Mówiłeś więc, że budzisz się rano i dbasz o swój wewnętrzny świat i wibracje, jak, interesuje mnie pragmatyka tego, jak Lydia to robi? Ponieważ wiem, że muzyka odgrywa ogromną rolę w twoim życiu. I myślę, że dochodzę nawet do miejsca, w którym to, co nieintelektualne, niewerbalne, jak, musimy to wpleść w o wiele więcej. Próbujemy to wycisnąć i wypchnąć z kultury, pozbawiając ją funduszy na sztukę, ale myślę, że sztuka jako próżność nie działa. Ale głęboko duchowa jest tym, czego potrzebujemy, mówiliśmy o muzyce, która metabolizuje to, co nieuchwytne.
Tak. [Śmiech]. Jest mnóstwo sposobów. Moja rodzina, przeprowadzamy się. Pakujemy domy, pracujemy na liniach kolejowych, robiliśmy to wszystko. Więc jesteśmy piechurami. Jest taka piękna rzecz, którą mój wujek zawsze mi mówił: „Idź, żeby wiedzieć”. I to jest jedna z pierwszych rzeczy, które wiem każdego dnia, że mogę zrobić, aby dostosować się do najwyższej, pozytywnej, najsilniejszej części mojego bytu. A potem prawdopodobnie głębsze rozszerzenie tego, cóż, śpiewanie na całe gardło z gitarą w ręku nie zawsze jest możliwe! O ósmej rano! Ale muzyka jest zdecydowanie drugą opcją. I każda okazja, aby wyrazić tę energię twórczo, przywraca mnie do tego, kim naprawdę jestem. Ten nauczyciel, o którym mówiłem, drugi, do którego zabrała mnie moja mama, jego główną wskazówką było zawsze: „Musisz wiedzieć, kim jesteś”. I myślę, że zbyt mocno utożsamiamy się z ludzką kondycją fizyczną i doświadczamy zbyt wiele. Natomiast jeśli jesteśmy bardziej połączeni i utożsamiamy się z sobą jako istotami duchowymi, wszystkie te rozmowy zmieniają się i mogą się dziać w inny sposób. Więc każda z tych czynności, chodzenie, śpiewanie, pisanie muzyki, granie muzyki, po prostu pomagają mi pamiętać, kim naprawdę jestem.
Wczoraj rozmawialiśmy o tym, że jest wiele ważnych prac, które są teraz wzywane do przodu, a których nie możemy umieścić w CV ani pobierać opłat godzinowych. A cenimy to, co możemy zmierzyć i za co możemy zapłacić. Taki jest nasz obecny system społeczny.
Jasne, a część pracy, którą wykonują ludzie tacy jak ty i ja, nie jest mierzona i ceniona w ten sam sposób. Jak więc upewnić się, że na stole jest jeszcze jedzenie w tym świecie, albo jak upewnić się, że o twój biznes dba się, kiedy robisz wszystkie te inne rzeczy? Myślę, że ostatnie kilka lat było dla mnie okresem szybkiej ekspansji i im dalej podążam tą ścieżką, tym mniej tolerancyjny jestem na sytuacje, które nie wibrują z nią. Nawet po naszej wczorajszej rozmowie musiałem się trochę bardziej dostroić, ponieważ jest w moim życiu kawałek pracy, który coraz bardziej czuję, że się nie dzieje. I dosłownie obudziłem się dziś rano i pomyślałem: „Nie mogę zrobić kolejnego kroku!” [Śmiech]. W tym kontekście. Ponieważ po prostu nie mogę znaleźć do tego żadnej energii, żadnej inspiracji. Nie czuję się żywy, kiedy to robię. Muszę to puścić. Nie mogę tego zrobić z powodu pieniędzy, to śmieszne. Muszę po prostu zaufać, że wszystko będzie dobrze. Ale zabawne jest, jak te poziomy tolerancji się zmieniają. Im więcej pracy wewnętrznej wykonuję i im bardziej skupiam się na dobrym samopoczuciu, bo dobre samopoczucie jest ważne.
