Back to Stories

Jak wrażliwość może być siłą

„Jaki jest związek między siłą a podatnością?” To było pytanie do Jacques’a Verduina, wybitnego aktywisty , który od dawna pracuje z więźniami w San Quentin, więzieniu znanym ze swojej twardości. Często myślimy o podatności jako o słabości, ale Jacques miał wyjątkową perspektywę. W odpowiedzi opisał swój pierwszy warsztat, który skupiał się na wychodzeniu z nałogu. Jeszcze przed jego rozpoczęciem jeden z więźniów go testował.

„Więc jakie narkotyki brałeś?”

Kiedy Jacques przyznał, że miał stosunkowo niewielkie doświadczenie, mężczyzna się zawahał. „Czego nas nauczysz o wychodzeniu z uzależnienia, skoro nie byłeś tam, gdzie my byliśmy?”

Nieśmiała odpowiedź Jacquesa jeszcze bardziej zdestabilizowała jego pozycję, a oni wyczuli jego słabość. „Wygląda na to, że jesteś zdenerwowany” – zauważył inny więzień.

Wyzywali go, a on w tym momencie postanowił, że zamiast próbować zamiatać swoją wrażliwość pod dywan, całkowicie zaakceptuje swoją rzeczywistość w całej jej kruchości. Jacques przyznał im, że to prawda: był zdenerwowany, to był jego pierwszy warsztat i naprawdę chciał, żeby był dla nich pomocny. Jego szczere wyznanie nie tylko rozproszyło jego własne napięcie, ale także po cichu dało innym pozwolenie na wejście w tę samą przestrzeń. Według Jacquesa fundamentalnie zmieniło to warsztat.

Zatem związek między siłą a podatnością jest sprzeczny z intuicją: jego skuteczność i siła jako facylitatora opierały się zasadniczo na tym, jak bardzo był autentyczny, włączając w to własne niedociągnięcia, wątpliwości, wyzwania i lęki. Z drugiej strony siła bez takiej podatności faktycznie uniemożliwia głębokie uczenie się. Instynktownie działając tylko z naszymi mocnymi stronami, pozostajemy w granicach naszych stref komfortu.

Wyjście na zewnątrz jest dalekie od komfortu, a nawet może być bolesne. A kiedy doświadczamy czegoś bolesnego, mamy tendencję do odcinania się od uczucia, do stawania się na nie nieczułym. Fragmentujemy naszą rzeczywistość i przestajemy być w relacji z tą częścią naszego doświadczenia, co oznacza, że ​​nie uczymy się z niej, a tym bardziej jej nie przekształcamy . Zamiast tego, jeśli zaakceptujemy naszą wrażliwość, możemy w pełni zaakceptować dyskomfort i nauczyć się obserwować całą naszą rzeczywistość głęboko i intymnie – po prostu taką, jaka jest.

Może się wydawać, że takie okazje są rzadkie, ale są zaskakująco dostępne. Oto kilka stwierdzeń, które ujawniają piękną podatność w codziennych sytuacjach:

„Myliłem się”. Trudno to powiedzieć w dowolnym momencie, ale szczególnie w pracy – często padamy ofiarą mitu, że płaci się nam za to, że mamy rację. Pamiętam, jak czytałem historię o kimś, kto popełnił błąd wart wiele milionów dolarów w pracy, a następnie poszedł do swojego szefa, aby złożyć rezygnację. Szef był jednak mądry. „Dlaczego miałbym cię teraz puścić, po tym, jak wydałem miliony dolarów na twoje szkolenie?!” Przyznając się do swoich błędów, otwieramy się na naukę z nich.

„Nie wiem”. Niewiedza sama w sobie jest niewygodna. Przyznanie się do niej innym jest podwójnie niewygodne. Ale jest to również jedna z najbardziej wyzwalających rzeczy, jakie możemy przyjąć. Kiedy przyznaję, że nie wiem, zużywam mniej energii na udawanie, że wiem, i daję sobie więcej przestrzeni na eksplorację tajemnic inherentnie wyłaniającej się rzeczywistości.

„Przepraszam”. Nasze działania, celowo lub nie, mogą ranić innych. Kiedy tak się dzieje, obie strony mają tendencję do odłączania się i tworzenia separacji. Przepraszając, mogę pomyśleć, że tracę grunt pod nogami w związku. W rzeczywistości buduję proaktywny most empatii — i możliwość większej i prawdziwszej więzi.

„Dziękuję”. W podziękowaniach możemy obawiać się, że zdradzamy potrzebę wsparcia. W rzeczywistości okazujemy więcej pewności siebie i mniej niepewności, gdy uprzejmie uznajemy to, co otrzymaliśmy. Działa to również jako kamerton, uświadamiając nam obfitość darów, które nieustannie otrzymujemy z naszego otoczenia. Na głębszym poziomie, wyrażając wdzięczność, budzimy się do naszej fundamentalnej współzależności.

„Kocham...” W niedawnym przemówieniu inauguracyjnym autor Jonathan Franzen mówił o niebezpieczeństwach pozostawania na powierzchni życia, po prostu „lubienia” zamiast kochania . Według jego słów, miłość zmusza cię do „odsłonięcia całego siebie, nie tylko lubianej powierzchni, a odrzucenie jej może być katastrofalnie bolesne”. Ale jest tego nagroda. Według jego własnego doświadczenia, miłość „stała się portalem do ważnej, mniej egocentrycznej części mnie, o której istnieniu nigdy nie wiedziałem”. Miłość pomaga nam wyjść poza nasze ograniczone pojęcia o sobie.

Jak w przypadku wszystkich narzędzi, te stwierdzenia stają się znaczące tylko wtedy, gdy są używane szczerze i odpowiednio. Bycie podatnym na zranienie w sposób, który jest wykorzystywany lub w sposób, który jest niemiły dla mnie, jest kontrproduktywne. Nawet gdy jest używane mądrze, nadal nie zawsze jest łatwe.

Samo słowo „wrażliwy” pochodzi od łacińskiego vulnerare , co oznacza „ranić”, a zatem u podstaw wrażliwości leży moje własne poczucie zranienia. Aby być autentycznym w chwili, w której czuję się zraniony, muszę szczerze przyznać się do miejsc, w których czuję się zraniony, a następnie zebrać siły, aby po prostu być z bólem. Wymaga to ogromnej odwagi.

Mówiąc dosłownie, odwaga pochodzi od łacińskiego cor , oznaczającego serce. Więc kiedy otwieram się na jakiekolwiek doświadczenie w pełni, z odwagą – całym sercem – naturalnie otwiera mnie to na głęboką miłość. Niewidomy muzyk Facundo Cabral powiedział to pięknie: „Jeśli jesteś pełen miłości, nie możesz mieć strachu”, powiedział, „ponieważ miłość jest odwagą”. Prawdziwa wrażliwość, w swojej najgłębszej formie, jest aktem miłości.

Share this story:

COMMUNITY REFLECTIONS

1 PAST RESPONSES

User avatar
ArunChikkop Jan 16, 2012

Very Truely said
LOVE IS COURAGE..