Cela więzienna Bahá'u'lláha. Był uwięziony przez lata. Byłem naprawdę podekscytowany, z jakiegoś powodu, wizytą w tej celi, bardziej niż w jakimkolwiek innym miejscu. Dotarliśmy tam, a był burzliwy dzień i po prostu miałem naprawdę głębokie pragnienie w sercu, aby być sam w tej celi więziennej.
Mieliśmy czas na modlitwę i medytację, a ja byłem z tą grupą, a ci ludzie, oni mieli te maratony modlitewne. Mogli się przycupnąć na półtorej godziny lub coś takiego. A ja nie miałem takiego czasu skupienia, więc myślałem, że nie ma szans, żebym miał chwilę dla siebie.
Wszyscy weszliśmy do tego pokoju, prawdopodobnie około 40 osób, do tej celi więziennej. I miałem tak niezwykłe doświadczenie, że nigdy czegoś podobnego nie miałem. Po prostu zamknąłem oczy na to, co wydawało się sekundami i otworzyłem je. I wszyscy wyszli z celi więziennej, a drzwi były zamknięte i nie słyszałem żadnego zamieszania ani nic, w dość małej przestrzeni z 40 osobami. To było takie surrealistyczne. Tak, i drzwi były zamknięte. Rozejrzałem się i natychmiast miałem to, co było, powiedziałbym, najgłębszym doświadczeniem w moim życiu. Nie wydaje się właściwe powiedzieć, że usłyszałem głos. To było bardziej tak, jakbym doświadczył głosu w każdej komórce mojego ciała, który wziąłem za głos Bahá'u'lláha. I powiedział: „Zatańczmy”. To było niesamowite, pękające doświadczenie.
W poezji używamy skrótów, aby rzeczy znaczyły o wiele więcej niż to, co zostało powiedziane. To jak te konkretne kombinacje słów, które są jak kod do odblokowania o wiele więcej. I tak to właśnie odczuwałem. Dało mi to pozwolenie, to kochające, autorytatywne pozwolenie, aby odnosić się do Boga i mojej duchowej podróży w sposób prawdziwy, uczciwy, po prostu otwarty i dynamiczny, jak taniec, a nie marsz „powinieneś” i „perfekcjonizmów”.
Przeżyłam ten niesamowity proces katharsis głębokiego, głębokiego rodzaju ekstatycznego żalu, a potem śmiechu. A potem po prostu zaczęłam śpiewać i poczułam radosne spotkanie z moim najgłębszym ja i duszą. I w tym momencie wiedziałam również, że pewnego dnia będę miała tomik poezji zatytułowany Let Us Dance!
Tak więc to jest tytuł tej książki. Let Us Dance: The Stumble and Whirl with the Beloved . A potem nie minął tydzień od powrotu z pielgrzymki, gdy to doświadczenie „Say 'Wow!'” otworzyło ten poetycki przepływ w zupełnie nowy sposób. Więc to było po prostu niezwykłe doświadczenie.
Mark: Jeden z cytatów, których używasz – myślę, że na dole niektórych Twoich wiadomości e-mail – pochodzi od Bahá'u'lláha i uwielbiam go, ponieważ tak ściśle wiąże się z tym zaproszeniem: „Zatańczmy”. To „Morze radości tęskni za Twoją obecnością”, co brzmi jak zaproszenie do tańca. A Ty po prostu wspaniale przyjąłeś to zaproszenie. Zastanawiałem się, czy mógłbyś podzielić się wierszem, który odnosi się do Bahá'u'lláha, ale także do Mahometa, Mojżesza, Kryszny, Buddy i wielu innych.
Chelan: Z przyjemnością, Mark. Tak. Okej. Ten nazywa się „Approach Thirsty”.
Ostatnio modliłem się do Mahometa, Mojżesza, Kryszny, Buddy,
Bahá'u'lláh , Zoroaster, Jezus.
Po co być wybrednym?
Proszę każde źródło prawdziwej miłości i wielkiej radości, aby rzuciło mi tyle kości, ile tylko zdoła.
Czasami modlę się do Mozarta, Bacha lub Galileusza, aby nalali mi muzyki
lub gwiazdy przeze mnie.
Często modlę się do Táhirih, wielkiej perskiej poetki i feministki XIX wieku, która zdejmowała zasłonę, zwracając się do mężczyzn, a została zamordowana za prawdę w wieku 38 lat.
