Back to Stories

Odpowiedź Na wołanie Serca

Przez wiele lat zastanawiałem się, co tak naprawdę znaczy „podążać za głosem serca”. Byłem bardzo ciekaw, jak to jest. Byłem pewien, że będzie to niezwykłe, z nutą tajemniczości. Coś wzniosłego i szlachetnego, wyższy cel. Będzie to dramatyczny punkt zwrotny, po którym wszystkie elementy układanki znajdą się na swoim miejscu. Nie będę już rozdarty, nie będę miał poczucia winy ani wątpliwości, nie będę podejmował złych decyzji ani nie będę się martwił o przyszłość. Byłem przekonany, że przyniesie to jasność i spokój, radość, spełnienie, a może i sukces. Same dobre rzeczy.

W końcu odnalazłem swoje powołanie około czterdziestych drugich urodzin, ale nie było to dokładnie to, co sobie wyobrażałem. Właśnie wtedy, gdy zacząłem odczuwać poczucie bezpieczeństwa i stabilności, których brakowało mi przez wiele lat, zostałem zwolniony z pracy. Z przyczyn, których nie rozumiałem, ale które wydawały mi się słuszne, zacząłem robić nieco dziwnie wyglądające drewniane lampy za pomocą kilku narzędzi ręcznych w prowizorycznym warsztacie w moim mieszkaniu. Pomysły na lampy przychodziły mi do głowy nocą i dniem, których nie mogłem powstrzymać ani kontrolować. Czułem się zmuszony do zrobienia lamp, które widziałem, ale łatwiej było powiedzieć niż zrobić. Musiałem opracować każdy mały szczegół - konstrukcję, wymiary, łączenie, wytrzymałość, stabilność itd., aby uzyskać formę, którą widziałem w swojej głowie. Kiedy byłem w kropce, co zdarzało się bardzo często, wchodziłem do sieci i szukałem odpowiedzi lub rozwiązywałem je samodzielnie. Wiele nocy leżałem bezsennie, próbując w myślach rozwiązać problem projektowy i tak się dzieje za każdym razem, gdy zaczynam nowy projekt.

ATELIER, Wielofunkcyjna i regulowana lampa biurkowa

Nie uczyłem się projektowania ani obróbki drewna formalnie, więc musiałem opracować własną metodę, która w dużej mierze była uwarunkowana ograniczeniami, z którymi się mierzyłem: ograniczoną przestrzenią, narzędziami, kapitałem i wiedzą specjalistyczną. Gdybym miał to nazwać, nazwałbym to „partyzancką obróbką drewna” – próbą maksymalizacji wpływu przy minimalnych zasobach, przy użyciu szczupłego i adaptacyjnego podejścia wzmocnionego częstą improwizacją i myśleniem lateralnym.

Jako projektant i twórca lamp, moje podejście skłania się ku temu, co naturalne, oszczędne i funkcjonalne. Staram się wykorzystywać każdy kawałek drewna w całości, aby uniknąć lub zminimalizować marnotrawstwo. Lubię rozwijać nowe projekty w ramach narzuconych sobie ograniczeń, takich jak wykonanie lampy przy użyciu tylko jednego kawałka drewna. Jestem również oszczędny w odniesieniu do moich narzędzi i miejsca pracy, decydując się na pracę z kilkoma niezbędnymi narzędziami ręcznymi i nie nabywając nowego narzędzia, dopóki nie będę absolutnie nie mógł się bez niego obejść. Uwielbiam wyzwanie polegające na użyciu mniejszej ilości, aby zrobić więcej – mniej drewna, mniej połączeń, mniej narzędzi – faworyzując to, co oszczędne i funkcjonalne, nad to, co ozdobne.

Lampy, które robię, nie są tym, co większość ludzi nazwałaby konwencjonalnymi. Zazwyczaj są minimalistyczne w designie, niemal spartańskie i bardzo często wielofunkcyjne. Uwielbiam książki i uwielbiam tworzyć lampy, które mogą trzymać książki, bo szczerze mówiąc, czemu nie? Po prostu pasują do siebie w mojej głowie – lampy i książki.

