
Wierzymy, że miejsca są jak ludzie i że każde z nich ma unikalną osobowość. Kluczowym i często zachwycającym aspektem osobowości każdego miejsca jest sposób, w jaki czas jest pojmowany, mierzony i postrzegany przez ludzi tam mieszkających. Przemierzając glob, napotkasz wiele różnych rytmów życia – niektóre powolne, inne szalone, niektóre chaotyczne i zmienne, niektóre melodyjne i bogate, a tylko niektóre, w których czas płynie zupełnie niezauważony.
Wielu rolników wykorzystuje subtelne wahania sezonowych wzorców pogodowych do pomiaru upływu czasu, podczas gdy inni, kierując się wierzeniami religijnymi, żyją zgodnie z rosnącym i malejącym księżycem, a niektórzy żeglarze nadal mierzą czas, kierując się przewidywalnym łukiem słońca, gwiazd i księżyca. Każda kultura i miejsce ma swoją własną subtelną melodię i tempo życia – czas jest odczuwany inaczej na całym świecie.
Kiedy słuchasz muzyki, twoje tętno często podświadomie dostosowuje się do rytmu i tempa utworu. Podobnie, jeśli spędzisz wystarczająco dużo czasu w miejscu, gdzie panuje zrelaksowany styl życia, twój wewnętrzny metronom dostosuje się do znacznie wolniejszego rytmu. To jedno z mniej namacalnych, a zarazem głębszych doświadczeń podróży – zrozumienie i docenienie sposobu, w jaki inna kultura wykorzystuje czas. Niektórzy doceniają to i przyjmują podejście medytacyjne, podczas gdy inni obawiają się, że czas po prostu od nich ucieka.
„Każda kultura ma swój własny, unikalny zestaw odcisków palców czasowych. Znać ludzi to znać wartości czasu, którymi się kierują. – Jeremy Rifkin, Wojny Czasu
Perspektywy czasowe na całym świecie
Jak pisaliśmy w części 1 „Kartografii czasu” , industrializacja, a obecnie globalizacja, wciąż podkreślają wagę ścisłych procedur opartych na zegarach. Pomyślmy: jak moglibyśmy współdziałać na arenie międzynarodowej bez wspólnego zrozumienia i porozumienia co do sposobu pomiaru czasu? A jednak na całym świecie istnieją fascynujące, często urzekające historie z kultur, które nadal mierzą czas w bardziej tradycyjny sposób, a w każdym miejscu istnieją unikalne powiedzenia lub zwroty, które reprezentują różne okresy czasu w sposób o wiele bardziej ludzki niż mechaniczna tykająca wskazówka zegara.

W Anglii moglibyśmy powiedzieć: „Och, zdrzemnę się tylko na czterdzieści minut”. Mielibyśmy na myśli, że zaraz zdrzemniemy się na pięć lub dziesięć minut. Natomiast na pytanie, ile czasu zajmie coś na Madagaskarze , moglibyśmy otrzymać odpowiedź taką jak „czas gotowania ryżu” (około pół godziny) lub „smażenia szarańczy (kilka minut). W swojej książce „ Geografia czasu ” Robert Levine cytuje kogoś z Nigerii , który powiedział: „Człowiek umarł w czasie krótszym niż czas, w którym kukurydza nie jest jeszcze całkowicie uprażona”. Najwyraźniej jest to mniej niż piętnaście minut.
Niezależnie od tego, skąd pochodzimy, każdy z nas interpretuje upływ czasu w odniesieniu do doświadczeń otaczającego nas świata. To wnosi bogactwo barw i emocji do języka czasu. Czerpiąc z książki Levine’a i doświadczeń innych podróżników, zebraliśmy anegdoty i historie, które ilustrują niektóre z radykalnie odmiennych sposobów rozumienia i doświadczania czasu przez ludzi na całym świecie.
Zaczynając od Nowego Jorku , nie ma chyba lepszego miejsca, w którym słynne powiedzenie Benjamina Franklina: „Pamiętaj, że czas to pieniądz” byłoby bardziej prawdziwe – w końcu to miasto, które nigdy nie śpi. W Nowym Jorku bezczynność jest wyraźnym znakiem braku produktywności i wskazuje na marnowanie czasu. U wielu nowojorczyków utrata struktury i brak poczucia czasu może prowadzić do poczucia utraty sensu życia.
