Ilustracja Jackie Morris z „The Lost Words”
Została opisana jako „zjawisko kulturowe” przez The Guardian , ale tak naprawdę jest to po prostu zbiór zaklęć-poematów i obrazów. Stworzona jako odpowiedź na uświadomienie sobie, że my, ludzie, tracimy z oczu wspólne gatunki, codzienne nazwy dzikich zwierząt, które dzielą naszą ziemię, książka miała na celu ponowne połączenie, ponowne skupienie, ożywienie. Jak powiedział Robert „nie kochamy tego, czego nie potrafimy nazwać, a tego, czego nie kochamy, nie uratujemy”.
Dotarło do nas, że słowa wymykają się z ust i umysłów dzieci, ale dopiero gdy książka była ukończona i zaczęła ukazywać się światu, to naprawdę do nas dotarło. W klasie pełnej dzieci zapytałem, kto wie, co to jest strzyżyk. Strzyżyk, ten mały brązowy ptak, pióra małe jak drzazgi, z ostrym śpiewem tak głośnym, że przedziera się przez żywopłoty w parkach i ogrodach. Ani jeden. Nawet nauczyciel. Brak wiedzy.
Tak więc książka z wierszami i obrazami poszła w świat, do księgarń i bibliotek, do domów i szkół. Nauczyciele zaczęli z nią pracować, a dzieci pisały własne poematy-zaklęcia, używając książki jako katalizatora, uczyły się nazw, tworzyły piękne obrazy. Niektóre dzieci uciekały z klasy na place zabaw i dalej, aby szukać Zaginionych Słów. Powstały klasy na świeżym powietrzu, ogrody i ścieżki Zaginionych Słów. I tak piękne, bogate dzieła dzieci w każdym wieku.
W Szkocji kobieta o imieniu Jane Beaton wpadła na pomysł, aby zebrać fundusze społecznościowe i umieścić egzemplarz książki we wszystkich szkołach w Szkocji. Uważała, że wszystkie dzieci powinny mieć do niej dostęp, a jaki lepszy sposób niż za pośrednictwem biblioteki szkolnej? Ponad rok później, gdy crowdfunding odniósł sukces, wszystkie książki zostały dostarczone i przyjęte do szkół, a ruch, społeczność crowdfunderów wyrosła, niektórzy skupieni wokół księgarni, inni na organizacjach charytatywnych zajmujących się dziką przyrodą, a jeszcze inni po prostu na grupach ludzi poświęcających swój czas z pasją, aby zebrać fundusze i rozpowszechnić książkę od Kornwalii do Suffolk, Pembrokeshire i Powys i dalej.
Z żołędzia tej książki wyrósł las. Wystawa prac artystycznych i słów z książki nadal odbywa tournée dwa lata po jej opublikowaniu, z możliwością, że wystawa będzie podróżować za granicę, ponieważ książka została przetłumaczona na francuski, holenderski, szwedzki i walijski.
Na Hay Winterfest, wśród publiczności, Caroline Slough słuchała, jak wykład Lost Words otwierał Kerry Andrew śpiewający zaklęcie wren. Ona i jej mąż Adam wpadli na pomysł, aby książka śpiewała i zebrali ośmiu najlepszych muzyków. Z tego powstał Spellsongs, występ i album z notatkami na okładce ilustrowanymi złoconymi obrazami i udokumentowany wspaniałymi fotografiami Elly Lucas. Muzyka przenosi zaklęcia głębiej w serce i duszę.
Istnieją również inne adaptacje, muzyka chóralna w Kanadzie i Ameryce, teatr plenerowy i miejmy nadzieję, że wkrótce film. Książka jednoczy ludzi, tworzy społeczność, celebruje życie i daje nadzieję w mrocznych czasach. Muzyka to wzbogaca.
Książka powstawała przez około dwa lata, a podczas jej powstawania wiele się nauczyłam. Mówi o nieobecności i obecności, a podczas malowania obrazów nauczyłam się wyostrzać własne skupienie na pięknie pobliskiej przyrody. Sprawia, że skupiasz się na tym, co naprawdę ważne, na dostrzeganiu takiego piękna w kształcie ptaków, roślin. Podczas publikacji książki zaczęłam uczyć się o wiele więcej. Jedną z pierwszych lekcji było to, że protest nie musi być głośny i gniewny. To, co stworzyliśmy dzięki naszej książce, było hymnem protestu przeciwko wyniszczaniu naszego naturalnego świata i naszego miejsca w nim. Naszą nadzieją było przyciągnięcie wzroku, serca i myślę, że w tym, do pewnego stopnia, odnieśliśmy sukces. Ale nauczyła mnie też wiele o naturze ludzkiej. Książka stała się darem, przekazanym rodzinom, szkołom, bibliotekom, przez tak wiele osób pracujących razem, poświęcających swój czas, pieniądze na kampanie, a te grupy ludzi połączyły się dzięki hojności i nadziei. Używano jej, aby angażować czytelników w wieku od 0 do 90 lat i starszych, a ci u kresu życia znajdowali spokój na stronach, wytchnienie dla duszy, sens. A muzyka, wciąż młoda w swoim życiu, była już grana na ceremoniach nadawania imion, ślubach i pogrzebach.
W tej książce nie ma ludzi. Jest ona po prostu owinięta wokół dwudziestu powszechnych słów. Człowiek, który wchodzi do książki, jest czytelnikiem, a czytelnicy są witani na jej stronach przez rozmiar książki, który jest otwarty i hojny. To jest książka do dzielenia się. I stają się jej częścią, gdy znajdują litery, czytają zaklęcia, przywołują słowa z powrotem do krajobrazu poprzez swoje działania. Aby książka działała, potrzebuje swoich czytelników, tak jak my musimy na nowo odkryć nasze prawdziwe miejsce w świecie przyrody. Nie jako coś od niego oddzielonego, ale jako mała część w chwalebnym, różnorodnym ekosystemie.
The Lost Words to mała część rosnącego chóru tych, którzy próbują pomóc nam pogodzić się z czasami, w których żyjemy. Trudne czasy, trudne czasy, zirytowane naszymi własnymi czynami. Musimy znaleźć nowe i lepsze sposoby na życie, a ta książka jest małą częścią ruchu kreatywnych ludzi, którzy próbują wyobrazić sobie lepszą przyszłość.
Ponieważ każda zmiana zaczyna się od wyobraźni.
A potem akcja.
COMMUNITY REFLECTIONS
SHARE YOUR REFLECTION
2 PAST RESPONSES
Thank you for the lesson that protest does not need to be loud. I feel in current times this message is deeply needed. By showing what is beautiful there is such power. <3
What a wonderful springboard this book has become. The more people who learn to appreciate nature and animals, the better off this world will be.