[Poniżej znajduje się lekko zredagowany zapis wykładu Siostry Marilyn Lacey z 29 września 2024 r. dla uczestników 21-dniowego Wyzwania Współczucia Międzyreligijnego.]
Chcę się z wami podzielić czterema krótkimi chwilami miłosierdzia.
Nigdy nie zapomnę dnia, kiedy do mojego biura weszła drobna młoda kobieta i przedstawiła się jako Jit. Jestem zafascynowana akcentami. Każdy, kto mówi z akcentem, od razu zwraca moją uwagę, ponieważ oznacza to, że ta osoba pochodzi z innego miejsca, innej kultury, innego języka, innego światopoglądu, innego doświadczenia, którego ja jeszcze nie mam, ale poznając tę osobę, jestem tak wzbogacona, prawda? Więc Jit wchodzi do mojego biura, a ja nigdy jej wcześniej nie spotkałam. Ma trzydzieści kilka lat. Siada i nie traci czasu. Powiedziała: „Siostro, obecnie jestem w remisji raka i chciałabym, żeby kobieta w Afryce była w remisji skrajnego ubóstwa”.
Została więc wolontariuszką. Ważną darczyńczynią w ostatnich latach swojego życia. A jeśli kiedykolwiek byłeś poważnie chory, wiesz, że tego rodzaju fizyczne cierpienie często zawęża nasze światy do granic konturów naszego bólu. Nigdy nie zdarzyło się to w życiu Bridget. Stało się odwrotnie i zawsze będę ją uważać za jedną z moich najlepszych nauczycielek.
Maleńka chwila miłosierdzia nr 2: w Sudanie Południowym wspieramy jedyną szkołę podstawową dla dziewcząt w kraju liczącym 12 milionów ludzi. Ponieważ dziewczęta zazwyczaj nie chodzą do szkoły, ale ciężko pracujemy nad tym, aby mogły się tam dostać, a większość z nich mieszka w internacie, ponieważ przyjeżdżają z daleka. Pewnego dnia rozmawiałam z pielęgniarką szkolną, której płaciliśmy za obecność na terenie szkoły. Kiedy z nią rozmawiałam, mała dziewczynka, prawdopodobnie sześcio- lub siedmioletnia, podeszła i stanęła przed drzwiami pielęgniarki, a pielęgniarka ją zauważyła i powiedziała: „Ach, Deborah, wejdź. Wejdź”.
Została więc wolontariuszką. Ważną darczyńczynią w ostatnich latach swojego życia. A jeśli kiedykolwiek byłeś poważnie chory, wiesz, że tego rodzaju fizyczne cierpienie często zawęża nasze światy do granic konturów naszego bólu. Nigdy nie zdarzyło się to w życiu Bridget. Stało się odwrotnie i zawsze będę ją uważać za jedną z moich najlepszych nauczycielek.
Maleńka chwila miłosierdzia nr 2: w Sudanie Południowym wspieramy jedyną szkołę podstawową dla dziewcząt w kraju liczącym 12 milionów ludzi. Ponieważ dziewczęta zazwyczaj nie chodzą do szkoły, ale ciężko pracujemy nad tym, aby mogły się tam dostać, a większość z nich mieszka w internacie, ponieważ przyjeżdżają z daleka. Pewnego dnia rozmawiałam z pielęgniarką szkolną, której płaciliśmy za obecność na terenie szkoły. Kiedy z nią rozmawiałam, mała dziewczynka, prawdopodobnie sześcio- lub siedmioletnia, podeszła i stanęła przed drzwiami pielęgniarki, a pielęgniarka ją zauważyła i powiedziała: „Ach, Deborah, wejdź. Wejdź”.
Deborah tak zrobiła, ale nie spojrzała w górę. Nadal patrzyła w ziemię. A potem pielęgniarka zapytała: „Czy czujesz się dziś źle?”
A Deborah tylko powoli pokręciła głową. Wtedy pielęgniarka powiedziała: „No więc, czy chcesz mi zadać jakieś pytania?”
