Prawie dwa lata temu zaczęłam zostawiać listy miłosne w całym Nowym Jorku, aby mogli je znaleźć obcy ludzie.
Choć pomysł brzmi romantycznie, tak naprawdę był to sposób, aby na chwilę zapomnieć o moich własnych uczuciach smutku i samotności i skupić się na innych w wielkim mieście, którzy mogli czuć się równie zawiedzeni jak ja. Każdego ranka od czasu tego pierwszego listu miłosnego przypinam swój kursywny charakter do pisania i wysyłania listów miłosnych do ludzi na całym świecie, wypełnionych słowami, które mam nadzieję pomogą, uzdrowią i dadzą im wsparcie w trudnych chwilach.
Z każdym pociągnięciem pióra i zaklejeniem koperty zbieram życiowe lekcje, które, jak wiem, nigdy mnie nie opuszczą, bez względu na to, gdzie trafią moje listy.
Jesteśmy odważniejsi, niż nam się wydaje.
Kiedyś myślałam, że odwaga zawsze oznacza bycie silnym, nigdy niepłakanie, bycie tym, kto potrafi utrzymać wszystko razem, nawet gdy wszystko wydaje się rozpadać. Uczymy się tego od samego początku — jak ratować twarz, jak polegać na sobie, jak być zawsze silniejszym, ale nigdy (nigdy) słabszym.
Pewnego ranka otrzymałem prośbę o list od młodej kobiety z Izraela. Czuła się zawstydzona, trochę tchórzliwa i samolubna, prosząc o list miłosny dla siebie. Ja? Uważałem to za najodważniejszy akt, z jakim się kiedykolwiek spotkałem.
Potrzeba odwagi i siły, aby poprosić nieznajomego o napisanie listu miłosnego, przyznać, że nie znasz słów, które możesz sobie powiedzieć, aby poprawić sytuację. Odwaga to gotowość, aby się czasem załamać, aby włączyć kogoś innego, aby poprosić o pomoc, aby przyznać, że jesteś tylko człowiekiem i tak naprawdę potrzebujesz innych, aby stać się silniejszym.
Jesteśmy bardziej podobni niż różni.
Nigdy nie podobało mi się stwierdzenie „przejdź milę w czyichś butach”. Wydaje się to niemal niemożliwe i coraz bardziej uczę się z życiem, że nie zawsze jest to konieczne.
W większości przypadków nasze historie są wyraźnie różne, mimo że niesiemy ze sobą te same uczucia — smutek, samotność, zazdrość, ból, szczęście i nadzieję. Możemy nawiązać lepszy kontakt, niż się spodziewamy, jeśli tylko się na to otworzymy. Nie musimy dźwigać tej samej walki co ktoś inny, aby okazać tej osobie współczucie lub być jasnym punktem w jej dniu. Musimy po prostu się troszczyć.
Istnieje obawa: nie powiemy tego, co trzeba. Pogorszymy sprawę. Lepiej po prostu nic nie mówmy, bo naprawdę nie możemy sobie nawet wyobrazić, przez co przechodzi ta osoba.
To nieprawda.
Nawet jeśli nie potrafimy przejść tej mili w czyichś butach, nadal jesteśmy w stanie stanąć u ich boku i okazać im wsparcie, aż do dnia, w którym nauczą się na nowo uśmiechać.
Małe działania mają większe znaczenie niż nam się wydaje.
Nawet pisząc pierwsze 400 listów miłosnych, nigdy nie myślałem, że naprawdę coś zmieniłem na świecie. Nie mogłem uwierzyć, że byłem znaczący lub że miało znaczenie, że tu jestem.
Nie zdawałem sobie sprawy, że zmieniam życie wokół siebie, nie tylko litera po literze, ale małe działanie po małym działaniu. Pokazywanie obecności drugiej osobie. Odbieranie telefonu zamiast pisania wiadomości. Przytrzymywanie drzwi otwartych. Wypuszczanie moich słów w świat. Te małe rzeczy często wydają się zbyt drobne, aby zrobić różnicę, ale efekt domina pojawia się po jednym działaniu. Wpływ potrzebuje tylko jednej osoby, aby zacząć dotykać dziesiątek i dziesiątek żyć.