COVE, Lampy stołowe wielofunkcyjne

Pracuję głównie z drewnem tekowym, ponieważ uwielbiam jego bogate, ciepłe odcienie. Drewno tekowe ma wrodzoną naturalną urodę, a każdy kawałek drewna ma swoją historię — jego unikalne słoje, sęki, blizny i pęknięcia dają wskazówki dotyczące jego podróży i wszystkiego, przez co przeszło. Często szukam odrzutów w tartaku — niedopasowanych i pozostawionych — tych dziwnych kawałków drewna, których nikt nie chce z powodu widocznych „wad” lub nieregularności. Staram się wykorzystywać te kawałki drewna w sposób, który podkreśla, a nie ukrywa te cechy. Unikam stosowania bejcy lub środków polerujących, wybierając zamiast tego przejrzyste wykończenie na bazie wody, które jest bezpieczniejsze dla środowiska i chroni drewno, zachowując jednocześnie jego naturalny wygląd. Wolę zachować niedoskonałości, takie jak wgniecenia, odpryski krawędzi lub drobne pęknięcia, które nie osłabiają wytrzymałości ani stabilności elementu.

Czuję pewną empatię i pokrewieństwo z tymi odrzuconymi z tartaku. Kilka razy poczułem ukłucie odrzucenia i zawsze sprawiało, że myślałem o wartości. Czasami ta wartość nie jest oczywista lub od razu widoczna. Potrzeba czasu, wysiłku i cierpliwości, aby pozwolić czemuś, pomysłowi lub osobie rozkwitnąć i wyrazić swój potencjał. Ta okazja nie zawsze przychodzi z zewnątrz, nie jest czymś, czego możemy się spodziewać lub co możemy kontrolować. Ale możemy ją sobie dać, przynajmniej raz, i zobaczyć, dokąd nas zaprowadzi. Czuję to samo w stosunku do tych kawałków drewna, których nikt nie chciał. Bez względu na to, jak wadliwy jest wygląd lub jak mały jest rozmiar, próbuję pracować z drewnem, a nie nad nim. Zawsze jestem ciekaw, co się wyłoni, jeśli będę delikatny, cierpliwy i otwarty na to, czym może się stać, nawet jeśli będzie to inne niż sobie wyobrażałem. Stopniowa ewolucja każdego elementu to podróż, którą uważam za niezwykle wzbogacającą i spełniającą.

WILLOW, regulowana lampa podłogowa

W 2019 roku zostałem zaproszony do udziału w wystawie prezentującej ręcznie robione produkty rzemieślnicze z całego kraju. Po raz pierwszy prezentowałem siebie i swoją pracę bezpośrednio przed tak liczną i wymagającą publicznością. Czułem się bezbronny i niespokojny, i przygotowywałem się na odrzucenie, które, jak byłem pewien, nastąpi. Ale ku mojemu całkowitemu niedowierzaniu i radości, wszystkie moje lampy zostały sprzedane. Moje najmilsze wspomnienia z tych pięciu dni to goście, którzy mówili mi, że uwielbiali wchodzić do mojego stoiska – że czuli się mile widziani i pocieszeni, stojąc pośród wszystkich tych lamp, skąpani w tym miękkim, ciepłym świetle. Dla mnie to była większa nagroda. Powiedziała mi, że muszę robić coś dobrze i muszę wytrwać na tej drodze.

Udostępnianie mojej pracy, czy to osobiście, czy w mediach społecznościowych, było zarówno wyzwaniem, jak i onieśmielającym doświadczeniem. Ale otwierało też wiele nieoczekiwanych możliwości – od zaproszenia mnie do wygłoszenia przemówienia o mojej pracy i procesie w renomowanej szkole architektury, po wywiady i artykuły w magazynach o projektowaniu, a także propozycje przeprowadzenia warsztatów na temat obróbki drewna. To niezwykle satysfakcjonujące za każdym razem, gdy stary klient zwraca się do mnie, aby kupić więcej, lub gdy klienci zadają sobie trud, aby przewieźć lampy do domu do innych miast, lub gdy proszono mnie o wysyłkę do innych krajów. Czułem się szczególnie zaszczycony, gdy klienci kupowali lampy nie dla siebie, ale dla swoich bliskich, ponieważ chcieli naprawdę wyjątkowego prezentu.

