Back to Featured Story

Picie łez świata: żal Jako głęboki Aktywizm

Często pisałem o wartości i znaczeniu żalu. W kontekście tej sekcji o oporze chciałbym wzmocnić zasadniczą wagę tej często zaniedbywanej emocji i umiejscowić ją dokładnie w sercu naszych możliwości reagowania na wyzwania naszych czasów.

Denise Levertov ma krótki, ale oświecający wiersz o żałobie. Mówi,

Mówiąc o smutku

pracuje nad tym

przesuwa go z jego

przycupnięte miejsce z wyjątkiem

droga do i z sali duszy.

To nasze niewyrażone smutki, zatłoczone historie o stracie, gdy pozostają bez opieki, blokują nam dostęp do duszy. Aby móc swobodnie poruszać się w głąb duszy i poza nią, musimy najpierw oczyścić drogę. Wymaga to znalezienia znaczących sposobów mówienia o smutku.

Terytorium żalu jest ciężkie. Nawet słowo niesie ciężar. Żal pochodzi od łacińskiego słowa gravis, oznaczającego ciężki, od którego pochodzi grawitacja. Używamy terminu gravitas, aby mówić o pewnej jakości u niektórych ludzi, którzy dźwigają ciężar świata z godnością. I tak jest, gdy uczymy się towarzyszyć naszemu żalowi z godnością.

Freeman House w swojej eleganckiej książce Totem Salmon podzielił się następującymi słowami: „W jednym starożytnym języku słowo pamięć pochodzi od słowa oznaczającego uważny, w innym od słowa oznaczającego świadka, w jeszcze innym oznacza ono, w swej istocie, opłakiwać. Uważne bycie świadkiem oznacza opłakiwanie tego, co zostało utracone”. Taki jest cel i cel żalu.

Nikt nie uniknie cierpienia w tym życiu. Nikt z nas nie jest wolny od straty, bólu, choroby i śmierci. A jednak, jak to możliwe, że tak mało rozumiemy te istotne doświadczenia? Jak to możliwe, że próbowaliśmy oddzielić żal od naszego życia i tylko niechętnie przyznawaliśmy się do jego obecności w najbardziej oczywistych momentach? „Gdyby odizolowany ból wydawał dźwięk”, sugeruje Stephen Levine, „atmosfera cały czas by brzęczała”.

Wydaje się nieco przerażające, aby zejść w otchłań żalu i cierpienia, ale nie znam bardziej odpowiedniego sposobu na kontynuowanie naszej podróży odzyskiwania rdzennej duszy niż spędzanie czasu w sanktuarium żalu. Bez pewnej miary intymności z żalem nasza zdolność do bycia z jakąkolwiek inną emocją lub doświadczeniem w naszym życiu jest poważnie ograniczona.

Zaufanie temu zejściu w ciemne wody nie jest łatwe. Jednak bez pomyślnego przejścia przez to przejście, brakuje nam hartowania, które przychodzi tylko z takiego upuszczenia. Co tam znajdujemy? Ciemność, wilgoć, która zamienia nasze oczy w mokre, a nasze twarze w strumienie. Znajdujemy ciała zapomnianych przodków, starożytne pozostałości drzew i zwierząt, tych, którzy byli wcześniej i prowadzą nas z powrotem tam, skąd przyszliśmy. To zejście jest przejściem do tego, kim jesteśmy, stworzeniami ziemi.

Cztery Bramy Żałoby

Doszedłem do głębokiej wiary w żal; doszedłem do tego, jak jego nastroje wzywają nas z powrotem do duszy. Jest to w rzeczywistości głos duszy, proszący nas o stawienie czoła najtrudniejszej, ale podstawowej nauce życia: wszystko jest darem i nic nie trwa wiecznie. Aby zrozumieć tę prawdę, należy żyć z gotowością do życia na warunkach życia i nie próbować zaprzeczać temu, co po prostu jest. Żal uznaje, że wszystko, co kochamy, stracimy. Bez wyjątku. Teraz oczywiście chcemy argumentować ten punkt, mówiąc, że zachowamy miłość w naszych sercach naszych rodziców, współmałżonka, dzieci, przyjaciół, lub, lub, lub, i tak, to prawda. Jednak to żal pozwala sercu pozostać otwartym na tę miłość, słodko wspominać sposoby, w jakie ci ludzie dotknęli naszego życia. To właśnie wtedy, gdy zaprzeczamy wejściu żalu do naszego życia, zaczynamy ściskać szerokość naszego doświadczenia emocjonalnego i żyć płytko. Ten wiersz z XII wieku pięknie wyraża tę trwałą prawdę o ryzyku miłości.

