Back to Stories

Były Sierota Zapewnia Bezpieczne Schronienie Dzieciom Ulicy

dsc01431

Ten artykuł pierwotnie ukazał się na TruthAtlas .

Chłopiec kuca w tylnej części furgonetki. Krople krwi z rozcięcia na głowie plamią jego koszulę – został uderzony butelką podczas bójki. Stanislas Lukumba, wysoki, przystojny pielęgniarz około czterdziestki, sprawdza, czy nie ma odłamków szkła, podczas gdy kierowca świeci telefonem komórkowym na ranę.

Od ośmiu lat Stanislas co noc jeździ furgonetką, mobilną kliniką działającą w Kinszasie, stolicy Demokratycznej Republiki Konga. Zatrzymuje się w dzielnicach, w których kręcą się dzieci ulicy, a potrzebujący przychodzą do furgonetki po pomoc.

Towarzyszy mu Kapeta Benda Benda, ale jego misja jest inna. Kiedy furgonetka się zatrzymuje, Kape, jak lubi być nazywany, wysiada i rozmawia z napotkanymi dziećmi ulicy. Pyta je, jak spędziły dzień, co jadły, jakie mają problemy. Jeśli chcą porozmawiać, słucha.

Dziś wieczorem jest z nim stażystka Grace Lambila. Spotyka Fundiego, 13-letniego chłopca, który mówi jej, że urodził się i wychował w Lubumbashi. Rok temu jego matka zabrała go i jego siostrę do Kinszasy, gdzie planowała dołączyć do ojca dzieci, ale okazało się, że pojął on kolejną żonę. Matka Fundiego wróciła do Lubumbashi, zostawiając dzieci z ojcem, ale po tym, jak siostra Fundiego została źle potraktowana, udała się do wuja, a on uciekł, by żyć na ulicy. Fundi ma nadzieję, że wujek zbierze wystarczająco dużo pieniędzy, by odesłać dzieci do matki. Lubi szkołę, zwłaszcza matematykę, historię i nauki ścisłe, i nie może się doczekać powrotu do ósmej klasy.

Kape i Grace zapewniają te dzieci, że zabiorą je do schroniska, jeśli zechcą. Schronisko jest prowadzone przez ORPER (Oeuvre de Reclassement et de Protection des Enfants de la Rue), organizację zapewniającą pomoc, a czasem i dom, dzieciom ulicy. Jednak zazwyczaj potrzeba kilku spotkań z Kape i Grace, zanim którekolwiek z dzieci ulicy zaufa im na tyle, by osłabić swoją obronę.

dsc03515

Jako chłopiec Kape został porzucony przez rodziców i mieszkał na ulicy, aż w wieku 10 lat przygarnął go ORPER. Założony w 1981 roku przez księdza katolickiego ORPER prowadzi „otwarte” ośrodki, do których dzieci mogą swobodnie przychodzić i wychodzić, oraz „zamknięte”, w których są pod większą obserwacją.

Kape przyprowadza chłopców do otwartego ośrodka przy Popokabaka Avenue w dzielnicy Kasa-Vubu, którym kieruje Annette Wanzio, pracująca z dziećmi ulicy od 20 lat, z czego 12 lat w tym ośrodku. Chłopcy w wieku od 6 do 18 lat mają gdzie się umyć, zjeść, spać i uczyć.

Wiele dzieci trafiających do ośrodka zostało oskarżonych o czary; ojcowie, którzy biorą drugie żony, często nie mają wystarczająco dużo pieniędzy, aby wyżywić wszystkie dzieci, a druga żona musi dokonać wyboru – czasami więc rzuca fałszywe oskarżenia, aby pozbyć się nowych pasierbów. Ponadto, jak mówi Annette, te dzieci są przyzwyczajone do życia w kłamstwie. Stara się stworzyć atmosferę zaufania, poznać je, nauczyć czytania, organizować zabawy. Jeśli wrócą na ulicę, mówi im, że zawsze są mile widziane, zwłaszcza jeśli zachorują.

