Śluz koralowy

Physarum , w kropli
ŻOŁĘDZIE OPADŁY WSZYSTKIE w dniu, w którym wróciłem do Burnham Beeches, aby spotkać się z Barrym, Gill i, miejmy nadzieję, z kilkoma innymi szlamami. Późnojesienne słońce było delikatne i ciepłe, przecząc chaosowi, jaki te nietypowe temperatury zaczynały rozpętać na naszej planecie.
Po raz piąty lub szósty w tym miesiącu było tak gorąco, że musiałam zdjąć swój normalny listopadowy sweter i płaszcz. Malwy w naszym ogrodzie rozkwitały ponownie, podobnie jak bzy. Liście rozświetlały drogi jak fajerwerki, ale ludzie na zewnątrz nosili koszulki.
Tego ranka w radiu ostatni premier postanowił, że faktycznie weźmie udział w ostatnim szczycie poświęconym kryzysowi klimatycznemu. Nadal dyskutowano o „strefach inwestycyjnych”, w których siedliska mogą zostać ponownie zniszczone. Zupa została wylana na słynny obraz w ramach protestu przeciwko odmowie zaprzestania wykorzystywania paliw kopalnych przez rząd Wielkiej Brytanii.
Niedługo po tym, jak się poznaliśmy, Barry podniósł liść, który był usiany maleńkim śluzowcem „flat cap”. Zatrzymaliśmy się na poboczu ścieżki, pod brzozą, a czas się rozpłynął, gdy znajdowaliśmy liść za liściem, gałązkę za gałązką, usiane oszałamiającymi strukturami. Trochę dalej, skierował nas do dużego kłody, która okazała się być punktem zapalnym. Gill opowiedział mi cudowne fakty o tym, jak grzyby z kapelusza szafranowego wydzielają jasny szafran, gdy się je dotknie; jak krople deszczu wyskakują „jajka” z grzybów gniazd ptasich; jak tusz z sroki był używany do podpisywania Wielkiej Karty Swobód — przynajmniej według folkloru. Rozejrzeliśmy się, oszołomieni i pełni podziwu, zastanawiając się, dlaczego nikogo tu nie ma. Drewno lśniło złotem, pomarańczą, żółcią z dominującymi bukami. Było zbyt ciepło, zbyt pięknie. Znaleźliśmy kępy grzyba rzęsowego i setki owocników śluzowców Arcyria : złotych, fioletowych i kasztanowych. Jedno „martwe” drzewo było ucztą świętej geometrii, ucztą z substratu i życia.
W lesie wszystko żyje, wszystko jest ożywione.
PÓŹNIEJ, W DOMU, spojrzałem na mały kawałek drewna z ogrodu pod mikroskopem. Drewno roiło się od życia. Jeden roztocz trzepotał wokół żółtych sznurków plazmodium. Pojawił się skoczogon, jak miniaturowa, niebieska jak noc mszyca, rogaty i słodki. Przezroczysty szklany węgorz wił się wokół czarnych włosków. Było tak dużo odchodów.
Kilka złotych owocników pękało. Pół godziny później ciała wybuchły i zmieniły kształt. Miały nowe kręcone grzywki. Przyjrzałem się bliżej innej sekcji, tym razem Arcyrii . Ostiol — otwór, przez który rozprzestrzeniają się zarodniki — przypominał rozszerzającą się szyjkę macicy.
Wracając do złotych piękności. Zdałem sobie sprawę, że się poruszają. Delikatnie zarodnikują. Włókna falowały jak wodorosty lub macki, uwalniając w powietrze drobny złoty pył.
Roztocz z wiotkimi czułkami, który wyglądał jak królik, dreptał wokół łodyg, skubiąc. Poczułem się jak podglądacz, wtajemniczony w mój osobisty dokument przyrodniczy.
Był roztocz melasowy, roztocz pancerny i roztocz z żelu ultradźwiękowego.
Nie sądziłam, że roztocza mogą być tak ładne.
Od teraz będę ostrożniej stąpać. Wiem trochę o tym, ile ich jest na dnie lasu.

Metatrychia kwiecista
A POTEM — Cóż, znalazłem mój gorejący krzew.
