Back to Stories

Siła Niewiedzy


Na wysokiej pustyni niezliczone nici lata, utkane z najbardziej podstawowych elementów – powietrza i ognia, wody i ziemi – zaczynają się zbierać i przeplatać przez cały dzień, rano, w południe, w środku popołudnia, w złożonym starożytnym, znajomym, a jednak świeżo nowym tańcu w czasie. Małe, białe płatki zbierają się za górami, chmury czysto białe rosną, wznoszą się, powoli, potem szybciej, nagle odcienie szarości i głębokiej czerni błękitu wiatry podnoszą drzewa kołyszą się liście miotają burzowe chmury zdolne uwolnić trochę potopu lub suchą, zakurzoną, złamaną obietnicę deszczu drażniącą ciemność. Rozmiar i skala takich momentów wykraczają poza wyobrażenie, nawet gdy kakofonie chmur i grzmotów wstrząsają ziemią i nasycają niebo.

Czy kiedykolwiek widziałeś całe niebo, naprawdę, i wszystko na raz? Nie. Jest zbyt rozległe. Tylko kilkaset mil tu i tam. Nigdy nie całe, być może z kosmosu, ale wtedy jest spłaszczone przez odległość lub perspektywę. To niebo przeczy perspektywie. Jest namacalne, dotykasz go, czujesz jego ciężar na sobie, w całej jego świetlistej ogromności.

Jakie elementy się zbiegają, jakie ciepło, jaka wilgoć, jaka ziemia, jakie powietrze, jaki ładunek, elektryczny, pozytywny, negatywny, powołują to do istnienia? Grzmot pioruna tak wieczny, tak wiele badań, a jednak nie istnieje żadna pojedyncza teoria.

Więc. Zostaliśmy z najprawdziwszą rzeczą, której nie rozumiemy. To magia. Dlaczego czasami tak, czasami nie? Dlaczego czasami tylko wiatr i ciepło, lub wiatr i chłód? Dlaczego czasami tak szybki potop zabiera małe, niczego niepodejrzewające dzieci bawiące się, niewinne, w arroyo i zaskakuje je podróżą, która często zabiera je na odległy brzeg, poza ten dom, poza samo życie.

Tylko w tym miejscu rodzime pokolenia obserwatorów nieba mogły stworzyć słowo na to: Virga. Słowo znane tylko tutaj, słowo, które miało nadać nazwę strumieniom żywego deszczu, które spadają z chmur w rwących rzekach tak pełnych wilgoci, że są widoczne z odległości stu mil.
Ale nigdy nie docierają do ziemi.

Stań prosto, nieruchomo, przeszukując wzrokiem horyzont, a wylewając się z ciemniejących, zebranych burzowych formacji, będziesz świadkiem delikatnych smug nasiąkającego deszczu, opadającego, celowego, w dół, spadającego grawitacyjnie przeznaczonego dla ziemi poniżej, ale jakoś po drodze wysokie powietrze pustyni jest samo w sobie tak zaciekle spragnione, że patrzysz, jak powietrze pije te potoki wody kropla po kropli, aż szlak po prostu się kończy, na środku nieba, w połowie drogi między niebem a ziemią. Widocznie rojąca się spadająca ciecz po prostu rozpuszcza się, rozprasza, trawiona przez niebo, które ją stworzyło, zanim ziemia kiedykolwiek będzie mogła posmakować jednej kropli.

Widzieć coś takiego, oceany deszczu przyciągane niezawodną grawitacją z nagromadzonych nasyconych letnich chmur, które po drodze tracą swoją istotę, swoją wolę, wyparowują zanim dotkną wysuszonej ziemi w środku popołudnia. Taka rzecz przyciąga uwagę, szacunek, podziw. Wymaga, by ją nazwać. Dlatego starzy zaczęli nazywać ją virga : ten strumień deszczu, który, gdy spada, stopa po stopie jest głęboko i długo pijany przez spragnione powietrzne duchy. Żadna jego ilość nie jest wystarczająca, aby dokończyć swoją podróż. Nic nie przetrwa, aby ochrzcić popękaną otwartą ziemię lata.

My, którzy tu mieszkamy, prędzej czy później zastanawiamy się nad takimi rzeczami, w jaki sposób żywioły sprzysięgają się, aby zapewnić życie lub śmierć, suszę lub deszcz, tak lub nie, z tego samego nieba.

Przeszukujemy to niebo oczami dostrojonymi przez czas i mądrość przekazywaną z pokolenia na pokolenie. Czytamy zmienne prądy ziemi i wody, powietrza i ognia, dzień po dniu, każda chwila inna, które pobłogosławią nas kaskadowymi potokami dającego życie, odbierającego życie deszczu? Które bezceremonialnie rozpłyną się w nieudanej możliwości. Czasami nie mogę powstrzymać się od świadomości, że tutaj jest Bóg. Następnego dnia zastanawiam się, jak ktokolwiek może naprawdę kochać. Albo twierdzić, że kocha.