„W Afryce” – mówi Annette – „dzieci należą do każdego – wujka, ciotki. Dziecko to klejnot”. Ona i inni pracownicy ORPER ciężko pracują, aby zapewnić dzieciom miejsce w ich rodzinach, co czasami może trwać latami lub kończyć się całkowitym fiaskiem; na każde 100 dzieci, które trafiają do ośrodka, tylko 40 wraca do swoich rodzin. „Czasami rodziny mówią: »No cóż, radzą sobie dobrze, więc dlaczego miałyby wracać do nas«?” – dodaje.

dsc01426

W ośrodku dzieci otrzymują porządny posiłek, który same gotują pod nadzorem. Mogą grać w rugby; śpiewać w chórze; uczyć się czytania, pisania i arytmetyki. Christian Matondo uczęszcza na zajęcia wyrównawcze w ciągu dnia, a wieczorami pracuje na parkingu przy Place Victoire. Zarabia około 3 dolarów dziennie, co wystarcza na zakup dodatkowego jedzenia. Trzynastoletni Ariel Irelle również przychodzi na Place Victoire żebrać. Większość dni zarabia około 1,50 dolara. Inne dzieci w ORPER zarabiają, odsprzedając plastikowe torby znalezione w śmietniku lub pracują jako prostytutki. Niektóre piją alkohol lub rozpuszczają Valium w piwie Primus, wstrząsają nim, piją, następnie zażywają marihuanę i powtarzają tę sekwencję. Robią to, wyjaśnia Annette, żeby zapomnieć.

„Mamy tu problem” – dodaje. „Im więcej zrobiliśmy, tym więcej musimy zrobić. W 2006 roku w Kinszasie było 13 500 dzieci ulicy. Teraz, według szacunków UNICEF, jest ich ponad 20 000”.

Siostra Stella Ekka urodziła się niedaleko Kalkuty i od 17 lat pracuje w zamkniętym ośrodku dla dziewcząt Home Maman Souzanne, również w dzielnicy Kasa-Vubu. Opiekuje się 23 dziewczynkami w wieku od 6 do 15 lat. „Nie jestem wyczerpana” – powiedziała. „Smutno mi, gdy widzę dzieci na drodze. Muszę coś zrobić”.

dsc01500

Kilka dziewcząt przebywających w ośrodku padło ofiarą przemocy fizycznej lub seksualnej i uciekło z domu. Niektóre zostały porzucone przez rodziców, którzy nie byli w stanie ich utrzymać. Jeszcze inne zostały oskarżone o czary po tym, jak zachorowały.

W nocy dziewczęta śpią w dwóch pokojach pod czujnym okiem nocnej strażniczki. Siostra Stella mówi, że rozpaczliwie potrzebują moskitier. Dziewczynki mają niewiele rzeczy – ubrania na zmianę, mundurek szkolny. Mają 30 książek, kredki, lalkę i grę w Scrabble. W jednym pokoju jest telewizor.

Siostra Stella jest bardzo dumna z dziewczyny, która dostała pracę w banku, z tej, która wyszła za mąż za lekarza, i z młodej kobiety, która wyjechała do innego kraju. „To mnie uszczęśliwia. To mnie motywuje” – powiedziała.

Inna dziewczyna, która obecnie przebywa w ośrodku, także daje siostrze Stelli powód do nadziei — dziewczyna, która po przybyciu tu nie wypowiedziała prawie ani słowa.

T. mieszka w ośrodku i uczęszcza na popołudniowe zajęcia w Lycée Kasa-Vubu, gdzie uczy się francuskiego. Jest w dziesiątej klasie, ale nie jest pewna swojego wieku. Trafiła do ośrodka sama cztery lata temu, po tym jak kilka innych dziewczyn z ulicy jej o tym powiedziało. Kiedy mieszkała z matką, była oskarżana o czary i często bita, czasami bez powodu, a raz za stłuczenie porcelanowego talerza podczas zmywania naczyń. Wieczorem matka zostawiała ją i jej brata samych, podając im lekarstwa na sen, aby mogła pracować jako prostytutka. Po przybyciu T. do ośrodka jej matka zmarła na AIDS. Jej brat również mieszka teraz w zamkniętym ośrodku. Nie wiedzą, kim jest ich ojciec.

W domu Maman Souzanne, T. pomaga przygotowywać jedzenie dla dziewcząt i chodzi na targ po warzywa i ryby. Prasuje ubrania i opiekuje się dziećmi. „Chcę zostać dziennikarką telewizyjną” – mówi – „żeby móc relacjonować warunki życia w moim kraju”.

Share this story:

COMMUNITY REFLECTIONS