I znowu Deborah nie odpowiedziała, ale łzy zaczęły zbierać się w jej oczach. Pielęgniarka wzięła więc Deborah na kolana i objęła ją bardzo serdecznie, kołysząc się w przód i w tył. I obserwowałam, jak to się dzieje po chwili, nie trwało to długo.
Debra jakby uwolniła się z uścisku, wyprostowała się tak wysoko, jak tylko mogła, podziękowała pielęgniarce i wyszła na zewnątrz. A ja stałam na zewnątrz i patrzyłam na to przez drzwi, a ona, spojrzałam na nią zastanawiając się, co się właśnie wydarzyło. I powiedziała do mnie, tęsknię za mamą. Czasem pielęgniarka pomaga mi płakać.
Matka Deborah zmarła w poprzednim roku i była bordererką w szkole. Wyobraź sobie obecność tej pielęgniarki. Mam na myśli, że wysłaliśmy tę pielęgniarkę tam, aby pomagała dzieciom, które były chore. Ale nadszedł ten piękny moment uzdrowienia. Nigdy go nie zapomnę.
Debra jakby uwolniła się z uścisku, wyprostowała się tak wysoko, jak tylko mogła, podziękowała pielęgniarce i wyszła na zewnątrz. A ja stałam na zewnątrz i patrzyłam na to przez drzwi, a ona, spojrzałam na nią zastanawiając się, co się właśnie wydarzyło. I powiedziała do mnie, tęsknię za mamą. Czasem pielęgniarka pomaga mi płakać.
Matka Deborah zmarła w poprzednim roku i była bordererką w szkole. Wyobraź sobie obecność tej pielęgniarki. Mam na myśli, że wysłaliśmy tę pielęgniarkę tam, aby pomagała dzieciom, które były chore. Ale nadszedł ten piękny moment uzdrowienia. Nigdy go nie zapomnę.
Trzecia mała chwila miłosierdzia: jak wiecie z filmu, który właśnie obejrzeliśmy, pracujemy w górach Haiti, [gdzie jest] bardzo wiejska, [z] bardzo stromymi górami i głębokimi wąwozami i rzekami, które trzeba przekroczyć. I mamy około 120 dziewcząt na stypendiach, kilka z nich teraz na studiach medycznych. I wiecie, że Haiti jest teraz w spirali śmierci. To bardzo trudne miejsce do pracy.
Spośród tych 120 dziewcząt (większość z nich wciąż w liceum) jedna zaszła w ciążę i była tym tak zrozpaczona. Nikt nie wiedział, że jest w ciąży. Próbowała dokonać aborcji i wykrwawiła się na śmierć. Kiedy jej koledzy dowiedzieli się o tym, postanowili, że chcą pójść na pogrzeb, a rodzina, matka, jest po prostu matką. Mieszkali około czterech godzin drogi stąd. Uczniowie pochodzą z terenów górskich i przyjeżdżają do miasta, które jest jedynym miejscem, gdzie są szkoły średnie.
Więc nie można nawet wziąć pojazdu, żeby pojechać do tych odległych wiosek, bo góry są zbyt strome. Więc około 30 dziewczyn powiedziało: Chcę wziąć dzień wolny od szkoły i pojechać tam. Przyjaciółki, niektóre z nich ją znały, niektóre nie, ale była koleżanką ze szkoły. Chcą pojechać na pogrzeb. Więc wypożyczyliśmy kilka motocykli.
Możesz posadzić dziewczynę na motocyklu i mogą jechać przez pierwsze dwie godziny. Potem jest już za stromo. Więc musieli iść pieszo przez ostatnie dwie godziny. Więc cztery godziny drogi, żeby być na tym pogrzebie i byli w mundurkach. Ich szkolnych mundurkach. Ta cała grupa dziewcząt idąca przez wąwóz do małej wioski, w której mieszkała ta mama.
Mam na myśli, że to było jak przybycie kawalerii, wiesz; to zupełnie nieoczekiwane. W tych górach nie ma zasięgu telefonii komórkowej. Więc ona nie wiedziała, że to się wydarzy. A te 30 dziewcząt wchodzi śpiewając i wiesz, pomagają przygotować się i są tam przez cały pogrzeb. Matka zwróciła się do osoby z personelu, naszego dyrektora kraju, i płakała i powiedziała, moja córka, moja córka miała ludzi.