Jej ostatnie słowa brzmiały: „Możesz mnie zabić, kiedy tylko zechcesz, ale nigdy nie powstrzymasz emancypacji kobiet”.
Często proszę Hafeza do tańca i wykonujemy z nim najbardziej poetyckie wirowania.
Czasem proszę Rumiego, aby zerwał dla mnie starą, wiecznie kwitnącą różę, a ja rozgniatam jej zapach na papierze.
Jestem zakochana w Khalilu Gibranie i proszę go, aby przesyłał mi inspirujące liściki miłosne.
Modlę się do Joanny d'Arc i Einsteina o bezkompromisowość i świetne pomysły.
Inspiracja nie jest elitarna.
Nie ma muzy, która byłaby poza zasięgiem.
Nie, geniuszu, nie powinieneś do mnie podejść i poprosić, żebym mógł być twoim.
Treści, które otrzymujesz w wyniku modlitwy, nie podlegają żadnym prawom autorskim.
Nikt nie rości sobie praw do konkretnych częstotliwości światła.
O, błagaj kogokolwiek byś nie był, aby klucze otwierające wszystkie serca zostały powierzone twojej opiece, aby twój szczególnie potrzebny styl wyrażania się mógł otworzyć nowe wrota piękna przed oczami świata.
Zaprzyjaźnij się ze wszystkimi wielkimi, zmarłymi poetami, myślicielami, kochankami, artystami i przywódcami prawdy.
Nadal chcą mieć miejsce, w którym będą mogli podzielić się swoją ciekawością świata.
A ty jesteś godnym naczyniem.
To otwarty bar w niebie.
Podejdź spragniony i pytaj.
Mark: Wow. Jestem jak jednonutowy fortepian. Wow. Wow. Wow. Chyba to jeden z pierwszych razy, kiedy natknąłem się na słowo „bad-assery”, a zrzędliwy sędzia mojego edytora tekstu je podkreślił. Coś w stylu: „To nie jest słowo. Nie możesz tego użyć”. Tak, tak szybko kończy nam się czas. Nie mogę w to uwierzyć. Jesteśmy dopiero w połowie tego wszystkiego, co chcieliśmy naszkicować.
Więc, Preeta, jeśli możesz, wpisz sobie w kolejce „Najgorszą rzecz”, przejdziemy do niej po tej następnej części dyskusji, a może Chelan przeczyta jeszcze jedną przedtem.
Chelan : Idealnie.
Mark : Więc w wieku 21 lat te przełomy, a teraz minęło 12 lat, i popraw mnie, jeśli się mylę, ale poezja pojawiała się niemal bez przerwy przez cały ten czas. A czasami prawie zbyt szybko, aby to nagrać, kiedy musiałeś powiedzieć swojej muzie: „Zwolnij. Pozwól mi to przetworzyć” lub „Odejdź na chwilę”. Ale także przeplatała się z tym wszystkim ta zabawna chęć eksperymentowania z życiem na tak wiele różnych sposobów. Więc może mógłbyś podzielić się kilkoma dodatkowymi eksperymentami po tym „złym wierszu dziennie”, które się pojawiły i po prostu sposobem, w jaki obecnie poezja nadal się dla ciebie pojawia.
Chelan: Hmm, super. Dzięki, Mark. Tak. Tak, to było około 12 lat, kiedy wiersze pojawiały się w ten sposób. I miałam naprawdę dużą kolekcję, a moją najgłębszą nadzieją, która naprawdę wydawała się fantazją, było opublikowanie moich książek i podzielenie się nimi ze światem. Ale wciąż miałam wiele ran związanych z relacjami międzyludzkimi. Miałam głębokie relacje z duchem i rzeczami, ale wciąż byłam dość niepewna moich relacji z innymi ludźmi. I bardzo bałam się dzielić moją pracą na większą skalę, ponieważ naprawdę nie byłam pewna, jak inni ją odbiorą.
