Back to Stories

Dźwięki Ciszy

Zachód słońca nad Uluru (zdjęcie Martina Fishera/Flickr)

Nadejdzie dzień, w którym człowiek będzie musiał walczyć z hałasem tak nieubłaganie, jak z cholerą i dżumą”. Tak powiedział w 1905 roku bakteriolog Robert Koch, laureat Nagrody Nobla. Wiek później ten dzień jest już znacznie bliższy. Dziś cisza stała się gatunkiem zagrożonym. Nasze miasta, nasze przedmieścia, nasze społeczności rolnicze, a nawet nasze najbardziej rozległe i odległe parki narodowe nie są wolne od ludzkich zakłóceń hałasu. Nie ma ulgi nawet na biegunie północnym; odrzutowce przeskakujące między kontynentami zapewniają to. Co więcej, walka z hałasem nie jest tym samym, co zachowanie ciszy. Nasze typowe strategie antyhałasowe — zatyczki do uszu, słuchawki z redukcją hałasu, a nawet prawa dotyczące redukcji hałasu — nie oferują żadnego prawdziwego rozwiązania, ponieważ nie pomagają nam ponownie nawiązać kontaktu i słuchać ziemi. A ziemia mówi.

Dotarliśmy do momentu w historii ludzkości, w którym globalny kryzys środowiskowy wymaga od nas trwałych zmian w stylu życia. Bardziej niż kiedykolwiek musimy na nowo pokochać ziemię. Cisza jest naszym miejscem spotkań.

To nasze prawo, by słuchać, cicho i bez zakłóceń, naturalnego środowiska i przyjmować wszelkie możliwe znaczenia. Na długo przed hałasami ludzkości istniały tylko dźwięki świata przyrody. Nasze uszy ewoluowały, aby doskonale dostroić się do słyszenia tych dźwięków – dźwięków, które znacznie przekraczają zakres ludzkiej mowy, a nawet naszych najbardziej ambitnych występów muzycznych: przelotny wiatr, który wskazuje na zmianę pogody, pierwsze śpiewy ptaków wiosną zwiastujące ponowne zazielenienie ziemi i powrót do wzrostu i dobrobytu, nadchodząca burza obiecująca ulgę od suszy i zmieniający się przypływ przypominający nam o niebiańskim balecie. Wszystkie te doświadczenia łączą nas z powrotem z ziemią i naszą ewolucyjną przeszłością.

One Square Inch of Silence to miejsce w Hoh Rain Forest , części Olympic National Park — prawdopodobnie najcichsze miejsce w Stanach Zjednoczonych. Ale ono również jest zagrożone, chronione jedynie przez politykę, która nie jest ani praktykowana przez samą National Park Service, ani wspierana przez odpowiednie prawa. Mam nadzieję, że One Square Inch wywoła ciche przebudzenie u wszystkich, którzy chcą zostać prawdziwymi słuchaczami.

Zachowanie naturalnej ciszy jest tak samo konieczne i niezbędne jak zachowanie gatunków , odtworzenie siedlisk, oczyszczanie toksycznych odpadów i redukcja dwutlenku węgla, aby wymienić tylko kilka z pilnych wyzwań, z którymi musimy się zmierzyć w tym młodym stuleciu. Dobra wiadomość jest taka, że ​​ratowanie ciszy może być o wiele łatwiejsze niż rozwiązywanie tych innych problemów. Jedno prawo oznaczałoby ogromną i natychmiastową poprawę. To prawo zabraniałoby wszystkim samolotom latania nad naszymi najbardziej dziewiczymi parkami narodowymi.

Cisza nie jest brakiem czegoś, ale obecnością wszystkiego. Żyje tutaj, głęboko, w One Square Inch w Hoh Rain Forest. Jest obecnością czasu, niezakłóconą. Można ją poczuć w piersi. Cisza pielęgnuje naszą naturę, naszą ludzką naturę i pozwala nam poznać, kim jesteśmy. Pozostawieni z bardziej podatnym umysłem i bardziej dostrojonym uchem, stajemy się lepszymi słuchaczami nie tylko natury, ale także siebie nawzajem. Ciszę można nieść jak żar z ognia. Ciszę można znaleźć, a cisza może znaleźć ciebie. Ciszę można utracić, a także odzyskać. Ale ciszy nie można sobie wyobrazić, chociaż większość ludzi tak myśli. Aby doświadczyć napełniającego duszę cudu ciszy, musisz ją usłyszeć.

Cisza to dźwięk, wiele, wiele dźwięków. Słyszałem ich więcej, niż potrafię zliczyć. Cisza to księżycowa pieśń kojota śpiewającego w powietrzu i odpowiedź jego partnera. To opadający szept śniegu, który później roztopi się w zdumiewającym rytmie reggae, tak ostrym, że będziesz chciał do niego zatańczyć. To dźwięk zapylających skrzydlatych owadów wibrujących łagodnymi melodiami, gdy obronnie rzucają się w gałęzie sosen, aby na chwilę uciec przed wiatrem, mieszanka brzęczenia owadów i westchnienia sosny, która zostanie z tobą na cały dzień. Cisza to przelatujące stado kasztanowatych sikor i pełzaczy rdzawoszyich, ćwierkających i trzepoczących skrzydłami, przypominających ci o twojej własnej ciekawości.

