Pani Tippett: Mhm.
Pan McFerrin: To jest — to jest cała sedno sprawy. Dlatego jestem muzykiem, wiesz.
Pani Tippett: I wiesz — i to jest powiązane z tym, o czym mówimy, myślę. Na YouTube jest mnóstwo filmów, na których uczysz pentatonicznej skali tłum ludzi na World Science Festival. Ale to jest — więc kiedy występujesz i robisz coś takiego, sprawiasz, że ludzie śpiewają razem. I jest w tym coś całkowicie elementarnego i dającego życie, prawda? Mam na myśli, że nie robimy tego zbyt często w tej kulturze. Kiedy masz takie doświadczenie, zastanawiasz się, dlaczego tego nie robimy, prawda?
Pan McFerrin: Dlaczego nie? Dlaczego nie śpiewamy częściej…
Pani Tippett: Tak.
Pan McFerrin: … kiedy chcemy?
[ Fragment ze Światowego Festiwalu Nauki 2009 ]
Pani Tippett: To jest Bobby McFerrin na World Science Festival w 2009 r. Był w panelu z grupą neurobiologów, kiedy poprowadził publiczność w improwizowanej rundzie pentatonicznej skali. Podążając za ruchem jego ciała, widzieli i śpiewali nuty.
[ Fragment ze Światowego Festiwalu Nauki 2009 ]
Pan McFerrin: Dla mnie najlepsze momenty wieczorów to słuchanie 3000 głosów, wiesz, śpiewających ze mną. Wiesz, chodzi o to, żeby przypomnieli sobie, kim są i co potrafią.
[ Muzyka: „Ave Maria” Bobby’ego McFerrina ]
Pan McFerrin: Mam na myśli, kto nie miał takiej fantazji: idziesz na koncert, słuchasz tego wspaniałego zespołu, masz cudowny głos, wiesz, słyszysz śpiewających w tle śpiewaków i pomijają tę jedną nutę, którą kochasz. I więc śpiewasz tę trzecią część, wiesz. Siedzisz na swoim miejscu, ale nadal śpiewasz ich partię i chciałbyś być z nimi na scenie. Albo kto nie miał takiej fantazji, wiesz, że uczestniczy w orkiestrze symfonicznej, jest 8:00; jest 8:15; jest 8:30. Dyrygent się nie pojawił, wiesz. Dyrektor ds. personelu orkiestry wychodzi na scenę i mówi, wiesz, dyrygent nie może przyjść, czy jest ktoś na widowni, kto zna dzisiejszy program? Czy poprowadziliby orkiestrę, wiesz, przez Siódmą Symfonię Beethovena? Kto nie miał tej fantazji, że nagle dostałeś szansę, aby poprowadzić ten wspaniały, wiesz, chór lub orkiestrę lub śpiewać w chórkach z naprawdę wspaniałym zespołem? Każdy miał taką fantazję, wiesz, więc chce to zrobić. Są gotowi, wiesz.
Pani Tippett: Mm-hmm. To karaoke — impuls stojący za karaoke.
[ Muzyka: „Ave Maria” Bobby’ego McFerrina ]
Pani Tippett: Jeśli zapytam cię, wiesz, jeśli pomyślisz o tym — czego — czego cię to uczy? Co z tego wyniesiesz na temat — na przykład co — co czyni nas ludźmi lub naturą Boga? Ponieważ jest coś — jeśli dla — to jest rzadkie, ale jest też całkowicie niezbędne, to wspólne śpiewanie.
Pan McFerrin: Wspólne śpiewanie jest dla mnie bardzo ważne, ponieważ dorastałem w domu pełnym śpiewaków.
Pani Tippett: Mhm.
