Masę krytyczną rozumie się jako strategię działania poprzez mobilizację dużej liczby osób w celu osiągnięcia pożądanej zmiany. Kierując się koncepcjami politycznymi, biznesowymi i militarnymi, wydaje się, że mamy wyobrażenie, że ten rodzaj strategicznego myślenia przekłada się na maksymalizację efektów. Konstruktywna zmiana społeczna wymaga innego rozumienia strategii. Strategia w budowaniu pokoju oznacza myślenie o tym, co daje życie i co je podtrzymuje. Mówiąc najprościej, bycie strategicznym wymaga tworzenia czegoś wykraczającego poza to, co istnieje, od tego, co jest dostępne, ale ma potencjał wykładniczy. W odniesieniu do zmiany społecznej oznacza to, że musimy rozwinąć zdolność rozpoznawania i budowania źródła potencjału zmiany.
To, co się liczy, rzadko można policzyć. –Einstein
Ruchy na rzecz zmiany społecznej często postrzegają stojące przed nimi wyzwania jako pole bitwy, którego sukces mierzy się liczbą osób, które dołączyły do „ich strony”.
Niestety, obieranie stronnictwa wydaje się towarzyszyć społecznym polom bitewnym i dlatego akceptuje założenie, że zmiana jest z natury dualistyczną walką. Podczas gdy wielu z nas, działaczy ruchu pokojowego, odczuwa głęboki dyskomfort wobec polityków, którzy ujmowali nasze wyzwania w ten sposób, na przykład jako kwestie wymuszające wybór między „dobrymi” a „imperiami zła”, często wpadaliśmy w pułapkę powielania tego, czego nienawidzimy. My, a mam tu na myśli naszą szeroką społeczność, posługującą się nazwą ruchu pokojowego, mamy tendencję do ujmowania procesów zmian, które chcemy promować, jako wyzwania zdobycia przewagi wpływów w sferze publicznej. W ten sposób postrzegamy zmianę społeczną jako związaną przede wszystkim z podnoszeniem świadomości społecznej na temat większej prawdy, a następnie mierząc, ilu naszych rodaków w sferze publicznej zbliżyło się do tego, w co wierzymy i ilu jest gotowych działać zgodnie z tą świadomością. Ta miara sukcesu sprowadza się do gry liczbowej: ilu głosowało za daną ideą, ilu ludzi wyszło na ulicę, protestując przeciwko konkretnej sprawie lub propozycji. Na poziomie potocznym zwolennicy zmian społecznych często uważają, że ich celem jest stworzenie liczb, które się liczą, co w codziennym życiu nazywa się „osiągnięciem masy krytycznej”.
Era mediów masowych z pewnością przyczyniła się do tego zjawiska. W mniej niż krótkim fragmencie mowy, sukces zmiany społecznej mierzy się jedną statystyką. Marsz protestacyjny jest relacjonowany i interpretowany zarówno przez przyjaciół, jak i wrogów, jak mecz piłki nożnej relacjonowany przez komentatora sportowego. Jeśli liczba jest wysoka, oznacza to, że ruch i problemy są poważne. Jeśli liczba jest niska, nie stał się on kwestią polityczną wartą uwagi. Często słyszy się reporterów mówiących: „Wydaje się, że nie ma masy krytycznej opinii publicznej, która odwiedzie tę administrację od jej proponowanego celu”. W odpowiedzi pojawia się wyzwanie: ci, którzy chcą zmiany, muszą stworzyć masę.
W tym ujęciu procesu zmian istnieje ważna dynamika, która często jest pomijana: zmiana społeczna, silnie zależna od magnetycznego przyciągania wspólnej opozycji, wytwarza energię społeczną, która może generować duże liczby w dyskretnych ramach czasowych, ale ma trudności z utrzymaniem zmiany w dłuższej perspektywie. Ruchy społeczne powstają i upadają jako widoczne momenty, a nie jako długotrwałe procesy. Wydaje się to związane z dwoma ważnymi obserwacjami dotyczącymi procesu zmian.