Więc w 2020 roku wydarzyła się seria okoliczności, które naprawdę uruchomiły we mnie ten proces, z którego nie było już odwrotu. I zdałem sobie sprawę: „O mój Boże, zaczynamy”. Czułem się trochę jak wtedy, gdy woda zaczyna płynąć szybciej przed wodospadem, jakbym po prostu zmierzał w kierunku czegoś. I byłem przerażony na śmierć. To była najbardziej wrażliwa rzecz, jaką kiedykolwiek zrobiłem, przyznając, że muszę opublikować swoją poezję. Jedyną rzeczą, która naprawdę mi w tym pomogła, ponieważ miałem taką górę przerażających założeń, było eksperymentowanie: być może, tylko może, moje ograniczające założenia nie są prawdą. I w miarę jak będę szedł naprzód, wiesz, spróbuję ująć to jako eksperyment, aby wydostać się z tej binarności sukcesu-porażki i iść naprzód. Więc miałem po prostu, tak, górę ograniczających założeń. O mój Boże.
A potem kupiłem też kilka moich starych ulubionych książek, poezję Hafeza-Daniela Ladinsky'ego, głównie po to, żeby przyjrzeć się formatowaniu, ponieważ sam wydawałem swoje książki i chciałem trochę inspiracji odnośnie formatowania. I jak tylko otworzyłem te książki, dostałem kolejnego bodźca, który był bardzo podobny do tego oryginalnego eksperymentu „Powiedz 'Wow!'” bodźca z mojego głębokiego wnętrza. I to był bodziec do przeprowadzenia eksperymentu z modlitwą. Więc postanowiłem, że wybiorę się na nocny spacer i po prostu porozmawiam z moim ulubionym nieżyjącym poetą, Hafezem, i zapytam, czy ma jakąś inspirację leżącą gdzieś dookoła, i po prostu zobaczę, co się z tym stanie. Więc tak zrobiłem. Zrobiłem sobie naprawdę pyszną filiżankę gorącej czekolady, żeby było jeszcze ciekawiej. I po prostu chodziłem na nocne spacery i zadawałem się z Hafezem, a inspiracja zaczęła płynąć tak rwącym strumieniem, że, tak, stało się to uciążliwe w moim życiu.
A potem było tak niezwykłe, wyniki tego eksperymentu, odkrycia, że poszłam o krok dalej i zaczęłam prosić Hafeza o pomoc promocyjną. Powiedziałam mu, że nie chcę, aby było to dla niego ciężarem – zbyt dużo pracy. Poprosiłam, aby skontaktował się ze wszystkimi przyjaciółmi w świecie duchowym i wszystkimi ludźmi na tym świecie, którzy mogliby mi pomóc, ponieważ szczerze, z miejsca prawdziwej radości, miłości i pięknego pragnienia, naprawdę chciałam, aby ta książka dotarła do ludzi. Robiłam to każdej nocy.
Trzy tygodnie po rozpoczęciu tej podróży, trzy tygodnie po opublikowaniu tej książki, Susceptible to Light , dostałem e-mail w mojej skrzynce odbiorczej. Zupełnie niespodziewanie, jako poeta publikujący własnym nakładem, niemający żadnych powiązań ze światem wydawniczym ani żadnymi wielkimi nazwiskami, dostałem ten e-mail od Daniela Ladinsky'ego, który wykonał interpretacje poezji Hafeza w języku angielskim, które spopularyzowały imię Hafez daleko i szeroko. Powiedział po prostu: „Znalazłem twoją książkę. Gratulacje”. Opowiedziałem mu całą tę historię i podzieliłem się z nim wierszem, który był szczególnie zainspirowany Hafezem. A on powiedział: „Wow, to takie dziwne. Jestem poetą samotnikiem. Nigdy się do nikogo nie odzywam. Myślę, że Hafez popchnął mnie w twoim kierunku. I myślę, że ty i ja musimy popracować nad wydaniem książki razem”.
Skończyło się na tym, że napisał przedmowę do tej książki i, o mój Boże. W tym momencie jednak, to było jak wyrwany kosmiczny korek, kiedy dostałem tego maila od niego w mojej skrzynce odbiorczej. Jest moim ulubionym poetą wszech czasów i moją główną inspiracją, ale tak naprawdę bardziej niż cokolwiek innego, to ten eksperyment z modlitwą -- po prostu otworzył dla mnie zupełnie nowy świat możliwości i po prostu uruchomił tyle podziwu i entuzjazmu. Tak.