DLA TYCH, KTÓRZY ZMARLI

ELEH EZKERAH – O tych pamiętamy

To przerażająca rzecz

Kochać

Czego może dotknąć śmierć.

Kochać, mieć nadzieję, marzyć,

Ach, i przegrać.

To rzecz dla głupców,

Miłość,

Ale rzecz święta,

Kochać to, czego może dotknąć śmierć.

Bo Twoje życie mieszkało we mnie;

Twój śmiech kiedyś mnie uniósł;

Twoje słowo było dla mnie darem.

Pamiętanie o tym przynosi bolesną radość.

To ludzka rzecz, miłość, I święta rzecz,

Kochać

Czego może dotknąć śmierć.

Judah Halevl lub

Emanuel z Rzymu - XII wiek

Ten zaskakujący wiersz trafia w samo sedno tego, co mówię. To święta rzecz kochać to, co może dotknąć śmierć. Aby jednak zachować świętość, aby zachować ją dostępną, musimy stać się biegli w języku i zwyczajach żałoby. Jeśli tego nie zrobimy, nasze straty staną się wielkim ciężarem, który nas ściągnie w dół, ściągając nas poniżej progu życia i do świata śmierci.

Smutek mówi, że odważyłam się kochać, że pozwoliłam komuś innemu wejść w samo sedno mojego bytu i znaleźć dom w moim sercu. Smutek jest podobny do pochwały, jak przypomina nam Martin Prechtel. Jest to opowieść duszy o głębi, do której ktoś dotknął naszego życia. Kochać to zaakceptować rytuały żalu.

Pamiętam, że byłem w Nowym Jorku niecały miesiąc po zniszczeniu wież w 2001 roku. Mój syn chodził tam na studia i ta tragedia wydarzyła się wkrótce po jego pierwszej dłuższej nieobecności w domu. Zabierał mnie do centrum, żeby pokazać mi miasto, a to, co zobaczyłem, głęboko mnie poruszyło.

Gdziekolwiek poszłam, były kapliczki żałoby, kwiaty zdobiące zdjęcia ukochanych osób utraconych w zniszczeniu. Były kręgi ludzi w parkach, niektórzy milczeli, inni śpiewali. Było jasne, że dusza miała elementarne wymagania, aby to zrobić, aby zebrać się, opłakiwać, płakać, zawodzić i wyć z bólu, aby mogło rozpocząć się uzdrowienie. Na pewnym poziomie wiemy, że jest to wymóg, gdy stajemy w obliczu straty, ale zapomnieliśmy, jak wygodnie chodzić z tą potężną emocją.

Istnieje inne miejsce żalu, które przechowujemy, druga brama, inna niż straty związane ze stratą kogoś lub czegoś, co kochamy. Ten żal pojawia się w miejscach, których nigdy nie dotknęła miłość. Są to głęboko czułe miejsca właśnie dlatego, że żyły poza życzliwością, współczuciem, ciepłem lub powitaniem. Są to miejsca w nas, które zostały owinięte wstydem i wygnane na dalszy brzeg naszego życia. Często nienawidzimy tych części siebie, trzymamy je z pogardą i odmawiamy wpuszczenia ich do światła dziennego. Nie pokazujemy tych odrzuconych braci i sióstr nikomu i tym samym odmawiamy sobie uzdrawiającej maści wspólnoty.

Te zaniedbane miejsca duszy żyją w całkowitej rozpaczy. To, co czujemy jako wadliwe, doświadczamy również jako stratę. Za każdym razem, gdy jakaś część tego, kim jesteśmy, jest odmawiana i zamiast tego wysyłana na wygnanie, tworzymy stan straty. Właściwą reakcją na jakąkolwiek stratę jest żal, ale nie możemy opłakiwać czegoś, co naszym zdaniem jest poza kręgiem wartości. To jest nasza sytuacja, chronicznie odczuwamy obecność żalu, ale nie jesteśmy w stanie prawdziwie opłakiwać, ponieważ czujemy w naszym ciele, że ta część tego, kim jesteśmy, nie jest godna naszego żalu. Duża część naszego żalu wynika z konieczności kucania i życia w ukryciu przed wzrokiem innych, a tym ruchem potwierdzamy nasze wygnanie.