Kiedy w 2020 roku wybuchła pandemia i mieliśmy trwające miesiące blokady, nie mogłem wyjść, żeby kupić drewno na lampy. Wtedy zacząłem eksperymentować z struganiem, wykorzystując resztki kawałków drewna. Rzeźbiłem miniatury z małych kawałków, a łyżki z większych. Narzędzia do strugania są drogie i trudno dostępne tutaj w Bengaluru, więc skończyłem na używaniu noża do rzeźbienia warzyw z cienkim, zakrzywionym ostrzem. Po wielu próbach i błędach oraz kilku bolesnych wypadkach nauczyłem się, jak najlepiej go wykorzystać.

Różne miniatury, Anoo Kulkarni


W ciągu tych lat kwestionowałem swoją decyzję więcej niż raz, zwłaszcza na początku. Dlaczego zdecydowałem się to zrobić? Dlaczego nie postrzegałem tego jako kaprysu, impulsywnego aktu zrodzonego z frustracji lub kryzysu wieku średniego? Dlaczego zaryzykowałem tak wiele, aby zrobić coś, co było dla mnie zupełnie nowe? Teraz, patrząc wstecz, wiem dlaczego. Postanowiłem to kontynuować, ponieważ coś w tym wydawało mi się bardzo realne, autentyczne i głęboko osobiste. Była ta nieodparta ciekawość, której nie czułem od dawna, która sprawiała, że ​​nie mogłem się uspokoić, aby zrobić więcej, dowiedzieć się więcej. Wiedziałem, że muszę obrać ten kierunek, nawet jeśli miałbym to zrobić sam, nie mając pojęcia, jak ani gdzie zacząć. Cytując dr Martina Luthera Kinga Jr., „Zrób pierwszy krok w wierze. Nie musisz widzieć całych schodów, po prostu zrób pierwszy krok”.

Wszystkie części mnie czują się zsynchronizowane w tej podróży. Nie ma wewnętrznego konfliktu, dysonansu, niczego innego, co wolałbym robić. Nie sugeruję, że nie ma niepewności, wątpliwości ani lęku o przyszłość. Pojawiają się co jakiś czas i prawdopodobnie zawsze będą. Ale odkrywam, że najczęściej te niepewności dotyczą tego, jak to się dzieje, a nie dlaczego. Teraz wątpliwości i pytania nie wysysają ze mnie energii, ale motywują mnie do rozwiązywania problemów i znajdowania rozwiązań – odgrywają bardziej pozytywną i produktywną rolę. To wszystko jest częścią podróży. Często tracę poczucie czasu, kiedy pracuję. Jestem skupiony i spokojny, kiedy jestem w moim małym warsztacie, z narzędziami w ręku, czując energię w drewnie na moim stole warsztatowym. Najlepiej można to wyrazić jako stan przepływu, zjawisko zbadane i szczegółowo opisane przez Mihaly'ego Csikszentmihalyi'ego.

