Back to Stories

Kilku przyjaciół I Ja zaczęliśmy rozmawiać

Czy staliśmy się podejrzliwi wobec czegoś, co nie jest trudne? Margaret Wheatley , autorka Leadership and the New Science, omawia nasze złożone społeczeństwo i rozmowy, które wszystko upraszczają.

Życie prostszym życiem stało się powszechnym tematem w ciągu ostatnich kilku lat. Pomysłów i metod na to, jak możemy osiągnąć prostsze życie, jest mnóstwo, począwszy od tego, jak uprościć codzienne czynności, po to, jak zmniejszyć zapotrzebowanie na zasoby, które stawiamy na planecie.

Spotykam wielu ludzi, którzy chcieliby uprościć swoje życie, ale świat staje się coraz bardziej skomplikowany. Złożoność przejęła sposób, w jaki próbujemy coś zrobić w organizacjach, społecznościach i rządach. Wydaje się, że nie potrafimy już niczego zrobić w prosty sposób. Podejmowanie decyzji, tworzenie planu, organizowanie spotkania — wszystko to obejmuje teraz złożone i czasochłonne procesy. Kiedyś prosty proces, taki jak sąsiedzka rozmowa, stał się „techniką”, być może „międzypokoleniowym, międzykulturowym dialogiem”. Jesteśmy wyczerpani zawiłością tych procesów i sfrustrowani brakiem produktywnych rezultatów.

Choć chcielibyśmy zostawić za sobą impotencję, której doświadczamy w tych procesach, niezwykle trudno jest odwrócić ruch w kierunku złożoności. Gdy tylko prosty proces staje się techniką, staje się tylko bardziej złożony i trudniejszy. Nigdy nie staje się prostszy. Staje się specjalistyczną wiedzą ekspertów, a wszyscy inni stają się od nich zależni. Zapominamy, że już wiemy, jak robić proste rzeczy, takie jak myślenie, planowanie i prowadzenie rozmowy. Zamiast tego stajemy się potulnymi uczniami trudnych metod.

W obliczu tak wielu wyspecjalizowanych technik wykonywania prostych rzeczy, staliśmy się podejrzliwi wobec wszystkiego, co wygląda na łatwe. A ci z nas, którzy mają wiedzę techniczną, są szczególnie podejrzliwi. Widziałem, jak wycofuję się z prostoty więcej niż raz, ponieważ zdałem sobie sprawę, że nie będę już potrzebny. To pożyteczne chwile, które zmuszają mnie do wyjaśnienia, co jest ważniejsze — mój status eksperta czy upewnienie się, że praca zostanie wykonana dobrze. (Nie zawsze wybierałem szlachetniejszą ścieżkę.)

Może być jeszcze jeden powód, dla którego ludzie wahają się wierzyć w proste rozwiązania: zawsze trudno jest przyznać, że zmarnowaliśmy czas. Jeśli coś jest takie proste, dlaczego zainwestowaliśmy tyle czasu i pieniędzy w naukę skomplikowanej metody? Pozostajemy zaangażowani w to, co jest skomplikowane, tylko dlatego, że nauka tego zajęła nam tak dużo czasu.

Ale prostota ma potężnego sojusznika: zdrowy rozsądek. Jeśli zastanowimy się nad naszym doświadczeniem, zauważymy, że dobre rozwiązania są zawsze o wiele prostsze, niż myśleliśmy. Każdy miał takie doświadczenie, wiele razy. Naukowcy uczą się szukać najlepszego rozwiązania, korzystając z reguły brzytwy Ockhama: gdy jest wybór między dwiema możliwościami, wybierz prostszą. Te proste rozwiązania są nazywane „eleganckimi” w nauce. Piękno wszechświata wyraża się w prostocie.

To prawda, ludzie często się śmieją, gdy w końcu zdają sobie sprawę, że istnieje proste, zdroworozsądkowe rozwiązanie problemu. To śmiech ulgi — i rozpoznania. Pamiętamy wszystkie te inne chwile, kiedy byliśmy zaskoczeni prostotą. Ale myślę też, że musimy docenić siebie za nasze zmagania ze złożonością. Oliver Wendell Holmes powiedział: „Nie dałbym ani grosza za prostotę po tej stronie złożoności, ale oddałbym życie za prostotę po drugiej stronie złożoności”. Teraz możemy się śmiać, ponieważ jesteśmy po drugiej stronie złożoności.

W mojej pracy opowiadam się za rozmową jako środkiem przywracającym nadzieję na przyszłość. To jest tak proste, jak tylko mogę. Zobaczyłem, że nie ma potężniejszego sposobu na zainicjowanie znaczącej zmiany niż zwołanie rozmowy. Kiedy społeczność ludzi odkrywa, że ​​dzieli troskę, zaczyna się zmiana. Nie ma mocy równej społeczności odkrywającej, co jest dla niej ważne.

Łatwo to zaobserwować w naszym życiu, a także w niedawnej historii. Polska Solidarność zaczęła się od rozmowy — mniej niż tuzin pracowników w gdańskiej stoczni rozmawiało ze sobą o swojej rozpaczy, potrzebie zmian i potrzebie wolności. A w niecały miesiąc Solidarność rozrosła się do 9,5 miliona pracowników. Wtedy nie było poczty elektronicznej, tylko ludzie rozmawiali ze sobą o swoich zmaganiach, a ich potrzeby podzielały miliony współobywateli. Pod koniec tego miesiąca działali jako jeden głos na rzecz zmiany. Zamknęli kraj strajkiem generalnym.