I nie mówimy tu o dobrym samopoczuciu, jakie daje Instagram i Netflix.
Nie. To poczucie życia i połączenia. Jakbyś naprawdę był w zgodzie z absolutnie najbardziej wznoszącą się najwyższą częścią tego, kim jesteś. I im więcej wykonywałem tej pracy, tym bardziej był czas, kiedy zrezygnowałem z dobrego samopoczucia. Czytałem coś ostatnio, co jest trochę dygresją, ale dotyczyło używania narkotyków i alkoholu. I miałem wiele zmartwień w swoim życiu z powodu używania narkotyków i alkoholu, zarówno osobiście, jak i w mojej społeczności. To było interesujące, ponieważ ta osoba, która zajmuje się terapią naprawczą leków w mniej kliniczny sposób, mówiła o tym, jak ludzie, którzy używają narkotyków i piją, nie zrezygnowali z dobrego samopoczucia, tak jak reszta populacji! I był czas, kiedy po prostu zrezygnowałem z dobrego samopoczucia. Po prostu zaakceptowałem, że tak jest i że po prostu przetrwałeś swój dzień. I zrobiłeś, co mogłeś, żeby, wiesz, tego nie stracić. [Śmiech]. Myślę, że im bardziej myślę sobie: „Tak naprawdę jesteśmy tu, żeby czuć się dobrze, jesteśmy tu, żeby skupiać się na rzeczach, które sprawiają nam radość i spokój”, tym mniej toleruję inne rzeczy.
Ale jak tam dotarłaś Lydia? Jak dotarłaś do całościowego i zdrowego i w pewien sposób zintegrowanego pojęcia dobrego samopoczucia? Ponieważ ludzie rozmawiają ze mną o branży wellness i mam ochotę się zastrzelić. Zastanawiam się, czym jest branża wellness? Jak skomercjalizowana koncepcja całości?
Nie, to niemożliwe. I myślę, że to właśnie tutaj cierpienie staje się tak ważne, ponieważ w moim życiu były kluczowe momenty, w których doświadczyłam intensywnych cierpień. Tam, gdzie jestem teraz, nie chciałabym ich cofnąć za nic. To były momenty, które popchnęły mnie do innego sposobu myślenia i bycia na świecie. Mój wspaniały nauczyciel, Curtis Yates, tak się nazywa. Pomagał mi przepracować traumę z dzieciństwa. I naprawdę skupiał się na przebaczeniu. Opowiadał mi swoją historię i o tym, jak doszedł do miejsca przebaczenia. To naprawdę ciężkie sprawy. W tamtym czasie byłam pełna nienawiści, pełna złości. Właściwie byłam nawet na misji zemsty. Coś w stylu: „Zrobię krzywdę tej osobie, ona zraniła mnie”. Powiedział do mnie: „Pomyśl, gdzie byłaś, kiedy to wszystko się wydarzyło”. Miałam około czterech lat i byłam na bardzo podmiejskiej ulicy. Powiedział: „Czy jest ktoś, kto twoim zdaniem przeszedłby przez to, gdybyś ty tego nie zrobił?” I właśnie przypomniałam sobie tę małą dziewczynkę, która mieszkała obok. Nawet jej nie znam. Ale nadal czuję tyle godności i honoru, przechodząc przez to, przez co ja musiałam przejść, żeby ona nie musiała. Każdy z tych momentów intensywnego cierpienia pokazał mi dwie ścieżki, którymi mogłam pójść. Była jedna ścieżka, która była pełna samozniszczenia i nienawiści do świata, i szłam nią wiele razy! Ale to nie pomogło, nie uleczyło, nic nie dało. Druga była naprawdę ważna. Dbanie o dobre samopoczucie i dobre samopoczucie musiało być priorytetem. Jest wiele honoru w tym, co nazywamy cierpieniem. Myślę, że niechęć do niego jest czasami gorsza niż samo cierpienie. To bardzo buddyjskie. Ale wiesz. Miałam kolejne piękne doświadczenie, kiedy byłam w szczytowym momencie dość okropnego uzależnienia od narkotyków. Miałam całkowity problem z substancjami. Więc trochę wszystkiego. I ta piękna buddyjska mniszka weszła w moje życie. Ponownie po prostu przechodziłam przez ruchy próbując pogodzić się z rzeczami, które mi się przytrafiły. I ona podzieliła się historią 2-IC Dalajlamy, którego największym strachem, gdy był uwięziony, była utrata współczucia dla swojego oprawcy. Było coś tak pięknego w tym przebaczeniu, które mnie po prostu uwolniło i przestałam się martwić i skupiać na problemach i próbować je naprawić.
