Back to Stories

Płonący wgląd

Płonący wgląd

Ogień dokonał zniszczenia, ale przyniósł też przemianę.

Przez Jay Bansal, MD

Świat łamie każdego lub prawie każdego, z ich dziecinnych złudzeń, założeń i życzeń, często boleśnie. A potem, dzięki osobistemu rozwojowi praktycznego doświadczenia, wglądu i wynikającej z tego mądrości, wielu jest silnych w złamanych miejscach, tak jak często są zszyte złamane kości, a niektórzy ludzie mają nawet wielki wgląd, aby być wdzięcznym za oczyszczający ogień.

– Ernest Hemingway

W niedzielny wieczór, 8 października 2017 r., moi dwaj chłopcy (wówczas w wieku 12 i 8 lat), moja żona i ja poszliśmy spać około naszej zwykłej godziny pójścia spać o 22:00, spodziewając się całego tygodnia szkoły i pracy. Była to piękna, ale nieco niesamowita noc w naszej malowniczej okolicy hrabstwa Sonoma w Kalifornii, na północnym krańcu Santa Rosa. Wiatr wył, a wraz z upływem nocy wycie przerodziło się w wściekły krzyk. Okna gwizdały od wiatru, a dom faktycznie się trząsł. Spaliśmy, ale tylko lekko, ponieważ dźwięk i wściekłość wiatru były nieuniknione.

O 1:16 w poniedziałek 9 października w naszej nieco odizolowanej ślepej uliczce w górzystym terenie ktoś bardzo głośno walił w nasze drzwi wejściowe. Zszedłem na dół, ale nie otworzyłem drzwi, ponieważ trudno było oczekiwać gości o tej porze nocy. Osoba stojąca na progu zobaczyła mnie przy wewnętrznej stronie drzwi i krzyknęła, że ​​okolica płonie. Kiedy wyszedł z ganku i wrócił do swojego samochodu, otworzyłem drzwi i zobaczyłem gigantyczną ścianę płomieni na dole wzgórza, około 300 do 500 jardów dalej.

Żona i ja szybko wskoczyliśmy do dwóch naszych samochodów z naszymi chłopcami i psem, nie mając nic poza ubraniami, które mieliśmy na sobie. Oboje pognaliśmy w dół wzgórza kilka mil. Zaczęliśmy meldować się w pobliskim hotelu, ale gdy mieliśmy dostać klucz do pokoju, zabrakło prądu i ktoś krzyknął, że pożar zbliża się do hotelu.

Pobiegliśmy z powrotem do naszych samochodów i pojechaliśmy kilka mil dalej na południe, a na koniec, po wypróbowaniu kilku, które już się zapełniły, zameldowaliśmy się w innym hotelu. Ponownie, ten hotel nie miał prądu.

DŁUGA, DZIWNA NOC

Tak rozpoczęła się długa i dziwna noc, po której nastąpiło kilka długich i dziwnych miesięcy, których znaczenie dopiero teraz zaczynam rozpakowywać. Z tego, co zobaczyłem i poczułem, gdy opuszczaliśmy nasz dom, byłem niemal przekonany, że musiał on całkowicie spłonąć. Moje biuro LaserVue, praktyka i zupełnie nowe centrum chirurgii ambulatoryjnej (ASC) znajdowały się zaledwie kilka mil od domu, w linii ognia.

Doniesienia prasowe nie były optymistyczne. Ekipy telewizyjne stacjonowały przed Kaiser Permanente Santa Rosa Medical Center, szpitalem po drugiej stronie ulicy od mojego biura, a reporterzy mówili, że chociaż w tym czasie ośrodek Kaiser był nienaruszony, tuż za nim szalały pożary. Na podstawie obrazów telewizyjnych wyglądało na to, że płomienie były tuż przy moim biurze. Reporterzy wskazywali również na kompleks dla seniorów, który płonął tuż po drugiej stronie ulicy od mojego biura. Reporterzy mówili, że zbiorniki propanu w tym kompleksie eksplodowały, a w okolicy dochodziło do dużych eksplozji.