Porównajmy to z Meksykiem , gdzie obowiązuje powiedzenie „dar tiempo al tiempo”, czyli „poświęć czas czasowi”. Meksykanie uważają ideę „marnowania czasu” za zupełnie niezrozumiałą – jeśli nie robisz jednej rzeczy, to z definicji musisz robić coś innego – nawet jeśli jest to nic więcej niż relaks z przyjacielem. Levine zauważa, że zarówno Nowojorczycy, jak i Meksykanie zgadzają się, że „czas jest naszym najcenniejszym dobrem”, ale Meksykanie twierdzą, że właśnie dlatego nie należy go bezstronnie dzielić na nieorganiczne jednostki monetarne.
Podróżując na wschód, mnisi w Birmie nie potrzebują budzików ani drzemek, wiedzą, że pora wstać, gdy „jest wystarczająco jasno, by zobaczyć żyły na ich dłoniach”. Tymczasem chłopi z Kelanty zamieszkujący Półwysep Malajski mają unikalny zegar-minutnik z kokosa, tradycyjnie używany w zawodach sportowych. Levine pisze:
„Ten zegar składa się z połowy skorupy orzecha kokosowego z małym otworem w środku, umieszczonej w wiadrze z wodą. Odstępy czasu mierzy się czasem, jaki zajmuje skorupie napełnienie się wodą, a następnie zatonięcie – zazwyczaj trwa to od trzech do pięciu minut. Mieszkańcy Kelanty zdają sobie sprawę, że zegar jest niedokładny, ale wolą go od zegarków naręcznych, które posiadają.
W Barundi w Indiach , gdzie większość ludności stanowią rolnicy utrzymujący się z rolnictwa, zjawiska naturalne całkowicie dyktują temporalną strukturę życia, a czas mierzy się zgodnie z upływem pór roku. Jak relacjonuje Levine:
„[W Barundi] ustalają termin na czas, kiedy krowy mają pić wodę ze strumienia. Precyzja jest trudna i w większości nieistotna, ponieważ trudno jest dokładnie określić, o której godzinie ludzie wyprowadzą krowy.
Jedną z najbardziej zachwycających interpretacji czasu, o jakich słyszeliśmy, stworzyli rdzenni mieszkańcy plemienia Andamańczyków , zamieszkujący południowo-wschodni kraniec Zatoki Benegalskiej na Wyspach Andamańskich. Według Levine'a, stworzyli oni skomplikowany kalendarz roczny, oparty na sekwencji dominujących zapachów drzew i kwiatów w ich otoczeniu. Zamiast więc żyć według kalendarza, plemię Andamańczyków „po prostu wącha zapachy za drzwiami”.
Być może najbardziej egzotyczny odcisk palca temporalnego ze wszystkich znajduje się w amazońskiej dżungli , wśród plemienia Amondawa. Co niezwykłe, plemię to doświadczyło pierwszego kontaktu ze światem zewnętrznym niecałe trzydzieści lat temu, w 1986 roku. Profesor Chris Sinha , który spędził czas obserwując plemię Amondawa, odkrył, że nie mają oni w swoim języku konkretnego słowa na „czas”, ani nie określają żadnych dyskretnych okresów czasu, takich jak miesiąc czy rok. Plemię ma jedynie podział na dzień i noc oraz porę deszczową i suchą. Co jeszcze bardziej zagadkowe, nikt w społeczności nie ma określonego wieku. Zamiast tego zmieniają swoje imiona, aby odzwierciedlić swój etap życia i pozycję w społeczności. Dla nas, ludzi zegarów, jest prawie niezrozumiałe wyobrażenie sobie życia w ten sposób.
Ponownie zwiększając tempo w tętniącym życiem mieście Tokio , niezwykle silna kultura ciężkiej pracy dyktuje, że czas nigdy nie powinien być marnowany, że szybkość jest cnotą, a rozpoczynanie wydarzeń lub spotkań dokładnie na czas nie jest jedynie normą, ale jest oczekiwane. Nie jest również niczym niezwykłym, że japońscy pracownicy odsprzedają swój urlop firmie, pozostawiając im tylko kilka dni wolnych w całym roku. Nic dziwnego, że Japonia zajęła pierwsze miejsce w badaniu dotyczącym tempa życia w 37 krajach . Badanie to wykazało, że prędkość chodzenia była ściśle związana z produktywnością kraju i pozycją gospodarczą. Jest oczywiste, że nasze doświadczenie czasu jest nie tylko emocjonalne, ale i fizyczne, i że wiele aspektów tego, jak żyjemy, jest zdeterminowanych przez dominującą interpretację czasu w społeczeństwie, w którym żyjemy.