Mark : Zastanawiałem się, czy mogłabyś przeczytać „ Czasami moja dusza czuje się na wielkim wygnaniu ”, a następnie, po tym, zajmiemy się numerem jeden wyszukiwania Google, „Chelan Harkin, The Worst Thing”, jak to się stało. Więc, Preeta, po tym, jak to przeczyta, może mogłabyś włączyć wideo do tego.
Chelan : Okej. Świetnie. To była świetna zabawa, wy wszyscy. Cieszyłam się każdą minutą.
Mark : Jest zdecydowanie za krótki. Miałem tak wiele rzeczy, które chciałem z tobą omówić, że musielibyśmy poświęcić na to godzinę; ale naprawdę chcę uhonorować słuchaczy, którzy mają jakieś pytania do ciebie, abyś mógł z nimi porozmawiać.
Chelan : Fantastycznie, fantastycznie. Okej. Więc ten wiersz nazywa się „Ojczyzna duszy ”.
Czasami moja dusza
czuje się
być na wielkim wygnaniu
ze swojej ojczyzny
ale potem sobie przypominam
mój język ojczysty
to jest poezja
moje serce jest tak płynne,
jego dialekt,
śmiech i łzy
mój drugi język ojczysty
wstaje wcześnie
chwalić wszystkie wielkie rzeczy
słońce pada na.
Moja pieśń narodowa
jest gejzerem radości
uderzając w najwyższe nuty
ekstazy
i rozbijając każdy szklany sufit
w umyśle
które kiedyś więziły Boga w środku.
Mój hymn to żywiołowa parada miłości
który radośnie maszeruje z mojego serca
do twojego,
moją religią jest rozwiązywanie
ze starych węzłów
które kiedyś trzymało moją duszę w niewoli
do sztywności i małości
i moja doktryna
to jest to, co nastąpi po tym
kiedy pełen zakres duszy
ruch zostaje przywrócony.
Moją flagą jest każdy nastrój
księżycowy
które odzwierciedla moje najgłębsze serce,
Moje pochodzenie to kolekcja
blasku
z porannej rosy
przekazywany przez źdźbła trawy
gdy czuwają
w cichej czci
być częścią dziedzictwa każdego poranka
takiego cudu.
Moje DNA to zaszyfrowane miłosne liściki
napisane świetlistym atramentem
z gwiazd,
moja dusza jest starożytnym dziedzictwem
pieśni miłosnych od Boga
i cokolwiek tu robię
ma głównie do zrobienia
z przysięgą wierności
do tego wspaniałego hymnu.
Cokolwiek tu robię
ma głównie do zrobienia
wyrażając moje oddanie
dla bezgranicznego miejsca narodzin
głęboko w mojej piersi
gdzie piękno wciąż na nowo
bierze pierwszy oddech.
Mark : Wow. Tak pięknie.
Chelan : Dzięki, Mark.
Mark: Preeta, czy mogłabyś przejąć…? No i gotowe. Dziękuję.
[gra muzyka wiolonczelowa]
Chelan [odtwarzanie wideo]:
[Wiersz można znaleźć tutaj .]
Najgorsza rzecz jaką kiedykolwiek zrobiliśmy
Bóg został umieszczony w ziemi
poza zasięgiem, wyciągając boskość
z liścia,
przesiewając to, co święte, z naszych kości,
upieranie się, że Bóg nie jest olśniewający
przez wszystko co zrobiliśmy
trudne zobowiązanie, które należy postrzegać jako coś zwyczajnego,
zdzieranie świętości ze wszystkiego
umieścić człowieka w chmurze gdzie indziej,
wydobywając bliskość z twojego serca.
Najgorsza rzecz jaką kiedykolwiek zrobiliśmy
wziął taniec i piosenkę
z modlitwy
sprawił, że usiadł prosto
i skrzyżuj nogi
usunięto to z radości
wyczyścił swoje kołysanie biodrami,
jego pytania,
jego ekstatyczne wycie,
jego łzy.
Najgorszą rzeczą, jaką kiedykolwiek zrobiliśmy, było udawanie
Bóg nie jest najłatwiejszą rzeczą
w tym Wszechświecie
dostępne dla każdej duszy
w każdym oddechu.