Moje nadzieje były nikłe. Czułem mdłości na samą myśl o 3 latach, które poświęciliśmy na budowę ASC — jak byliśmy na progu nowego, ekscytującego okresu i jak niszczycielskie to będzie dla naszych pracowników. Gdy zaczęła się stawać jasna szersza skala regionalna katastrofy, trudno było uwierzyć w to, że całe miasto spłonie, a potencjalnie wiele osób straci życie. Ile czasu zajmie samo opłakiwanie i dochodzenie do siebie, a co dopiero odbudowa?

SKUTKI

Minęło ponad 3 tygodnie, zanim pożary zostały na tyle opanowane, że mogliśmy ponownie wejść na teren wokół mojego biura lub domu. Jednak w ciągu kilku dni od pierwszej nocy pożaru usłyszeliśmy, że każdy dom w naszej okolicy (wiele setek) leży w popiołach, z wyjątkiem kilku. Około 3 dni po nocy, kiedy uciekliśmy z domu, mój znajomy, który jest pracownikiem miejskim — a zatem jednym z niewielu, któremu pozwolono wejść na teren w celach służbowych — zrobił zdjęcie pozostałości naszego domu, niestety potwierdzając, że nasz dom nie był jednym ze szczęśliwców.

Kilka tygodni później, gdy New York Times doniósł o postępach szalejącego pożaru, dowiedzieliśmy się, że nasz dom prawdopodobnie spłonął całkowicie około 1:30 do 1:45 nad ranem tej pierwszej nocy — zaledwie kilka minut po tym, jak do naszych drzwi zapukał tajemniczy nieznajomy, pukanie, które potencjalnie uratowało nam życie. Później dowiedzieliśmy się również, że mieliśmy szczęście, że skręciliśmy w lewo, a nie w prawo po wyjechaniu z naszej ślepej uliczki. Gdybyśmy skręcili w prawo, moglibyśmy wpaść na szybko pędzącą ścianę ognia, która zbliżała się z wielu stron.

DOBRY SAMARYTANIN

To pokorne i oszałamiające, gdy pomyślimy o wszystkim, co otrzymaliśmy tamtej nocy — o darze życia. Jakiś nieznajomy cudem zawędrował, pośród żaru szalejących pożarów, do odosobnionej ślepej uliczki, którą łatwo było przeoczyć, ponieważ miała inną wysokość niż główna ulica. Od tamtej pory dowiedzieliśmy się, że żaden z naszych sąsiadów z ślepej uliczki nie był w domu tego weekendu i nie udało nam się zidentyfikować naszego dobrego Samarytanina. Wydaje się, że nie był sąsiadem ani pracownikiem służb ratunkowych.

Nasza okolica była jedną z pierwszych zamieszkanych dzielnic, które spłonęły po tym, jak pierwsze iskry pożaru pojawiły się zaledwie kilka godzin wcześniej, około 15 mil dalej, w suchych warunkach przypominających beczkę prochu. Pożar rozprzestrzenił się z niszczycielską prędkością przy wietrze o prędkości 70 mil na godzinę w środku nocy. Z powodu tej prędkości pierwsi ratownicy jeszcze się nie pojawili, a miasto nie wydało jeszcze ostrzeżenia o ewakuacji dla naszego obszaru.

Kiedy w końcu udało nam się wejść do naszego sąsiedztwa wiele tygodni później, byliśmy świadkami z pierwszej ręki wypalonej i pełnej toksyn dewastacji. Obszar, który wcześniej był rajem, wyglądał, jakby był epicentrum wybuchu jądrowego.

Moja rodzina i ja ostatecznie zostaliśmy na ponad 2 miesiące w hotelu, ponieważ było mało dostępnych zasobów mieszkaniowych i ogromne wzrosty cen, które trwają do dziś. Teraz przeprowadziliśmy się do nowego tymczasowego domu, ale nie możemy się doczekać odbudowy wraz z wieloma naszymi byłymi sąsiadami. Moja żona, która jest również okulistą, bardzo sprawnie poradziła sobie ze wszystkimi transakcjami, często frustrującymi, z firmami ubezpieczeniowymi związanymi z naszym domem i majątkiem, podczas gdy ja skupiłem się na odbudowie naszej praktyki.

Trzy dni po pożarze w tym miejscu znajdował się dom rodzinny doktora Bansala.

