNITY REFLECTIONS
SHARE YOUR REFLECTION
1 PAST RESPONSES
Ah yes, this is life at "Godspeed" (3mph), the pace of being known and knowing, where slow is fast, small is big. www.livegodspeed.org
Where working with our hands and hand tools is good for us physically and spiritually.
};-) ❤️ anonemoose monk