Była tak oszołomiona tym wylewem emocji, tym niespodziewanym przejawem współczucia – który dosłownie przeszedł przez góry – że stanęła tam i była przy pogrążonej w żałobie matce.
Następny drobny moment zmieniający życie (i to nie są wszystkie rzeczy, które zamierzaliśmy zrobić w Mercy Beyond Borders. To jest jak podstawowa dobroć ludzi, z którymi pracujemy, którzy wychodzą z ukrycia, prawda?): ten ostatni jest drobnym momentem, ale był to moment całkowicie zmieniający życie. Jedną z pierwszych rzeczy, które zrobiliśmy w Sudanie Południowym, było rozpoczęcie zajęć z czytania i pisania dla kobiet również na Haiti, w bardzo odległych wioskach dla kobiet, które nie tylko nigdy nie chodziły do szkoły, ale które nigdy nawet nie widziały szkoły, wiesz, po prostu bardzo, bardzo odległe.
I chcieli nauczyć się liczenia, żeby nie zostać oszukanymi na rynku. I chcieli nauczyć się alfabetu swojego języka. Więc zatrudniliśmy nauczycielkę pierwszej klasy. Każdego popołudnia o czwartej po południu przychodziła na godzinę z przenośną tablicą i kredą, opierała ją o drzewo, a krąg kobiet z wioski, które były zainteresowane nauką, przychodził.
Więc w Sudanie -- jako małe tło w Sudanie, jest wiele osób z trądem i ludzi cierpiących na inne choroby, ponieważ Sudan był w 27-letniej wojnie domowej. W kraju nie było żadnej opieki zdrowotnej. Więc trąd jest bardzo uleczalny, bardzo kontrolowalny, jeśli przyjmujesz odpowiednie leki, ale po prostu nie pojawił się za ich życia.
Widzisz więc te grupy trędowatych, które są zawsze w pewnej odległości, nigdy nie wchodzą w interakcje ze zwykłymi, normalnymi ludźmi. Była kiedyś taka trędowata, która wędrowała ścieżką i zobaczyła tę grupę kobiet. I nie odważyła się do nich zbliżyć, ale obserwowała je z daleka i widziała, że wchodzą w interakcje, bawią się.
Rozmawiali z nauczycielką, wchodzili na górę i używali tablicy, a ona była zaintrygowana. Więc wróciła następnego dnia i znowu patrzyła z daleka i powiedziała: „Byłam strasznie zazdrosna”. Przyznała się do tego. Powiedziała mi później: „Wiesz, jestem zła. Zawsze byłam złą kobietą. Myślałam o sobie jak o zgniłej kapuście”.
Nie miała żadnych czubków palców ani stóp. Część jej nosa zniknęła. Nie była piękna, ale powiedziała: „Zostałam złodziejką nawet po jedzenie. Jeśli zobaczyłam garnek z gotowanym jedzeniem, ryżem lub czymś takim, podeszłam i włożyłam tam palec. Wiedząc o tym, ponieważ jestem trędowata i dotknęłam jedzenia, wyrzucali je, żebym mogła je dostać”.
Tak przetrwałam. Więc była bardzo wyizolowana społecznie, bardzo zła z tego powodu; po prostu okropne życie. Izolacja. Więc trzeciego dnia przyszła oglądać tę grupę kobiet, które zdawały się znać i należały do życia w komunie, którego ona nigdy nie znała. I kiedy oglądała trzeciego dnia, jedna z kobiet z grupy zawołała do niej i powiedziała: chodź.