Pan McFerrin: W moim domu cały czas rozbrzmiewał śpiew. To było bardzo, bardzo naturalne. Moi rodzice — oboje rodzice byli nauczycielami śpiewu. Więc uczniowie kręcili się po domu przez cały dzień. Kiedy mój ojciec zadebiutował w Met w 1955 roku, cała społeczność afroamerykańskich muzyków klasycznych przychodziła do domu, żeby pogratulować mojemu tacie, wiesz, i zawsze byli w domu śpiewacy, którzy urządzali coś w rodzaju imprez śpiewaczych.
Moja matka była sopranistką w kościele, w którym dorastałam. Więc śpiewanie, śpiewanie, śpiewanie cały czas trwało. Dla mnie to bardzo, bardzo naturalne, że zaczynam śpiewać, bo robię to cały czas. Próbowałam wymyślić sposoby, żeby publiczność śpiewała jeszcze więcej, niż pozwalałam jej w przeszłości. Wiesz, jak mogę naprawdę zrobić z nich zespół, wiesz.
I to, co ta kobieta powiedziała ostatnio, kiedy mówi: „Teraz naprawdę czuję się świetnie”. To jest to, czego chcę, żeby każdy tego doświadczył — kiedy na koniec mojego koncertu każdy ma — ma to poczucie radości lub szczęścia.Pani Tippett: Tak.
Pan McFerrin: Wiecie, bo chcę, żeby wszyscy poczuli radość na koniec koncertu. Nie, nie chcę, żeby byli zachwyceni tym, co robię. Chcę, żeby mieli poczucie prawdziwej, prawdziwej radości z głębi swojego jestestwa. O to właśnie chodzi, bo myślę, że kiedy zabierasz ich w to miejsce, to wprowadzasz — otwierasz miejsce, gdzie łaska może się pojawić, rozumiesz?
[ Muzyka: „Mass” Bobby’ego McFerrina ]
Pani Tippett: Czy może pani wyjaśnić, dlaczego — dlaczego muzyka tak działa, dlaczego śpiewanie porusza to miejsce?
Pan McFerrin: O Boże, czyż to nie jest cudowne? To cudowne, co potrafi muzyka. Były noce, kiedy wychodziłem na scenę i czułem się okropnie, po prostu okropnie, wiesz, fizycznie, wiesz, chory — potworny ból głowy czy coś, wiesz. A pod koniec koncertu, wiesz, jestem w 70 procentach wyleczony. Wiesz, ból głowy jest...
Pani Tippett: Dobrze.
Pan McFerrin: … jest jakby odszedł. Albo były noce, kiedy byłem emocjonalnie może trochę nie w formie — może pokłóciłem się z kimś lub miałem nieporozumienie z jednym z moich dzieci lub coś w tym stylu, wiesz. I wchodzę na scenę i jestem po prostu taki (wydaje warczący dźwięk).
Pani Tippett: Mhm.
Pan McFerrin: OK, blah, blah, blah, wiesz, zaciśnięte pięści i po prostu, wiesz, po prostu gorąco, wiesz. I w ciągu minuty, wiesz, jestem otwarty, jestem szczęśliwy, ochłonąłem. Myślę, że najlepszym sposobem na radzenie sobie z pokusą jest po prostu śpiewanie, wiesz?
Pani Tippett: Naprawdę?
Pan McFerrin: Tak. Tak, jeśli jesteś — jeśli masz ochotę powiedzieć coś złego lub cokolwiek, wiesz, otwarcie ust i rozpoczęcie śpiewania to świetny sposób na odwrócenie negatywnych emocji. Myślę, że to naprawdę dobry sposób na nakarmienie się czymś pozytywnym.
Pani Tippett: Śpiewanie jako dyscyplina etyczna.
Pan McFerrin: No i proszę. I czemu nie, tak.
Pani Tippett: Więc w wielu tradycjach medytacyjnych istnieje ta podstawowa myśl, że oddech jednoczy umysł, ciało i ducha. A głos, śpiew, to także wiele o oddechu, prawda?
Pan McFerrin: Tak.