Pamiętam młodą kobietę, która miała niewiele ponad dwadzieścia lat, podczas rytuału żałoby, który odbywaliśmy w Waszyngtonie. Przez dwa dni, kiedy pracowaliśmy nad tym, aby przewrócić nasz żal i przetworzyć te kawałki w żyzną glebę, ona nieustannie cicho płakała do siebie. Pracowałam z nią przez jakiś czas i słyszałam narzekania na jej bezwartościowość przez jęki i łzy. Kiedy nadszedł czas rytuału, pobiegła do kapliczki i mogłam usłyszeć ją ponad bębnami, krzyczącą: „Jestem bezwartościowa, nie jestem wystarczająco dobra”. I płakała i płakała, wszystko w pojemniku społeczności, w obecności świadków, obok innych pogrążonych w żałobie. Kiedy wszystko się skończyło, zabłysła jak gwiazda i zdała sobie sprawę, jak bardzo błędne były historie o tych częściach tego, kim jest.

Żal jest potężnym rozpuszczalnikiem, zdolnym zmiękczyć najtwardsze miejsca w naszych sercach. Aby naprawdę płakać nad sobą i tymi miejscami wstydu, zaprasza się pierwsze kojące wody uzdrowienia. Żal, z samej swojej natury, potwierdza wartość. Jestem warta płaczu: Moje straty mają znaczenie. Nadal mogę poczuć łaskę, która pojawiła się, gdy naprawdę pozwoliłam sobie opłakiwać wszystkie moje straty związane z życiem pełnym wstydu. Pesha Gerstier pięknie mówi o współczuciu serca otwartego przez żal.

Wreszcie

W końcu na drodze do „tak”

Wpadam na

Wszystkie miejsca, w których powiedziałem nie

Do mojego życia.

Wszystkie niezamierzone rany

Czerwone i fioletowe blizny

Te hieroglify bólu

Wyryte w mojej skórze i kościach,

Te zakodowane wiadomości

To mnie zdołowało

Zła ulica

Wciąż.

Gdzie ich znajdę,

Stare rany

Stare błędne kierunki,

I podnoszę je

Jeden po drugim

Blisko mojego serca

I mówię

Święty

Święty

Święty

Trzecia brama żalu pochodzi z rejestrowania strat otaczającego nas świata. Codzienne zmniejszanie się gatunków, siedlisk, kultur jest zauważane w naszej psychice, niezależnie od tego, czy zdajemy sobie z tego sprawę, czy nie. Większość żalu, który nosimy w sobie, nie jest osobista, ale dzielona, ​​wspólnotowa. Nie można iść ulicą i nie odczuwać zbiorowego żalu bezdomności lub wstrząsającego żalu szaleństwa ekonomicznego. Trzeba wszystkiego, co mamy, aby zaprzeczyć żalom świata. Pablo Neruda powiedział: „Znam ziemię i jestem smutny”. Podczas niemal każdego rytuału żałoby, który odbyliśmy, ludzie dzielą się po rytuale, że czuli przytłaczający smutek z powodu ziemi, którego wcześniej nie byli świadomi. Przejście przez drzwi żalu wprowadza cię do pokoju wielkiego żalu świata. Naomi Nye mówi o tym tak pięknie w swoim wierszu Kindness: „Zanim poznasz dobroć/ jako najgłębszą rzecz w środku, /musisz poznać smutek/ jako inną najgłębszą rzecz./Musisz obudzić się ze smutkiem./Musisz do niego przemówić, aż twój głos/uchwyci nić wszystkich smutków/i ujrzysz rozmiar tkaniny”. Tkanina jest ogromna. Tam wszyscy dzielimy wspólny kielich straty i w tym miejscu znajdujemy nasze głębokie pokrewieństwo ze sobą. To jest alchemia żalu, wielka i trwała ekologia sacrum, która po raz kolejny pokazuje nam to, co rdzenna dusza zawsze wiedziała; jesteśmy z ziemi.

