Back to Stories

Eksperymenty Z Wild Grace

WOAH. CO TO BYŁO ?! CO SIĘ STAŁO PRZEZ MNIE?!

To byłam ja, mając 21 lat, dreszcz przechodził mi po całym ciele, a ja z otwartymi ustami i zdumieniem patrzyłam na ekran komputera po przeprowadzeniu na sobie eksperymentu, który uratował, wyzwolił i odmienił moje życie.

Byłem w miejscu ostrej beznadziei i wewnętrznego cierpienia, w którym czułem się tak głęboko samotny na świecie i odłączony nawet od możliwości autentycznego połączenia. Jakoś pośród tego wszystkiego znalazłem siłę, aby posłuchać wewnętrznego podpowiedzi, która nakazywała mi spróbować eksperymentu.

Ten eksperyment miał mi pozwolić pisać „zły wiersz” każdego dnia przez miesiąc. Pisanie poezji było dla mnie ważną praktyką od kilku lat. Czułem, że ma potencjał, aby odblokować coś istotnego we mnie, ale bez wiedzy, jak używać tego potężnego, tajemniczego klucza, mój proces wydawał się napięty i wymuszony. Czułem się bardzo niepewnie, dzieląc się swoją pracą i zazwyczaj zajmowało mi około miesiąca, aby zszyć wiersz i jeszcze więcej, aby zebrać pewność siebie, aby podzielić się nim z innymi. Warunki eksperymentu były takie, aby dać sobie godzinę na napisanie tego złego wiersza, a pod koniec tej godziny, cokolwiek wymyślę, podzielę się. Moją desperacką nadzieją było, że w jakiś sposób to pozwolenie na zasadnicze zepsucie wszystkiego wyciągnie mnie z paraliżu perfekcjonizmu, w którym tkwiłem przez tak długi czas. Być może jakiś autentyczny wyraz w mojej duszy mógłby uwolnić się z pułapki dobra i zła, aby uzyskać większą ekspresyjną mobilność.

Jakaś część mnie wiedziała, że ​​powstrzymuje mnie głęboki strach przed byciem niegodnym, przed byciem „złym” — złym poetą, złą osobą, w jakiś sposób wyrzuconym poza sferę godnego miłości. Ale im bardziej odrzucałem ten strach i tę etykietę i uciekałem w innym kierunku, aby spróbować być dobrym, imponującym, godnym, tym bardziej napinał się łańcuch doskonałości. Wydaje się, że jakaś głęboka i mądra część mnie wiedziała, że ​​jeśli ma być sposób na wyjście poza te ograniczające wewnętrzne ograniczenia, muszę zbadać pracę ze swoimi lękami, zamiast nadal pozwalać im działać przeciwko mnie.

Drugiego dnia tego eksperymentu usiadłem na niewygodnym krześle w pracowni komputerowej w Evergreen State College i coś we mnie pękło w tak ogromny, radykalnie odmienny i niezwykle głęboki sposób, że na zawsze zmieniło mój styl twórczej ekspresji, moją perspektywę i moje życie.

Przepłynęło przeze mnie Wielkie i Tajemnicze Coś . To Wielkie Coś było poematem, ale czymś o wiele więcej niż poematem. To był katalizujący, paradygmatyczny potok ożywionej, natchnionej energii, który wyrzeźbił nowy kanał w moim bycie. Słowa były eleganckie i dokładne, odblokowujące i radosne, precyzyjne i wolne, natchnione i kochające. Wiersz przepłynął przeze mnie tak szybko, jak byłem w stanie go napisać, w nie więcej niż dwie minuty i nie wymagał prawie żadnej edycji.

To, co pojawiło się w tym doświadczeniu, wydawało się raczej harmonią z The Beyond niż solo z samym sobą. Albo może dokładniej, wydawało się symfonią wszystkich części siebie, które w końcu zjednoczyły się w harmonii.

Podzielę się z wami teraz tym wierszem:

POWIEDZ "WOW!"

Każdego dnia przed naszym otoczeniem

stać się płaskim ze znajomością

i kształty naszego życia nabierają właściwego kształtu,

bezwymiarowe i przeciętne jak kostki Tetrisa,

zanim głód zapuka do naszych brzuchów

jak zrzędliwy starzec

a obowiązki dnia piętrzą się jak naczynia

i architektura naszych podstawowych potrzeb

komisje wszystkie myśli

zbudować 4-drzwiowy sedan zapewniający bezpieczeństwo,

zanim grawitacja przylgnie do naszej skóry

jak uciążliwy pasożyt

i kolorowy pył snów

zamiata się niejasno w próżnię rozumu,

każdego ranka, zanim zmierzymy się ze światem

i nasze serca w kształt naszych mózgów,

rozejrzyj się dookoła i powiedz: „Wow!”

