Jestem najmłodszym z ośmiorga rodzeństwa. Pięcioro z nas zmarło. Dzielę straty, problemy zdrowotne i inne wyzwania typowe dla kondycji ludzkiej, szczególnie w tych czasach wojny, ubóstwa, dewastacji środowiska i chciwości, które wykraczają poza najbardziej kreatywną wyobraźnię. Czasami wszystko to wydaje się trochę zbyt trudne do zniesienia. Kiedyś osoba z okresowymi głębokimi depresjami, oznaką cierpienia psychicznego w mojej rodzinie, które dotykało każdego z rodzeństwa inaczej, dojrzałam w kogoś, kim nigdy nie marzyłam, że się stanę: nieokiełznanego optymistę, który widzi szklankę jako zawsze pełną czegoś. Może być w połowie pełna wody, cennej samej w sobie, ale w drugiej połowie jest tęcza, która mogłaby istnieć tylko w pustej przestrzeni.
Nauczyłem się tańczyć.
Nie chodzi o to, że wcześniej nie umiałem tańczyć; wszyscy w mojej społeczności umieli tańczyć, nawet ci, którzy mieli kilka lewych nóg. Po prostu nie wiedziałem, jak bardzo jest to podstawowe dla utrzymania równowagi. To, że Afrykanie zawsze tańczą (podczas ceremonii i rytuałów), pokazuje, że są tego świadomi. Pewnego dnia, podczas tańca, uderzyło mnie, że cudowne ruchy, z których słyną Afroamerykanie na parkiecie, powstały, ponieważ tancerze, zwłaszcza w dawnych czasach, rozplątywali różne węzły napięcia. Niektóre z przekazywanych nam ruchów dolnej części pleców, które wydawały się jedynie zmysłowe, bez wątpienia powstały po całodziennej pracy pochylonej nad pługiem lub motyką na plantacji właściciela niewolników.
Chcąc oddać hołd roli tańca w uzdrawianiu rodzin, społeczności i narodów, wynajęłam lokalną salę i lokalny zespół, a także zaprosiłam przyjaciół i rodzinę z bliska i daleka, aby spotkali się na Święto Dziękczynienia, aby zatańczyć nasze smutki, lub przynajmniej płynniej zintegrować je z naszym codziennym życiem. Następne pokolenie mojej rodziny, opłakujące niedawną śmierć matki, mojej bratowej, stworzyło pełen zapału taniec liniowy, który zapewnił mnie, że chociaż wszyscy doświadczyliśmy swojej porcji żalu i kłopotów, nadal możemy utrzymać linię piękna, formy i rytmu — niemałe osiągnięcie w tak trudnym świecie jak ten.
Ciężkie czasy wymagają wściekłego tańca. Każdy z nas jest tego dowodem.
Nauczyłem się tańczyć.
Nie chodzi o to, że wcześniej nie umiałem tańczyć; wszyscy w mojej społeczności umieli tańczyć, nawet ci, którzy mieli kilka lewych nóg. Po prostu nie wiedziałem, jak bardzo jest to podstawowe dla utrzymania równowagi. To, że Afrykanie zawsze tańczą (podczas ceremonii i rytuałów), pokazuje, że są tego świadomi. Pewnego dnia, podczas tańca, uderzyło mnie, że cudowne ruchy, z których słyną Afroamerykanie na parkiecie, powstały, ponieważ tancerze, zwłaszcza w dawnych czasach, rozplątywali różne węzły napięcia. Niektóre z przekazywanych nam ruchów dolnej części pleców, które wydawały się jedynie zmysłowe, bez wątpienia powstały po całodziennej pracy pochylonej nad pługiem lub motyką na plantacji właściciela niewolników.
Chcąc oddać hołd roli tańca w uzdrawianiu rodzin, społeczności i narodów, wynajęłam lokalną salę i lokalny zespół, a także zaprosiłam przyjaciół i rodzinę z bliska i daleka, aby spotkali się na Święto Dziękczynienia, aby zatańczyć nasze smutki, lub przynajmniej płynniej zintegrować je z naszym codziennym życiem. Następne pokolenie mojej rodziny, opłakujące niedawną śmierć matki, mojej bratowej, stworzyło pełen zapału taniec liniowy, który zapewnił mnie, że chociaż wszyscy doświadczyliśmy swojej porcji żalu i kłopotów, nadal możemy utrzymać linię piękna, formy i rytmu — niemałe osiągnięcie w tak trudnym świecie jak ten.
Ciężkie czasy wymagają wściekłego tańca. Każdy z nas jest tego dowodem.
COMMUNITY REFLECTIONS
SHARE YOUR REFLECTION
2 PAST RESPONSES
Thank you so much for the reminder of the release of trauma, of hurt, of pain in dance. May we dance together, apart <3
When I saw this title, “Hard Times Require Furious Dancing”, I immediately recalled the Sufi dervishes. Indeed we are one in our need to dance furiously in times such as these!