Na czym więc się skupiasz?
Dobre historie. Nadal jestem bardzo aktywny i zaangażowany w tak zwane problemy, ale tak na to patrzę. Ta osoba przeszła przez tę walkę i spójrz, jak niesamowicie sobie radzi. Spójrz na tę społeczność, której odebrano wszystko pod względem zasobów naturalnych i spójrz, co teraz tworzą. Naprawdę staram się znaleźć te piękne przykłady. I wzmacniać je tak mocno i jasno, jak to możliwe w moim umyśle i w moich rozmowach. Nie dzieje się to w 100 procentach przypadków. To był dla mnie prawdziwy nawyk, który muszę przełamać. Zmieniając narrację i ramy. Ale naprawdę wierzę, że jesteśmy stworzeni, aby czuć się kochanymi, jesteśmy stworzeni, aby czuć się połączonymi, jesteśmy stworzeni, aby czuć, że należymy do siebie. I to jest duża część tego.
Co robisz ze złością? Ponieważ naprawdę utożsamiam się z ideą twojej własnej wibracji, twojego własnego pola wokół ciebie. Moja tolerancja dla celowo nieświadomych ludzi jest bardzo niska. Jak powiedziałby mój syn, jestem potworem wściekłości. I wiem, że jestem miłością. Tak naprawdę kocham ludzkość. Kocham i jestem potworem wściekłości, gdy wszyscy ci ludzie chodzą dookoła i mówią: „Nie będę odpowiedzialny za nic, co zrobię. I nie chcę nawet myśleć”. I: „Kurczę, jesteś naprawdę głęboki. O, to bardzo głębokie”. Ja myślę: „O czym do cholery wszyscy mówią? Chcę wiedzieć, co naprawdę myślisz. Chcę wiedzieć, co naprawdę czujesz. Pokaż się sobie. Pokaż się światu. Pokaż się w tej chwili”. Więc mam tę potworną nietolerancję wściekłości i czuję się tam naprawdę soczyście, ponieważ jestem usprawiedliwiona, toczę walkę, w której szaleję w chwili, gdy czuję rodzaj wściekłości „!#$% ty”. Jakby ekosystemy się załamywały, a gatunki wymierały, jak głośne musi być wołanie, aby wszyscy się pojawili, aby zobaczyć, co możemy zrobić, kim możemy być zbiorowo? Wiem, że to wymaga pracy. Wiem, że musisz być w stanie znieść ból i cierpienie. Ponieważ mówisz o zdolności do poddania się bólowi, jak podczas porodu, jak podczas narodzin. Moja położna, która odbierała porody w domu, mówiła „wdychaj to”, „siedź w tym bólu, ponieważ jeśli spróbujesz uciec, będziesz chciała tylko narkotyków”.
Jest coraz gorzej. A strach przed tym jest czasami gorszy niż samo to.
Tak. To siła informacyjna, która może nas zabrać do życia narodzin. Więc walczę ze swoim gniewem, sprawia, że chcę zostać w domu i medytować, aż minie.