Podczas jednego z rytuałów, który wykonujemy co roku, zwanego Odnawianiem Świata, w którym wspólnie zajmujemy się potrzebami Ziemi, aby była nakarmiona i uzupełniona, doświadczyłem głębi żalu, który przechowujemy w naszych duszach z powodu strat w naszym świecie. Rytuał trwa trzy dni i zaczynamy od pogrzebu, aby uznać wszystko, co odchodzi ze świata. Budujemy stos pogrzebowy, a następnie wspólnie nazywamy i umieszczamy w ogniu to, co straciliśmy. Kiedy pierwszy raz odprawialiśmy ten rytuał, planowałem bębnić i trzymać przestrzeń dla innych. Wykonałem inwokację do świętości i kiedy ostatnie słowo opuściło moje usta, zostałem pociągnięty na kolana przez ciężar mojego żalu za światem. Płakałem i płakałem z powodu każdej nazwanej straty i wiedziałem w swoim ciele, że każda z tych strat została zarejestrowana przez moją duszę, chociaż nigdy nie wiedziałem o tym świadomie. Przez cztery godziny dzieliliśmy tę przestrzeń razem, a następnie zakończyliśmy w ciszy, uznając głębokie straty w naszym świecie.

Istnieje jeszcze jedna brama do żalu, trudna do nazwania, jednak jest ona bardzo obecna w życiu każdego z nas. To wejście w żal przywołuje echo strat, których być może nigdy nie będziemy w stanie uznać. Pisałem wcześniej o oczekiwaniach zakodowanych w naszym życiu fizycznym i psychicznym. Spodziewaliśmy się pewnej jakości powitania, zaangażowania, dotyku, refleksji, krótko mówiąc, spodziewaliśmy się tego, czego doświadczyli nasi przodkowie z głębokiego czasu, a mianowicie wioski. Spodziewaliśmy się bogatej i zmysłowej relacji z ziemią, wspólnych rytuałów świętowania, żalu i uzdrawiania, które utrzymywały nas w kontakcie ze świętością. Brak tych wymagań nas prześladuje i odczuwamy to jako ból, smutek, który osiada na nas jak we mgle.

Skąd w ogóle wiemy, że powinniśmy tęsknić za tymi doświadczeniami? Nie wiem, jak odpowiedzieć na to pytanie. Wiem tylko, że gdy są przyznane danej osobie, ich następstwa często obejmują żal; pojawia się fala rozpoznania i świadomość, że całe życie żyłam bez tego. Ta świadomość wywołuje żal. Widziałam to wielokrotnie.

Młody mężczyzna w wieku 25 lat niedawno wziął udział w jednym z naszych corocznych spotkań dla mężczyzn. Przybył pełen młodzieńczej brawury, tuszując ślady cierpienia i bólu mnóstwem strategii. Pod tymi zmęczonymi wzorcami pozostało jego pragnienie bycia widzianym, znanym i mile widzianym. Płakał najbardziej rozdzierającymi łzami, gdy jeden z mężczyzn nazwał go bratem. Później podzielił się, że rozważał wstąpienie do klasztoru, aby móc usłyszeć to słowo wypowiedziane do hlm przez innego mężczyznę.

Podczas naszego wspólnego czasu odprawiliśmy rytuał żałoby. Każdy mężczyzna tam obecny, poza tym młodym mężczyzną, doświadczył tego rytuału wcześniej. Widok tych mężczyzn padających na kolana w żalu rozdarł go. Płakał i płakał, padając na kolana, a następnie powoli zaczął witać mężczyzn powracających z sanktuarium żałoby i poczuł, że jego miejsce we wsi się umacnia. Był w domu. Później wyszeptał do mnie: „Czekałem na to całe życie”.

Zrozumiał, że potrzebował tego kręgu; że jego dusza potrzebowała śpiewu, poezji, dotyku. Każda część tych podstawowych satysfakcji pomogła przywrócić jego byt. Miał swój początek w nowym życiu.

Zdolność żalu do działania jako rozpuszczalnik jest krytyczna w tych czasach, gdy retoryka strachu nasyca drogi oddechowe. Trudno oprzeć się pokusie wycofania się i zamknięcia serca na świat. Co wtedy? Co stanie się z naszym zmartwieniem i oburzeniem na sposób, w jaki sprawy się toczą? Zbyt często stajemy się odrętwiali, przykrywając nasze smutki dowolną liczbą rozproszeń od telewizji po zakupy i zajęcie. Codzienne przedstawienia śmierci i straty są przytłaczające, a serce, nie mogąc odłożyć żadnego z nich, odchodzi w odosobnienie: I mądrze. Bez ochrony społeczności żal nie może zostać w pełni uwolniony. Powyższe historie młodej kobiety i młodego mężczyzny ilustrują istotną naukę w odniesieniu do uwalniania żalu.

