
Gdzieś jest cytat, może to słowa piosenki „patrz sercem, nie oczami” – uwielbiam to i staram się, kiedy tylko mogę, kierować się sercem w ciągu dnia, zwłaszcza gdy poznaję nowych ludzi.
Niedawno moja 94-letnia babcia została przeniesiona ze szpitala do ośrodka rehabilitacyjno-opiekuńczego. Odwiedzam ją niemal codziennie. Ma demencję i nie ma pamięci krótkotrwałej – nie wie, że byłem wczoraj, ale jest wdzięczna, że mnie widzi dzisiaj. Śmiejemy się razem, gramy w pasjansa w parach, przybijamy piątki obiema rękami, gdy ona „wygrywa” na końcu; gramy tylko tak długo, jak sprawia nam to przyjemność, a potem trzymam ją za ręce lub ona trzyma moje – trzymamy się nawzajem. Kiedyś trzymała tylko jedną rękę, ale teraz sięga po obie i mocno ściska. Czasami zasypia. Nadal się trzyma. Kiedy chcę wyjść, całuję ją w twarz – dosłownie – jej czoło, oczy, policzki i usta – chichocze i dziękuje mi, że przyszedłem ją odwiedzić. Dziękuję jej za jej miłość. To intymny i piękny okres naszego wspólnego życia.
Moja babcia dzieli pokój z inną kobietą. Tutaj nie jest to takie samo uczucie, jakie miałoby miejsce, gdybyś wybrał współlokatora. Czasami nie jesteś świadomy drugiej osoby, czasami jesteś tak świadomy i czujesz, że pokój jest za mały dla was obojga, albo jesteś wdzięczny, że jest tam inna osoba, więc nie jesteś sam. To zależy od osoby. Staram się być wyrozumiały dla innych ludzi – mówię „cześć”, przedstawiam się, daję znać ludziom, że jestem wnuczką Mutsuko, a potem pozwalam im mieć prywatność – staram się nie być zbyt głośnym przy mojej babci, staram się być świadomym, że dzielimy tę samą przestrzeń. Kiedy wychodzę, mówię „do widzenia” – podstawowe rzeczy, jak sądzę.
Obecna „współlokatorka” mojej babci jest w pokoju od nieco ponad tygodnia. Kiedy weszłam i była tam, przywitałam się jak zwykle. Skinęła mi głową, ale nie użyła słów, wydawała się pobudzona, co jest normalne, biorąc pod uwagę miejsce (albo ludzie są w jakiejś rehabilitacji, albo są za starzy, żeby sami o siebie zadbać – to niekoniecznie wybór, żeby tu być, i wydaje się to tylko krokiem naprzód w stosunku do sterylnego środowiska szpitalnego) – w rzeczywistości głównie chrząkała, dużo. Nie byłam pewna, czy była upośledzona psychicznie, jak i fizycznie.
Kiedy wyprowadziłam babcię na zewnątrz, zapytałam panią, czy nie ma nic przeciwko temu, żeby drzwi były trochę uchylone. Skinęła głową, że tak. Nie będzie ci za zimno? Zapytałam. Pokręciła głową, że nie. Później, kiedy wychodziłam, przytuliłam i pocałowałam babcię na pożegnanie, życząc jej słodkich snów. A potem wzięłam kobietę za rękę i również życzyłam jej słodkich snów. Spojrzała na mnie z taką słodyczą, z wdzięcznością. Następnego dnia powtórzyliśmy to, co poprzedniego dnia, ale kiedy wychodziłam tym razem, wzięłam obie jej ręce i trzymałam je, mówiąc słodkich snów. Spojrzała na mnie głęboko, z uśmiechem na twarzy.
