Back to Stories

Trzy krótkie fragmenty, które odmienią Twój dzień

Urząd pocztowy
Mam nieuleczalną miłość do kolejek na poczcie. Wiem, że to luksusowa przyjemność. Na taką, na którą nie stać ważnych ludzi. Ale ja jestem wygodnie nieistotna. Nic katastrofalnego nie dzieje się na świecie, gdy muszę czekać przez nieokreślony czas, więc mogę kochać te kolejki i szybkość, z jaką się poruszają. Dają mi okazję, by podziwiać radosną kompetencję naszych pracowników poczty. Jak są energiczni i dobroduszni. Nawet ci zrzędliwi wśród nich, ci, którzy mówią ostro, krytykują niechlujne opakowania, wskazują na brakujące kody pocztowe, wydają się ostatecznie życzliwi w sercu. Zanim odejdziesz, zapytają szorstko, czy potrzebujesz znaczków. Jak surowa prababcia, która wygłasza ostre wykłady, a potem próbuje wsunąć ci pieniądze do kieszeni. Uwielbiam też długą cierpliwość ludzi, którzy czekają w kolejkach na poczcie, jedna za drugą, tak jak my czekaliśmy wszędzie, gdy byliśmy dziećmi. Moimi ulubionymi są ci, którzy czekają w staromodny sposób, bez żadnej cyfrowej pomocy. Ci, którzy stoją, ściskając paczki i pakunki każdego rozmiaru i rodzaju, z oczami pełnymi marzeń i menu obiadowych. Uwielbiam nawet półki pustych pudeł i kopert, które stoją wzdłuż ścian i czekają, aż wypełni je kawałek czyjejś historii. Uwielbiam półki z stosami niezaadresowanych etykiet i uwielbiam przywiązane długopisy, które nie zawsze działają. Ileż ukochanych imion osób, których nigdy nie spotkałam i nigdy nie spotkam, zostało zapisanych w tym miejscu! Ileż listów zostało tu wysłanych. Wyrażających wdzięczność i miłość, przekazujących tęsknotę i żal, śpiewających radość i pocieszenie, smutek i zaskoczenie oraz każdy chwalebny stan i każdy niechlubny stan pomiędzy! W długich kolejkach na poczcie jestem na tyle spowolniona, że ​​mogę zobaczyć rozmazaną i błyszczącą twarz ludzkości. I znów dowiaduję się, jak bardzo kocham być żywa na tym świecie. Bijące serce pośród wielu bijących serc.
W piątek mężczyzna przede mną w kolejce podszedł do lady. Powietrze trzeszczało wokół jego białych włosów. Miał na sobie starą, ciemną bluzę, pogniecione spodnie i niezadowolenie. „Nie chcę tego” – powiedział. Słowa uderzyły w powietrze jak kamyk w szkło. Nic się nie rozbiło, ale moja uwaga została skutecznie przykuta. Przesunął szeroką, niebiesko-białą kopertę przez ladę. Wyglądała nienagannie. „To jest adresowane do ciebie?” – pyta kobieta przy ladzie. Ma długie włosy i szeroką twarz, spokojną jak jezioro. „Tak” – mówi mężczyzna – „To przyszło po mnie i ja tego nie chcę”. Jego głos jest stanowczy, napięty na krawędziach, rzuca wyzwanie światu, aby stanął mu na drodze. „Nie otworzyłeś tego” – zauważa kobieta, jej głos jest jasny i przyjemny dla gości. „Nie” – mówi mężczyzna. „Ale DLACZEGO?” Mam ochotę krzyknąć ze swojego miejsca w kolejce. Jestem rozpalona zdumieniem i przerażeniem. Przesyłki, które przychodzą do ciebie pocztą, są nieskończenie nieodparte. Jaka tragedia lub gorycz tak głęboko wbiła się w duszę tego człowieka, że ​​przytłoczyła jego ciekawość? A może on już zna zawartość? A jeśli tak — od kogo pochodzi ta przesyłka i co takiego wysłali, że nie może jej znieść? Moje niewypowiedziane pytania trzepoczą w powietrzu, chętne i nieśmiałe jak motyle. Część mnie pragnie zaprosić tego pochylonego starca i jego burze na herbatę. „Porozmawiajmy o tym, dobrze?” — ​​powiedziałbym delikatnie. Następnie zmiażdżyłbym strąki kardamonu w parujących filiżankach do herbaty, a wszystkie smutne historie i bezpodstawne urazy zostałyby uniesione na chmurze zapachu.
„Więc odmawiasz przyjęcia przesyłki?” potwierdza kobieta rozpraszająca moje przesiąknięte przyprawami marzenie.
„Tak” – mówi mężczyzna. Na kłopotliwy pakunek naklejany jest znaczek. I zostaje on wyrzucony poza zasięg wzroku.
Ale trzy dni później wciąż tkwi w mojej głowie. Opowiadam tę historię mężowi, zastanawiając się, dlaczego czuję się tak zaangażowana w tego nieznajomego i jego nieotwartą paczkę, tak uwikłana w ich los. „Dziwne, że tak się czuję, skoro technicznie rzecz biorąc to nie moja sprawa” – rozmyślam.
„Tylko technicznie?” – uśmiecha się mój mąż.
„Tak, tylko technicznie” – odpowiadam – „ponieważ prawda jest taka, że ​​wszyscy jesteśmy połączeni”.
Jest poniedziałkowe popołudnie i teraz, gdy siedzę i słucham dzwonów kościelnych rozbrzmiewających na wzgórzach, prawdziwy powód, dla którego chcę zaprosić niezadowolonego staruszka na pocztę na herbatę, zaczyna dzwonić we mnie. Myślę, że chciałem mu powiedzieć coś, co musiałem usłyszeć: że życie jest paczką i dopóki żyjemy na tej ziemi, żadna jego część nie może zostać skutecznie odrzucona. Żadna część nie może zostać zwrócona nadawcy. To, co zostało odesłane nieprzeżyte, zawsze powróci. Brzeg jeszcze się tego nie nauczył. Nawet po tak długim czasie próbuje wygnać fale z powrotem do oceanu. Ale to, co próbujemy wygnać, zawsze znajdzie nas ponownie z nieomylnym instynktem fal i innych dzikich rzeczy, które nigdy nie wymagały kodów pocztowych.
Chciałem powiedzieć te rzeczy temu nieznajomemu. Żebym sam mógł je usłyszeć. Oboje byśmy się wtedy uśmiechnęli i popijali herbatę ze świeżo czystymi sercami. Wypełnieni nową gotowością, by stanąć na brzegu naszego życia i powitać fale.