Aby w pełni uwolnić smutek, który nosimy, potrzebne są dwie rzeczy: powstrzymywanie i uwalnianie. W przypadku braku prawdziwej społeczności pojemnika nie można nigdzie znaleźć i domyślnie stajemy się pojemnikiem i nie możemy wpaść do przestrzeni, w której możemy w pełni uwolnić smutki, które nosimy. W tej sytuacji przetwarzamy nasz smutek, wchodząc w niego, a następnie wycofując się do naszych ciał bez uwolnienia. Smutek NIGDY nie był prywatny; zawsze był wspólnotowy. Często czekamy na innych, aby móc wpaść do świętego miejsca smutku, nawet nie wiedząc, że to robimy.

To żal, nasz smutek, który zwilża stwardniałe miejsca w nas, pozwalając im otworzyć się ponownie i uwalniając nas, abyśmy mogli ponownie poczuć nasze pokrewieństwo ze światem. To głęboki aktywizm, aktywizm duszy, który faktycznie zachęca nas do połączenia się z łzami świata. Żal jest w stanie utrzymać krawędzie serca giętkimi, elastycznymi, płynnymi i otwartymi na świat i jako taki staje się potężnym wsparciem dla każdej formy aktywizmu, którą możemy chcieć podjąć.

Przepychanie się przez solidną skałę

Wielu z nas staje jednak przed wyzwaniami, gdy zbliża się żałoba. Najbardziej zauważalną przeszkodą jest prawdopodobnie to, że żyjemy w kulturze płaskiej linii, takiej, która unika głębi emocji. W konsekwencji te uczucia, które dudnią głęboko w naszej duszy jako żałoba, tam się gromadzą, rzadko znajdując pozytywny wyraz, taki jak rytuał żałoby. Nasza kultura dwudziestoczterogodzinna na dobę utrzymuje obecność żałoby zepchniętą na dalszy plan, gdy stoimy W jasno oświetlonych obszarach tego, co znajome i wygodne. Jak powiedział Rilke w poruszającym poemacie o żałobie napisanym ponad sto lat temu,

Możliwe, że przebijam się przez złom skalny

w warstwach krzemiennych, tak jak ruda leży sama;

Jestem już tak daleko, że nie widzę drogi na drugą stronę,

i żadnej przestrzeni: wszystko jest blisko mojej twarzy,

a wszystko, co znajduje się w pobliżu mojej twarzy, jest kamienne.

Nie mam jeszcze zbyt dużej wiedzy na temat żałoby...

więc ta wielka ciemność sprawia, że ​​czuję się mały.

Bądź panem: bądź zacięty, włam się: wtedy twoja wielka przemiana mnie dotknie,

i mój wielki krzyk smutku spotka ciebie.

Niewiele się zmieniło w ciągu minionego stulecia. Nadal nie mamy zbyt wiele wiedzy na temat żałoby.

Nasze zbiorowe zaprzeczanie naszemu ukrytemu życiu emocjonalnemu przyczyniło się do szeregu problemów i objawów. To, co często diagnozuje się jako depresję, jest w rzeczywistości przewlekłym żalem niskiego stopnia zamkniętym w psychice wraz ze wszystkimi dodatkowymi składnikami wstydu i rozpaczy. Martin Prechtel nazywa to kulturą „szarego nieba”, ponieważ nie wybieramy życia pełnego rozkwitu, wypełnionego cudem świata, pięknem codziennej egzystencji lub witamy smutek, który pojawia się wraz z nieuniknionymi stratami, które towarzyszą nam w czasie spędzonym tutaj. Ta odmowa wejścia w głębiny w konsekwencji zmniejszyła widoczny horyzont dla wielu z nas, przyćmiła nasz entuzjastyczny udział w radościach i smutkach świata.

Istnieją inne czynniki, które zaciemniają swobodną i nieskrępowaną ekspresję żalu. Pisałem wcześniej, jak głęboko w zachodniej psychice jesteśmy uwarunkowani przez pojęcie prywatnego bólu. Ten składnik predysponuje nas do utrzymywania blokady naszego żalu, skuwania go w najmniejszym ukrytym miejscu W naszej duszy. W naszej samotności jesteśmy pozbawieni tego, czego potrzebujemy, aby pozostać emocjonalnie żywotnymi: społeczności, rytuału, natury, kompasu, refleksji, piękna i miłości. Prywatny ból jest spuścizną indywidualizmu. W tej wąskiej historii dusza jest uwięziona i zmuszona do fikcji, która zrywa jej pokrewieństwo z ziemią, ze zmysłową rzeczywistością i niezliczonymi cudami świata. To samo w sobie jest źródłem żalu dla wielu z nas.