Za każdym razem, gdy czytam o nowych akcjach pomocy humanitarnej — niektóre z nich zostały nagrodzone Pokojową Nagrodą Nobla — odkrywam, że rodzą się one z mocy konwersacji. Gdzieś w opisie tego, jak to wszystko się zaczęło, pojawia się fraza: „Zaczęliśmy rozmawiać z kilkoma przyjaciółmi…”

Zawsze tak jest. Prawdziwa zmiana zaczyna się od prostego aktu, gdy ludzie rozmawiają ze sobą o tym, co ich obchodzi. Czy zauważyli niebezpieczne przejście dla pieszych w pobliżu szkoły swojego dziecka? Rak wzrastający w okolicy? Zgony spowodowane przez pijanych kierowców? Wystarczy, że dwóch lub trzech przyjaciół zauważy, że martwią się o to samo, a świat zaczyna się zmieniać. Ich pierwsza rozmowa się rozprzestrzenia. Przyjaciele rozmawiają ze znajomymi. Rozmawiają z innymi, a to rośnie i rośnie.

Pewna Kanadyjka opowiedziała mi tę historię. Wracała do Wietnamu, aby odebrać swoje drugie dziecko, adoptowane z tego samego sierocińca, co jej pierwsze. Podczas pierwszej wizyty dwa lata wcześniej widziała tam warunki i tym razem przyrzekła, że ​​zabierze ze sobą środki medyczne. „Potrzebowali Tylenolu, a nie koszulek czy drobiazgów”. Pewnego dnia powiedziała o tym przyjaciółce, a przyjaciółka zasugerowała, że ​​najbardziej przydatną rzeczą medyczną, jaką mogłaby zabrać, byłby inkubator. Była zaskoczona tą sugestią (myślała o bandażach i tabletkach), ale zaczęła dzwonić, szukając inkubatora. Wiele telefonów i tygodnie później zaoferowano jej dwanaście inkubatorów i wystarczającą ilość pediatrycznych środków medycznych, aby wypełnić cztery 40-stopowe kontenery transportowe! Z luźnej rozmowy między dwiema przyjaciółkami ona i wiele innych osób zorganizowało program pomocy medycznej, który nadal znacząco zmienia życie wietnamskich dzieci. A wszystko zaczęło się, gdy „kilka przyjaciółek i ja zaczęłyśmy rozmawiać”.

Historii takich jak ta jest mnóstwo. Nie potrafię sobie przypomnieć niczego, co dałoby mi ostatnio więcej nadziei niż obserwacja, jak rozmowy, w których wyrażamy nasze lęki i marzenia, mogą dać początek potężnym działaniom, które zmieniają życie i przywracają nadzieję na przyszłość. To wszystko jest bardzo proste.

Share this story:

COMMUNITY REFLECTIONS

5 PAST RESPONSES

User avatar
matthew foreman Dec 11, 2023
talking is inportent
User avatar
FAMULLAR Apr 16, 2014

Debenhams has been left licking its wounds after a bloody first half and is facing an uphill battle to win back customers. Moreover, with costs likely to rise short-term, profitability is set to remain under pressure. It's therefore no surprise that the shares trade at a substantial discount to the sector average, on 11 times this year's earnings forecasts - that's unlikely to change any time soon. Hold.

User avatar
Kristin Pedemonti Jan 7, 2014

Conversation is KEY. Thank you for reminding us how important Stories are. Hearing the story of another, seeing ourselves in it and then taking action!

User avatar
idBeiYin Jan 7, 2014

•• Quote: "It is so simple: We must respect our mind as a 'temple', the same as our body!
• BeiYin: Ones 'mind' is just one aspect of ones *being*! Of course oneis responsible and must take care of ones mind, the same as with all the other aspects like body and emotions! But one must realize that one is caught when being identified with it!
Then you are playing a game with yourself and that is yourpersonality, being limited to these aspects and needing constantly gettingattention to be confirmed in it! That indeed makes life complecate and as one never get enough, every body is suffering! Don't you want to get out of this erroneous condition? The moment will come, that you will gettired of this kind of games, because you and all alive beings are in a *growing* process, - and you will have doubts about yourself and your surrounding. Questions will show up and these are already half of the answers...

User avatar
Guest Jan 7, 2014

•• Quote: "We must respect our mind as a 'temple', the same as our body!

• BeiYin: Ones 'mind' is just one aspect of ones *being*! Of course one
is responsible and must take care of ones mind, the same as with all
the other aspects like body and emotions! But one must realize that one is caught when being
identified with it!
Then you are playing a game with yourself and that is your
personality, being limited to these aspects and needing constantly
getting attention to be confirmed in it! That indeed makes life complecate and as one never get enough, every body is suffering! Don't you want to get out of this erroneous condition? The moment will come, that you will get tired of this
kind of games, because you and all alive beings are in a *growing* process, - and you will have doubts about yourself and your
surrounding. Questions will show up and these are already half of the
answers...