Nadal płonie

Jeśli chodzi o biuro i praktykę, 2 dni po wybuchu pierwszego pożaru otrzymaliśmy nieoficjalną wiadomość, że budynek biurowy LaserVue i ASC wydają się być cudownie nienaruszone, mimo że budynki po drugiej stronie ulicy zostały całkowicie spalone, a ośrodek dla seniorów leży w popiołach. Ale usłyszeliśmy również, że pożary nadal płoną wokół obszaru biurowego. Otrzymaliśmy zdjęcie płomieni na dziedzińcu budynku biurowego, co sugerowało, że sytuacja jest nadal bardzo niestabilna. W tym momencie nikt nie mógł dostać się na teren, aby pomóc ugasić płomienie, a rozciągnięte zasoby strażackie były rozmieszczane tylko w celu pomocy w ewakuacji, ratowania ludzkiego życia i powstrzymania rozprzestrzeniania się pożarów na obwodzie. Ponieważ strażacy nie mieli możliwości gaszenia nawracających płomieni w celu ratowania mienia w już spalonych obszarach, perspektywa, że ​​płomienie na dziedzińcu naszego biura pozostaną bez opieki, była bardzo realna.

Dwa dni później, gdy nasza niepewność się utrzymywała, zobaczyliśmy w telewizji reportera stojącego na rogu, zaledwie kilka metrów od naszego budynku biurowego, opisującego zniszczenia budynków komercyjnych w okolicy. Moja siostra, która oglądała wiadomości na żywo w sieci na Środkowym Zachodzie, zorientowała się, że reporter mówił o budynkach, które runęły na każdym rogu, z wyjątkiem tego, na którym znajdował się LaserVue. Skontaktowała się z reporterem na Facebooku, a reporter natychmiast odpowiedział. Na prośbę mojej siostry reporter podszedł i był w stanie potwierdzić, że budynek jest nienaruszony, chociaż cały trawnik i drzewa na zewnątrz zostały spalone. Wysłała nawet jego zdjęcie. Cuda trwały dalej…

POŻAR W TUBBS

Ogółem pożar Tubbs, jak go nazwano, był najbardziej niszczycielskim pożarem w historii Kalifornii, trawiącym części hrabstw Napa, Sonoma i Lake. Szacuje się, że do czasu jego opanowania 3 tygodnie później, 31 października, pożar strawił 36 807 akrów (57,5 mil kwadratowych). Co najmniej 22 osoby w hrabstwie Sonoma zginęły w wyniku pożaru, który, choć największy, był tylko jednym z kilkunastu dużych pożarów, które nawiedziły północną Kalifornię w tym samym czasie, w tych samych suchych warunkach.

Pożar Tubbs strawił ponad 5643 budynków, w tym ponad 2800 domów w Santa Rosa, gdzie szkody oszacowano na 1,2 miliarda dolarów, a 5% zasobów mieszkaniowych miasta zostało zniszczonych. Jeden na sześciu lekarzy w Santa Rosa stracił swój dom, a kilku z nich dokonało bohaterskich czynów, aby uratować swoich pacjentów, nawet gdy zostawili swoje rodziny, a ich domy spłonęły. Wielu mniej zamożnych i nieubezpieczonych lub niedoubezpieczonych osób doświadczyło i nadal doświadcza ogromnych trudności.

Płomienie były widoczne na dziedzińcu budynku biurowego LaserVue dr. Bansala.

SKUTKI

Kiedy wspominam noc i miesiące, kiedy nasza społeczność płonęła, pogrążała się w żałobie i zmieniała, nie mogę powstrzymać się od uczucia ogromnej wdzięczności, że bliscy mi ludzie żyją, że życzliwość nieznajomego pomogła uratować moją rodzinę i że moi koledzy i ja możemy pozostać produktywnymi siłami dla naszej społeczności. Chociaż LaserVue było zamknięte przez kilka tygodni, ponieważ cały obszar był niedostępny i nie byliśmy pewni, czy mamy jeszcze biuro i ASC, natychmiast sprawdziliśmy naszych pracowników i zapewniliśmy ich, że pozostaną na pensji.