Karm się ogniem.

Zgarnij cały dzień

jak bukiet cudów wielkości planety

wysłane przez Wszechświat bezpośrednio w twoje ramiona

i powiedzieć: „Wow!”

Rozbij się

do podstawowych składników pierwotnego strachu

i pozwól, aby crescendo każdej chwili

węglan każdej kapilary

i powiedzieć: „Wow!”

Tak, zanim nasze wiersze staną się stwardniałe

z rewizją

niech znikają ze strony spontaniczności

i zanim nasze metafory staną się zbyt zwyczajne,

niech słońce zostanie

Pożar gołębi pocztowych

który walczy przez ogień

każdego dnia, aby nas znaleźć.

Nie był to przypadek, że ten eksperyment pozwolił na ten potop Wild Grace. Ten eksperyment stworzył środowisko głębokiej akceptacji w moim umyśle i układzie nerwowym.

Naleganie, aby coś było „dobre”, jest żądaniem wykonania, które hamuje i tłumi ekspresję twórczą. Ekspresja twórcza to taniec wyzwolonej prawdy, która chce być równie wolna, aby się potykać, jak i wirować. Naleganie, abyśmy byli „dobrzy”, sprawia, że ​​jesteśmy spięci, przestraszeni i mali. Zmusza części z nas do zniewolenia wykonywania bezmiłosnych prac dla naszych osądów. Ten eksperyment uwolnił te energie we mnie, aby w końcu zjednoczyć się, aby dzielić się swoimi darami w imię miłości. Kiedy pozwalamy na bardziej całościową i potężną ekspresję, włączając w to wszystkich nas, może wyłonić się coś znacznie więcej niż suma naszych rozdrobnionych części. Ta wielka niespodzianka, która może przyjść do nas, gdy jesteśmy gotowi podejmować intencje i wysiłki, aby wyjść poza nasze stare wzorce, to to, co nazywam Dziką Łaską.

Okej, więc szybko przewińmy do tego, co wydawało się czasem Wildly GraceLESS w moim życiu dekadę później. Setki tych wierszy przelały się przeze mnie w ten sposób do tego czasu, a ja wciąż nie posunęłam się nawet odrobinę do przodu w moim marzeniu o marzeniach, aby opublikować książkę moich poezji. Był listopad 2020 roku, byłam trzy miesiące po porodzie i prawdopodobnie chodziłam w spodniach dresowych jeszcze dłużej. Kreatywna inspiracja była najsuchsza od czasu tego pierwotnego przełomu i czułam się odcięta i całkiem kiepska. Na szczęście, to właśnie wtedy, gdy jesteśmy najbardziej spragnieni, w końcu ustalamy priorytety i robimy wszystko, co jest potrzebne, aby szukać wody. Kiedy wewnętrzna studnia wysycha, dochodzimy do punktu, w którym nie ma nic, co można zrobić, poza tym, że nasze spragnione dusze muszą zaryzykować i udać się na pustynię w poszukiwaniu nadziei na nową oazę.

W ferworze wewnętrznej potrzeby odkrywania nowego, znalazłem w końcu wystarczająco dużo odwagi pośród wzburzonego, burzliwego morza wrażliwości, aby rozważyć przeprowadzenie kolejnego eksperymentu mającego na celu sprawdzenie, czy moje góry ograniczających założeń na temat publikowania mojej pracy są prawdziwe.

Moja krótka lista przerażających założeń wyglądała następująco:

1.) Ludzie w ogóle nie interesują się poezją.

2.) Ludzie będą się ze mnie śmiać i pomyślą, że to dziecinne, że decyduję się na publikację mojej książki (dorosnij i znajdź sobie prawdziwą pracę, Chelan).

3.) Ludzie będą współczuć i kupią moją książkę, a to będzie upokarzające

4.) Ludzie pomyślą, że jestem bardzo dziwny.

5.) Wypuszczę ptaka moich marzeń, lecz jego skrzydła okażą się za małe lub z jakiegoś powodu nie będą w stanie wzbić się w niebo.

6.) Moje marzenie się spełni i nie będę miał nawet oparcia ani podpory, gdy moje życie stanie się monotonne i nudne.