Pani Tippett: Zwłaszcza w sposób, w jaki to robisz. Właśnie znowu nad tym rozmyślałam. To nie jest — więc — więc dokąd to mnie zaprowadziło, kiedy myślałam o tobie, wydaje się również, że głos — co ma sens, ponieważ jest przedłużeniem oddechu na wiele sposobów — również robi tę organiczną rzecz, w jakiś sposób doprowadzając nas do harmonii, łącząc umysł i ciało i…
Pan McFerrin: Tak, w pewnym momencie próbowałem praktykować pewnego rodzaju buddyjską dyscyplinę oddechową, wiesz, obserwowałem swój oddech, wiesz, po prostu go obserwowałem.
Pani Tippett: Mhm.
Pan McFerrin: To nie było — to nie było dla mnie wystarczające, wiesz. Ale kiedy zacząłem śpiewać, dla mnie tego właśnie brakowało, wiesz. Obserwowanie oddechu to jedno; obserwowanie dźwięku to drugie. Obserwowanie dźwięku w oddechu to zupełnie inna sprawa. I — i w zasadzie utrzymałem tę dyscyplinę. Nawet teraz, kiedy jestem na scenie, obserwuję, co wychodzi. Słyszę to, ale też obserwuję, żeby zobaczyć. Mam na myśli, że możesz sobie wyobrazić nuty wychodzące z twoich ust. Możesz sobie to wyobrazić, kiedy śpiewasz, tak jak wyobrażasz sobie słowa, wiesz. „Kocham cię”, możesz sobie to wyobrazić.
Pani Tippett: Tak.
Pan McFerrin: Wie pan, i dźwięki — można sobie również wyobrazić dźwięk wydobywający się z ust. Więc lubię myśleć o dźwięku wychodzącym, wychodzącym, otaczającym pokój, w którym jestem, wiesz, otaczającym mnie, otaczającym ludzi.
Pani Tippett: Więc masz na myśli, że kiedy śpiewasz, obserwujesz dźwięk, tak jak możesz obserwować oddech w medytacji. To — to się dzieje i jednocześnie zwracasz na to uwagę.
Pan McFerrin: Zwracam na to uwagę, tak. Po prostu patrzysz, jak to wychodzi. Teraz muszę powiedzieć, że na samym początku tego nie rozumiałem i tego nie robiłem. To przyszło z czasem, wiesz, jak, wiesz, kiedy robisz coś, jakąś czynność, raz po raz. Robisz te wywiady od — od lat, wiesz, i nawet o nich nie myślisz, myślę, że już. Myślę, że na pewno robisz swoje badania, mam na myśli, my robimy nasze badania, mam na myśli...
Pani Tippett: Tak, ale za każdym razem jest inaczej, prawda?
Pan McFerrin: Za każdym razem jest inaczej.
Pani Tippett: I za każdym razem, gdy jest to ryzykowne, nie wiesz — nie wiesz, co się stanie.
Pan McFerrin: To prawda.
Pani Tippett: Sama znajomość technik nie kontroluje doświadczenia.
Pan McFerrin: To prawda.
Pani Tippett: I nie chcesz, żeby to doświadczenie było kontrolowane.
Pan McFerrin: Wiesz, spędzam dużo czasu — no, całkiem sporo czasu pracując z pianistą o nazwisku Chick Corea. Kilka miesięcy temu grał w klubie Blue Note w Nowym Jorku, z Royem Haynesem na perkusji. Nie pamiętam, kto jeszcze był w zespole. A ja nie mogłem przyjść na koncert, więc zaprosił mnie na próbę dźwięku. Więc po prostu poszedłem na próbę dźwięku i siedziałem w klubie, a on grał, a rzeczą, która mnie uderzyła, była łatwość, z jaką grał. Wiesz, on jest w tym momencie — i wszyscy muzycy tego chcą. Chcą dojść do punktu, w którym nie myślą — nie muszą już myśleć o swojej technice.
Pani Tippett: Mhm.