Innym aspektem naszej niechęci do żalu jest strach. W swojej praktyce terapeutycznej setki razy słyszałem, jak ludzie boją się wpaść w studnię żalu. Najczęstszym komentarzem jest: „Jeśli tam pójdę, nigdy nie wrócę”. To, co sam powiedziałem, było dość zaskakujące. „Jeśli tam nie pójdziesz, nigdy nie wrócisz”. Wydaje się, że nasze całkowite porzucenie tej podstawowej emocji kosztowało nas drogo, zepchnęło nas na powierzchnię, gdzie żyjemy powierzchownym życiem i czujemy gryzący ból czegoś, czego brakuje. Nasz powrót do bogatego, teksturowanego życia duszy i duszy świata musi przejść przez intensywny region żalu i smutku.

Być może najbardziej rzucającą się w oczy przeszkodą jest brak zbiorowych praktyk uwalniania żalu. W przeciwieństwie do większości tradycyjnych kultur, w których żal jest stałym gościem w społeczności, w jakiś sposób udało nam się odizolować żal i oczyścić go z wstrząsającego i rozdzierającego serce wydarzenia, jakim jest.

Weź udział w pogrzebie i zobacz, jak nudne stało się to wydarzenie.

Żal zawsze był wspólnotowy i zawsze był związany ze świętością. Rytuał jest środkiem, za pomocą którego możemy zaangażować się i pracować nad podłożem żalu, pozwalając mu się poruszać i zmieniać, a ostatecznie przybrać nowy kształt w duszy, który jest głębokim uznaniem miejsca, które będziemy wiecznie trzymać w naszej duszy dla tego, co zostało utracone.

William Blake powiedział: „Im głębszy smutek, tym większa radość”. Kiedy wysyłamy nasz smutek na wygnanie, jednocześnie skazujemy nasze życie na brak radości. Ta szara egzystencja nieba jest nie do zniesienia dla duszy. Codziennie krzyczy do nas, abyśmy coś z tym zrobili, ale w obliczu braku znaczących środków zaradczych lub z powodu czystego strachu przed wejściem na teren smutku nago, zwracamy się zamiast tego ku rozproszeniu, uzależnieniu lub znieczuleniu. Podczas mojej wizyty w Afryce zauważyłem pewnej kobiecie, że ma dużo radości. Jej odpowiedź oszołomiła mnie komentarzem: „To dlatego, że dużo płaczę”. To było bardzo nie-amerykańskie uczucie. Nie było to „to dlatego, że dużo robię zakupy, dużo pracuję lub zajmuję się czymś”. Oto Blake w Burkina Faso, smutek i radość, smutek i wdzięczność obok siebie. To rzeczywiście cecha dojrzałego dorosłego, że potrafimy nosić te dwie prawdy jednocześnie. Życie jest trudne, pełne strat i cierpienia. Życie jest wspaniałe, niesamowite, oszałamiające, nieporównywalne. Zaprzeczanie którejkolwiek z prawd oznacza życie w jakiejś fantazji ideału lub bycie przygniecionym ciężarem bólu. Zamiast tego, obie są prawdziwe i potrzeba znajomości obu, aby w pełni objąć cały zakres bycia człowiekiem.

Święta praca smutku

Powrót do domu, do żalu, to święta praca, potężna praktyka, która potwierdza to, co wie rdzenna dusza i czego uczą tradycje duchowe: jesteśmy ze sobą połączeni. Nasze losy są ze sobą powiązane w tajemniczy, ale rozpoznawalny sposób. Żal rejestruje wiele sposobów, w jakie ta głębia pokrewieństwa jest codziennie atakowana. Żal staje się podstawowym elementem każdej praktyki pokojowego budowania, ponieważ jest centralnym środkiem, dzięki któremu nasze współczucie jest przyspieszane, nasze wzajemne cierpienie jest uznawane.

