Back to Stories

Otwarte źródła Nasion

Niemiecka organizacja non-profit tworzy nową licencję open source dla nasion

22 maja 2017

Wiemy o oprogramowaniu i sprzęcie typu open source, ale czy tę koncepcję – zdecentralizowanego rozwoju i otwartej współpracy dla dobra wspólnego – można rozszerzyć, aby sprostać innym globalnym wyzwaniom? Organizacja non-profit OpenSourceSeeds z siedzibą w niemieckim Marburgu właśnie rozpoczęła proces licencjonowania nasion typu open source, aby stworzyć nowe repozytorium materiału genetycznego, do którego rolnicy na całym świecie będą mieli dostęp na zawsze.

Porozmawialiśmy z jednym z liderów tej inicjatywy, dr. Johannesem Kotschim, aby dowiedzieć się więcej o tym, w jaki sposób model open source został dostosowany do nasion i dlaczego ta inicjatywa jest tak ważna w erze rosnącej globalnej koncentracji władzy w przemyśle rolniczym.

Czy możesz mi opowiedzieć trochę o ruchu open-source seed w Niemczech i na całym świecie? Jak duży jest, czy się rozwija i kim są jego członkowie?

Open Source Seeds (OSS) to nowo powstała organizacja, a nasza inauguracja miała miejsce 26 kwietnia w Berlinie. Wystartowaliśmy z pomidorem o nazwie Sunviva. Pomidor to całkiem dobry symbol – każdy lubi pomidory i każdy może je uprawiać. Z całych Niemiec otrzymywaliśmy prośby od ogrodników, hodowców roślin i aktywistów open source o nasz pomidor open source.

Jesteśmy potomkami AGRECOL , organizacji działającej od około 30 lat i koncentrującej się na zrównoważonym i ekologicznym rolnictwie – głównie w krajach rozwijających się. W AGRECOL rozpoczęliśmy pracę nad nasionami open source około pięć lat temu – początkowo jako mała grupa robocza.

W Stanach Zjednoczonych istnieje podobna inicjatywa – Open Source Seeds Initiative z siedzibą w Wisconsin – ale nie udzielają oni licencji, a jedynie zobowiązują się do ochrony odmian. Mamy różne strategie: my, OSS, stosujemy strategię prawną, a oni strategię etyczną, ale ściśle ze sobą współpracujemy.

Skąd wziął się pomysł na stworzenie licencji open source dla seedów? Czy możesz opowiedzieć mi o procesie, który doprowadził do powstania pierwszych licencjonowanych, open source seedów? Czy napotkałeś jakieś przeszkody lub wyzwania?

Inspiracją były dla nas osoby takie jak Elinor Ostrom, amerykańska socjolog, która otrzymałaNagrodę Nobla w dziedzinie ekonomii za odkrycie, że dobra wspólne można wykorzystywać w sposób zrównoważony. Obalała ona ideę tragedii dóbr wspólnych – nadużywania zasobów przez społeczeństwo, a w konsekwencji ich przekształcania w własność prywatną, co jest słynną hipotezą naukowca [Garretta] Hardina.

Powiedziała, że nie, że istnieją jasne zasady zarządzania dobrami wspólnymi – że zarządza się nimi w sposób zrównoważony i że zdefiniowała siedem zasad. Drugą inspiracją był informatyk Richard Stallman… który stworzył ideę open source i ogólną licencję publiczną.

Naszym pomysłem było stworzenie czegoś podobnego, na przykład licencji Creative Commons, ale nasiona nie podlegają prawu autorskiemu, podlegają przepisom dotyczącym nasion. Musieliśmy więc znaleźć inny obszar prawny, aby zaprojektować licencję.

Zdefiniowaliśmy więc umowę licencyjną podlegającą niemieckiemu prawu cywilnemu jako umowę sporządzoną z góry do użytku jednej strony, a nie indywidualnie negocjowaną. Nie naruszamy przepisów dotyczących nasion, one istnieją, nasza licencja jest uzupełnieniem przepisów dotyczących nasion – a licencja ta chroni nasiona przed patentami i ochroną odmian roślin.

Licencja, w pewnym sensie, odzwierciedla główne zasady licencji Creative Commons. Cały proces zajął nam około roku, głównie z powodu niewielkich funduszy i konieczności polegania głównie na wpłatach prawników pro bono.


Pszenica jara/letnia. Zdjęcie dzięki uprzejmości Spieß

Dlaczego posiadanie specjalnej licencji z definiowalnymi prawami jest tak ważne dla ochrony nasion i promowania różnorodności w rolnictwie światowym?

Nasza licencja jest dość radykalna. Stanowi ona, że jeśli nasiona zostaną objęte licencją, to nasiona te, a także wszelkie dalsze ich rozwinięcia i modyfikacje [tego nasiona] podlegają tej licencji. Oznacza to, że rozpoczyna się łańcuch umów – jeśli osoba, która otrzymała nasiona, przekazuje dalsze rozwinięcia tych nasion osobie trzeciej, staje się licencjobiorcą, co oznacza, że udziela licencji na nową odmianę.

Teoretycznie może to być nieograniczone czasowo. Nie ma możliwości powrotu do domeny prywatnej. [Nasza licencja] nie pozwala żadnej firmie nasiennej na przejęcie nasion, wykorzystanie ich do hodowli i opatentowanie. Możesz z nimi pracować, możesz na nich zarabiać, ale nie masz na nie wyłączności.