Pan McFerrin: Oni po prostu to mają. To nie jest coś, o co walczą, wiesz, już. Oni to mają, wiesz; nie są świadomi, że grają. Po prostu grają. Wiesz, nie myślą o graniu; po prostu grają. I zajęło mi to dużo, dużo, dużo czasu, żeby tam dotrzeć. Zacząłem śpiewać w wieku 27 lat. Mam 61 lat. I teraz mogę powiedzieć, że doszedłem do punktu, w którym nawet nie myślę o śpiewaniu. Po prostu śpiewam.
Pani Tippett: Mhm.
Pan McFerrin: Wie pan? To po prostu wychodzi. Kiedyś był taki moment, kiedy bałem się popełniać błędy. Już się ich nie boję. Popełniam je każdej nocy podczas występu. Coś się dzieje: chciałem, żeby mój głos szedł w prawo, a zamiast tego poszedł w lewo. Chciałem, żeby mój głos szedł w górę i w dół, wie pan. Gdziekolwiek idzie mój głos, dokądkolwiek mnie zaprowadzi, po prostu za nim podążam. Po prostu go obserwuję. Prowadzi mnie do czegokolwiek, wie pan. Ufam mu.
[ Muzyka: „Spain” Bobby’ego McFerrina ]
Pani Tippett: Nazywam się Krista Tippett i to jest On Being. Dzisiaj z mistrzem improwizacji wokalnej, Bobbym McFerrinem.
Pani Tippett: Tak wiele z tego, co powiedziałaś o swojej wiedzy na temat muzyki, odnosi się również do życia, prawda?
Pan McFerrin: Tak.
Pani Tippett: Mam na myśli — prawda? Mam na myśli wyzwanie bycia sobą, rzeczywistość, że popełnisz błędy i że to jest…
Pan McFerrin: O mój Boże, oczywiście.
Pani Tippett: Tak?
Pan McFerrin: Tak, to prawda. Tak, chodzi o to. Wiesz, jeśli nie potrafisz grać na czterech strunach, graj na trzech. Jeśli masz gitarę z jedną struną, graj na gitarze jednostrunowej. Ale wiesz, po prostu używasz tego, co masz i — i robisz, co możesz. I masz to.
Pani Tippett: Czy kiedykolwiek zastanawiałaś się, co takiego jest w tobie, co sprawiło, że – że – co pozwoliło ci zająć się muzyką w ten sposób i naprawdę jako – co powiedziałam na początku, myślałam o tobie jako o odkrywcy na granicy muzyki, ale jest to również muzyka jako granica człowieka.
Pan McFerrin: Cóż, wiesz, to zabawne, że pierwszą rzeczą, jaka przyszła mi do głowy, było oglądanie, jak mój ojciec udziela lekcji śpiewu. Wiesz, czy ty — czy ty kiedykolwiek oglądasz American Idol?
Pani Tippett: Moje dzieci to oglądają, staram się.
Pan McFerrin: Tak, wiem.
Pani Tippett: Staram się.
Pan McFerrin: Jasne. Wiesz, ci śpiewacy mają te cudowne głosy, wiesz, ja, wiesz — każdy…
Pani Tippett: Jasne, jasne.
Pan McFerrin: … od czasu do czasu myślałem sobie, że gdybym został poproszony o bycie gościnnym jurorem w programie, czy — czy zgłosiłbym się na ochotnika, czy zrobiłbym to? Nie wiem, ale wiesz, ci śpiewacy, niech Bóg ich błogosławi, niech Bóg ich błogosławi, ponieważ mają wspaniałe instrumenty. Mają wspaniały głos. Potrafią dobrze śpiewać. Potrafią śpiewać czysto przez większość czasu.
Pani Tippett: Mhm.
Pan McFerrin: Wiesz, uh, mają wspaniałe instrumenty, ale mój ojciec powiedziałby: „OK. No i co? No i co, masz wspaniały instrument? No i co, potrafisz śpiewać czysto? No i co?” Wiesz, wielka sprawa. Wiesz, czego chcemy, to rdzeń — twoja — twoja esencja. Chcemy twojej esencji. To jest to, co chcemy usłyszeć bardziej niż cokolwiek innego, rozumiesz?