Mark: Dziękuję, Preeta. Więc ten wiersz, którego właśnie słuchałaś, nosi tytuł „Najgorsza rzecz” i naprawdę wystrzelił poezję Chelan w kosmos. Pewnego ranka obudziła się po udostępnieniu tego na Facebooku, a liczba udostępnień wzrosła astronomicznie. Zwykle dostaje 5 lub 10 polubień/udostępnień, a nagle było to coś w rodzaju, nie wiem, 20, 30 000 czy coś takiego.
I to jest jeden z pięknych sposobów, w jaki wszechświat wspierał jej pracę i odbijał się echem. Więc oddaję mikrofon Pavi, aby odpowiedziała na kilka pytań, a może zadała kilka pytań słuchaczom. Twoja kolej, Pavi.
Pavi Mehta: Dziękuję wam obojgu. To było tak miłe, że po prostu podążałam za slipstreamem tej rozmowy. Toczyło się tak naturalnie, więc zacznę od własnego pytania, a potem przejdę do pytań od słuchaczy. Jest ich już kilka.
Właśnie myślałam, słuchając różnych wierszy, którymi już się podzieliłaś, że tak wiele ciała jest w twoim pisaniu, Chelan — serce, biodra, oddech i sposoby, w jakie skrępowaliśmy ciało. I zastanawiam się, jaki jest twój związek z mądrością ciała i jak dojrzała ona w tym procesie?
Chelan: Och, co za fantastyczne – brzmiało to tak, jakbyś recytowała jeden z moich wierszy, kiedy to mówiłaś. Tak, o mój Boże. Cóż, dziękuję. Cudowne pytanie. Więc przez to początkowe doświadczenie hipnoterapii, w którym nie mogliśmy się za bardzo zagłębiać, to było doświadczenie, w którym w końcu poczułam się tak bezpiecznie, tworząc tak wszechstronne doświadczenie bezpieczeństwa i spokoju w moim układzie nerwowym, że moja świadomość naprawdę była w stanie wydostać się z pułapek mojego umysłu i osiedlić się w, cóż, po prostu w o wiele głębszym połączeniu z samym sobą, które było bardziej związane z ciałem niż z umysłem.
I ta podróż była wszystkim, abym mogła wnieść moją świadomość głębiej i do środka, i tak często dla mnie, poezja płynie po głębokim płaczu. Czuję, że to naprawdę oczyszcza przejście, tworzy kanał, przez który może przepłynąć poezja. Więc to naprawdę wydaje się być bardzo ucieleśnionym doświadczeniem.
Również podczas pisania, są chwile, kiedy zastanawiam się, czy to powinno być to słowo czy tamto? I naprawdę słucham swojego ciała i jest skurcz, jeśli to nie jest właściwe słowo i otwarcie, jeśli jest. I tak te wiersze naprawdę po prostu śledzą te otwarte energetyczne przestrzenie i zapisują informacje, które tam są.
I wtedy też, tak, naprawdę mam nadzieję, że te wiersze w pewien sposób przekazują energię, która działa na poziomie doświadczenia somatycznego, który może odblokować energie. Więc naprawdę doceniam, że się w to włączyłeś, ponieważ mój proces jest bardzo ucieleśniony i to jest również moja wielka nadzieja.
A także poza ciałem – nasze ciało jest niesamowitą energetyczną świątynią świadomości. Gdy odblokujemy te energie, możemy naprawdę połączyć się z czymś tak bardzo, bardzo od nas oddalonym.
Pavi: To piękne. Ponieważ właśnie myślałam o tym – wyciągnęłam te wersy z jednego z twoich wierszy: zaczyna się od „Nie potrafię odróżnić sedna tego, co powiedziano w Nowym Testamencie, od Starego Testamentu…”
Chelan: O tak.
Pavi [czyta]:
Dla mnie Pismo Święte wygląda jak strzały
wskazując do środka.
Ale mogę ci powiedzieć, jak to jest
kiedy Bóg wspina się po moim kręgosłupie
lub kiedy Ona rozpali ogień w moim sercu
aby się ogrzać.
Znam funt Jej młotka
kiedy Ona mówi „Nie” w moich jelitach
Albo kiedy Jej „Tak” otwiera mi duszę
A ona pije i pije.
Naprawdę doceniam ten namacalny sposób, w jaki angażujemy ciało i pozwalamy mu mówić.