7.) Te warstwy mojego „ja”, które tak ciężko ukrywałam i chroniłam, zostaną ujawnione, ale to będzie zbyt nieznośnie narażone!

6.) Ponieważ w swojej poezji często używam słowa „Bóg” w zaskakujący sposób, osoby niereligijne będą się z tym źle czuły, a osoby religijne lub utożsamiające się z jakąś ścieżką duchową uznają mnie za heretyka.

7.) Ludzie interesują się tylko męskimi głosami... może powinnam przyjąć męski pseudonim?

8.) Ogólnie rzecz biorąc, będę osądzany i odrzucany na wszystkie możliwe sposoby, aż w końcu się załamię, moje życie wymknie się spod kontroli, stanę się dysfunkcyjnym, publicznie upokarzanym, beznadziejnym przypadkiem.

9.) Moje obawy okażą się prawdziwe.

Tak. I to jest tylko krótka lista.

Oczywiście, każde z tych małych cudeniek zostało sprytnie obciążone niezwykle niewygodnymi emocjonalnymi kotwicami, które bezpiecznie utrzymywały cały ten spektakl ruchu do przodu.

Podczas dekady nieruchomych marzeń używałam rozkosznie unikającego narzędzia magicznego myślenia, aby aktywnie obejść uczciwość wobec siebie w kwestii mojego dyskomfortu związanego z pozycjami na tej liście. Miałam silny przypadek tego, co nazywam „syndromem wróżki chrzestnej”, w zasadzie fantazjując, że życzliwy wydawca w jakiś sposób mnie odkryje, spadnie na złote jajo mojej poezji, zbierze je w swoje szpony i zabierze na szczyt niewyobrażalnych wyżyn, bez konieczności uczenia się, rozwoju lub napotykania czegokolwiek trudnego.

Syndrom Wróżki Chrzestnej jest bardzo różny od Dzikiej Łaski. Syndrom Wróżki Chrzestnej obejmuje unikanie siebie i zaprzeczanie sobie, twój piękny proces pokory, który pozwala ci w końcu pokłonić się wystarczająco głęboko, aby ucałować swoje zmagania, wzmacniające kopanie w ziemi, aby odkryć wystarczająco głęboką godność, aby odebrać swoje ukryte klejnoty. Dzika Łaska nie jest pomocna. Jest zachwycona, że ​​przechodzisz przez każdy ogień w sobie, że nie będziesz już doświadczać bólu, który napotykasz, jako przeszkody, ale jako wejścia do transformacji i głębszej samoświadomości.

Byłam jednocześnie spragniona i głęboko przerażona kolejnym ciosem od Wild Grace. Jest taka wielka i wywraca twoje życie w tak niespodziewany sposób. Bałam się, że nie będę już mała. Ale jednocześnie schematy, które mnie powstrzymywały, stały się bardziej ograniczeniem niż ochroną i nadszedł czas, aby znów poeksperymentować.

Co by się stało, gdybym poprosił o to, czego chcę — czy ludzie pomyśleliby, że jestem samolubny, przesadnie? Co by się stało, gdybym uszanował swoją radość? Co, gdyby dyskomfort emocjonalny mógł być bramą, a nie przeszkodą, i mógłbym przejść przez nią do głębszej samoświadomości, szerszej perspektywy i głębszej odporności? Co, gdyby istniała wartość w dzieleniu się moimi darami, które dodawałyby pożywienia? Co, gdyby zamiast moich obaw o najgorsze rzeczy, jakie mógłbym sobie wyobrazić, czekały na mnie rzeczy wspanialsze, niż mógłbym sobie wyobrazić?

Zadawanie takich pytań i podążanie naprzód z dociekliwą ciekawością pokazało mi, że nasze wyobrażenia o sobie i naszym życiu nie są tak stałe, jak udajemy, że są, i że jeśli staniemy się agentami naszej radości, a nie ofiarami naszych lęków, możemy wszystko zmienić. Postawa ciekawości w procesie eksperymentowania daje pozwolenie na nieznane, zamiast żądać pewników lub jakiegokolwiek konkretnego wyniku. Wymaga odwagi i pokory, aby powiedzieć „Zastanawiam się…” zamiast „Wiem”.

Każdy bolesny, pełen obaw i niepokoju krok naprzód na drodze do opublikowania mojej książki „ Podatni na światło ” był możliwy tylko dlatego, że traktowałem go jako eksperyment, zbieranie informacji, a nie ruch, który ostatecznie mógł okazać się „słuszny” lub „niesłuszny”.