Byłem pewien, że na cmentarzu obok mojego domu, spokojnej przystani w tym mieście, musi być mnóstwo śluzowców. Latem zapytałem radę, czy mogą zostawić stos martwego drewna dla owadów po tym, jak drzewo spadło, i przeczuwałem, że to może być dobre miejsce do poszukiwań. Znajduje się w zacienionej części cmentarza, pod grubymi i starymi cisami, otoczony nagrobkami z XIX wieku.
Idę tam i widzę, że spód kłody sosny błyszczy — tak! Wow! — grubą warstwą jasnożółtego plazmodium.
Pozwólcie, że wyjaśnię sobie, jak niezwykłe jest Plasmodium. Plasmodium nie ma mózgu ani układu nerwowego, a mimo to może wykonywać podobne do mózgu, inteligentne funkcje. Ono zna siebie. Potrafi się uczyć i przewidywać. Może się uczyć, na przykład, jak unikać czegoś potencjalnie szkodliwego. Podejmuje decyzje.
Śledzę to dzień po dniu. Część z nich zamienia się w zwisające grudki, które tworzą jasnożółte kule, które stają się niebieskoszare z opalizacji. Mogę je zidentyfikować po tym, jak to się stanie: to Badhamia utricularis . Reszta plasmodium rozciąga się na prawie metr i porusza się, porusza się i
Pulsujące pulsujące pulsujące w ten sposób Zatrzymywać się Pulsujący Pulsujący Pulsujący Wstecz, w ... Żywność! Pełzający żółty dendryt pełza coraz bliżej, bliżej
Potem ur i rnd fngl dbrs Swllw sphxt cnsm slrp Wzbieraj idź pełzaj pełzaj w górę przez ponad Pauza Wolniej wolniej wolniej Przez rowki cisu Nad kolcami liści Pod płytkami kory Drewno i łyko Znikają, gdzieś, odeszły. Ale tutaj, we mnie, w naszym zaczarowaniu, moje życzenie dla ciebie.
Kładę się na cmentarzu obok plasmodium i próbuję go słuchać, kontemplować. Słyszę dźwięk samochodów i autobusów na drodze, mewy nad sobą, sroki, maszyny, szczekanie psa, ryk pociągów. O czym on myśli? Notuję, gdzie jest i zauważam, że dwadzieścia minut później przesunął się o długość ziarenka ryżu. Jestem pod wrażeniem jego lokomocji. Żółty szlam poruszający się obok mnie. Dzielący ze mną to samo powietrze. Ten sam dom. To samo łożysko.
Wracam następnego dnia i nie mogę przestać wpatrywać się w jego fraktalny kształt. W sposób, w jaki jego żółte gałęzie tak bezpośrednio i celowo. Neuronalne rzeki ksantotycznej mazi. Tak jak żyły naszych ciał, naczynia naszych oczu, gałęzie drzew, chmury nad nimi i dendryty galaktyk. Pęcherzyki gromadzą się razem, sieci rzeczne śluzu wachlarzują i rozprzestrzeniają się. Ślimaki, robaki, skoczogonki i pająki uczestniczą. Ono trwa. I
Żyły wiją się i rozgałęziają jak moje
Żyły wiją się i rozgałęziają, a drzewa...
Żyły wiją się i rozgałęziają powyżej.
Fraktalne kształty w śluzowcach rozpuszczają układy podwójne, a granice zanikają.
Czuję w sobie śluzowca.
Gdy nasze systemy zawiodą i ulegną zniszczeniu, co będzie sygnałem naszego exodusu?
Zastanawiam się, czy ludzie kochają owocniki, ponieważ wyglądają dziwnie znajomo. Włosy Trichia wyglądają jak sztuczne włókna na pluszowym misiu. Wiele przypomina sztuczne słodycze. Inne wyglądają, jakby miały bombastyczne fryzury. Może nie różnimy się aż tak bardzo.
Może lubimy ich, bo zawsze są w grupie. Przyjaźni. W internetowej grupie poświęconej śluzowcom omawiamy rzeczowniki zbiorowe. Ktoś sugeruje błyszczącą kulę śluzowcom. Orgię, pogromcę duchów, obalenie, ślizganie się, odchudzanie. Proponuję galaktykę, shebang lub cukiernię.