Pani Tippett: Mhm.
Pan McFerrin: O to mu chodziło. I myślę, że to właśnie od niego dostałem. Robię to, co robię, ponieważ jestem — jestem — nieustannie tego szukam.
Pani Tippett: Ale ty szukasz tego w zupełnie inny sposób, prawda?
Pan McFerrin: W zupełnie inny sposób.
Pani Tippett: Może raczej wyciągasz to od ludzi, niż naciskasz.
Pan McFerrin: Jasne. Tak.
Pani Tippett: Wyciągasz to.
Pan McFerrin: Wyciągam go.
Pani Tippett: Tak. Więc wiesz, chciałabym porozmawiać z tobą o duchowości w twojej pracy, a to trudna rzecz do omówienia…
Pan McFerrin: Dlaczego?
Pani Tippett: To jest w twojej muzyce. Trudno to opisać słowami.
Pan McFerrin: To jest — to jest bardzo trudne…
Pani Tippett: Trudno jest ubrać to w wystarczająco dobre słowa — o to mi chodzi…
Pan McFerrin: …ubrać to w słowa.
Pani Tippett: Trudno jest znaleźć wystarczająco dobre słowa.
Pan McFerrin: Tak, to prawda.
Pani Tippett: I nie sądzę, żebyśmy mogli oddać to słowami – wiesz, mówiąc o tym w swojej muzyce.
Pan McFerrin: Tak.
Pani Tippett: Ale czy możemy spróbować?
Pan McFerrin: Możemy.
Pani Tippett: Chodzi mi o to, że chciałam ci coś przeczytać. To była po prostu osoba z Internetu pisząca o VOCAbuLarieS, czyli twoim albumie z 2010 roku.
Pan McFerrin: Mhm.
Pani Tippett: I on jest dość ostrożny w kwestii duchowości, ogólnie rzecz biorąc, i tak naprawdę stara się, żeby to działało. Mówi: „On może być duchowy” o Bobbym McFerrinie, „ale najwyraźniej zna również świat ciała i ma bardzo paskudne poczucie humoru”. Teraz, co jest dla mnie interesujące, to to, że pisze to tak, jakby te rzeczy były ze sobą sprzeczne, ale myślę, że to dotyka niektórych cech twojej duchowości, że jest cielesna i zabawna.
Pan McFerrin: Tak. Tak, ale czy nie jest prawdą, że to nieustanna, nieustanna walka między duchem a ciałem, którą przeżywamy każdego dnia. Każdy ma ducha. Każdy jest duchowy w tym sensie, że duch jest czynnikiem ożywiającym nasze życie. Bez ducha nie moglibyśmy żyć. Szczerze wierzę. Wiecie, pamiętam, jak matka mojej żony umarła, powiedziała, że kiedy — w chwili, gdy umarła jej matka, wiedziała, że to, na co patrzy, nie jest już jej matką, ponieważ duch opuścił jej ciało.
Pani Tippett: Dobrze.
Pan McFerrin: I to duch ożywia nasze życie. Ale każdego dnia od momentu, kiedy wstajesz, do godziny, kiedy idziesz spać, walczysz — twój duch i twoje ciało walczą o dominację, nieustannie, rozumiesz? Wiesz, że właściwą rzeczą jest nie mówić tego, co myślisz, nawet jeśli to prawda i nawet jeśli to konieczne, ale to nie jest miłe.
Pani Tippett: Mhm.
Pan McFerrin: Ale i tak chcesz to powiedzieć, walczysz z ciałem i duchem. Ciało mówi, po prostu wyrzuć to z siebie. A duch mówi, nie, czekaj, wiesz. Pomyśl, wiesz. Zatrzymaj się. Znajdź właściwe słowo lub właściwy czas. Może teraz nie jest na to czas. Mam na myśli, że to ciągła wojna. Więc to, co mówi ten facet, jest absolutnie prawdą, ale dotyczy każdego. Wiesz?