Chelan: Fajnie. Tak. I dziękuję. I naprawdę, inną nadzieją jest po prostu stworzenie mostu, aby ludzie mogli doświadczyć życia, siebie i duchowości, który nie jest czysto koncepcyjny, ale na którym można się oprzeć, aby uzyskać prawdziwe wsparcie, wiesz, w naszych zmaganiach, a także odblokować radość i tak dalej, więc tak. Dziękuję bardzo.
Pavi: Mamy pytanie od jednego ze słuchaczy, który pyta, czy istnieją jakieś szczególne warunki, które bardziej sprzyjają poezji, która przez ciebie przechodzi. Czy jest jakieś wewnętrzne przygotowanie, przygotowanie życiowe lub przestrzeń fizyczna? Czy próbujesz znaleźć się w otwartej przestrzeni, czy to po prostu się dzieje?
Chelan: Tak. Świetne pytanie. Dziękuję bardzo za pytanie. Więc nigdy nie siadam do pisania. Na dobre i na złe, nie mam żadnego zorganizowanego, ustrukturyzowanego czasu na pisanie. Naprawdę, moją główną stałą praktyką, lub raczej stylem życia, jest po prostu, kiedy czuję, że pojawia się we mnie ból, po prostu staram się go pielęgnować. Stworzyłam relację, wiedząc, że to coś, czym należy się opiekować i że to dar, który mogę głębiej zrozumieć, i że jest tam więcej siebie do zrozumienia, więcej energii i siły życiowej. I kiedy odnoszę się do tego z miłością, to jest to klucz do tego, aby otworzyło się na energię w ruchu, a nie tylko utknięte, skurczone miejsce we mnie. A potem, kiedy nie poruszam się wokół tych przeszkód utkniętej energii we mnie, wtedy ten kreatywny przepływ płynie i się otwiera, jeśli to ma sens.
To jest więc właściwie mój jedyny zamiar, ale poza tym, rzeczy po prostu przychodzą losowo, kiedy wkładam dużo wysiłku, żeby znaleźć się w tej bardziej otwartej przestrzeni.
Pavi: To wymowna odpowiedź. Julian pyta: „Zastanawiam się, jak radzisz sobie ze strachem przed sukcesem. Jeden z wierszy T.S. Eliota zawiera wers: »Jak śmiesz zakłócać wszechświat«. To do mnie przemawia, przypuszczam, że jestem wrażliwym człowiekiem, ale po prostu wydaje mi się to normalne. I myślę, że możesz wiedzieć, co mam na myśli. Czy masz na to odpowiedź? Jak mam czelność pokazać innym, co potrafię?”
Chelan: Och, to takie fantastyczne pytanie. Więc jednym z moich głębokich lęków lub założeń było to, że będę postrzegana jako wyniosła lub coś w tym stylu, albo że będę uważała, że jestem zbyt wyjątkowa, albo że inni ludzie pomyślą, że tak myślę, tworząc tę poezję. Więc to było coś, z czym musiałam się zmierzyć – ten lęk przed sukcesem. A także, wraz z tym, pracowałam z tym lękiem przed prawdziwym proszeniem o to, czego chcę. Naprawdę naprawdę chcę odnieść sukces. Chcę, żeby to było finansowo opłacalne, żebym mogła poświęcić się temu w pełnym wymiarze godzin, żeby to było zrównoważone.
Głęboko rozkoszuję się rozszerzaniem połączeń, a ta poezja wydaje się mieć własny umysł. Naprawdę chce dotrzeć do ludzi, z którymi się połączy i dla których coś zrobi. I tak naprawdę istnieje głębokie, szczere pragnienie, jak sądzę, tego, co można by nazwać sukcesem lub ekspansją w ten sposób.
Przeważnie musiałem pracować z przeszkodami, aby to posiadać. A potem, nawiązywanie kontaktów z ludźmi, proszenie o pomoc lub proszenie o połączenia i pokonywanie wielu przeszkód, porzucanie myśli, że to oznacza arogancję, kiedy tak naprawdę jest to tylko orędownictwo za naszą radością. I kiedy możemy się z tym połączyć i to uwolnić, to właśnie tam jest zrównoważony rozwój. To wtedy rezonuje i odblokowuje radość innych ludzi. Więc było to wiele przeformułowań wokół tego. Mam nadzieję, że to odpowiada na twoje pytanie, Julian.