Skończyliśmy zajęcia. Przyjdźcie na herbatę. Przyjdźcie na herbatę. A ta kobieta powiedziała mi, że to pierwszy raz w życiu, kiedy została zaproszona przez normalnych ludzi. I ona, opowiadając mi tę historię, powiedziała, wiesz, siostro, nawet jeśli jesteś nikim, jesteś kimś dla mnie. Dlatego istnieje Mercy Beyond Borders. Tak właśnie ludzie dzielą się dobrocią i współczuciem, kiedy po prostu otwierasz drzwi lub dajesz szansę. Mam na myśli Jit, która powiedziała: „Jestem w środku, jestem w recesji z powodu raka. Chcę, żeby ktoś inny był w recesji z powodu skrajnego ubóstwa... Do pielęgniarki, która pomogła tej małej dziewczynce płakać – że możemy sobie nawzajem pomagać być transparentnymi i czuć ich uczucia i je akceptować. Do dziewczyn, które podróżowały osiem godzin w obie strony, aby pomóc komuś, kto czuł się tragicznie samotny, do matki tej trędowatej kobiety, która została zaproszona; chociaż kobiety bały się trądu, podjęły to ryzyko.
Jeśli chodzi o religię międzywyznaniową, uwielbiam poezję suficką, a jeden z wersów brzmi: „Pozwól, by pociągnęło cię to, co kochasz. Istnieją tysiące sposobów, by uklęknąć i pocałować ziemię”, i każdy z nas ma swoją drogę, by to zrobić. Dziękuję.
Więc nie można nawet wziąć pojazdu, żeby pojechać do tych odległych wiosek, bo góry są zbyt strome. Więc około 30 dziewczyn powiedziało: Chcę wziąć dzień wolny od szkoły i pojechać tam. Przyjaciółki, niektóre z nich ją znały, niektóre nie, ale była koleżanką ze szkoły. Chcą pojechać na pogrzeb. Więc wypożyczyliśmy kilka motocykli.
Możesz posadzić dziewczynę na motocyklu i mogą jechać przez pierwsze dwie godziny. Potem jest już za stromo. Więc musieli iść pieszo przez ostatnie dwie godziny. Więc cztery godziny drogi, żeby być na tym pogrzebie i byli w mundurkach. Ich szkolnych mundurkach. Ta cała grupa dziewcząt idąca przez wąwóz do małej wioski, w której mieszkała ta mama.
Mam na myśli, że to było jak przybycie kawalerii, wiesz; to zupełnie nieoczekiwane. W tych górach nie ma zasięgu telefonii komórkowej. Więc ona nie wiedziała, że to się wydarzy. A te 30 dziewcząt wchodzi śpiewając i wiesz, pomagają przygotować się i są tam przez cały pogrzeb. Matka zwróciła się do osoby z personelu, naszego dyrektora kraju, i płakała i powiedziała, moja córka, moja córka miała ludzi.
Była tak oszołomiona tym wylewem emocji, tym niespodziewanym przejawem współczucia – który dosłownie przeszedł przez góry – że stanęła tam i była przy pogrążonej w żałobie matce.
Następny drobny moment zmieniający życie (i to nie są wszystkie rzeczy, które zamierzaliśmy zrobić w Mercy Beyond Borders. To jest jak podstawowa dobroć ludzi, z którymi pracujemy, którzy wychodzą z ukrycia, prawda?): ten ostatni jest drobnym momentem, ale był to moment całkowicie zmieniający życie. Jedną z pierwszych rzeczy, które zrobiliśmy w Sudanie Południowym, było rozpoczęcie zajęć z czytania i pisania dla kobiet również na Haiti, w bardzo odległych wioskach dla kobiet, które nie tylko nigdy nie chodziły do szkoły, ale które nigdy nawet nie widziały szkoły, wiesz, po prostu bardzo, bardzo odległe.
I chcieli nauczyć się liczenia, żeby nie zostać oszukanymi na rynku. I chcieli nauczyć się alfabetu swojego języka. Więc zatrudniliśmy nauczycielkę pierwszej klasy. Każdego popołudnia o czwartej po południu przychodziła na godzinę z przenośną tablicą i kredą, opierała ją o drzewo, a krąg kobiet z wioski, które były zainteresowane nauką, przychodził.
Więc w Sudanie -- jako małe tło w Sudanie, jest wiele osób z trądem i ludzi cierpiących na inne choroby, ponieważ Sudan był w 27-letniej wojnie domowej. W kraju nie było żadnej opieki zdrowotnej. Więc trąd jest bardzo uleczalny, bardzo kontrolowalny, jeśli przyjmujesz odpowiednie leki, ale po prostu nie pojawił się za ich życia.