Pani Tippett: Mhm-hmm. Ale duchowość w twojej muzyce jest ucieleśniona, prawda? Jest też cielesna. Mam na myśli tę radość — tę radość, o której — o której mówiłeś. Ta — ta przemieniająca rzecz, która się dzieje, gdy zaczynasz śpiewać, nie dotyczy tylko — nie dotyczy tylko dźwięku. To coś, co dzieje się w całym twoim ciele. A muzyka ma również ten przemieniający wpływ na słuchacza.
Pan McFerrin: Tak, cóż, wiesz, jedną z rzeczy, które wiem po 90 minutach występu na scenie lub bycia na scenie, jest to, że walczę z ciałem i wygram. Wiesz, że na końcu — wiesz, że przez 90 minut jestem zwycięzcą.
Pani Tippett: Dobrze.
Pan McFerrin: Wie pan, wygram tę bitwę, bo o to właśnie chodzi — o to właśnie chodzi. Wie pan, śpiewanie jest dla mnie jak śpiewanie przez ducha. Wie pan, kiedyś miałem — miałem kiedyś ciekawe doświadczenie. Byłem w Paryżu i spędziłem cztery wieczory w tym wspaniałym teatrze. A pod koniec pierwszego wieczoru jakaś kobieta przyszła za kulisy i powiedziała, że spędziła rok na nauce u znanego etnomuzykologa na Uniwersytecie Południowej Kalifornii w Los Angeles. Studiowali języki afrykańskie — szczególnie te, które wymarły lub były bliskie wyginięcia. Przedstawiła się i powiedziała: „Chciałabym wiedzieć, skąd znasz te języki, których się uczę od roku, bo słyszałam, jak je śpiewasz”. Teraz powiedziałem…
Pani Tippett: Naprawdę?
Pan McFerrin: Tak, powiedziałem jej: „Cóż, nie chcę cię rozczarować, ale nie wiem, o czym mówisz. Wiesz, po prostu otwieram usta i śpiewam, cokolwiek wyjdzie, wiesz, (śpiewam melodię), wiesz, ponieważ dla mnie to jest język i brzmi lepiej niż (śpiewam melodię). Po prostu brzmi o wiele ciekawiej”.
Pani Tippett: Tak.
Pan McFerrin: Mówi: „Cóż, wiesz, słyszałam momenty, kiedy śpiewałeś te dźwięki, te języki, wiesz, nad którymi pracowałem. Chcę wiedzieć, jak je znasz”. A ja powiedziałem: „Cóż, nie znam ich i nie chcę cię rozczarować”. Ale to sprawiło, że zacząłem myśleć o fakcie, że jesteśmy — jesteśmy ucieleśnionymi wspomnieniami naszych przodków. Mam w sobie ojca — mam informacje w mojej głowie. Znam mojego tatę; mogę ci opowiedzieć historie o moim tacie, ponieważ mi je opowiedział lub je obejrzałem. A on z kolei ma wspomnienie o swoim ojcu i tak dalej, i tak dalej. Więc zacząłem myśleć, czy ja — wiesz, czy mam dostęp do wspomnienia, kiedy śpiewam? I to jest jedyny sposób, w jaki mogę uzyskać do niego dostęp — poprzez mój głos, wiesz. Czy to — czy to jest sposób, w jaki do niego dochodzę? Uważam to za całkiem interesujące.
Pani Tippett: To naprawdę interesujące.
Pan McFerrin: Wiesz, to jest jak pamięć przodków, wszyscy ją mamy, wiesz. Więc jak daleko to sięga? Mam na myśli, że może sięga aż do końca, wiesz.
Pani Tippett: Czy uważasz, że śpiewanie jest starsze niż język? Że muzyka jest starsza niż słowa.