Jesteśmy porywani przez to, czego nie możemy wiedzieć. Tak jest z tymi popołudniami. Chociaż wiemy, że nadejdą, to jednak jesteśmy zaskoczeni, za każdym razem. Światło, dźwięk, jak głośno, jak blisko, jak taka moc nagle wyłania się z najbardziej sielskiego początku, sielskiego letniego poranka. Czujemy zapach ziemi i ozonu, wilgoć uwalnia ukryte zapachy życia spod ziemi, nasiona i kompost rzeczy, które kiedyś żyły, teraz stają się rzadkim i pikantnym aromatem nietrwałości i zmartwychwstania. Nawet po tysiącu razy, nadal jesteśmy zdumieni.

Jak blisko to było? Liczymy sekundy. „Jeden, tysiąc; dwa, tysiąc”. Czasami dźwięk eksploduje w sercu, zanim skończymy jeden, tysiąc…” Trzeszczymy z sympatycznym ładunkiem elektrycznym, wewnętrznym napięciem, głębokim, naturalnie znajomym.

W tym momencie wiemy , że jesteśmy zrobieni z tego samego materiału.

Ale co tak naprawdę wiemy? Nauka mówi nam, że temperatura wewnątrz pojedynczego pioruna może osiągnąć 50 000 stopni Fahrenheita. Pięć razy więcej niż temperatura powierzchni słońca . Pojedynczy piorun może zawierać jeden miliard watów energii elektrycznej.
Chmury burzowe osiągają niemożliwą wysokość, przenikając troposferę. Wznoszą się 12 mil lub więcej nad ziemię.

Nadal.

Pomimo tego, co nauka wie o tym, jak to wszystko się dzieje, to, co czujemy, to - magia . Nie możemy nie czuć starożytnymi sercami, oczami pełnymi zachwytu i podziwu, dziećmi, którymi jesteśmy.

W Centrum Badań nad Piorunami na Uniwersytecie Florydy, gdzie odnotowano więcej uderzeń piorunów niż gdziekolwiek indziej w USA, zapytani o ich wnioski na temat tego, dlaczego pierwiastki łączą się w taki sposób, aby stworzyć ten meteorologiczny cud, odpowiedzieli: „Żadna pojedyncza teoria nie opisuje w pełni, dlaczego tak się dzieje”.

Ach.

Magia.

Często to właśnie najzwyklejsze, cudowne wydarzenia naszego życia wymykają się naszym najbardziej wyrafinowanym pomiarom, naszym najbardziej elokwentnym wyjaśnieniom, naszej wykształconej wiedzy.

Dlaczego miłość? Dlaczego choroba, dlaczego uzdrowienie? Dlaczego łaska, narodziny i śmierć, piękno, kolor, muzyka, życzliwość – wszystkie te chwile tajemniczego dojrzewania życia i czasu. Dlaczego jeden portal się otwiera, a drugi po prostu się zamyka? Co w nas rodzi niewyobrażalnie zdumiewające? Jak odmawiamy, utrudniamy, blokujemy wyłaniające się cuda, ból świętości w ludzkich wydarzeniach?

Żadna pojedyncza teoria nie jest w stanie tego w pełni wyjaśnić.

Więc budzimy się każdego dnia i patrzymy. Żyjemy, pracujemy, robimy co możemy, mamy litość. Czasami pod koniec dnia virga zażąda wszystkiego, zanim zdąży do nas dotrzeć.

Więc kiedy powietrze pije deszcz, a świat jest pełen grzmotów i nikt nie wie dlaczego, my szukamy schronienia w skromnym pięknie naszej własnej wspaniałej niewiedzy.

Nikt nie może zaprzeczyć temu, że nasze życie jest najzwyklejszą magią. Każdy może to zobaczyć. To jest prawdziwe. To jest prawdziwe.

Dzieje się to każdego dnia. Dlaczego? Nie wiemy. Podobnie jak virga , odpowiedzi, których tak rozpaczliwie szukamy, nigdy nie trafiają do miejsca, w którym jesteśmy.

Więc. Znajdujemy schronienie po prostu w tym, czym ono jest. Latem, w wysokich i starożytnych górach pustyni, znajdujemy ukojenie w chwilach magii. Chwilach słodkiej niewiedzy.
Share this story:

COMMUNITY REFLECTIONS

2 PAST RESPONSES

User avatar
Kristin Pedemonti Nov 21, 2015

Powerful poetic musing that my heart, mind & spirit needed today. Thank you.

User avatar
Virginia Nov 21, 2015

Wonderful message, lyrical writing. I printed out a few copies to send to friends. Thanks.