Rozmawiałem wczoraj wieczorem z pięknym Starszym, który jest uosobieniem pacyfisty w tej społeczności w Melbourne. Powiedział: „Są spotkania, na które po prostu nie przychodzę. Ponieważ jestem w tym dniu rozdrażniony. A nie chodzę na nic rozdrażnionego”. [Śmiech]. Pomyślałem sobie: O, to takie piękne! A to jest człowiek, który dorastał w najbardziej znanym domu dla chłopców, ponieważ został porwany od swojej matki, gdy był dzieckiem. Jakby miał wszelkie powody, żeby być wściekłym. Znacznie więcej niż ja. Ale on mówi: „Nie będę wnosił tej wersji siebie do żadnego publicznego zachowania”. Więc zostaje w domu i medytuje tego dnia. Nie ma w tym nic złego. W rzeczywistości jest to kluczowe dla rodzaju pilnej pracy, która jest teraz potrzebna. Ponieważ nie jest tak, że możesz być w samochodzie jadącym 100 kilometrów na godzinę i nagle zawrócić, wykonać nawrót i nie rozbić się. Więc zwolnienie i cisza są potrzebne. Czuję to samo co ty, całkowicie rozumiem te dni, kiedy wszystko pędzi w jednym kierunku naprawdę szybko i jest tak wiele pędu za tymi myślami i uczuciami. I to są dni, kiedy po prostu musisz się dzisiaj ukryć, nie musisz próbować zatrzymać tej historii, ale po prostu trochę ją spowolnić. Ponieważ próbując ją zatrzymać, zrobiłbyś scyzoryk [śmiech].
Naprawdę to kocham. Wczoraj poszłam do mojego osteopaty. Nie widziałam go od miesięcy, a on jest naprawdę utalentowanym facetem. Nazywa się Choppy. I jest boski. Poszłam do niego i powiedziałam: „bleh-leh-l-leh-leh-leh-leh! Wszystkie te rzeczy! I muszę zrobić wszystkie te rzeczy! Aha-dit-dit-dit-dit-dit-deh!” A on na to: „Jesteś bardzo nabuzowany adrenaliną”. [Śmiech].
Tak. Ponieważ jesteśmy ludźmi czynu. A czasami czyny nas niszczą.
Amen, siostro. A potem weszłam na jego stół i po dwóch minutach poczułam, że mój układ nerwowy się wyłączył — to było jak reset. Wczoraj spałam tak, jak nie spałam od miesięcy.
Całkowicie. To najgłupsza rzecz, jaką robimy. Dlaczego to robimy?
Ponieważ pilność ma swoją jakość. Pilność nas dosiada. Jestem koniem hobbystycznym dla pilności.
[Śmiech]. Rozmawialiśmy z moim partnerem pewnej nocy. Jechaliśmy samochodem. Chyba nasza córka zasnęła, a my powiedzieliśmy: „jedźmy dalej i pozwólmy jej się trochę zdrzemnąć”. Wychowaliśmy się, rozmawiając o kulturze w naprawdę współczesny sposób. Jego rodzina pochodzi z Cieśniny Torresa, ale byli pierwszą falą uchodźców klimatycznych w latach 50. A jego mama dorastała na kontynencie w Bamaga, a on w Roma, w zachodnim Queensland. Tak daleko od wyspy słonej wody, jak to tylko możliwe. Więc jest wiele odzyskiwania i ponownego odkrywania wiedzy i kultury, w które angażujemy się razem i poprzez twórczą praktykę. I rozmawialiśmy o tym, ponieważ on również spędził dużo czasu na odludziu w odległej społeczności. I rozmawialiśmy o tym, jak tam Lore and the Dreaming, jest w rzeczywistości bardzo skupione na fakcie, że czas nie jest liniowy. Więc nie ma przeszłości, teraźniejszości i przyszłości w sposób, w jaki o tym myślimy. Potem doszliśmy do wszechświatów równoległych i fizyki kwantowej, i jak fizyka kwantowa i to rozumienie świata wpisuje się w kontekst Aborygeńskiej Wiedzy? Ponieważ mówią bardzo podobne rzeczy. I żartowaliśmy i myśleliśmy, co jeśli program zmian klimatycznych i rzeczy, które dzieją się w tej chwili, patrzymy na to jak na problem przyszłości. Co jeśli tak nie jest? Co jeśli to coś, co naprawdę wydarzyło się w przeszłości? A co jeśli to, co nazywamy naszymi Starymi Ludźmi i naszymi starymi zwyczajami, jest faktycznie przed nami? I tak oto Aborygeńska Wiedza i różne koncepcje czasu i przestrzeni pomagają mi myśleć o problemach, przez które przechodzimy. Ponieważ wierzę, że to wszystko jest w planie. Nawet inwazja. I wiem, że są pewne części społeczności, które nigdy nie mogłyby odbyć tej rozmowy, i przerażające jest mówienie o tym na głos.