Robię to na pełen etat od pięciu lat. Nie jestem pewien, jak ta podróż potoczy się w ciągu najbliższych kilku lat, ani nawet w przyszłym tygodniu. Przyszłość nie stała się jaśniejsza, a życie nie stało się łatwiejsze po podjęciu decyzji o podążaniu za głosem serca. Ale to najszczęśliwsze, co kiedykolwiek zrobiłem, i nie wyobrażam sobie robienia czegokolwiek innego. Nie wiem, czy zarobię wystarczająco dużo pieniędzy, ale to nie był powód, dla którego zacząłem to robić. Gdyby celem były pieniądze, zrobiłbym to zupełnie inaczej. Jednak ponieważ jest to jedyna aktywność, którą się teraz zajmuję i pochłania cały mój czas i energię, muszę sprzedawać to, co zarabiam, i sprzedawać wystarczająco dużo regularnie, aby zarobić na życie. Teraz to zdecydowanie za mało, aby pokryć czynsz i wydatki, a ja wciąż czerpię z moich malejących oszczędności. W pewnym momencie mogę być zmuszony przestać i poszukać pracy, aby zapłacić rachunki. Wiem, że to byłoby jak śmierć. Mam szczerą nadzieję, że nigdy nie osiągnę tego punktu i muszę ciężko pracować, aby spróbować i upewnić się, że to się nie stanie. Jednocześnie jestem bardzo świadoma faktu, że to luksus i jestem w uprzywilejowanej pozycji, aby móc go realizować właśnie teraz. Nie każdy ma możliwość odkrycia swojego powołania, ani wolności i środków, aby je realizować. To zarówno dar, jak i odpowiedzialność, których nie należy lekceważyć ani traktować jako coś oczywistego.

Oto kilka rzeczy, których nauczyłem się po drodze:

Każdy może być kreatywny. To nie jest specjalny dar, z którym rodzą się tylko nieliczni. Ta lekcja była bardzo budująca. Nauczyłem się ufać swojej zdolności do tworzenia lub robienia rzeczy samemu, próbować i być otwartym na możliwości. JEDNAK kreatywność to również bardzo ciężka praca. Musisz się jej trzymać, być gotowym na porażki i próbować ponownie.

Bycie kreatywnym nie musi być drogie ani skomplikowane. Możesz stworzyć coś nowego i użytecznego przy użyciu najbardziej podstawowych narzędzi i materiałów.

Proces twórczy jest aktywny, obecny i transformacyjny. Dla mnie proces tworzenia czegoś jest tak samo cenny jak ostateczne dzieło. Każdy rozwiązany problem, każde pytanie, na które udzielono odpowiedzi, każda niespokojna noc i frustrujący dzień, każdy nagły wgląd i dreszczyk emocji związany ze znalezieniem sposobu, w którym nie było oczywistej ścieżki, jest nagrodą samą w sobie. Odkryłem również, że zrelaksowane i elastyczne podejście naprawdę pomaga, gdy nie jestem zbyt mocno zaangażowany w jeden konkretny wynik lub metodę kosztem znalezienia lepszego rozwiązania.

Nawet śmieci mogą być bogactwem dla kreatywnego umysłu. Prawie wszystko ma potencjał, by zostać ponownie wykorzystane w nowy sposób. Funkcjonalna stałość często przeszkadza nam dostrzec nowe i niekonwencjonalne zastosowania dla codziennych przedmiotów.

Ograniczenia mogą być przeszkodą lub bodźcem do kreatywności, w zależności od tego, jak na to patrzysz. Praca w ramach ograniczeń pomogła mi rozwinąć umiejętność myślenia lateralnego. Kiedy chcę stworzyć coś nowego, często narzucam zasady i ograniczenia, takie jak materiały, których mogę użyć, lub ilość czasu lub pieniędzy, które mogę na to poświęcić. Odkrywam, że wymyślam interesujące i niezwykłe rozwiązania, a proces ten jest niezwykle satysfakcjonujący i wnikliwy.


Wszystkie te spostrzeżenia przygotowały mnie do tego, by z większym zapałem zająć się obróbką drewna, z większą ciekawością niż strachem i z równie silnym zainteresowaniem procesem, jak i produktem końcowym.