••••••

Wrażliwy na czas
Kroki w holu i znajomy dźwięk klucza przekręcanego w zamku. Mój mąż jest w domu. Rzuca torbę z lunchem przy drzwiach jak uczeń. Szybko, mówi, jest coś pilnego, co musisz zobaczyć. Ciekawość i pilność w jego głosie podrywają mnie na nogi. Wpadamy w chłodne, ciemne ramiona styczniowej nocy.
„Tam” – mówi, wskazując palcem.
I widzę to. Nisko na czarnym jak atrament niebie, świecąca samogłoska. Rozżarzony księżyc. Unoszący się w dolinie jak nieletni drobiazg, ledwo muskający czubek starożytnej sosny.
Chcę wyciągnąć do niego ręce jak dziecko. Ile tysiącleci ma ten impuls? Ile lat ma związek między śmiertelnikami a księżycem?
Wrażliwe na czas…
Jak opadający liść, fraza trzepocze i lśni w świetle księżyca. Po raz pierwszy rozważam jej prawdę i poezję, zaniepokojony podziwem.
Pospiesz się (kimkolwiek-gdziekolwiek-kiedykolwiek jesteś). Jest coś pilnego, co musisz zobaczyć.

••••••

Nieodpowiedzialne porzucenie
Dziś rano spojrzałem przez okno akurat na czas, żeby zobaczyć nurkującego sójkę błękitną. Widok zrobił na mnie ogromne wrażenie. Sposób, w jaki spadł z wysokiej gałęzi drzewa, mknąc jak mała kometa lub superbohater. Szybując w górę dopiero w ostatniej możliwej sekundzie.
Ponieważ nie wydawał się mieć żadnego, nadałem mu imię. Nazwałem go: Reckless Abandon. Pasuje do niego. To odważne, uskrzydlone stworzenie.
Wierzę, że jest mu przeznaczone, by stać się sławnym w moim świecie. Bo pokazał mi, jak latanie może wyglądać niepokojąco jak spadanie. Pokazał mi też, jak bardzo jestem pełen gówna. Jak niechętny do porzucenia czegokolwiek.
Dlaczego? zażądał odpowiedzi. Ten niebieski, krzykliwy ptak.
Nie miałem odpowiedzi. Ale pewnego dnia, stary, pomarszczony czasem, szczęśliwy, wyjrzę przez okno. Gotowy opuścić swoje miejsce. Przypomnę sobie lot Reckless Abandon. I jak wszystko to zmieniło.

Fragmenty te pochodzą z bloga Pavithry
Share this story:

COMMUNITY REFLECTIONS

5 PAST RESPONSES

User avatar
Jennifer Osmond Hatt Aug 21, 2017

Hello, the picture in your post has been used without my permission. Can you please remove it from your post. Here is the link to my website where the post was taken from, I do realize that this image is floating around the web, and I am not saying you took it directly from my site. I only want to prove it is from my site and that I actually took the picture, and wish to have it removed from your site.
http://www.lookingglassmini...

Thank you,
Jennifer Osmond

User avatar
katy May 12, 2014

I especially enjoyed The Post Office. Beautiful work!

User avatar
susan schaller Mar 27, 2014

Pavi, Thank you. I encourage you to face and rid yourself of reck (love it!). I am leaving my bed and following Reckless Abandon, sleeping and working in trains and buses, following Blue Jays and Life. I will take your stories with me. hugs, susan

User avatar
Ricky Mar 26, 2014

Oh, please, more of these! I can't wait to share them with my students. I believe they believe I am the only one who tells them about being awake experiences in this way, referring to me through grins as wierd...please, more!

User avatar
Kristin Pedemonti Mar 26, 2014

LOVE each piece so much for the wisdom sharing about relaxing into moments to truly experience them, whether someone's story in the post office line (and YES, we are ALL connected) or what a Recklessly Abandoned bird can teach us. Beautifully written. Thank you both for the images shared and the meaningful messages!
HUGS from my heart to yours as I sip a cup of tea.