Dopiero wczoraj młody mężczyzna z Australii napisał na Twitterze, że właśnie zostawił list miłosny na swoim uniwersytecie. Wysłał mi zdjęcie. Niecałe dwadzieścia cztery godziny później kobieta o imieniu Ellen znalazła ten list miłosny i odesłała mi e-mail, w którym napisała, że zmagała się z uczuciami wątpliwości i smutku, więc list, który znalazła, był najlepszą rzeczą, jaką mogła przeczytać, aby poprawić sobie humor.
Czasami wystarczy coś tak drobnego jak pozostawienie listu, zrobienie przysługi czy udzielenie rady, aby wywołać efekt domina.
Czasami może się zdarzyć, że przyniesie to efekt domina; trzeba po prostu zacząć.


COMMUNITY REFLECTIONS
SHARE YOUR REFLECTION
6 PAST RESPONSES
I was not so sure about this idea but boy am I glad I read the story. I do really love this idea and want to thank you for opening my eyes a bit. I think I get caught up in conventional ways of kindness and think that is enough but now I am seeing that there are many ways to expand with my kindness. Thank you and I love you Hannah!
lovely! thank you for sharing Hannah's story. She is a beautiful young woman, making a positive impact with her gift of the written word to uplift others. Keep up the good work, one small action at at time. And to all of us, let's use our gifts for positive impact too. I got my Free Hugs sign right here. HUG!
I also like this story, but also wonder on how a very American story it is. Americans do not realize that repetitive use of the phrase, "Thank you" , sending cards and now love letters to random strangers is a great deed believing that whoever found such a letter would become edified. I am not sure I will open an envelop that I just happened to find or even find in my pile of envelops sent from random marketers and mistaken addresses etc. Why not an envelop with some $ to a homeless person or a poor and starving child or holding the hands of a dying person in the hospital.....why not do something tangible for those less fortunate. Sorry for sounding a spoiler in the chorus of cheers for something which I find culturally strange even after living in the west for over 30 years
"Courage
[Hide Full Comment]is being willing to crumble sometimes, to bring someone else in, to ask for
help, to admit that you are only human and actually do need others to grow
stronger." this is my take away, thank you as is another piece in puzzle
of why capitalism has gone awry. Everyone out for their own interests in an
extractive economic construct is killer and yet we seem reluctant to change
this old badly designed system. We could drop it like the dis-ease it is and
start generative, sustainable, healthier economic designs. If we can't reach
out, admit we are in a greater relationship to life than merely taking
advantage of it, then we will wither under our own ignorance. That is just
wrong!. Let's be like Hannah and reach out, focus on building trust in
relationships and organizing to design systems that really validate equality,
the free flow of information, the genius within everyone and the amazing
capacity of the natural world. ( we are only beginning to understand how little
we know, we are not the solitary mechanically functioning thing that Newton and
Industrialism told us we were) When we design systems that align with nature,
we will be healthier; we will evolve and open possibilities; that is the future
i want my granddaughters to inherit.
Hello this is a wonderful post and beautiful to read your story and how inspired you have been. I want to introduce you to the wonderful love story we continued and now call Global Love Letters www.globalloveletters.com do pass by and take a watch and read. Think you will enjoy it. Keep shining and being the love you want to see in the world.xx
I love this. Last year after reading a blog here about doing something similar, I made ten little notes that I placed in various spots at my son's high school. In the girls' bathroom, on a drinking fountain, a chair. . . little notes that said things like "you matter" or "you are perfect just the way you are." My son got into a little trouble, and I was at school for a meeting, and imagine my surprise when he walked over to a vending machine with me and he pulled out a note I'd left. It said "don't judge yourself through others' eyes." The most apropos note just for him. (he had no idea I'd left notes around school and it was complete synchronicity that he happened to come upon it.)
There's power in this kind of sharing.
Bless you, Hannah.