Żal jest dziełem dojrzałych mężczyzn i kobiet. Naszym obowiązkiem jest wydobyć tę emocję i ofiarować ją z powrotem naszemu walczącemu światu. Dar żalu jest potwierdzeniem życia i naszej bliskości ze światem. Pozostawanie bezbronnym w kulturze coraz bardziej oddanej śmierci jest ryzykowne, ale bez naszej gotowości do stania się świadkiem poprzez moc naszego żalu nie będziemy w stanie powstrzymać krwotoku naszych społeczności, bezsensownego niszczenia ekologii ani podstawowej tyranii monotonnej egzystencji. Każdy z tych ruchów popycha nas bliżej krawędzi pustkowia, miejsca, w którym centra handlowe i cyberprzestrzeń stają się naszym chlebem powszednim, a nasze zmysłowe życie słabnie. Żal natomiast porusza serce, jest rzeczywiście pieśnią żywej duszy.

Żal jest, jak powiedziano, potężną formą głębokiego aktywizmu. Jeśli odmówimy lub zaniedbamy odpowiedzialność za picie łez świata, jego straty i zgony przestaną być rejestrowane przez tych, którzy powinni być odbiorcami tych informacji. Naszym zadaniem jest odczuwanie tych strat i opłakiwanie ich. Naszym zadaniem jest otwarte opłakiwanie utraty terenów podmokłych, zniszczenia systemów leśnych, rozkładu populacji wielorybów, erozji miękkiego i tak dalej. Znamy litanię strat, ale zbiorowo zaniedbaliśmy naszą odpowiedź na to opróżnienie naszego świata. Musimy zobaczyć i uczestniczyć w rytuałach żałoby w każdej części tego kraju. Wyobraź sobie moc naszych głosów i łez słyszanych na całym kontynencie. Wierzę, że wilki i kojoty wyłyby razem z nami, żurawie, czaple i sowy by wrzeszczały, wierzby pochyliłyby się bliżej ziemi i razem wielka transformacja mogłaby się nam przydarzyć, a nasz wielki krzyk żałoby mógłby przydarzyć się światom poza nami. Rilke uświadomił sobie głęboką mądrość żalu. Obyśmy i my poznali to miejsce łaski w tym ciemnym wiecznie zielonym.

Elegie duinejskie

Dziesiąta elegia

Pewnego dnia, wyłaniając się wreszcie z gwałtownego wglądu,
pozwól mi śpiewać radośnie i chwałę aniołom, którzy mi przytakują.
Niech nie uderzy ani jeden z wyraźnie uderzonych młotów mojego serca
nie zabrzmieć z powodu luzu, wątpliwości,
lub zerwany sznurek. Niech moja radośnie płynąca twarz
Uczyń mnie bardziej promienną; pozwól, aby mój ukryty płacz się objawił
i rozkwitniesz. Jakże wtedy będziesz mi drogi, noce
udręki. Dlaczego nie uklęknąłem głębiej, by cię przyjąć,
niepocieszone siostry i poddając się, tracę siebie
w twoich rozpuszczonych włosach. Jak marnujemy nasze godziny bólu.
Jak spoglądamy poza nie w gorzkie trwanie
żeby zobaczyć czy mają koniec. Chociaż tak naprawdę są
nasze odporne na zimę liście, nasza ciemna, wiecznie zielona roślinność,
nasz sezon w naszym wewnętrznym roku – nie tylko sezon
w czasie, ale są miejscem i osadnictwem, fundamentem i glebą
i do domu.

--Rainer Maria Rilke

Zasoby dotyczące pracy w żałobie

Didion, Joan, Rok magicznego myślenia. Knopf Books, 2005

Glendinning, Chellis. Nazywam się Chellis i wracam do zdrowia po zachodniej cywilizacji, Publikacje Shambhala, 1994

Greenspan , Miriam. Uzdrawianie przez ciemne emocje, Mądrość żalu, strachu i rozpaczy, Shambhala Books,

Grimes, Ronald. Głęboko w kości: ponowne wynalezienie rytuałów przejścia , University of California Press, 2000

Hall, Donald. Bez, Houghton, Mifflln, 1968

Hogan, Linda. Mieszkania: duchowa historia świata żywego, Simon & Schuster, 1995

Hollis, James. Swamplands of the Soul: New Life in Dismal Places, Inner City Books, 1966

Jensen, Derrick. Język starszy niż słowa, Context Books, 2000

Levine, Stephen. Niezauważony smutek, Rodale Press, 2005

Machado, Antonio. Times Alone, Selected Poems of Antonio Machada , tłumaczenie Robert Bly, Wesleyan Press, 1983