Czy ostatnio słyszałeś deszcz? Wielki północno-zachodni las deszczowy Ameryki, nie jest zaskoczeniem, jest doskonałym miejscem do słuchania. Oto, co usłyszałem w One Square Inch of Silence. Pierwszy dzień pory deszczowej wcale nie jest mokry. Początkowo niezliczone nasiona spadają z wysokich drzew. Wkrótce potem następuje cichy aplauz trzepoczących liści klonu, które osiadają tak cicho jak zimowy koc dla nasion. Ale ten cichy koncert jest zaledwie preludium.

Gdy nadchodzi pierwsza z wielu wielkich burz deszczowych, rozpętując swój potężny hymn, każdy gatunek drzewa wydaje swój własny dźwięk w wietrze i deszczu. Nawet największe krople deszczu mogą nigdy nie uderzyć w ziemię. Prawie 300 stóp nad głową, wysoko w koronach drzew, liście i kora pochłaniają większość wilgoci... aż ta powietrzna gąbka nasyci się, a krople odtworzą się i opadną niżej... uderzając w niższe gałęzie i kaskadowo spadając na pochłaniające dźwięk mchy... uderzając w epifityczne paprocie... lekko uderzając w krzaki borówki... i uderzając w twarde, jędrne liście salalu... zanim w końcu krople niesłyszalnie zginają delikatne, koniczynowate liście szczawiu zajęczego i kapią, by przesiąknąć do ziemi. Ten płynny balet, słyszany w dzień i w nocy, będzie trwał przez ponad godzinę po ustaniu faktycznego deszczu.

Przypominając ostrzeżenie Roberta Kocha, twórcy metody naukowej, która identyfikuje przyczyny chorób, uważam, że niekontrolowana utrata ciszy jest kanarkiem w kopalni węgla – globalnym. Jeśli nie możemy zająć stanowiska w tej sprawie, jeśli będziemy głusi na kwestię zanikającej naturalnej ciszy, jak możemy oczekiwać, że poradzimy sobie lepiej z bardziej złożonymi kryzysami środowiskowymi?

Share this story:

COMMUNITY REFLECTIONS

6 PAST RESPONSES

User avatar
Ramesan T Feb 20, 2015
Amazing Article ! The contents so described are soul touching and capable enough to arouse the inner feeling of a sincere reader and a thinking man...This was the reason why our great saints and Hermits used to leave the cities and towns and migrated to the valleys and on the lap of great mountains to find the eternal truth...They were realizing that Silence is Golden and its sound is rhythmic but one need to have a pair of sensitive ears to listen those vibrant music of the nature....We do not need instruments to accompany and throat breaking noise or sound to catch anybody's attention. Instead we will learn the melodious songs of cuckoos, bellowing of cattle and similar sounds which will never break any body's journey for the silence. It is certainly soul searching to enter into a silent place and keep on listening and looking....one will automatically immerse in the soul of the mother nature..How beautiful that moment would be....It is to be experienced...So be away from the mad... [View Full Comment]
User avatar
LightHearted1 Feb 18, 2015
Beautiful! I live in SW Colorado surrounded by national forest & wilderness. I was struck on 9/11 when all the planes were grounded by the silence. In Bali they have a day a year when no planes fly, transportation & commercial activity stops. 24/7 commerce & non-stop human activity is a plague. I experience great blessings in having moments where the inner Silence of conscious awareness & the outer silence of moments here on the outskirts of so-called civilization I hear nothing but the sounds of nature, even their activity stills at times. The lake frozen over functions as a sound chamber making eerie mystifying sounds. Something occurs in body & soul in the naturalness. We are such amazing beings of consciousness, love & light and of human spirit, and creatures of the natural world also. Stop to smell the roses. Taste the wind. Touch the bark of a tree, the pine needles softness. See the natural light of sun, moon & stars. And listen, listen from the qu... [View Full Comment]
User avatar
Cynthia Feb 16, 2015

Thank you, DailyGood and Gordon Hempton, for this beautiful piece. I will return to it often. And some day I hope to visit One Square Inch. Remembering Phillip Levine, who passed away Saturday -- here's a stanza from one his poems, Our Valley, that honors the immensity of silence. Thank you Phillip Levine. Peace all.

"You probably think I’m nuts saying the mountains have no word for ocean,
but if you live here you begin to believe they know everything.
They maintain that huge silence we think of as divine,
a silence that grows in autumn when snow falls
slowly between the pines and the wind dies
to less than a whisper and you can barely catch
your breath because you’re thrilled and terrified."

User avatar
Iris Curteis Feb 16, 2015

Thank you for debunking the misconception that silence is soundless. I think that, ultimately, listening to silence is mindfulness, meditation, presencing ...

User avatar
Ricky Feb 16, 2015
I live in the PacificNorthwest, and have all my 58 years. I teach in a local high school, andget to share yoga as a PE elective. I have had a long standing focus foryoga that it is quiet and without music, which is viewed at first by the studentsas unfair and unheard of. Students atfirst are frightened and surprised by how loud their personal thoughts are inthe silence of the yoga room, and then begin to crave the absence oftechnology-driven distraction. I teach walking classes as a PE elective,and the students are not allowed to listen to music and plug their ears withearbuds or headphones (for ‘exercise’ motivation if you can imagine), nor evenhave their phones with them (some drop the class because they are unable to dothis). We are located within the noisepollution radius of the freeway, an expanding airport, and relentless increasesin coal/oil trains. We walk sidewalksalong streets with cars whizzing by, in close proximity to the hospitalhelipad, and recently drones just... [View Full Comment]
Reply 1 reply: Fatima
User avatar
Fatima Haris Mar 3, 2023
So tempting a review to leave everything around and escape to the valleys, hills and oceans