Back to Stories

Jedyny sposób, W Jaki naprawdę możemy się zmienić

Walter Murray i ja byliśmy kolegami z klasy w Harvard Divinity School (HDS) w 1985 roku. Obaj pracowaliśmy zawodowo przed rozpoczęciem nauki w Divinity School i byliśmy kolegami w Boston City Mission Society, gdzie pomagaliśmy ludziom z najbiedniejszych dzielnic Bostonu.

Zanim dołączyłem do HDS, byłem terapeutą rodzinnym, pracując głównie z biednymi rodzinami latynoskimi w południowej Kalifornii. Walter pełnił funkcję pierwszego czarnoskórego oficera ds. działań afirmatywnych na Uniwersytecie Vanderbilt. Studiując ruch satyagraha („siła prawdy”) Gandhiego, dostrzegliśmy jego głęboki wpływ na etykę i podstawy, które zbudowały i podtrzymały ruch praw obywatelskich w USA.

Walter osobiście brał udział w tej strasznej walce i opowiedział mi taką historię:

„Pewnego dnia rozpoczynaliśmy marsz praw obywatelskich przez Birmingham w Alabamie. Był to szczyt konfliktu między działaczami na rzecz praw obywatelskich a policją Birmingham. Przygotowaliśmy się nieustannie, pielęgnując dyscyplinę, której potrzebowaliśmy, aby być wystarczająco silnymi, aby maszerować – bez przemocy – przez miasto.

„Bull Connor (komisarz bezpieczeństwa publicznego) przygotował swoich ludzi i psy do konfrontacji z maszerującymi. Zająłem swoje miejsce w kolejce. Niedaleko był mój przyjaciel Marcus, ogromny futbolista. Musiał mieć 6 stóp i 4 cale wzrostu, 275 funtów. Kathy, jego dziewczyna – która wyglądała na wystarczająco małą, by zmieścić się pod jego pachą – maszerowała między nami, żebyśmy mogli zapewnić jej bezpieczeństwo.

„Zaczęliśmy maszerować. Gdy szliśmy, tłumy ludzi przychodziły zewsząd. Zaczęli na nas krzyczeć, rzucać w nas rzeczami, ogólnie znęcać się i nękać nas. Mimo to trzymaliśmy się linii i maszerowaliśmy dalej.

Tłumy stawały się coraz większe i stawały się okrutne - naprawdę szybko. Baliśmy się, że zostaniemy zranieni, a nawet zabici. Ale byliśmy oddani temu, żeby to zrobić. Bez przemocy. Bez względu na to, co się stanie.

Wtedy - nagle - policja i psy dostały rozkaz ataku. Wszędzie wokół nas machali wielcy mężczyźni w mundurach z pałkami Billy'ego. Jeden z policjantów, wciąż pamiętam jego twarz, tak brzydką od nienawiści, wyglądał, jakby szedł prosto na mnie. Marcus próbował go zablokować.

„Ale ten policjant był tak pełen strachu i gniewu, że po prostu zamachnął się, wrzasnął i ruszył na nas, dziko i wymachując pałką, jak wściekły pies. Jeden gwałtowny zamach jakoś nas pokonał i wylądował prosto na głowie biednej Kathy. Dźwięk tego trzasku wywołał u mnie mdłości. Po prostu upadła, całe jej ciało zwinęło się jak stary garnitur ubrań na ziemi. Jej głowa krwawiła.
Marcus, trenowany przez całe życie jako defensywny rozgrywający, patrzył, jak jego dziewczyna upada, a u jego stóp leży stos mięsa i kości. Potem odwrócił się tak szybko i spojrzał prosto na tego gliniarza, że ​​wiedziałem, że zrobi mu jedyną rzecz, jaką kiedykolwiek potrafił: rozwali go na chodniku, tak że nigdy już nie wstanie.

„Ale wtedy się zatrzymał. A jego oczy po prostu patrzyły i patrzyły. Po prostu wpatrywał się w duszę tego policjanta, który po prostu tam stał, sparaliżowany, zdezorientowany, niepewny, co się z nim stanie. Ale Marcus po prostu na niego patrzył i wydawało się, że to trwa wieczność.

