Wdzięczność za wszystkie małe (i duże) rzeczy w życiu
Artykuł autorstwa Br. Davida, pierwotnie opublikowany w magazynie Spirituality and Health w 2002 roku, nadal rzuca światło na moc zadziwienia w kultywowaniu wdzięczności. Z zaskoczeniem jako punktem wejścia, możemy otworzyć się na złożoność życia w całkiem prosty sposób. Ironia tego napięcia między złożonością a prostotą – jak Br. David rzuca światło w tym tekście – jest sama w sobie zaskakująca. Do tego stopnia, że wydaje się, że czyni rozróżnienie między prostotą a złożonością bezprzedmiotowym. To samo można powiedzieć o „małych” i „wielkich” rzeczach w życiu. Br. David opisuje zaskoczenie jako ziarno, a wdzięczność jako wzrost z tego ziarna. Być może rozpuszczenie tych paradoksów – dużego i małego, prostego i złożonego – jest esencją tego ziarna. Proste jest złożone. Małe jest wielkie. Wszystko jest niesamowite. Wszystko jest godne naszej uwagi. I wszystko jest powodem do wdzięczności.
Czy zauważyłeś kiedyś, jak twoje oczy otwierają się szerzej, gdy jesteś zaskoczony? To tak, jakbyś spał, śnił na jawie lub lunatykował podczas jakiejś rutynowej czynności, i nagle słyszysz swoją ulubioną melodię w radiu, albo podnosisz wzrok znad kałuż na parkingu i widzisz tęczę, albo dzwoni telefon i to głos starego przyjaciela, i nagle się budzisz. Nawet niemiła niespodzianka wytrąca nas z samozadowolenia i sprawia, że ożywamy. Na początku może nam się nie podobać, ale patrząc wstecz, zawsze możemy rozpoznać w niej dar. Monotonia równa się martwocie; zaskoczenie równa się życiu. Właściwie moim ulubionym imieniem dla Tego, którego czczę w zadziwieniu – jedynym imieniem, które nie ogranicza Boga – jest Zaskoczenie.
W tej chwili, gdy wspominam duchowych gigantów, których miałem zaszczyt poznać – Matkę Teresę, Thomasa Mertona, Dorothy Day, Jego Świątobliwość Dalajlamę – wciąż czuję energię życiową, którą emanowali. Ale skąd czerpali tę witalność? Na tym świecie nie brakuje niespodzianek, ale tak promienna żywotność jest rzadkością. Zauważyłem, że wszyscy ci ludzie byli głęboko wdzięczni i wtedy zrozumiałem sekret.
Zaskoczenie jest ziarnem. Wdzięczność kiełkuje, gdy podejmujemy wyzwanie zaskoczenia.
Niespodzianka nie czyni nas automatycznie żywymi. Żywotność to kwestia dawania i brania, reakcji. Jeśli pozwolimy, by niespodzianka nas jedynie zbiła z tropu, oszołomi nas i zahamowała nasz rozwój. Zamiast tego, każda niespodzianka jest wyzwaniem, by zaufać życiu i tym samym się rozwijać. Niespodzianka jest ziarnem. Wdzięczność kiełkuje, gdy podejmujemy wyzwanie niespodzianki. Wielcy w sferze Ducha są tak intensywnie żywi, ponieważ są tak głęboko wdzięczni.
Wdzięczność można rozwijać poprzez praktykę. Ale od czego powinni zacząć początkujący? Oczywistym punktem wyjścia jest zaskoczenie. Przekonasz się, że możesz zasiać ziarno wdzięczności, po prostu robiąc miejsce. Jeśli zaskoczenie pojawia się, gdy pojawia się coś nieoczekiwanego, nie oczekujmy niczego. Postępujmy zgodnie z radą Alice Walker: „Nie oczekuj niczego. Żyj oszczędnie, zaskakuj”.
Nieoczekiwanie niczego może oznaczać niebranie za pewnik, że samochód odpali po przekręceniu kluczyka. Spróbuj tego, a zdziwisz się cudem technologii, za który należy szczerze podziękować. Albo możesz nie być zachwycony swoją pracą, ale jeśli na chwilę przestaniesz ją traktować jako coś oczywistego, poczujesz zaskoczenie, że w ogóle masz pracę, podczas gdy miliony ludzi są bezrobotne. Jeśli to sprawi, że poczujesz iskierkę wdzięczności, będziesz przez cały dzień trochę bardziej radosny, trochę bardziej żywy.
Gdy przestaniemy traktować rzeczy jak coś oczywistego, nasze ciała staną się jednymi z najbardziej zaskakujących rzeczy na świecie.
Gdy tylko przestaniemy brać rzeczy za pewnik, nasze ciała staną się jednymi z najbardziej zaskakujących. Nie przestaje mnie zadziwiać, że moje ciało produkuje i niszczy 15 milionów czerwonych krwinek na sekundę. Piętnaście milionów! To prawie dwa razy więcej niż liczba podana w spisie ludności dla Nowego Jorku. Mówią mi, że naczynia krwionośne w moim ciele, gdyby ułożyć je jeden za drugim, dotarłyby na drugi koniec świata. A jednak moje serce potrzebuje tylko minuty, aby przepompować krew przez tę misterną sieć i z powrotem. Robi to minuta po minucie, dzień po dniu, od 75 lat i wciąż pompuje krew z częstotliwością 100 000 uderzeń na 24 godziny. Oczywiście to dla mnie kwestia życia i śmierci, ale nie mam pojęcia, jak to działa i wydaje się, że działa zadziwiająco dobrze, pomimo mojej ignorancji.
Nie wiem, jak moje oczy się adaptują, ale kiedy recytuję przy świecach, są 100 000 razy bardziej wrażliwe na światło niż wtedy, gdy czytam na zewnątrz, na werandzie, w południe. Nie wiedziałbym, jak wydać polecenia 35 milionom gruczołów trawiennych w moim żołądku, aby strawiły jedną truskawkę; na szczęście wiedzą, jak wykonać swoją pracę bez moich rad. Kiedy myślę o tym, siadając do posiłku, moje serce przepełnia wdzięczność.
Zaczynając od skromnych codziennych niespodzianek, praktykowanie wdzięczności prowadzi nas ku transcendentnym wyżynom.
W takich chwilach utożsamiam się z Psalmistą, który w zachwycie zawołał: „Cudownie mnie stworzyłeś” (Ps 139,14). Stąd już tylko mały krok do postrzegania całego wszechświata i każdej jego najmniejszej cząstki jako czegoś zaskakującego. Od skromnego punktu wyjścia, jakim są codzienne niespodzianki, praktykowanie wdzięczności prowadzi do tych transcendentnych szczytów. Thomas Carlyle wskazał na te szczyty duchowej świadomości, pisząc: „Uwielbienie jest transcendentnym cudem” – transcendentnym zaskoczeniem.
COMMUNITY REFLECTIONS
SHARE YOUR REFLECTION
2 PAST RESPONSES
I needed this reminder, oh so much for which to have surprise gratitude! <3
Gratefulness - the very best way to begin and end every day. }:- ❤️ anonemoose monk