„Odżywiaj się wspaniałymi i surowymi ideami piękna, które karmią duszę… Szukaj samotności.”
„Nigdy nie można być wystarczająco samotnym, by pisać” – ubolewała Susan Sontag w swoim dzienniku . „Ludzie, którzy nudzą się w swoim własnym towarzystwie, wydają mi się w niebezpieczeństwie” – wielki rosyjski filmowiec Andriej Tarkowski napominał młodych . A jednak pomimo ogromnych twórczych i psychologicznych korzyści z nudy , tak bardzo się jej boimy, że oduczyliśmy się – lub odmówiliśmy nauczenia się w ogóle – podstawowej sztuki bycia samemu , tak bardzo potrzebnej do kontemplacji i pracy twórczej.
Wybitny francuski artysta i oddany pamiętnikarz Eugène Delacroix (26 kwietnia 1798–13 sierpnia 1863) badał ten paradoks z ogromną elegancją i dalekowzrocznością, dwa wieki przed obecną epidemią kompulsywnego towarzyskości i alergii na samotność.
Zbliżając się do dwudziestych szóstych urodzin, Delacroix zaczął formułować to, co miało stać się definiującą troską jego młodości i jedną z coraz bardziej pilnych dla nas dzisiaj, pośród naszej epoki wykładniczo rosnących wymagań społecznych i rozproszeń — wyzwanie polegające na mediacji między urokiem życia towarzyskiego a „płodną samotnością” niezbędną do twórczej pracy, którą Hemingway ponuro wychwalał w swoim przemówieniu z okazji otrzymania Nagrody Nobla .
Eugène Delacroix, autoportret, 1837
W początkach stycznia 1824 roku, pisząc w Dzienniku Eugène’a Delacroix ( biblioteka publiczna ), młody artysta zwraca się bezpośrednio do siebie, jak to często czynił w swoim pamiętniku:
Biedaku! Jak możesz wykonywać wielką pracę, kiedy ciągle musisz ocierać się o wszystko, co jest wulgarne. Pomyśl o wielkim Michale Aniele. Odżywiaj się wspaniałymi i surowymi ideami piękna, które karmią duszę. Zawsze jesteś wabiony przez głupie rozrywki. Szukaj samotności. Jeśli twoje życie jest uporządkowane, twoje zdrowie nie ucierpi.
Pod koniec marca jest całkowicie pochłonięty polaryzującą siłą tych sprzecznych potrzeb towarzyskości i samotności. (Półtora wieku później wielki Wendell Berry pięknie uchwycił ich yin-yang, gdy napisał, że w samotności „wewnętrzne głosy człowieka stają się słyszalne [i] reaguje on wyraźniej na inne życia”. ) W swojej rosnącej pogardzie dla wulgarności pozowania świata sztuki i farsy networkingu, Delacroix czuje się podwójnie dręczony tą polaryzacją:
Muszę pracować sam. Myślę, że wychodzenie od czasu do czasu do ludzi, albo po prostu wychodzenie i spotykanie się z ludźmi, nie wyrządza wielkiej szkody czyjejś pracy i duchowemu rozwojowi, wbrew temu, co twierdzi wielu tak zwanych artystów. Przebywanie z ludźmi tego typu jest o wiele bardziej niebezpieczne; ich rozmowa jest zawsze banalna. Muszę wrócić do bycia samemu. Co więcej, muszę starać się żyć surowo, jak Platon. Jak można utrzymać swój entuzjazm skoncentrowany na temacie, kiedy jest się zawsze na łasce innych ludzi i nieustannie potrzebuje ich towarzystwa? ... Rzeczy, których doświadczamy sami, kiedy jesteśmy sami, są o wiele silniejsze i o wiele świeższe. Jakkolwiek przyjemne może być komunikowanie swoich emocji przyjacielowi, jest zbyt wiele subtelnych odcieni uczuć, aby je wyjaśnić, i chociaż każdy prawdopodobnie je postrzega, robi to na swój własny sposób, a zatem wrażenie to jest osłabione dla obu.
W pierwszą niedzielę kwietnia, tuż przed swoimi dwudziestymi szóstymi urodzinami, powraca do tego tematu z większą determinacją:
Wszystko mi mówi, że muszę żyć bardziej samotnie. Najpiękniejsze i najcenniejsze chwile mojego życia uciekają w rozrywkach, które, prawdę mówiąc, nie przynoszą mi nic poza nudą. Możliwość lub ciągłe oczekiwanie na przerwanie zaczyna już osłabiać tę niewielką siłę, która mi pozostała po zmarnowaniu czasu przez wiele godzin poprzedniej nocy. Kiedy moja pamięć nie ma nic ważnego do jedzenia, tęskni i umiera. Mój umysł jest nieustannie zajęty bezużytecznymi intrygami. Niezliczone cenne pomysły upadają, ponieważ w moich myślach nie ma ciągłości. Wypalają mnie i marnują mój umysł. Wróg jest za moimi bramami, w samym moim sercu; czuję jego rękę wszędzie.
Dwie dekady przed pamiętnym argumentem Kierkegaarda na rzecz wartości bycia „bezczynnym” w swoim własnym towarzystwie i sto lat przed przenikliwym naciskiem Bertranda Russella na nagrody za „owocną monotonię”, młody Delacroix napominał sam siebie:
Pomyśl o błogosławieństwach, które cię czekają, a nie o pustce, która popycha cię do ciągłego szukania rozproszenia. Pomyśl o spokoju ducha i niezawodnej pamięci, o samokontroli, którą przyniesie dobrze zorganizowane życie, o zdrowiu, którego nie podważą niekończące się ustępstwa na rzecz przemijających ekscesów, jakie pociąga za sobą społeczeństwo innych ludzi, o nieprzerwanej pracy i jej obfitości.
Ilustracja Carson Ellis z jej książki „Dom”.
Dziennik Eugène'a Delacroix to wspaniała lektura w całości — skarbnica spostrzeżeń na temat sztuki i życia od jednego z najbardziej błyskotliwych i twórczo niespokojnych umysłów w historii. (Słowo przestrogi: wydanie Phaidon z 1995 r. autorstwa Huberta Wellingtona, choć niedrogie i łatwiej dostępne, jest wydrukowane na papierze tak żałośnie cienkim, że jest niemal przezroczysty, co utrudnia i przyprawia o ból głowy — nie wspominając o podkreślaniu, którego nawet najdelikatniejsza forma praktycznie rozrywa stronę. Wydanie Princeton University Press z 1995 r. autorstwa Michele Hannosh, choć niedostępne w druku i niebotycznie drogie, jest o wiele lepsze — przyjemnie wydrukowane, inteligentnie zredagowane i prawdziwe arcydzieło naukowe rekonstruujące brakujące dokumenty. Być może mądry wydawca inwestujący w zachowanie kultury rozważy ponowne wydanie go).
Uzupełniającą perspektywę można znaleźć w artykułach Wendella Berry’ego na temat rozpaczy i samotności , psychoanalityka Adama Phillipsa na temat tego, dlaczego „produktywna samotność” jest niezbędna dla zdrowej psychiki oraz Sary Maitland na temat tego, jak być samemu w naszej epoce nieuniknionej wspólnoty, a następnie powrócić do sławnych pisarzy i artystów — w tym samego Delacroix — na temat twórczych korzyści płynących z prowadzenia pamiętnika .



COMMUNITY REFLECTIONS
SHARE YOUR REFLECTION
1 PAST RESPONSES
wow, needed this today. Ironically, I had just posted on facebook about taking time for introspection, thank you Daily Good for the timely post. :)