Powoli, bez słów, budowaliśmy relację opartą na życzliwości. Wczoraj powiedziałem swoje zwykłe „cześć”, ale tym razem, siedząc z babcią, włączyłem Andreę do rozmowy trochę bardziej. Zacząłem tego dnia używać jej imienia. Zaczęła próbować wyjaśnić, co się z nią dzieje. Próbowała i próbowała mówić, ale nawet jedno słowo było trudne. Stękała i uderzała się z frustracji. Powiedziałem, że to musi być frustrujące. Powiedziała, tak! Powiedziałem, nie spiesz się, nie spieszymy się. Nie spiesz się, powiedziała. Zaczęła stukać w ramię, które było na temblaku. Nie złamane, powiedziała. I zaczęła próbować wyjaśnić więcej, ale znów zaczęła się frustrować, ponieważ słowa z trudem wychodziły. Jedno słowo na raz, powiedziałem. Jedno. Słowo. Na. Raz. Powiedziała. Miałaś udar, powiedziałem. (Słyszałem wcześniej, jak pielęgniarki rozmawiały). TAK, powiedziała. Twoja ręka teraz nie działa, więc jest na temblaku, ponieważ ciężar nie pomaga, gdy tak wisi. TAK, powiedziała. Mam znajomego, który miał podobne doświadczenie; rozumiem, powiedziałem. Rozumiesz! Rozumiesz! Powiedziała. Radzisz sobie dobrze. Twoja twarz nie opada, co jest typowe dla osób, które miały udary. Spojrzała na mnie ze zdziwieniem - Nie opada? Uśmiechnąłem się i pokręciłem głową, że nie. Nie opada! Nie opada! Podskoczyła trochę na łóżku, mówiąc to. Jesteś silna. Powiedziałem. Jestem silna, powiedziała. Spójrz, spójrz! Powiedziała. Ton, ton! Pokazywała mi jedną ze swoich nóg – tę stronę, która nie działała dobrze. Patrz, patrz! Położyła się i powoli próbowała przesunąć prawe kolano, by spotkało się z lewym, prawa noga była wiotka, trochę jej pomogła zdrową ręką, powoli, jej kolana na chwilę zrównoważyły się i na ten moment znów kontrolowała swoje ciało. Czas się zatrzymał. I wtedy oboje krzyknęliśmy „Whoo Hoo” i klaskaliśmy razem. Powiedziałem, Gratulacje! To naprawdę wielka sprawa Andrea. Czujesz się lepiej. Krok po kroku. Krok po kroku, powiedziała. Podszedłem do niej i ją przytuliłem. Położyła głowę na moim ramieniu i płakała. A potem przytuliła mnie drugi raz. Oboje wtedy płakaliśmy.
Potem powoli zaczęła opowiadać więcej o swoim życiu, a ja dowiedziałem się więcej o tym, kim jest ta kobieta, dowiedziałem się więcej o jej duchu. I wszystko to wydarzyło się w ciągu 30 minut. Niesamowite. Nie potrzeba dużo czasu, aby nawiązać prawdziwą, intymną, autentyczną ludzką więź z kimś. Wystarczy zatrzymać się na chwilę, wsłuchać się głęboko i patrzeć sercem, a nie oczami. TAK. Z chwili na chwilę. Krok po kroku.
Aktualizacja: W zeszłym miesiącu opowiedziałam historię o mojej babci i kobiecie o imieniu Andrea. Andrea miała udar i uczyła się mówić i poruszać nogami. Kiedy ostatnio pisałam, ledwo mówiła jedno słowo na raz i dopiero co nauczyła się zwierać kolana, leżąc. Nie było mnie tydzień, a babcia została przeniesiona do innej części ośrodka. Poszłam do pokoju Andrei, żeby zobaczyć, jak się czuje. Praktycznie wyskoczyła z łóżka! Wróciłaś! Powiedziała wraz z innymi pełnymi zdaniami pełnymi radości. Przytuliła mnie tak mocno, gdy się śmiałyśmy, a ja krzyknęłam: mówisz, mówisz! Powiedziałam jej, że opowiedziałam jej historię i że ludzie z całego świata myślą o niej i modlą się za nią. Wtedy przestała i zaczęła płakać. Trzymała mnie za rękę. Modlą się za mnie? Tak, powiedziałam. Powiedz im, że dziękuję, powiedziała. Powiedz im, że pierwszy raz przeszłam pieszo - 15 kroków. Powiedz im, że będzie więcej, powiedziała. Powiedz im, że dziękuję.
***
Babcia Mii odeszła spokojnie w tę sobotę w otoczeniu Mii i innych bliskich. Jeśli chcesz, możesz wysłać Mii notatkę tutaj, oddając hołd hojności, z jaką dzieliła się duchem swojej babci i ich piękną relacją ze światem.
COMMUNITY REFLECTIONS
SHARE YOUR REFLECTION