Widzisz więc te grupy trędowatych, które są zawsze w pewnej odległości, nigdy nie wchodzą w interakcje ze zwykłymi, normalnymi ludźmi. Była kiedyś taka trędowata, która wędrowała ścieżką i zobaczyła tę grupę kobiet. I nie odważyła się do nich zbliżyć, ale obserwowała je z daleka i widziała, że wchodzą w interakcje, bawią się.
Rozmawiali z nauczycielką, wchodzili na górę i używali tablicy, a ona była zaintrygowana. Więc wróciła następnego dnia i znowu patrzyła z daleka i powiedziała: „Byłam strasznie zazdrosna”. Przyznała się do tego. Powiedziała mi później: „Wiesz, jestem zła. Zawsze byłam złą kobietą. Myślałam o sobie jak o zgniłej kapuście”.
Nie miała żadnych czubków palców ani stóp. Część jej nosa zniknęła. Nie była piękna, ale powiedziała: „Zostałam złodziejką nawet po jedzenie. Jeśli zobaczyłam garnek z gotowanym jedzeniem, ryżem lub czymś takim, podeszłam i włożyłam tam palec. Wiedząc o tym, ponieważ jestem trędowata i dotknęłam jedzenia, wyrzucali je, żebym mogła je dostać”.
Tak przetrwałam. Więc była bardzo wyizolowana społecznie, bardzo zła z tego powodu; po prostu okropne życie. Izolacja. Więc trzeciego dnia przyszła oglądać tę grupę kobiet, które zdawały się znać i należały do życia w komunie, którego ona nigdy nie znała. I kiedy oglądała trzeciego dnia, jedna z kobiet z grupy zawołała do niej i powiedziała: chodź.
Skończyliśmy zajęcia. Przyjdźcie na herbatę. Przyjdźcie na herbatę. A ta kobieta powiedziała mi, że to pierwszy raz w życiu, kiedy została zaproszona przez normalnych ludzi. I ona, opowiadając mi tę historię, powiedziała, wiesz, siostro, nawet jeśli jesteś nikim, jesteś kimś dla mnie. Dlatego istnieje Mercy Beyond Borders. Tak właśnie ludzie dzielą się dobrocią i współczuciem, kiedy po prostu otwierasz drzwi lub dajesz szansę. Mam na myśli Jit, która powiedziała: „Jestem w środku, jestem w recesji z powodu raka. Chcę, żeby ktoś inny był w recesji z powodu skrajnego ubóstwa... Do pielęgniarki, która pomogła tej małej dziewczynce płakać – że możemy sobie nawzajem pomagać być transparentnymi i czuć ich uczucia i je akceptować. Do dziewczyn, które podróżowały osiem godzin w obie strony, aby pomóc komuś, kto czuł się tragicznie samotny, do matki tej trędowatej kobiety, która została zaproszona; chociaż kobiety bały się trądu, podjęły to ryzyko.
Jeśli chodzi o religię międzywyznaniową, uwielbiam poezję suficką, a jeden z wersów brzmi: „Pozwól, by pociągnęło cię to, co kochasz. Istnieją tysiące sposobów, by uklęknąć i pocałować ziemię”, i każdy z nas ma swoją drogę, by to zrobić. Dziękuję.
COMMUNITY REFLECTIONS
SHARE YOUR REFLECTION
9 PAST RESPONSES
Many of us have been blessed in different ways that we do not even consider as anything special. We have roofs over our head we call home. We eat regularly at least three times a day. Everyday. We have more than enough clothes to wear. We have clean drinking water directly from the tap. Even hot water for bathing or taking a shower. The list goes on…
All we have to do is invite a stranger for a cup of tea. This small gesture of kindness is also a way of paying forward. It is a manner of expressing our gratitude for the blessings we have been taking for granted.
Thank you Sister Marilyn, for showing us how tiny acts of kindness are true reflections of mercy that could inspire others to help make our world more humane.
Godspeed and shalom🙏