Dla wszystkich, którzy czytają to na całym świecie – co macie na myśli mówiąc o inwazji?
Brytyjska inwazja na Australię. Kolonizacja Australii. Moja mama jest bardzo duchową kobietą. I ona też ma dobry śmiech z różnych rzeczy. My się śmiejemy. Ale ona mówi: „Co jeśli zawołamy Cooka?” A ja: „Mamo, co masz na myśli?” [Śmieje się]. A ona mówi: „Cóż, jesteśmy świadomymi twórcami, jesteśmy świadomymi istotami, jesteśmy ostatecznymi manifestantami wszystkiego. Stworzyliśmy Ziemię. To nasze marzenia, to nasza Wiedza. Co jeśli zawołamy tę inną energię, ponieważ tak naprawdę zaszliśmy tak daleko, jak to możliwe, jeśli chodzi o nasz własny postęp i potrzebowaliśmy tego ogromnego, intensywnego uderzenia kontrastu i cierpienia, aby móc się jeszcze bardziej rozszerzyć?” A ten okres, który uważamy teraz za tak trwały i prawdziwy, to tak naprawdę tylko 250-letni okres, a to, co wiemy, to, wiesz, ponad 120 000 lat, więc to tylko chwilowe. Myślę, że prowadzenie takich rozmów i zagłębianie się w ich historię oraz w to, jak możemy inaczej myśleć o czasie i przestrzeni, naprawdę pomaga mi czuć się mniej winnym, gdy poświęcam czas na odpoczynek, gdy go potrzebuję.
Uwielbiam to. Rozmawiałem z kilkoma fizykami kwantowymi i to jest głęboka nauka, którą naprawdę rozumieją, teraz, gdy świadomość jest przed materią.
Tak. Absolutnie. Wiemy, że w sensie kulturowej wiedzy, więc co z tego, jeśli weźmiemy te dwie rzeczy, te dwa Marzenia i podejdziemy do czegoś takiego jak zmiana klimatu z tą myślą. Wtedy sposób, w jaki myślimy o Ziemi i jej dobrostanie, jest niezwykle ważny. Skupienie się tylko na zepsutych częściach doprowadzi do większej ilości zepsutych części. Wiem, że to brzmi naprawdę, naprawdę intensywnie. I radykalnie. Ale to także tak, jakbyśmy mieli obowiązek rzucić światło na rzeczy, które działają.
Myślę, że masz rację w stu procentach, ponieważ jeśli nie ma narracji o odnowie, jeśli nie możemy jej teraz znaleźć, cóż, nie ma nic oprócz zniszczenia, do którego można się przychylić. Nie ma nic oprócz obserwowania upadku świata. A to nie jest kreatywne. To nie jest generatywne. To nie jest życie.
Nie. I wiesz, że możemy prowadzić tę rozmowę, gdy statek tonie, kto wie. Ale przynajmniej w tym momencie dajemy z siebie wszystko, co mamy, jeśli chodzi o wiarę, nadzieję i pozytywność.


COMMUNITY REFLECTIONS
SHARE YOUR REFLECTION
3 PAST RESPONSES
Perhaps indigenous (perennial) wisdom is our only through and beyond our destructive humanity.
thanks for information very informative ceme
Thank you so much for the concepts of "two-strong" and "walk to know" and "the doing undoes us" ♡