Pan McFerrin: Nie wiem na pewno. Czy uważam, że to — że muzyka jest — jest narzędziem do czegoś więcej niż rozrywki? Zdecydowanie. Czy jest narzędziem do wewnętrznego osiągnięcia? Używam jej do tego. Używam jej do modlitwy, wiesz. Śpiewam swoje modlitwy — w moim pokoju, rano. Podczas porannej dyscypliny, wiesz, chodzę po podłodze tam i z powrotem, tam i z powrotem i modlę się. A czasami, nagle, po prostu zaczynam coś śpiewać, ponieważ to najlepszy sposób, w jaki mogę to wyrzucić, wiesz.
Pani Tippett: Co myślisz o tajemnicy? Czy to słowo, którego używasz?
Pan McFerrin: Tak. Używam tego całkiem sporo. Uwielbiam tajemnicę improwizacji — nigdy nie wiesz, co się wydarzy, wiesz. Nie mam pojęcia, co się wydarzy dziś wieczorem; nie mogę się doczekać, żeby się dowiedzieć.
Pani Tippett: Mhm.
Pan McFerrin: Wie pan, o to właśnie chodzi.
[ Muzyka: „Common Threads” Bobby’ego McFerrina ]
Pani Tippett: Tego wieczoru Bobby McFerrin wykonał solowy występ przed wyprzedaną publicznością w Orchestra Hall w Minneapolis. Muzyka, której słuchałeś o tej godzinie, pochodziła z kilku jego albumów, w tym VOCAbuLarieS, Medicine Music i Beyond Words. Ma nowy album zatytułowany SpiritYouAll.
Możesz ponownie posłuchać całej playlisty na naszej stronie internetowej onbeing.org. Znajdziesz tam również ten hipnotyzujący film Bobby'ego McFerrina na World Science Festival, a także możesz obejrzeć lub posłuchać całej mojej rozmowy z nim. Śledź wszystko, co robimy, za pośrednictwem naszego cotygodniowego biuletynu e-mail. Wystarczy kliknąć link do biuletynu na dowolnej stronie onbeing.org
[ Muzyka: „Wailers” Bobby’ego McFerrina ]
Pani Tippett: W skład On Being wchodzą: Trent Gilliss, Chris Heagle, Lily Percy, Mikel Elcessor, Mariah Helgeson, Mary Sue Hannan i Joshua Rae.
W tym tygodniu szczególne podziękowania należą się Gwen Pappas, Sandi Brown, Chuckowi Olsenowi i Mattowi Ehlingowi.
[ Muzyka: „Seven League Boots” autorstwa Zoe Keating ]
[ O byciu ekstra]
Pani Tippett: To piękna rzecz pracować z ludźmi i projektami, które podziwiasz, a w tym tygodniu „The Moth Radio Hour” zrobiło mi wielki zaszczyt, nagrywając podcast z historią, którą poprosili mnie o opowiedzenie podczas jednego z ich magicznych występów scenicznych. „The Moth” przypomina nam wszystkim, jak konkretne historie naszego życia są otwarciem na uniwersalną przygodę tego, co znaczy być człowiekiem. Historia, którą opowiedziałam, zaczyna się w małym miasteczku w Oklahomie i kończy na zachodnim wybrzeżu Irlandii z mądrą kobietą o imieniu Mary Madison, która jest czarodziejką — której nigdy wcześniej nie spotkałam.
Pani Tippett: Moje stopy są bose w misce pełnej kamieni z wybrzeża Irlandii, a ona w rzeczywistości mówi mi rzeczy, których nie może wiedzieć, nie wiedziała nic o mnie, nawet nie pyta o twoje imię ani o to, co robisz... Opowiedziała mi o mojej pracy, opowiedziała mi o mnie samej, opisała moje dzieci w wykwintny sposób. A potem zaczęła opisywać tego dżentelmena, którego spotykała i, um, wyraźnie był to mój dziadek.

COMMUNITY REFLECTIONS
SHARE YOUR REFLECTION