„Wtedy ten potężny młody wojownik, trenowany przez całe życie, by chronić tych, których kochał, wziął swoje umięśnione ramiona i wyciągnął je – a potem sięgnął w dół. Podniósł Kathy, trzymał jej krwawiącą głowę – tak jak trzyma się niemowlę. Z Kathy w ramionach, Marcus i ja po prostu szliśmy dalej”.

Walter powiedział: „Byłem tak upokorzony. Siła tej obecności, ta głęboka odwaga moralna. W tym momencie musiałem znaleźć w sobie ten sam, mocny wewnętrzny grunt. Wszyscy złożyliśmy tę samą przysięgę, przysięgę, której nie można było złamać: znaleźć w sobie miejsce, na którym za wszelką cenę, bez względu na to, jak bolesna lub niebezpieczna, zawsze będziemy stać twardo.

„Ale tacy właśnie musieliśmy być; wiedzieliśmy, że musimy odrzucić każdą inną drogę. Musieliśmy wyrzec się przemocy. Jakiegokolwiek rodzaju. W przeciwnym razie nie bylibyśmy inni – ani lepsi – niż oni.

„To była” – podsumował – „nasza jedyna nadzieja na zmianę”.

&

„Przywództwo” stało się seksowne. Jest to temat wybierany w świecie wydawniczym. Nie możesz przeczytać recenzji książki ani przeszukać Internetu bez natknięcia się na kakofonię książek, artykułów i blogów na temat tej praktyki. Każda z nich oferuje własny opatentowany plan, udowadniając, że robiąc dokładnie to, co ta osoba, lub stając się po prostu takim odnoszącym sukcesy przedsiębiorcą-celebrytą, będziemy mieć wszystko, czego potrzebujemy, aby zostać CEO firmy z listy Fortune 500.

Ale ludzie nigdy się nie zmieniają, stając się kimś innym. Ludzie zmieniają się, szukając, znajdując i pielęgnując to, co najlepsze w nich samych. Trwają w mrocznych, rozdzierających serce czasach. Sięgają głębiej do swojej prawdziwej natury, źródła swojej najlepszej mądrości, odwagi i pasji. Wszyscy nosimy w sobie wewnętrzną wiedzę, która może nas podnieść, jeśli tylko najpierw nauczymy się stać twardo przy swoim.

Kiedy wymagamy od siebie wszystkiego, co najlepsze, wznosimy się. Potrafimy dostrzec ponad tsunami wszystkich bezpośrednich przerażeń i ran, które nękają nas codziennie. A kiedy stoimy mocno w tym, co najlepsze w nas samych, na tej najszlachetniejszej, najczcigodniejszej, starożytnej ziemi naszego bytu, potrafimy dostrzec drogę. Znamy ścieżkę prowadzącą do czystego domu.

Walter powiedział mi, że to jest nasza jedyna nadzieja na zmianę.

Trzydzieści lat później wciąż nie spotkałem nikogo, kto oferowałby lepszy plan prawdziwej, trwałej zmiany.

Share this story:

COMMUNITY REFLECTIONS

6 PAST RESPONSES

User avatar
Sonal Shah Oct 13, 2020

This is an amazing story. Than you for sharing.

User avatar
Harika Suri Aug 11, 2020

I've never read anything like this! It's deeply touching. Moved me from the core. I can't thank you enough for sharing this with us!!

User avatar
Niki Flow Jun 22, 2020

This is an amazing story. But what happened to Kathy? ♥.

User avatar
manuel rodriguez Nov 11, 2014

there are many ways who lead to rome... we do not even need to go to the street. check the interviews with gregg braden. meditation and counscious cooperation 8 000 people throughout the world is sufficient to heal the world and bring down the brutality ...

User avatar
Darran Trute Nov 10, 2014

wow ... really humbled by that courage. I did some research on how many people it takes to tip a society to a more positive state - it gave me a lot of hope with the challenges we face as a human family http://tinyurl.com/p6fr728

User avatar
Lambata Nov 10, 2014

A moving & inspirational story , poignant too in these troubling times .