Back to Stories

Lekcje Z bałaganu

Pewnego wieczoru, kilka lat temu, gdy robiłam tacos, usłyszałam tupot małych stóp mojego syna, biegnących w moją stronę, połączony z serdecznym, psotnym chichotem. Pamiętam, że pomyślałam: „Ciekawe, co jest takiego zabawnego… Jest taki cichy, bawi się sam”. Cichy maluch? Bawi się sam? Przez 30 minut? Powinnam była wiedzieć lepiej: błąd nowicjusza.

Odwróciłam się, żeby przywitać mojego 16-miesięcznego syna i byłam zszokowana, widząc jego lepką, mokrą i opaloną wersję, która potykała się i zmierzała w moją stronę — jedną pulchną rączką wyciągał do mnie, a drugą zaciskał palce na pustym, 450-gramowym słoiku melasy, który wyjął pięcioma palcami ze spiżarni, gdy gotowałam.

Szybko go podniosłem i nasze równie szeroko otwarte oczy spotkały się ze sobą — jego obrysowane melasą. Wykrzyknąłem: „Co ZROBIŁEŚ?” i wybuchnąłem śmiechem; on w odpowiedzi zaśmiał się do rozpuku. Odłożyłem go i przykryłem mieloną wołowinę. Nawet ten nowicjusz wiedział, że minie trochę czasu, zanim zjemy.

Myślałem, że się wścieknę. Zamiast tego byłem podekscytowany widokiem jego lekkomyślnego oddania. Myślałem, że będę miał żal do sprzątania. Zamiast tego byłem pod wrażeniem rozległości jego pracy.

Ręka w rękę, lepką, podążaliśmy jego śladami do salonu. Podczas gdy ja byłem zajęty rumienieniem wołowiny, on był zajęty rumienieniem — w melasie — sofy, sofy dwuosobowej, stolika kawowego, stojaka na media, pilota, mojego telefonu komórkowego, podłogi i ścian. I oczywiście rumienił się — wykorzystując w pełni swoją złotą okazję. Czy ostatnio pracowałeś z melasą? Przypomina olej silnikowy pod względem lepkości i koloru. Na szczęście pachnie lepiej — gryząco, ale lepiej. Narobił niezłego bałaganu.

Byłem przygotowany na to, że wybuchnie zimny pot. W końcu, zanim urodziły się dzieci, należałem do „klubu czystych samochodów” w naszej lokalnej myjni samochodowej. Uważałem brud za niepokojący, niegrzeczny i po prostu obrzydliwy. Ale w czasie, w którym mój maluch pomalował nasz salon — i siebie — melasą, rozgrzałem się do bałaganu.

Myślałem, że się wścieknę. Zamiast tego byłem podekscytowany na widok jego lekkomyślnego oddania. Myślałem, że będę zły na sprzątanie. Zamiast tego byłem pod wrażeniem dalekosiężnych działań jego pracy. A melasa jest przecież rozpuszczalna w wodzie; nic wielkiego. Jedyne, co mnie wkurzyło, patrząc wstecz, to to, że nie zatrzymałem się, żeby zrobić zdjęcie lub dwa.

Kilka miesięcy temu znalazłem świetną książkę dla moich chłopców: „The Beautiful Oops” Barneya Saltzberga. Mój syn, który ma teraz 5 lat, i jego 3-letni brat zachwycają się lekcjami z książki: „Smużenie i rozmazanie może sprawić, że pojawi się magia”; „Niewielka kropla farby pozwala wyobraźni szaleć”. Autor przedstawia bałagan i „błędy” nie jako złe wypadki lub niefortunne zdarzenia, ale jako rzeczy, które zdarzają się po drodze, jako momenty niezbędne do ewolucji naszych idei i nas samych. Bałagan to okazje do twórczego wyrażania się, do zachwytu i odkrywania, do przyjemności i świętowania. Bałagan jest prawdziwy. To sposób, w jaki żyjemy. I może być piękny.

Molasses-gate ładnie się oczyściło (z pomocą około 10 mokrych ściereczek), podobnie jak mój syn po długiej kąpieli. Obecnie moi chłopcy rozbierają te same sofy, aby tworzyć forty, place zabaw i jaskinie. Pomagają mi piec, a mąkę mamy wszędzie. Na łóżku, które kiedyś ścieliłam codziennie (z rogami szpitalnymi!), kładę się na puszystym kłębie pomarszczonej, pogniecionej pościeli, aby spać z moim najmłodszym synem.

Kiedy spał w zeszłym tygodniu, przyglądałam się jego stopom, które są jeszcze tak małe. zastanawiałem się, dokąd pójdą te stopy, co zrobią. Mam nadzieję, że wejdą na szczyt ruin Majów, strzelą zwycięskiego gola lub dwa i poczują ciepło aluminiowej łodzi, spływając krystalicznie czystym wiejskim strumieniem. Wyobrażam sobie, że będą się pocić, gdy będzie czekał przed drzwiami domu rodziców swojej pierwszej randki. Mam nawet nadzieję, że jedno z nich dostanie drzazgę od jeżowca u wybrzeży małego miasteczka w północnych Włoszech, a starszy miejscowy mężczyzna doradzi, łamaną angielszczyzną i pantomimą, żeby oddał mocz na ranę — wywołując śmiech, bardzo prawdziwy środek przeciwbólowy. Tak, wolę spędzać czas na bawieniu się tymi pięknymi pomysłami niż sprzątaniu tak zwanych bałaganów.

Przyznam, że nadal odwiedzam „klub czystych samochodów” — ale tylko raz w roku. Pracownicy wzdrygają się, gdy siłą odrywają fotele samochodowe moich chłopców od skórzanej tapicerki, wiecznie lepkie od niezliczonych kapiących kartonów z sokiem, które moi chłopcy wciągają w drodze do domu z naszych niezliczonych przygód po mieście. Ponad trzaskiem wykrzykują: „Dawno mnie tu nie było, co?” Nie, na pewno nie. Byliśmy zajęci. Robiąc piękne bałagany.

Share this story:

COMMUNITY REFLECTIONS

4 PAST RESPONSES

User avatar
Samantha Ewam Jul 5, 2013

Messes are part of exploration. This charming post reminded me of a hysterical piece I read the other day, about a little boy so adventurous that chairs had to be tied down. His mum described him as seeing the world thru an awe-shaped lens. Here it is: http://lauragraceweldon.com... Makes me glad my own two little ones are quite a bit calmer!

User avatar
Dina Jul 3, 2013

Love the attitude

User avatar
Linda Jun 29, 2013

Your story makes me smile and wish I had my little boys again, so they could make these messes, for me to clean. They have grown up and raised their children, who have also grown up and left home to have their own children.
Like you, I do remember a day one of mine got into the pantry, when I thought he was napping, what a mess he made, chocolate syrup all over him and his hair, smeared all over the floor, he had dumped a boxed cake mix on top of everything and he removed the labels from most of the can food, too. I laughed at his appearance and cleaned him up first, then everything else. Interesting meals for a while though not knowing what was in the cans before opening them.
Thank you for bringing back a precious memory to me, by telling one of yours. This will be a golden memory for you some day, to look back on and hold close to your heart.
God's blessings to you.

User avatar
Nick Heap Jun 29, 2013

Lovely, thanks a lot .........Nick