Moi koledzy, którzy wiedzą o Pet Grief, powiedzieli: „Zdobądź odcisk łapy Stelli , zanim umrze”.
Zdeterminowany, by uczcić jej śmierć w sposób jak najbardziej godny, przyrzekłem sobie: „Zdejmę ten ślad”.

Stopy Stelli i Bartiego. Zdjęcie Bonnie Rose.
Więc pośród niejednoznacznych wizyt u weterynarza i przeszukiwania internetu w poszukiwaniu przerażających chorób psów, zatoczyłem się do sklepu z artykułami do majsterkowania, aby obejrzeć ich Pet Memorial Products. Tam znalazłem Pet Memorial Stepping Stone. Obrazek na pudełku wskazywał, że można zacementować nieskazitelny ślad stopy psa i ozdobić go mozaikowymi płytkami.
Świetnie. Mam dwa.
Wróciłem do domu i wymieszałem cement. Potem zadanie przekonania Stelli, żeby w niego weszła...
Przez wiele dni cierpiała, niemal zbyt słaba, by chodzić. Jedno spojrzenie na ten mokry cement w połączeniu z jej percepcją moich nieczystych intencji i wpadła przez drzwi dla psa. Wiła się wokół drzew owocowych na naszym podwórku, unikając mnie, gdy ćwierkałem i namawiałem ją za sobą moim pojemnikiem z gęstniejącą mazią.
Pierwsza partia stwardniała zanim ją zagnałem.
Potem partia numer dwa, tajne przedsięwzięcie. Wymieszałem to w tajemnicy i trzymałem za plecami. Podkradłem się za Stellę, usiadłem na niej okrakiem i wycelowałem jej łapę w mokry cement. Po raz kolejny mój umierający pies się otrząsnął. Jej upór przewyższył moje umiejętności. Rezultat był oznaką walki i wyglądał jak krater księżycowy.
Aby zachować komfort Stelli, zrezygnowałem. Nie była zainteresowana stworzeniem cennej pamiątki; więc nie było śladu dla mnie.
Dodałem to do mojej listy rozczarowań….
Kilka dni później Stella odeszła spokojnie w moich ramionach. Mój mąż i ja zawieźliśmy jej nieruchome ciało do kliniki weterynaryjnej Santa Clara Valley na kremację. Głaskałam ją wszędzie. Wąchałam jej uszy i trzymałam jej łapy. Chciałabym mieć ten odcisk stopy. Ale go nie miałam. Porażka. Pożegnaliśmy się. Na zawsze.
Następnie karta dotarła do mojego domu. 
Technicy weterynarii kserowali wiersz Rainbow Bridge i przymocowali go do kawałka papieru budowlanego. Po lewej stronie wiersza znajdował się mały fragment rudego futra Stelli; a na dole po prawej stronie ślad odciśnięty tuszem. Odcisk odcisku Stelli.
Stałem w moim salonie. Dotknąłem odcisku stopy i płakałem.
W tym momencie adoptowałem techników weterynarii.
Upiekłam, żeby okazać swoją wdzięczność. Przynosiłam im ciasto na każdą wizytę u weterynarza. Sara potrzebuje zastrzyków dla szczeniaka? Pumpkin Spice Cake . Bartie ma infekcję ucha? To brzmi jak czas na Chocolate Cavity Maker Cake.
Pieczenie stało się rytuałem. Więc teraz, gdy nie uda mi się przynieść ciasta, słyszę o tym...
Kilka tygodni temu Sara goniła wiewiórkę w krzakach i wyszła z opuchniętym okiem. To był pół-awaryjny przypadek, bez czasu na ciasto. U weterynarza Megan weszła do pokoju zabiegowego, aby pomóc nam unieruchomić Sarę. W trakcie napiętej procedury, usuwania lisia ogona z lewego oka Sary, Megan przybrała wyraz oburzenia i zapytała: „Chwila... gdzie jest ciasto?”
Wtedy Josie, przygotowując mój rachunek, powiedziała: „Przepraszam, że to tak długo trwa. Jestem trochę słaba, bo… no wiesz… tym razem nie ma ciasta…”
Drażnią mnie i od razu przepraszają. „Wiesz, że żartujemy, prawda?” – mówią.
Mówię im: „Będę podtrzymywać ten żart o braku ciasta tak długo, jak to możliwe”.
Po cichu dodaję: „Bo czuję się jak rodzina. Czuję się jak dom. Czuję się jak miłość. Ślady miłości”.
Ślady miłości…
(1).jpg)
Myślę o kartce, którą zrobili dla mnie Vet Techs. Czy odcisk ich stóp był tylko tuszem na stronie, czy też była to miłość, która zabiła mnie łzami i nadzieją? Czy Vet Techs wiedzą, co zrobili? I czy są Vet Techs, czy Bodhisattwami, przebudzonymi istotami żyjącymi w prawdzie i oddaniu, tworzącymi połączenia i szanującymi to, co najważniejsze?
