Jeśli moim pragnieniem jest bycie bardziej całościowym – bardziej sobą – będę musiał uwzględnić więcej złożoności mojej natury. Jednak moją głęboką nadzieją często było pozbycie się tego, czego w sobie nie lubię, więc świadomie prowadzę życie, negując pewne nieprzyjemne cechy lub spłaszczając je do bardziej akceptowalnych cech. Są jednak inne aspekty, które aprobuję i do których swobodnie się przyznaję.
Jeśli Ty też szukasz pełni, możesz dołączyć do mnie, gdy próbuję spojrzeć na wszystko całościowo, z wszystkimi wadami i zaletami. Fuj! To oznacza, że będziemy musieli uwzględnić to słabe ja, którego się wstydzimy, to gniewne ja, którym się rozkoszujemy, ale które ukrywamy przed innymi, to zagubione ja, którego się wstydzimy, a nawet to całkowicie szalone ja, którym czasami jesteśmy. Ale to obejmuje również Drugą Stronę: to, czego nie wiemy lub nie podejrzewamy w sobie. Mam na myśli siły, które pod nami stoją i sprawiają, że mówimy lub robimy rzeczy, których tak naprawdę nie mieliśmy na myśli ani nie chcieliśmy robić.
Czasami trudno uwierzyć, jak wiele więcej nas czeka niż codzienne rozwiązywanie problemów. Podczas gdy pewne części nas samych działają każdego dnia, spychając na bok mroczne aspekty, gdy tylko się pojawią, są w nas przyjaciele, o których nigdy nie pomyślimy, żeby się z nimi skontaktować. Być może dlatego, że nie wierzymy w ich istnienie, a może dlatego, że rzadko zadajemy sobie trud, żeby ich szukać.
Niemniej jednak, ktoś siedzi cicho gdzieś w nas i bez osądzania obserwuje wszystko, co się dzieje. Może minąć kilka dni, miesięcy lub lat po wydarzeniu, zanim uświadomimy sobie, co widział świadek, ale jest to wiedza, w której możemy odpocząć, nawet jeśli się przed nią wzdrygniemy. Żywa prawda pomaga nam być w pełni sobą, przekształcając nas w lepszych ludzi.
Oto jedna prawda, którą odkryłam. Chociaż chcę być idealna i pragnę, by wszyscy mnie kochali, czasami bywam wściekła, winna, użalając się nad sobą i samobójczynią. Ale po co atakować osobę, która zapomina kluczy w domu albo zostawia rozpalony ogień w piecu? Jest częścią pakietu. Może ma już dość mojego odgrywania Superwoman i potrzebuje odpoczynku. A może jest przytłoczona moimi dziesięcioleciami wysiłków, by sprostać wymaganiom życia na własnych, perfekcjonistycznych zasadach. W każdym razie, teraz próbuje zwrócić moją uwagę. Mówi: „To wszystko jest po prostu za dużo… Po prostu nie daję już rady! Hej, słyszysz mnie?”
Co zrobić zamiast atakować ją lub jakąkolwiek inną część mnie? O ile wiem, ona może być jedną z najlepszych części, jakie mam! Muszę rozpocząć z nią dialog, krok po kroku ( Jak mogę pomóc ci poczuć się bezpieczniej?), aby być może poczuła się mniej przytłoczona. Chociaż ty i ja jesteśmy teraz dorośli, wszyscy pozostawiliśmy za sobą zdezorientowane i być może zranione dziecko, gdy dorastaliśmy, gdy dostosowywaliśmy się do wymagań innych i walczyliśmy z własnymi lękami. To dziecko nadal tam jest. Ona nie jest pozostałością. Jung nazywa ją boską. Reprezentuje możliwość rozwoju w każdym z nas. Właściwie, oto szok , być może jej obecność jest tym, czego potrzeba, abyśmy stali się bardziej „całościowi” niż jesteśmy! Jak ją powitać, zamiast ją spoliczkować lub wyzwiska. W TAMING YOUR INNER TYRANT mówię o niej jako o przewodniku mnie z samoatakowania i depresji do nowej perspektywy na życie i miłość.
Oto kilka eksperymentów, które możesz wypróbować w imię całości:
Bądź czujny na wszelkie tendencje do oczerniania się za zrobienie tego czy tamtego, za to, że nie spełniasz swoich wielkich oczekiwań.
Rozpocznij dialog z którąkolwiek z tych nieznanych części ciebie, która nagle się odzywa. Możesz zapytać: „Dlaczego mi przeszkadzasz?” albo „Czego ode mnie chcesz ?”.
Wygospodaruj codziennie chwilę na zaproszenie do odwiedzin kogoś z twoich wewnętrznych przyjaciół. Może to być przy kawie lub medytacja, ale nie stawiaj sobie żadnych reguł ani ograniczeń – po prostu otwórz się na tajemnicę.
Gdzie kryje się w Tobie wewnętrzny artysta lub natchniony poeta? Z pewnością gdzieś poza Twoimi codziennymi obowiązkami. Może mógłbyś zachęcić kogoś do odwiedzin o określonej porze każdego dnia.
Posłuchaj rady Mary Oliver, jak dążyć do pełni. A potem zabierz jej wiersz ze sobą na jeden dzień – zapisz go na kartce papieru i włóż do kieszeni, żeby od czasu do czasu go wyciągnąć:
DZIKIE GĘSI
Nie musisz być dobry.
Nie musisz chodzić na kolanach
przez sto mil przez pustynię, żałując.
Wystarczy, że pozwolisz delikatnemu zwierzęciu swojego ciała
kochaj to co kochasz.
Opowiedz mi o swojej rozpaczy, a ja opowiem ci o swojej.
Tymczasem świat toczy się dalej.
Tymczasem słońce i czyste kamyki deszczu
poruszają się po krajobrazach,
Ponad preriami i głębokimi drzewami,
góry i rzeki.
Tymczasem dzikie gęsi, wysoko w czystym, błękitnym powietrzu
wracają do domu.
Kimkolwiek jesteś, bez względu na to jak samotny jesteś,
świat oddaje się Twojej wyobraźni,
woła do ciebie jak dzikie gęsi, ostro i podniecająco —
ciągle ogłaszając swoje miejsce
w rodzinie rzeczy.
COMMUNITY REFLECTIONS
SHARE YOUR REFLECTION
1 PAST RESPONSES
oh how I love the Mary Oliver poem! Thank you for the reminder to look at all aspects of ourselves!