Back to Stories

Łamanie Chleba I Uzdrawianie Serc Podczas każdej Kolacji

U mamy Lennona Flowersa zdiagnozowano raka płuc, gdy była w ostatniej klasie liceum. Ta pełna energii młoda kobieta z ciemną, krótką fryzurą i dużymi, błyszczącymi oczami porzuciła swoje wielkie marzenia, by pójść na Uniwersytet Nowojorski i zostać aktorką, i zamiast tego zapisała się na Uniwersytet Karoliny Północnej, aby być blisko domu. Choć otaczała ją społeczność przyjaciół, rzadko wspominała o mamie. „Stałam się dobra w niemówieniu o tym, co się ze mną dzieje” – wyjaśnia. „Stałam się naprawdę, naprawdę dobra w byciu naprawdę, naprawdę zajętą”.

Kiedy jej matka zmarła, gdy była na ostatnim roku studiów, wielu przyjaciół Lennon nawet nie wiedziało, że jest chora.

Po części usprawiedliwiała swoje milczenie przekonaniem, że chroni ono innych. Kto chce rozmawiać o tak smutnych rzeczach? Jako społeczeństwo jesteśmy słabo przygotowani. Mówimy głupoty w stylu: „Jestem pewien, że jest w lepszym miejscu”. (Nawiasem mówiąc, to najgorsza rzecz, jaką można powiedzieć dziecku, które straciło rodzica, mówi Lennon).

Po części unikała mówienia o swoim żalu, ponieważ tak naprawdę potrzebowała czasu, żeby do niego dotrzeć. Właściwie całego roku. Lennon wspomina: „Wtedy fala uwagi zniknęła. Czułam, że coś jest ze mną nie tak, skoro rok później coś czuję. To było dla mnie głębokim źródłem wstydu”.

Kwiaty Lennona

Trzy lata po śmierci matki Lennon przeprowadziła się do Los Angeles, szukając chłopaka i pracy. Już pierwszego dnia poznała Carlę Fernandez. Od razu nawiązała między nimi kontakt. Później, podczas wspólnego poszukiwania mieszkania, Carla przyznała, że ​​jej ojciec zmarł zaledwie sześć miesięcy wcześniej. Lennon podzieliła się swoją historią. Ziarno zostało zasiane.

Kilka miesięcy później Carla zorganizowała przyjęcie dla pięciu kobiet, w tym dla Lennon. Wszystkie straciły już rodzica, mimo że miały zaledwie po dwadzieścia kilka lat; wszystkie czuły się niezwykle osamotnione w tej stracie.

Lennon pamięta dreszcz niepokoju, jaki czuła, wchodząc do środka, ale także rozbrajającą dbałość o szczegóły, którą widać było wszędzie, gdziekolwiek spojrzała. Tylny taras był pokryty świątecznymi lampkami i świecami. Carla ugotowała paellę, popisową potrawę swojego zmarłego ojca. Wino i opowieści po prostu płynęły. „Carla to współczesna mistyczka” – wyjaśnia Lennon. „Jest niezwykłą osobą, jeśli chodzi o tworzenie magicznych scenerii”.

To, co miało być prostą kolacją, przerodziło się w piżamę. Rozmawiali do drugiej w nocy – w niedzielę. Zasnęli przytuleni do siebie w łóżku Carli. Lennon był zszokowany tym doświadczeniem: „Stałem się wyjątkowo dobry w tym, żeby nigdy tam nie «jechać», a potem niechęć do wyjścia stanowiła niesamowity kontrast”.

Narodził się pewnego rodzaju emocjonalny ruch: The Dinner Party . Dziś w całym kraju działa 31 „stolików”, a rodząca się organizacja pragnie stworzyć ich jeszcze więcej .

Wielu uczestników nie utożsamia się ze słowem „żałoba”. Wydaje się ono kliniczne. Przywiązane do instytucji, których większość z nich unikała, bo wydawały się zbyt formalne lub nakazowe, zbyt zdeterminowane, by pokazać im, w jaki sposób ich żałoba przypomina żałobę innych. Być może myślą, że dzięki temu poczują się mniej samotni; w rzeczywistości czują się niezrozumiani.

„Najważniejszą zasadą The Dinner Party jest to, że nie ma dwóch takich samych historii” – wyjaśnia Lennon. Przyjęcia są udane, ponieważ są organiczne, niepowtarzalne, zabawne i zbudowane na fundamencie przyjaźni. Ludzie spotykają się co miesiąc, odchodząc od rozmów o utraconych bliskich, zaczynają zgłębiać, czego te straty nauczyły ich o sensie życia, jak te dziedzictwo jest nadal obecne w ich wyborach dotyczących tego, co robić w pracy i kogo kochać.

Zapytana, co jej mama pomyślałaby o jej obecnej pracy, Lennon milknie i chwilę się zastanawia, zanim odpowiada: „Moja mama była introwertyczką, utalentowaną fotografką, ale była też odważną lwicą, osobą, która nigdy nie wahałaby się mówić prawdy”.

Wygląda na to, że „szczera rozmowa” — jak to ujął Lennon — jest jej najcenniejszym dziedzictwem po całym tym zabieganym milczeniu.

Share this story:

COMMUNITY REFLECTIONS

4 PAST RESPONSES

User avatar
Kristin Pedemonti Feb 12, 2015

Absolutely beautiful! What a wonderful idea to share healing through food, sharing our stories and hearts with each other. Thank you so much!

User avatar
DenisKhan Feb 10, 2015

‘ When strength fails and we
grow weary, we need someone to come alongside us, show understanding, cheer us
up, and inspire us to have the strength and commitment to move on. When bills
pile up and money runs short, we need an encourager. When we become single
parents and the world seems against us, we need an encourager. When friends and
family turn against us, we need an encourager. Our strength and resolve weaken.
Oh, for someone to come beside us and lift us up and comfort us. Encouragers
help us stir renewed commitment, renewed resolve. They inspire us with courage
and hope. Encouragers bring a beautiful gift, often a spiritual gift, when they
bring renewal through encouragement.’ - Touchpoint Bible

User avatar
Anne Feb 9, 2015

Community is such a great way to move through the healing process. Having a support system is one thing put being able to share your story with people who can truly relate is such a great thing. Bless these women who started this Dinner Party and I hope it continues to impact lives in a positive way!

User avatar
Greg Strom Feb 9, 2015

What an awesome way to create healing! Beautiful story!