prace: Claudia, wiem, że jesteś długoletnią członkinią chóru Threshold. Zastanawiam się, czy chciałabyś podzielić się jakimiś szczególnymi chwilami, kiedy czuwałaś przy moim łóżku.
Claudia Goldberg: Cóż, poruszyłaś dwa z moich ulubionych momentów. Czas, kiedy przybyła i kobieta zmarła, a my nie wiedziałyśmy, co robić. Było to magiczne rozwinięcie „Och, bądźmy tam”, podczas gdy miało miejsce to niesamowite wydarzenie, obmycie ciała. To było dla nas nowe. Nie wiedziałyśmy, czego się spodziewać. I było to niesamowicie satysfakcjonujące dla nas wszystkich. Nie znałyśmy tej kobiety. Ale byłyśmy połączone jako kobiety wykonujące to starożytne zadanie.
Pewnego razu zadzwoniono do mnie w ostatniej chwili i zapytano, czy mogę pójść do domu członkini chóru, ponieważ jej ojciec umierał. Powiedziałam, że jasne. Miałam ze sobą książkę i pojechałam tam. Jej rodzeństwo tam było. Było trochę napięte. W pokoju nie było w ogóle poczucia komfortu. Więc po prostu weszłam i usiadłam na chwilę. Po chwili zaczęłam śpiewać jedną z piosenek. Zaśpiewałam kilka piosenek i poczułam, jak ludzie w pokoju zaczynają się uspokajać. Jedna z sióstr powiedziała: „Wiesz, mama ma ten śpiewnik”. Więc wyjęły śpiewnik i zaczęły śpiewać z niego. To, co było tak wyjątkowe, to to, że czułam, że byłam mostem do spokoju tego, co się działo. A pokój po prostu dalej się rozjaśniał.
Śpiewali z hymnału. Zaczęli wspominać stare piosenki. Jedna z dziewczyn wzięła gitarę. Kiedy wychodziłam, rodzeństwo rozmawiało ze sobą. To było naprawdę niesamowite, różnica od momentu, kiedy po raz pierwszy weszłam do tego pokoju pełnego napięcia, w którym nikt nie wiedział, co robić, do tej prawdziwej łatwości, jaką daje świadomość, że to koniec, a mimo to możliwość cieszenia się jego życiem i piosenkami, w których wszyscy brali udział. To było piękne.
KM: I mamy dodatkową radość odkrywania, że wspólne śpiewanie przy łóżku jest jednym z najsłodszych aspektów naszej relacji. Nasze głosy splatają się w sposób, który jest naprawdę przyjemny i brzmi lepiej niż każdy z nas osobno.
prace: To jest cudowne. Zastanawiam się, czy chciałbyś coś dodać.
KM: Wracając do naszej rozmowy, zanim włączyłeś dyktafon, chciałbym usłyszeć twoją wypowiedź na temat wyjścia na zero z magazynem, nad którym pracujesz.
działa: Jasne. Mówiłem, że zarabianie pieniędzy nigdy nie było moim celem. Ale miałem nadzieję, że osiągnę punkt równowagi między przychodami i wydatkami.
KM: Tak. Równowaga. Jednym z aspektów tej pracy, który uważam za tak wymagający i zachwycający, gdy działa, jest balansowanie między pewnością siebie w głosie a pokorą ofiarowania głosu jako daru, między ciszą a pieśnią, między życiem a śmiercią, między doświadczeniem grupowym a doświadczeniem jednostkowym. Jest tak wiele linii równowagi. Jest między cichym powstrzymywaniem a podekscytowanym pchaniem. Czuję to w swoim przywództwie. Czuję to w rozwoju tej organizacji. To pytanie jest cały czas całkowicie aktywne. Gdzie jest przepływ? Gdzie jest równowaga wszystkich tych pozornych przeciwieństw? Wszędzie w tej pracy szukam tej dynamiki równowagi.
Oto osobista historia Kate zaczerpnięta ze strony www.thresholdchoir.org:
Chcę opowiedzieć wam historię śpiewania, gdy rodzina Laurel żegnała swoją babcię Kay. Kelsey, Khalila i ja śpiewaliśmy „We walk not into the night, we walk but toward the stars”, gdy prosta trumna, którą rodzina udekorowała, została umieszczona przy wejściu do krematorium. Rodzina dołączyła do nas od razu, świetna grupa silnych śpiewaków. Trzymali się za ręce i śpiewali, gdy pudełko poszło w płomienie. Następnie, na zewnątrz, zaśpiewaliśmy „If not love, what are we here for?”. Następnie zaśpiewaliśmy „It painful to know we're lose you, don't want to keep you stay, so we will hold you while you fly away”. Tuż nad nami pojawił się piękny jastrząb rdzawy, zawisł w powietrzu, nieruchomy, z wyjątkiem samych końcówek skrzydeł, które trzymały go na miejscu. Przez około minutę śpiewaliśmy, gdy patrzyliśmy, jak unosi się nad nami, a wszyscy wołali ducha swojej matki/babci/przyjaciółki. Następnie ptak złożył skrzydła i stromo zanurkował, znikając z pola widzenia. Jedno z małych dzieci zawołało: „Babciu, wróć”. Natychmiast się pojawiła i znów zawisła, tym razem na dłużej, może cztery minuty, podczas gdy wszyscy zachwycali się, klaskali i śpiewali.
***
Dołącz do Awakin Call w tę sobotę z Kate Munger. Więcej szczegółów i informacje o RSVP tutaj.
Gdy W Sobotni Poranek jechałem D
COMMUNITY REFLECTIONS
SHARE YOUR REFLECTION
1 PAST RESPONSES
Thank you Kate for your beautiful bedside ministry in song. Thank you Richard for bringing Kate to our awareness.
What stays with me are the moving stories of connection, bridge building, comfort and letting go.
The hawk story touched my heart deeply. Hawks often show up when I'm struggling. Just two days ago one flew above me at our small local park as if to remind me he's still here watching over me & lending perspective.
Thank you again.