Ta historia dotyczyła wpływu pożaru na moją rodzinę i praktykę, ale powinnam wspomnieć, że sześciu innych okulistów straciło swoje domy tego samego dnia, w którym ja straciłam swój. Kilku okulistów, którzy praktykują w mojej okolicy, ale których gabinety nie zostały dotknięte pożarem, zaproponowało mi, że pozwolę im korzystać z ich gabinetów, gdy moje centrum było niedostępne. To właśnie takie doświadczenia pomagają zrozumieć, co jest ważne, a co nie.

Społeczność jako całość zjednoczyła się, zdeterminowana, by odbudować silniejszą niż kiedykolwiek. Ukuto hasło: „#SonomaProud. Miłość w powietrzu jest gęstsza niż dym”.

Ogień jest potężną i destrukcyjną siłą, a także potencjalnie oczyszczającą i uzdrawiającą siłą w niemal wszystkich tradycjach duchowych. Od każdej osoby zależy, czy traktować zniszczenie spowodowane ogniem jako tragiczną stratę, czy jako okazję do transformacji i uzdrowienia. W następstwie pożaru widziałem z bliska przykłady obu: ludzi opłakujących i niemal rozbitych przez utratę wszystkich dóbr materialnych oraz ludzi upokorzonych i złamanych przez okazję do oczyszczenia i rozjaśnienia.

Hipokrates uznał siłę ognia w medycynie: „Czego nie uleczy lekarstwo, tego uleczy włócznia; czego nie uleczy włócznia, tego uleczy ogień”. W chirurgii laserowej oka, chłodna wiązka światła jest używana do wypalania i przekształcania rogówki, tak aby dokładniej skupiała światło i poprawiała widzenie.

Podobnie jest z pożarem Tubbs. Dla mnie stał się źródłem pozytywnej energii i transformacji. Jestem wdzięczny, że żyję i jestem zdrowy. Jestem wdzięczny za hojnego, bezinteresownego ducha obcej osoby. I jestem wdzięczny za możliwość nowego życia — oczyszczenia gruzów, puszczenia i oczyszczenia wszystkich rzeczy i wszystkich sposobów bycia i zobaczenia, że ​​ostatecznie nie służą one mnie ani innym.

Jestem wdzięczny nie tylko za to, że dostrzegłem wszystkie możliwości, jakie przede mną stoją w kontekście służby innym (pacjentom, rodzinie, pracownikom, współpracownikom i społeczności), ale także za to, że zostałem obdarzony darem głębokiej wiedzy , który często pojawia się dopiero w obliczu zniszczeń na ogromną skalę.

Mówią, że po burzy przychodzi spokój i słońce. Ta burza ogniowa, dla mnie, przyniosła pewnego rodzaju przekształcenie mojej wewnętrznej rogówki i mam nadzieję, że ostatecznie doprowadzi to do lepszego wglądu, pozwalając mi być silniejszym i mądrzejszym w służbie moim pacjentom, mojej rodzinie, mojej społeczności i mojemu zawodowi. Z głęboką wdzięcznością dla tak wielu i za tak wiele.

Przygotowanie na wypadek sytuacji awaryjnej

• Staraj się prowadzić inwentaryzację wszystkich rzeczy, które masz w domu lub w biurze, zapisując je w rachunkach, a następnie skanuj informacje w celu zapisania ich w chmurze.

• Firmy ubezpieczeniowe chcą zdjęć twoich rzeczy. Najlepiej nagrać wideo cennych rzeczy, takich jak dzieła sztuki, cenne rzeczy, sprzęt i zawartość szaf, a następnie ponownie zapisać wideo w chmurze.

• Twoje osobiste zdjęcia są również niezastąpionymi rzeczami wartościowymi. Zeskanuj je, zdigitalizuj i prześlij do chmury.

• Sprawdź w swojej firmie ubezpieczeniowej: Jeśli coś stanie się z Twoim domem lub biurem, czy Twoja polisa obejmuje koszt straty lub koszt odbudowy? Czy istnieje odpowiednie zabezpieczenie na alternatywne (tymczasowe) koszty utrzymania lub ubezpieczenie od przerwy w działalności w przypadku katastrofalnej straty?

Share this story:

COMMUNITY REFLECTIONS