Ponadto każdy odważny krok naprzód był potwierdzany przez tę energię Wild Grace, jakby był wiatrem wiejącym w moje żagle. I gdy poczułem, że ta energia działa ze mną, stałem się bardziej odporny, ucząc się ufać jej bardziej i wykładniczo zacząłem podejmować więcej kochających ryzyk w stronę radości, ponieważ coraz bardziej czułem, że ta energia życia będzie mnie wspierać.

Ten wiersz, którym się podzielę poniżej, był jednym z moich największych eksperymentów. Powstał kilka dni przed upublicznieniem mojej książki i rozważałam nawet nie dodawanie go do zbioru z powodu kolejnego ataku ograniczających założeń dotyczących tego, jak może zostać odebrany. Ale zaśpiewał do mojej duszy w szczególny sposób i jednym z moich największych odkryć w tych wyprawach z eksperymentem jest to, że Wild Grace znajduje się w nieukrywaniu tej piosenki. Ten wiersz stał się wirusowy i otworzył tak wiele drzwi, które obaliły każdy oryginalny punkt na powyższej liście i pokazały mi bez cienia wątpliwości, że tak często, gdy testujemy nasze ograniczające założenia, wszystko, co mogą zrobić, to pokłonić się przed nowo odkrytymi prawdami o tym, jak ten wspaniały świat tak pięknie pragnie nas przyjąć.

Najgorsza rzecz jaką kiedykolwiek zrobiliśmy

Najgorsza rzecz jaką kiedykolwiek zrobiliśmy

Bóg został umieszczony na niebie

poza zasięgiem

wyciągając boskość

z liścia,

przesiewając to, co święte, z naszych kości,

upieranie się, że Bóg nie jest olśniewający

przez wszystko co zrobiliśmy

trudne zobowiązanie, które należy postrzegać jako coś zwyczajnego,

zdzieranie świętości ze wszystkiego

umieścić człowieka w chmurze gdzie indziej,

wydobywając bliskość z twojego serca.

Najgorsza rzecz jaką kiedykolwiek zrobiliśmy

wziął taniec i piosenkę

z modlitwy

sprawił, że usiadł prosto

i skrzyżować nogi

usunięto to z radości

wyczyścił swoje kołysanie biodrami,

jego pytania,

jego ekstatyczne wycie,

jego łzy.

Najgorszą rzeczą, jaką kiedykolwiek zrobiliśmy, było udawanie

Bóg nie jest najłatwiejszą rzeczą

w tym Wszechświecie

dostępne dla każdej duszy

w każdym oddechu.

W taki czy inny sposób wszystko w naszym życiu jest eksperymentem. Ciągle działamy na świecie i otrzymujemy informacje zwrotne. Kiedy jesteśmy gotowi eksperymentować, przechodzimy z biernego odbiorcy naszego życia do świadomego uczestnika naszego życia. Wchodzimy w proces współpracy z Wild Grace, aby współtworzyć doświadczenie nas samych i naszego życia wykraczające poza nasze stare wzorce. Eksperyment nie dotyczy wyniku. Chodzi o smakowanie niezwykle satysfakcjonującego doświadczenia radosnego, zdrowego wyzwolenia w byciu w stanie bawić się naszymi starymi wzorcami, zamiast być przez nie ograniczonym. Chodzi o stopniowe dochodzenie do zaufania nieznanemu. Pozwala nam to zapuszczać się w piękne granice tego, co może być. Więc eksperymentujcie dalej, ludzcy odkrywcy! Wild Grace pragnie, abyście ruszyli się, aby mogła rozpocząć swoją przygodę przez was i służyć światu waszą radością.

***

Po więcej inspiracji dołącz do sobotniego Awakin Call z Chelan Harkin: „Let Us Dance- Inspired Poetry and Ecstatic Expression”. Więcej szczegółów i informacje o RSVP tutaj.

Share this story:

COMMUNITY REFLECTIONS

2 PAST RESPONSES

User avatar
Cindy Sym Apr 6, 2022

Love these poems! I love them far more than most poetry which seems inaccessible and completely irrelevant to me. Chelan's voice speaks directly to me. Thankyou, Chelan.

User avatar
Virginia Reeves Apr 6, 2022

Thanks for causing me to think about this topic with a different viewpoint. Bravo to you Chelan for pushing through with the experiment and finding yourself filled with more ease and happiness on the other side. I like the idea of Wild Grace because it does give us freedom to 'just be'.