Śluzowce mają nas czegoś nauczyć. Że istota może się zmieniać, ale jednocześnie pozostać sobą — by użyć frazy Octavii Butler. Że w gniciu, rozpadzie, rozkładzie, popiołach jest życie i piękno. Że cechą charakterystyczną życia jest ulotność i efemeryczność. Że nasze ograniczone, romantyczne pojmowanie świata — „fuj, śluz” — jest przestarzałe. Że niehierarchiczna, niebinarna istota jest częścią rzeczywistości świata.
Czasami trudno jest kochać śluzowce. Są ulotne i nietrwałe. Jednego dnia są, następnego już ich nie ma. Sprawiają, że stajemy twarzą w twarz z faktami: że nic nie trwa wiecznie. Że ostateczna kontrola człowieka jest iluzoryczna. Że możemy być na szczycie siłą, ale nie jesteśmy w centrum. Ale myślę, że dlatego musimy je poznać. Nasz racjonalny, materialistyczny światopogląd przesłania transcendencję i podziw. Nasza kultura zapominania, odrzucania, ignorowania szerszego świata wymaga trochę pracy, trochę pomocy, aby to odkręcić.
Jak znów zobaczyć świat jako święty? Poprzez radykalne zauważanie. Szukanie podziwu w całym życiu. Podążanie za cudem w naszych elektrycznych ciałach. Zanim znajdziemy nowe historie, czy nie musimy usiąść i pamiętać? Jak czcić świat?
Coraz częściej myślę, że rozwiązaniem jest podziw. Jak pokazuje praca Dachera Keltnera, podziw wydaje się kierować nas ku rzeczom poza naszą jednostkową jaźnią. Sugeruje, że nasza prawdziwa natura jest zbiorowa. Badając narracje podziwu w kulturach na całym świecie, Keltner i współpracownicy odkryli, że wspólną częścią naturalnego podziwu jest poczucie, że rośliny i zwierzęta są świadome i świadome.
Próbuję słuchać jeszcze raz. Może śluzowce po prostu chcą robić swoje cholerne rzeczy. Jak? Na martwym drewnie, gruzach, gałązkach, liściach, wszystkim, co rozsądnie i nieświadomie sprzątamy, nie zdając sobie sprawy, że niszczymy wykwintne klejnoty.
Gdy nasze systemy zawodzą i się rozpadają, co zmapuje nasz exodus? Śluzowce zapraszają nas do spojrzenia z podziwem na to, co małe i pomijane. Być może pomogą nam obalić nasze złudzenia o ludzkiej wyjątkowości — ze swoim absurdalnym ukrytym eterycznym pięknem. Mogą rozpuścić granice, które udajemy, że istnieją — ze swoimi niezwykłymi metamorfozami. Mogą rzucić wyzwanie naszym zastałym kulturowym poglądom — ze swoim istnieniem zarówno jako zbiorowości, jak i jednostki. Mogą nas upokorzyć — ze swoją złożonością, która wykracza poza nasze zrozumienie. Myślimy, że opanowaliśmy świat przyrody, ale nie wiemy, jak szlam bez widocznego mózgu może zachowywać się inteligentnie. Myślimy, że możemy nagiąć Ziemię do naszej woli, ale nie wiemy prawie nic o mikroorganizmach. Myślimy, że to my rządzimy, ale nie wiemy prawie nic o szlamie wokół nas, który panował na Ziemi przez miliard lub więcej lat.
Śluzowiec cmentarny ślizga się na gałązce, więc zabieram go do domu i karmię. Rośnie i rośnie, pulsuje i płynie, i jest wzniosłość. Teraz widzę, że śluzowce są wszędzie. Daj mi ogród lub las, a ci pokażę.
Czy śluzowce mogą być również symbolami nadziei? Myślę, że tak. Mówią nam, że nasze sposoby bycia mogą być różne, że mamy niewielkie pojęcie o możliwościach życia na Ziemi, że pudełka i kaftany bezpieczeństwa, w które społeczeństwo wpycha ludzi, mogą zostać rozerwane, a nowe i stare historie mogą zabrać nas w jakieś lepsze, sprawiedliwsze, mądrzejsze miejsce, puls po pulsie.
COMMUNITY REFLECTIONS
SHARE YOUR REFLECTION
3 PAST RESPONSES