Pavi: Mamy kolejne pytanie od Momo, która pyta: „Co się dzieje w momencie wielkiego, pozornie ludzkiego 'błędu', prowadzącego do wielkiej straty dla ciebie? Czy doświadczyłeś takiego szoku? Czy masz wiersz lub jakiś sposób na odpowiedź, kiedy niszczysz coś, w czym znalazłeś wielką wartość, z czym czułeś się całkowicie związany, przez szalony błąd, który sam popełniłeś? Coś takiego wydarzyło się dzisiaj. Stąd to pytanie”.
Chelan: Och, jak ciekawie. Jakie ciekawe pytanie. Cóż, z każdym wierszem, który wydaję, za każdym razem, gdy się pojawiam, w tym tym razem, zawsze istnieje ryzyko, że „Och, może tym razem lub tym wierszem będzie moment upadku na twarz. To będzie wielki błąd, który zniszczy wszystko, co zostało zbudowane”. To jest zawsze możliwość, która wydaje mi się bardzo żywa.
Ale myślę też, że nasz prawdziwy strach przed popełnianiem błędów polega na tym, że napotkamy nieprzyjemne emocje, których nie będziemy w stanie przezwyciężyć. I że w jakiś sposób utkniemy tam i się w tym załamiemy. I to nigdy nie pozwoli nam się podnieść i spróbować ponownie. Naprawdę musiałam to śledzić, ponieważ miałam tak wielki strach przed tym — przed popełnianiem błędów.
Więc naprawdę zobowiązałem się do upartego poświęcenia się wszelkim upokarzającym potknięciom, w które się wpakuję, aby zdobyć narzędzia wokół siebie, które pozwolą mi przejść przez te wewnętrzne przeszkody. Miałem kilka bardzo żenujących momentów i wszelkiego rodzaju tego typu rzeczy.
Ale zdając sobie sprawę, że te rzeczy niekoniecznie muszą być ostatecznymi przeszkodami, ale mogą być w rzeczywistości bramami do jeszcze większego współczucia dla naszych zabawnych biednych jaźni. A potem mogą stać się wspaniałym lekarstwem i historiami do podzielenia się z innymi później, aby zachęcić innych do bardziej odpornego procesu pójścia naprzód i nie pozwolić, aby te obawy przed błędami lub doświadczenia powstrzymały nas przed dzieleniem się naszymi wspaniałymi darami, które są przeznaczone do dzielenia się. Świetne pytanie, Momo.
Pavi: I uderza mnie, że w tej rozmowie słowo „osąd” pojawiało się często. Słowo „zachęta”, słowo „afirmacja”. I przypomina mi to inny twój wiersz, który zaczyna się tymi zachwycająco prowokującymi wersami.
Kiedy otworzyłem swoje serce,
Przyłapałem Boga całującego diabła
w sypialni mojego serca.
To był niezły skandal.
I jest niemal ta psotna, ekscytująca rozkosz w obalaniu tych założeń, tych dualności między złem a słusznością, między dobrem a złem, bogiem a diabłem, i to nasuwa mi pytanie: Czego doświadczyłeś w procesie channelingu tych wierszy? Różnicy między osądem a rozeznaniem?
Chelan: Och, jakie fantastyczne pytanie. Cóż, czuję, że osąd jest oparty na strachu, prawie za każdym razem. Wynika z odłączenia z inherentną wartością. Jeśli coś osądzam, zwykle jest to próba poczucia się lepiej, gdy czuję się jak przegrany i w jakiś sposób, aby wydawać się bardziej moralnie prawym lub dobrym. Wyznacza granicę, która zwykle w jakiś sposób mi sprzyja. A to wynika z poczucia niepewności, braku i odłączenia, podczas gdy rozeznanie — to bardziej to doświadczenie mądrości, sądzę, że tak naprawdę pojawia się, gdy rośniemy w wrażliwości na nasz niesamowity wewnętrzny system przewodnictwa, który mamy. Rozeznanie jest ważnym tematem, ale czuję, że ma to związek ze słuchaniem naszej wewnętrznej mądrości i podążaniem za nią.
Pavi: Tak. Myślę, że tak jak to słyszę, to jest coś w rodzaju od wewnątrz kwitnącej percepcji w porównaniu z czymś, co jest narzucone.
Chelan: Tak. Piękne.