Łyżka rzeźbiona ręcznie, Kobieta w zarodku, Zarodek w kobiecie

Kiedy byłem dzieckiem, jednym z moich najcenniejszych przedmiotów był mały zestaw stolarski z prostymi, ale funkcjonalnymi narzędziami ręcznymi. Pamiętam, jak majstrowałem przy kablach, przełącznikach i żarówkach, gdy miałem zaledwie dziewięć lub dziesięć lat. Myślę, że moje powołanie było oczywiste nawet wtedy, jasne jak słońce. Było to naturalną częścią mnie, jak mój nos czy głos. Nie postrzegałem tego jako czegoś odrębnego ode mnie ani nie czułem potrzeby, by nadać mu nazwę, co sprawia, że ​​zastanawiam się, czy inni też to zauważyli, w swoim życiu. Może warto spojrzeć wstecz na nasze dzieciństwo, by sprawdzić, czy jest w tym ziarno prawdy. Co robiłem spontanicznie, bez proszenia? Która czynność sprawiała, że ​​traciłem poczucie czasu? W jaką czynność się angażowałem, bo nie mogłem się powstrzymać? Co lubiłem robić sam, dla samego siebie, nawet gdy na końcu nie było żadnej nagrody ani pochwały, nawet gdy nikt nie patrzył? Może, tylko może, to było powołanie mojego serca – ścieżka, na której czułbym się najbardziej wyrównany i zintegrowany. Jeśli wsłuchamy się w to wezwanie z odrobiną większej ciekawości i odpowiemy na nie z odrobiną większej odwagi, być może uda nam się podarować sobie szanse, na które czekamy.

***

Aby uzyskać więcej inspiracji, dołącz do specjalnego kręgu z Anoo Kulkarni w tę niedzielę, „Kiedy rezygnacja otwiera drzwi”. Więcej szczegółów i informacje o RSVP tutaj.

Share this story:

COMMUNITY REFLECTIONS

4 PAST RESPONSES

User avatar
Jody Lowry May 9, 2023
Oh how I loved this! Here it is almost a year later and as I was cleaning out my emails, I found this. One thing that caught my eye was, "I decided to pursue it because something about this felt very real to me, authentic and deeply personal." I absolutely love the beauty of your work. The spoon of the woman and embryo is gorgeous! I too have started to embrace on something I have wanted to learn for so many years. I grew up with a mother that could "make anything" with a sewing machine. I was compared to my sister (10 months older) who could pick up on things and do them quickly. I was one of those kids who definitely did NOT get it the first time. I have always loved to sew, to play with material, to doodle and to just play. I started to learn to quilt last year and find this very creative. I currently am making "fanny packs" out of recycled blue jeans - why? Because it is a way to reuse what others just throw away. Most of the things I make, I give away. I love the old ... [View Full Comment]
User avatar
Dr.Cajetan Coelho Jul 18, 2022

At Anandwan a self-trained carpenter by name Shri Chandramani Maharana has become a legend in the history and folklore of the seven decades old MSS Warora. Using one normal original hand and the other an artificial one which he himself designed and fitted below his amputated elbow, Chandramani Ji has worked for decades creating beautiful small and large wooden artefacts, all displayed in the museum of the community. "Constraints can be a deterrent, or an impetus to creativity depending on how you look at it" - writes woodwork specialist Anoo Kulkarni.

User avatar
Patrick Watters Jul 13, 2022

As we work to create light for others, we naturally light our own way.

- Mary Anne Radmacher -

User avatar
Kristin Pedemonti Jul 13, 2022
Thank you Anoo for sharing your journey of creating & exploration after being let go from your regular employment.I resonate deeply. I've been full-time Freelance Storyteller since 2005. The work and focus have evolved greatly from *performance of cross cultural folktales to build bridges between peoples *to sharing personal stories of overcoming challenges *to teaching effective presentation skills unpacking the human stories in data* to now being a Narrative Therapy Practitioner specializing in unpacking preferred and multi layered stories of survivors of abuse, domestic violence, trafficking and war.The thread through it all: stories.While I might not be "rich" monetarily, I have wealth of friendships created through performance & presentations on 5 continents and 20 countries: my favorite so far, Iran.I hope you continue to share your gifts. My life experience has shown me if I live very simply & creatively, there's always enough. I hope there is for you too. ♡... [View Full Comment]