Oliver, Mary. Thirst, Beacon Press, 2006 (wiersze Mary Oliver traktujące o stracie jej partnerki Molly)

Romanyshyn, Robert. Dusza w żałobie: miłość, śmierć i transformacja , North Atlantic Books. 1999

Share this story:

COMMUNITY REFLECTIONS

12 PAST RESPONSES

User avatar
Angelina Carpenter Jan 9, 2024
I am so moved by this article I am not sure where to begin. One overarching reminder that arises comes from an idea I had many moons ago, after working through my second round of deep grief personally. From the work of Sobonfu Some, the idea of building wailing walls (even temporary ones) to provide public space for grief. I did so much of my grieving alone (and with the help of a therapist) that I yearned for community to hold me in the process. Later, I came to be a part of such a ritual in a women's empowerment program. Now, I work in hospice as a spiritual care provider and grief counselor. This position, and the sadness over the destruction of Mother Earth lead me to want to do more. Your words, Francis, are inspiring. I resonate with some of the quotes others shared here: re: sequestered pain , etc. What was new to me is the idea of not being able to "grieve for something we feel is outside the circle of worth." I am continuing to come out of my exile of living t... [View Full Comment]
User avatar
Cindy Oct 23, 2023
Thank you for this. Since losing my son two years ago (when everyone was so afraid of covid that only two friends attended my son's wake), I have been waiting and waiting to read the words somewhere that might resonate. Over the past two years, I've probably read 30 books and 40 articles on grief. This is the only one that reached me. I'm very grateful.
User avatar
Patrick Oct 22, 2023
Ah, but Stephen the atmosphere, the entire universe is humming all the time with the birth pangs of pain and suffering—it is the heart that hears…and know this, if we desire true wholeness in our humanity we must embrace grief, pain and suffering for they are the stuff of transformation and “wounded healers.”
User avatar
Rebecca L Douglas Oct 22, 2023
Giving ourselves time to grieve sounds contrary to the expectations of our society yet it is intensely important to identify our grief, to love it, feel it deep in our hearts, and set it free. Thank you for writing this article to remind us to allow this deep emotion time in our daily lives.
User avatar
Jean Fogel Oct 22, 2023
I am all for citing poetry that supports a concept. However, language is more than making a point, and translating Rilke’s words without precision, for example, the phrase ‘my tiny tears bloom’ are Rilke’s words, your translation reads ‘let my hidden weeping arise’, Rilke writes: “let my streaming face make me more radiant” your translation reads: ‘let my joyfully streaming face’ Rilke writes: “Why didn’t I kneel lower to receive you” Your translation reads: “Why didn't I kneel more deeply to accept you”. Do you see the delicate mistranslating? But Rilkes work is mastery that should not be co-opted. Who translated this? And how can we share a deep concept without having to hit all the pop language trends taking artistic examples from people who have lived fully, casting a light on our own unlived lives. Rilke wrote the way he lived. Brilliantly. No amount of retranslating his words to fit a social reality of lack will infuse people to his level. We ... [View Full Comment]
Reply 2 replies: Mary, Mary
User avatar
Caroline Oct 22, 2023
Just beautiful. So profound. I love his writing. I wish I lived in the USA to attend. Just one of those grief rituals.
User avatar
edaskarolis Oct 22, 2023
Brilliant piece! Thank you for this gift of grief understanding - I am forever changed by this
User avatar
Gretchen Herrmann Mar 4, 2021

Beautiful. Just wanted to note quickly that the poet's name is misspelled. Pesha Gertler is the correct name, according to what I have found online when looking for more of her work.

Thank you, Francis, for your powerful contributions to grief/healing.

User avatar
Carol Dec 30, 2020

My 48 year old son suddenly died last month. Obviously I am shattered. Thank you for providing your point of view.

Reply 1 reply: Kerri
User avatar
Patrick Watters Feb 4, 2019

This is so beautiful and much needed as we live out our days on earth, in the midst of a broken, violent world. I can’t tell how many people have expressed gratefulness as I continue to share with others. Thank you.

}:- ❤️ anonemoose monk

User avatar
Bellanova Feb 3, 2019

Love it. Thank you, Francis. I too will share it freely.

User avatar
Virginia Reeves Feb 3, 2019

Francis - this is a very powerful look at grief and how it is a necessary part of living. I am sharing this with many people. Thank you.