Po pierwsze, ruchy społeczne odkrywają, że łatwiej, a w wielu przypadkach bardziej popularnie, jest artykułować to, czemu się sprzeciwiają, niż to, co chcą budować. Zmiana jest postrzegana liniowo: najpierw należy podnieść świadomość, następnie promować działania większej liczby osób, aby coś powstrzymać, a na końcu, gdy już to się uda, rozwijać działania, aby zbudować coś innego. Świadomość i działanie niekiedy szły w parze i tworzyły niezwykłe momenty zmian – od lokalnych społeczności blokujących nową proponowaną autostradę, przez całe społeczeństwa osiągające uznanie praw obywatelskich i człowieka, po narody obalające opresyjne reżimy. W trzeciej części teorii – rozwijaniu działań w celu zbudowania czegoś – dość konsekwentnie napotykamy trudności, a procesy zmian zdają się załamywać.
Po drugie, ujęcie procesu jako takiego, który musi tworzyć społeczności o podobnych poglądach, prowadzi do zawężonego spojrzenia na zmianę, w którym niewiele uwagi poświęca się szerszej naturze tego, kto i co będzie musiało się zmienić oraz jak będzie zaangażowany w taki proces. Innymi słowy, sam sposób ujęcia problemów i procesu podważa fundamentalną sieć zrozumienia, że zmiana musi strategicznie budować powiązania i koordynację z przestrzeniami relacyjnymi o odmiennych poglądach i odmiennym położeniu. W przeciwieństwie do liniowej teorii zmiany, podejście sieciowe sugeruje, że wiele procesów na różnych poziomach i w różnych przestrzeniach społecznych zachodzi jednocześnie. Podejście sieciowe nie myśli w kategoriach „my kontra oni”, ale raczej o naturze pożądanej zmiany i o tym, jak wiele zestawów współzależnych procesów połączy ludzi i miejsca, aby poprowadzić cały system w kierunku tych zmian.
Praktycznie rzecz biorąc, podejście internetowe stawia już na wczesnym etapie następujące pytanie: Kto musi znaleźć sposób na połączenie się z kim?
Niemniej jednak, w ujęciu, które zakłada, że przekonanie dużej liczby ludzi do poparcia idei jest kluczem do zmiany społecznej, tkwi pewna prawda. Świadomość informacji i gotowość do działania zgodnie z własnymi przekonaniami są w istocie nieodłączną częścią większego wyzwania, jakim jest to, jak społeczeństwa jako całość zmieniają się i przechodzą w kierunku nowych sposobów relacji i organizacji wspólnego życia. W warunkach przedłużającego się konfliktu i przemocy, odejście od strachu, podziałów i przemocy w kierunku nowych sposobów interakcji wymaga świadomości, działania i szeroko zakrojonych procesów zmian. W tym sensie liczby są ważne. Równie ważne jest jednak, abyśmy przyjrzeli się bliżej temu, jak naszym zdaniem zachodzi ta zmiana. Liczby się liczą. Jednak doświadczenie w warunkach głębokiego podziału sugeruje, że to, co kryje się za liczbami, liczy się bardziej. W zmianie społecznej niekoniecznie liczba uczestników potwierdza jej autentyczność. Liczy się jakość platformy, która podtrzymuje proces zmian.
Brakujący składnik
Liczba ludzi na ulicach przykuła uwagę mediów, ale nie była w stanie wygenerować trwałego procesu zmiany społecznej. Kiedy uważnie przyjrzałem się momentom, w których wierzyłem, że znaczące procesy zmian rzeczywiście miały miejsce i były utrzymywane pomimo przemocy, doszedłem do wniosku, że nie odbywały się one przy strategii skupiania się na liczeniu i na tym, czy osiągnęły masę krytyczną. W rzeczywistości było odwrotnie. Skupienie się na ilości odciągało uwagę od skupienia się na jakości i przestrzeni potrzebnej do generowania i podtrzymywania zmian.