Wierzę, że są to istoty oświecone. Jeśli są to istoty oświecone, to wszystkie istoty, które służą, trzymając ręce, łapy, retraktory, termometry, zmartwienia i aspiracje, są nimi również.
Ten spisek oświeconych istot wszędzie zaprasza do jeszcze większego obrazu. Co jeśli sekretna, święta miłość czeka cierpliwie w każdym i we wszystkim? A co jeśli ta miłość pozostawia ślady, dowody na rozwijającą się wieczną troskę o nas wszystkich?
Delektując się energią wieczności, rozważam własne życie i to, jak ślady miłości pozostawiły ślady. Tak, widzę ślady, gdy patrzę.
Była ścieżka, która zaczynała się na lodowisku w Nowym Jorku w latach 40.... Chłopiec o imieniu John podjechał na rolkach do dziewczyny o imieniu Emily i zapytał: „Czy pojedziesz ze mną na rolkach?” Ślady stóp zaprowadziły tego chłopca i dziewczynkę na ścieżkę panny młodej. Pobrali się i założyli rodzinę z czwórką małych dziewczynek. Nauczyli nas kochać muzykę, edukację i zwierzęta. Ta miłość, te ślady stóp zaprowadziły mnie na studia do Karoliny Północnej, gdzie poznałam Debbie i Jeffa. Następnie ślady stóp przeniosły mnie z powrotem do Nowego Jorku, gdzie poznałam mojego męża, Hugh. Dał mi kota na Boże Narodzenie – Mirandę – która obudziła we mnie szacunek do zwierząt.
Około 1994 roku – Buster, Bonnie, Miranda, Santa, Audrey, Hugh i świnka morska Bob.
Nowe ślady stóp zaprowadziły nas do Kalifornii, gdzie spotkaliśmy się ponownie z Debbie i Jeffem. Przekonali nas, żebyśmy wzięli Vizslę, nawet gdy twierdziłem: „Nie chcę psa, to za dużo pracy”. Miałem rację. Psy to za dużo pracy, zbyt rozdzierające serce, a jednak ślady stóp wiedziały lepiej.
Przywieźli nam Stellę, która podeptała moją duszę i rozbiła moje serce swoim pięknem.
Więcej śladów stóp. Stella przeszła tysiące mil obok mnie, aż w końcu jej ślady stóp, jej miłość, doprowadziły mnie do momentu, w którym stałam w salonie i płakałam nad kartką z kondolencjami. A uparta odmowa Stelli, moje nieudane próby przytwierdzenia jej łapy – to też było częścią planu śladów stóp.
Nie uzyskałem takiego odcisku stopy, jakiego chciałem.
Uzyskałem odcisk stopy, którego potrzebowałem.
Dostałem odcisk stopy od Vet Techs, odcisk stopy, który zaprowadził mnie do miejsca poza zrozumieniem. Dostałem odcisk stopy, który nauczył mnie czegoś niepojętego, ale nieskończenie obecnego.
Być może zawsze otrzymujemy ślady, których potrzebujemy. A może sekret dobrego życia nie polega na wymuszaniu śladów. To jak próba zmuszenia Vizsli, aby włożyła łapę w mokry cement. Zamiast zmuszać, możemy nauczyć się widzieć niewidzialne ślady, trwałą miłość, która podtrzymuje nas i kieruje nami teraz i zawsze.
Tak, sekret dobrego życia polega na zaufaniu śladom miłości.
Po pierwsze, widzimy ślady, które bierzemy za pewnik – troskę miliardów (tak, miliardów) ludzi o wielkich sercach, wykonujących małe akty oddania.
Widzimy, jak te skromne ślady budują więź, miłość, śmiech, mannę z nieba, pożywienie – jeśli wolisz, ciasto.
Następnie widzimy, że wszystkie ślady stóp są obejmowane przez większe ślady stóp – ślady stóp, które prowadzą nasze życie. Możemy się im opierać, unikać ich i ignorować. Jednak ślady stóp pozostają na właściwej drodze. Nieustannie prowadzą nas do tego, co jeszcze większe. Rozbijają iluzję nieistotnych chwil, gdy prowadzą nas do intymnego, nieskończonego znaczenia.
Więc dziś zaufaj miłości. Zaufaj śladom miłości. Pozwól śladom miłości nieść cię w tej podróży zwanej domem, dokładnie tam, gdzie jesteś.
Myśli do przemyślenia:
Poświęć trochę czasu, aby zauważyć ludzi w swoim życiu, którzy służą ci na wiele sposobów.
Zauważ, jak służysz innym poprzez proste akty oddania. Jaki jest twój „Ślad Dobroci”?
Wybierz moment w swoim życiu. Teraz spójrz wstecz, aby zauważyć wszystkie pozornie nieistotne szczegóły, które cię tam zaprowadziły.
W chwilach przeciwności losu zaufaj niewidzialnej ścieżce, która prowadzi cię do domu, dokładnie tam, gdzie jesteś.

COMMUNITY REFLECTIONS
SHARE YOUR REFLECTION
1 PAST RESPONSES
Poetically beautiful. So many footprints n my heart, thank you for reminding me! <3