Pavi: I wydaje się to ważne, ponieważ chociaż brak osądu jest czymś pięknym, to jednak żadne rozeznanie nie może nas zaprowadzić w jakieś okropne miejsca. I myślę, że twoje wiersze naprawdę zawierają rozeznanie, a nie osąd.
Chelan: Dziękuję bardzo.
Pavi: Mamy kilka pytań od dwóch różnych słuchaczy, którzy byli ciekawi i poruszeni procesem, który przechodziłeś jako małe dziecko, kiedy twoja matka przepisywała twoje wiersze. I zastanawiali się, czy te wiersze nadal gdzieś istnieją. I czy kiedyś dotrą do świata wydawniczego.
Chelan: Och, to takie słodkie. Tak, moja niesamowita mama. Każdej nocy tworzyła dla mnie środowisko, w którym mogłam modlić się z serca – a to właśnie chciałam robić, kiedy byłam mała. Wypowiadałam te trzyletnie mistyczne wiersze, które ona spisywała. I tak robiła. Chciałabym je mieć. Niedawno mi jeden wysłała. Właściwie wczoraj wieczorem pomyślałam, że fajnie byłoby je mieć, ale zapomniałam go wziąć. I jest jeden w szczególności. Może ma więcej. Poproszę ją, żeby go znalazła i udostępnię go dzisiaj na mojej stronie na Facebooku. Możesz go znaleźć, używając mojego imienia i nazwiska, i tam go znajdziesz, jeśli chcesz.
Pavi: Tak, to wspaniale. Te pytania były od Rebekki i Sheili.
A potem mamy kolejne pytanie od Christiny, która mówi: „Wspomniałaś o stworzeniu przestrzeni bezpieczeństwa i spokoju w swoim umyśle. Próbowałam pracować z silnymi uczuciami, które pojawiają się wokół strachu i zmartwień, i chciałabym stworzyć to bezpieczne miejsce i móc być życzliwą dla tych części mnie, abym mogła się uzdrowić i podzielić się swoimi darami. Jak ten proces u ciebie zadziałał?”
Chelan: Och, jakie dobre pytanie. Tak. Cóż, naprawdę potrzebowałam dużo pomocy, aby móc wejść w te uczucia. Mamy wiele mechanizmów ochronnych, ponieważ jest to nieznana podróż. Może to być naprawdę przerażające. I dlatego chcę uszanować to, że było ciężko, niezależnie od stopnia oporu. Była mądrość, ponieważ naprawdę potrzebujemy wsparcia wokół siebie. Potrzebujemy odpowiednich narzędzi. Potrzebujemy mądrych pomocników, którzy będą nami opiekować. Naprawdę miałam dużo szczęścia, że znalazłam niesamowite narzędzia i praktyków, którzy byli niezwykli. I bez nich nie byłabym w stanie tego zrobić. Więc hipnoterapia była dla mnie naprawdę moim podstawowym narzędziem, które stworzyło we mnie tak bezpieczne środowisko, że czułam, że mogę absolutnie eksplorować wszystkie te stare bóle. Teraz stało się to bardziej ciekawością niż przerażeniem. A potem pewne narzędzia działały bardziej na tym poziomie somatycznym, pewna praca energetyczna i różne modalności uzdrawiania tego typu.
Więc naprawdę namawiam do szukania pomocy, ponieważ wiele z tych bólów ma swoje korzenie we wczesnym dzieciństwie, kiedy nie tylko mamy doświadczenie bólu, ale także czujemy się bezradni. Więc ta bezradność może zostać aktywowana, kiedy próbujemy się w to zagłębić i naprawdę możemy wejść w przerażony stan dziecka. I tak naprawdę potrzebujemy tego pięknego współregulującego wsparcia często innej istoty, i po prostu naprawdę przyznać się do potrzeby tego, jeśli to prawda w twoim przypadku, i pozwolić sobie na to. Po prostu powiem modlitwę, że znajdziesz dokładnie odpowiednie osoby dla siebie i że wszystkie właściwe drzwi otworzą się na najgłębszy proces uzdrawiania i transformacji.
Pavi: W Twojej odpowiedzi i w całej Twojej pracy pojawia się wiele paradoksów, a to, o czym przed chwilą mówiłeś, odzwierciedla ten pozorny paradoks między bezpieczeństwem a