Pewnego dnia, jak sobie przypominam, podczas długiej rozmowy z Somalijczykami przy popołudniowej herbacie w lobby hotelu Sheraton w Dżibuti w 1991 roku, pojawiła się alternatywa. Byliśmy zdumieni, co umożliwiłoby zmianę i przezwyciężenie paraliżu, jaki odczuwali ludzie w obliczu potęgi watażków. Niektórzy twierdzili, że potrzebna jest masa krytyczna opozycji. Inni argumentowali za siłą potężniejszą niż watażkowie, zewnętrzną interwencją militarną, która wszystko naprawi. Pod wpływem impulsu powiedziałem: „Wydaje mi się, że kluczem do zmiany tego stanu rzeczy jest zaangażowanie niewielkiej grupy odpowiednich osób na odpowiednich stanowiskach. Nie brakuje masy krytycznej. Brakującym składnikiem są niezbędne drożdże”.
To metafora, która zadaje pytanie „kto”, a nie „ile”: Kto, choć nie podziela tych samych poglądów ani nie znajduje się w podobnej sytuacji w tym kontekście konfliktu, miałby zdolność, gdyby został zmieszany i połączony, do spowodowania, że inne rzeczy będą się rozwijać wykładniczo, przekraczając swoją liczebność? Choć proces i sekrety różnią się, istnieje zdroworozsądkowe rozumienie pieczenia chleba, które sprawdza się w niemal każdym kontekście kulturowym. Oto pięć powszechnych spostrzeżeń na temat drożdży, pieczenia chleba i zmian społecznych:
- Najczęstszymi składnikami do wypieku chleba są mąka, sól, woda, drożdże i cukier. Spośród wszystkich składników mąka jest największa, stanowi masę. Wśród najmniejszych są drożdże. Tylko jeden składnik sprawia, że reszta rośnie: drożdże. Niewielkość nie ma nic wspólnego z rozmiarem potencjalnej zmiany. Należy zwrócić uwagę na jakość tego, co się stanie, jeśli pewne grupy ludzi się wymieszają. Zasada działania drożdży jest taka: kilka strategicznie powiązanych osób ma większy potencjał do tworzenia społecznego rozwoju idei lub procesu niż duża liczba osób o podobnym nastawieniu. Kiedy zmiana społeczna się nie powiedzie, należy najpierw przyjrzeć się naturze zaangażowanych osób i lukom w powiązaniach między różnymi grupami ludzi.
- Drożdże, aby działać, muszą najpierw wydostać się ze słoika lub foliowego opakowania i poddać procesowi, początkowo polegającemu na ich własnym wzroście, a następnie wnikającemu w większą masę. Pozostawione na półce lub nigdy nie wyjmowane z opakowania, drożdże mają jedynie potencjał, ale nie realną zdolność do wpływania na jakikolwiek wzrost. Bezpośrednio i szybko wmieszane do masy, drożdże giną i przestają działać.
- Początkowo drożdże potrzebują do wzrostu niewielkiej ilości wilgoci i ciepła. We wczesnym lub przygotowawczym wzroście drożdże będą silniejsze i bardziej odporne, jeśli dodadzą odrobinę cukru i nie będą wystawione na ostre światło słoneczne, czyli umieszczone w nieco oddalonym miejscu i przykryte. Kluczowe kroki w budowaniu początkowego wzrostu to zmieszanie suchego składnika drożdży z wodą, lekkie dosłodzenie i umieszczenie w stosunkowo ciepłym otoczeniu. Zgodnie z tymi samymi zasadami, zmiana społeczna wymaga starannej uwagi na sposób, w jaki ludzie w swoim otoczeniu mieszają się w przestrzeniach relacyjnych, które zapewniają ciepłą, początkowo nieco oddzieloną, a zatem bezpieczną przestrzeń, aby połączyć to, co zwykle nie było połączone, z wystarczającą ilością słodyczy, aby stworzyć przestrzeń sprzyjającą rozwojowi tych, którzy są połączeni.