To ważne, ponieważ żyjemy w czasach nie tylko prywatyzacji zasobów genetycznych, ale także ich monopolizacji. Duże firmy są zainteresowane produkcją kilku odmian, a następnie ich rozbudową i dystrybucją na dużych obszarach – im większy areał, tym większy zysk z tytułu opłat licencyjnych.

Potrzebujemy jednak różnorodności w produkcji, różnorodności zasobów genetycznych i różnorodności hodowców. To niebezpieczne, jeśli polegamy na kilku firmach – ponieważ dążą one do ujednolicenia, ich energia na tworzenie innowacji maleje, ponieważ konkurencja staje się coraz mniejsza. Produkują również odmiany, które nie odpowiadają naszym potrzebom. Na przykład te duże firmy nasienne nie zapewniają tego, co jest niezbędne do adaptacji do zmian klimatu.

Na przykład Monsanto i Bayer będą miały do czynienia z koncentracją firmy, która ma dominującą pozycję w produkcji pestycydów i herbicydów oraz w sektorze nasiennym – połączą te dwie firmy. Będą produkować nasiona, których sprzedaż będzie odpowiadała sprzedaży środków agrochemicznych. Ale w rolnictwie potrzebujemy mniej pestycydów, a więcej agroekologii. Potrzebujemy zasobów genetycznych i roślin, które zwalczają szkodniki i choroby poprzez odporność, a nie chemikalia.

Czy mógłbyś mi wyjaśnić, co to oznacza, że rolnik korzysta z nasion typu open source, a nie z alternatywy prywatnej lub korporacyjnej?

Licencja, przede wszystkim, stanowi, że nie ma żadnych ograniczeń w wykorzystaniu tych nasion przez rolnika. Jedynym ograniczeniem jest powstrzymanie się od prywatyzacji. Nasiona komercyjne stały się niezwykle drogie, ale co ważniejsze, cechy odmiany nie w pełni odpowiadają dzisiejszym potrzebom rolników.

Dotyczy to w szczególności małych rolników na całym świecie, którzy nie mogą sobie pozwolić na wysokie koszty zakupu nasion od dużych firm lub nie potrzebują oferowanych odmian.

W jaki sposób licencje open source na nasiona mogą pomóc powstrzymać lub zmienić rosnącą koncentrację władzy w rękach kilku wielkich korporacji?

Nasza inicjatywa to niewielka inicjatywa, która stanowi alternatywę dla obecnego systemu, mającego na celu stworzenie drugiej kolumny nasion będących własnością publiczną, w koegzystencji z prywatnym sektorem nasiennym. Mam nadzieję, że z czasem ta kolumna będzie się rozwijać i stanie się realną alternatywą dla rolników, a docelowo także dla konsumentów. Chcemy mieć wybór co do tego, co uprawiamy i co spożywamy. Obserwując koncentrację rynku, stajemy się coraz bardziej zależni od tego, co dyktuje sektor prywatny.

Oczywiście, na pierwszym etapie OSS ma głównie wpływ polityczny. Nie jesteśmy jeszcze w stanie powiedzieć, że mamy w pełni rozwiniętą domenę publiczną dla nasion. Nie ma jeszcze realnego wyboru – wybór ten może się rozwinąć, ale obecnie dopiero zaczynamy i pokazujemy to jako wzajemną alternatywę dla obecnego systemu.

Jak planujecie zwiększyć liczbę nasion open-source? Jaką strategię macie na przyszłość, aby zaangażować osoby pracujące we wszystkich aspektach sektora rolniczego?

Jesteśmy obecnie na pierwszym etapie wdrażania tego pomysłu. Obejmuje to współpracę z hodowcami roślin, regulację transferu nasion od hodowców roślin do producentów nasion oraz od producentów do handlowców, przy jednoczesnym zapewnieniu, że łańcuch umów nie zostanie naruszony. Są to kwestie praktyczne i prawne, na które nie jest trudno odpowiedzieć, ale trzeba to zrobić.

Naszym największym wyzwaniem będzie rozwinięcie tego pomysłu. Ważnym zadaniem będzie jednak zachęcenie hodowców do udostępniania nowo opracowanych odmian w ramach naszej inicjatywy – i mamy nadzieję, że dzięki temu liczba odmian na licencji open source wzrośnie w satysfakcjonujący sposób.

Nasza licencja pobudziła inicjatywy w innych sektorach – na przykład Światowe Stowarzyszenie Pszczelarzy (World Beekeeping Association) na swoim dorocznym spotkaniu podjęło decyzję o wykorzystaniu naszej licencji open source i dostosowaniu jej do potrzeb pszczół, a także o wprowadzeniu licencji open source dla pszczół. Inna inicjatywa dotyczy licencjonowania open source mikroorganizmów, a trzecia bada możliwości wykorzystania licencji open source dla zasobów genetycznych zwierząt – zwierząt gospodarskich.

Wreszcie, potrzebujemy ludzi, którzy pomogą nam rozpowszechnić tę ideę. Jako organizacja non-profit, chętnie przyjmujemy darowizny, a jeśli chodzi o społeczność hodowców – jesteśmy zainteresowani prośbami hodowców roślin o licencjonowanie ich nowo opracowanych odmian. Nasza licencja podlega prawu niemieckiemu, ale jest ważna w większości krajów.

Zdjęcie w nagłówku pomidora koktajlowego „Sunviva” dzięki uprzejmości Culinaris - Saatgut für Lebensmittel

Share this story:

COMMUNITY REFLECTIONS