- Drożdże należy następnie dokładnie wmieszać do masy. To nie jest błahy proces. W wypieku chleba nazywa się to ugniataniem. Jest to celowe i wymaga sporej siły. Co więcej, piekarze rzadko akceptują pierwsze oznaki wzrostu jako uzasadnione. Aby wzrost był autentyczny, musi znaleźć źródło, które będzie się stale pojawiać, pomimo wszystkiego, co go hamuje. Drożdże są definiowane przede wszystkim przez tę zdolność do bycia odpornymi. W procesie zmiany społecznej kluczowe drożdże muszą znaleźć sposób na podtrzymanie celu, jakim są jako drożdże, a jednocześnie zostać ponownie wmieszane w pełną masę, tak aby pomimo wzlotów i upadków były charakteryzowane jako wykazujące zdolność do generowania wzrostu.
- Nie zapomnij rozgrzać piekarnika. Pieczenie chleba i drożdże krytyczne to wielozadaniowość par excellence. Podczas gdy jeden zestaw czynności jest uruchamiany w jednym miejscu, uwaga zawsze skupia się na horyzoncie tego, co nadchodzi i będzie potrzebne w innym. To, co jest robione teraz, musi łączyć się z innymi czynnościami, którymi trzeba będzie się zająć i które będą obecne, nie jako liniowa sekwencja najpierw A, a potem B, ale jako jednoczesne zrozumienie współzależności poprzez różne procesy. W tym sensie zmiana społeczna wymaga wyostrzonego wyczucia przestrzeni relacyjnych, nawet jeśli nie znajdują się one w bezpośredniej bliskości fizycznej. Opierając się na przestrzeniach relacyjnych, drożdże krytyczne nieustannie poruszają się w szeregu różnych procesów i powiązań.
Na tym obrazku największy składnik, mąka, stanowi analogię do masy krytycznej. Jednak najmniejszy składnik, drożdże, to jedyny, który ma zdolność wspomagania wzrostu pozostałych składników. Zgodnie z tą analogią, drożdże potrzebują wilgoci, ciepła i muszą być wymieszane, aby pozostałe składniki mogły rosnąć. Miejsce, w którym masa krytyczna i drożdże krytyczne spotykają się w odniesieniu do zmiany społecznej, nie polega na liczbie zaangażowanych osób, ale na stworzeniu jakości platformy, która umożliwia silny i możliwy wzrost wykładniczy, a następnie na znalezieniu sposobów na jej utrzymanie.
Wniosek
W codziennym zastosowaniu masa krytyczna jest rozumiana jako strategia polegająca na mobilizacji dużej liczby osób w celu osiągnięcia pożądanej zmiany. Kierując się koncepcjami politycznymi, biznesowymi i militarnymi, wydaje się, że mamy wyobrażenie, że tego rodzaju myślenie strategiczne przekłada się na maksymalizację wyników. Sukces mierzy się liczbami i zwycięstwami.
Konstruktywna zmiana społeczna wymaga innego spojrzenia na strategię. Musimy generować procesy o wyższej jakości, wykorzystując dostępne, często nieliczne, zasoby. W budowaniu pokoju, myśląc o strategii, powinniśmy myśleć o tym, co daje życie i co je podtrzymuje. Mówiąc najprościej, bycie strategicznym wymaga tworzenia czegoś, co wykracza poza to, co istnieje, a co jest dostępne, ale ma potencjał wykładniczy. W odniesieniu do zmiany społecznej oznacza to, że musimy rozwinąć zdolność rozpoznawania i budowania źródła potencjału zmiany.
W podtrzymywaniu pokoju, krytyczne podejście sugeruje, że miarą nie jest kwestia ilości, jak w przypadku liczby ludzi. Chodzi o jakość przestrzeni relacyjnych, skrzyżowań i interakcji, które wpływają na proces społeczny, wykraczając poza ich liczebność. Myślenie o jakości wymaga myślenia o przestrzeniach, powiązaniach i platformach, które mają potencjał oddziaływania na całość.
COMMUNITY REFLECTIONS
SHARE YOUR REFLECTION