Na koniec, porównajmy punktualność Japończyków czy Szwajcarów z wyluzowanymi Chilijczykami mieszkającymi w Santiago . Być może zostałeś zaproszony na imprezę o 18:00, a potem okazało się, że żaden z gości nie pojawił się przed 19:00, 20:00, a nawet 21:00. Jak doświadczyliśmy na własnej skórze, mieszkając tam w zeszłym roku, przyzwyczajenie się do chilijskiego czasu może zająć trochę czasu!
Pracując w Maptia, doświadczyliśmy obu skrajności tego spektrum czasowego. Zeszłej jesieni, biorąc udział w programie akceleracyjnym TechStars w Seattle , odczuliśmy intensywność napiętych harmonogramów i nastawienie „zrób więcej, szybciej”. Czasami było to ekscytujące, a innym razem wyczerpujące.
Dla porównania, w tym roku odkryliśmy, że odświeżające jest doświadczenie znacznie wolniejszego tempa życia tutaj, w małej wiosce rybackiej Taghazout w Maroku , gdzie obecnie mieści się nasz startup. Miejscowi zdają się wygrywać na loterii czasu. W radykalnym kontraście do gorączkowej kultury „czas równa się pieniądz”, którą można spotkać w wielu zachodnich miastach, sprawiają oni wyraźne wrażenie, że mają cały czas świata. Nikt nigdy nie biegnie, aby zdążyć na autobus lub dotrzeć na spotkanie na czas, a czasami jesteśmy zapraszani na spontaniczną herbatę miętową z przyjazną lokalną rodziną lub zatrzymywani na ulicy na luźną rozmowę o niczym szczególnym. Chociaż nadal pracujemy intensywnie i mamy tendencję do palenia świecy z obu stron, przebywanie w miejscu, w którym otaczający nas ludzie nie walczą nieustannie z naporem czasu, nie może nie pomóc w przekalibrowaniu naszych wewnętrznych metronomów do bardziej wyważonego i zrównoważonego tempa.
Metafory czasu
Na całym świecie metafory, którymi posługujemy się w odniesieniu do czasu, definiują strukturę i jakość naszego istnienia. Nie można powiedzieć, że szybkie, hiperproduktywne życie jest lepsze lub gorsze od życia bardziej zrelaksowanego, melodyjnego i przemyślanego – jest po prostu inne, a różne kultury ewoluowały, aby cenić różne rzeczy. Jednak obserwowanie tempa własnego wewnętrznego metronomu i uświadomienie sobie różnorodnych relacji z czasem, jakie istnieją w różnych miejscach na świecie, to fascynujące ćwiczenie. Dlatego następnym razem, gdy zmienisz strefę czasową lub przestawisz zegarki, aby cofnąć lub przesunąć godzinę do przodu, poświęć chwilę na wyobrażenie sobie, jak inaczej wyglądałoby twoje życie bez nich.
„Czas jest najprawdziwszą formą bogactwa. A piękno polega na tym, że wszyscy rodzimy się równie bogaci w czas. – Rolf Potts
COMMUNITY REFLECTIONS
SHARE YOUR REFLECTION
2 PAST RESPONSES
My own inner clock has changed much over the last decade since I began traveling to central & south America and also to Africa. I am more relaxed. And to me time is now a chance to build relationships. Belize & Guatemala taught me that People are more important that Possessions. thanks for sharing an illuminating article on time!
Quite a cute article!
An addition that immediately comes to mind is the ancient Egyptian, whose first port of call would be sunrise and sunset, and sundials and obelisks for midday (later water clocks, unsurprisingly as the Nile was the other visible source of life after the sun) and instruments for measuring time by the stars at night (a useful skill if you are in the desert). You only have so much time before the sun comes up and threatens to burn you to a shred (but you also have all the time that there is!)
An attractiveness of this is maybe a sense that we feel sort of 'different' in the morning to how we feel in the evening, and so on, and that knowing the time maybe makes it easier to align oneself with prevailing influence.
I rather liked this bit:
"Over in Barundi, India, where the majority of the population are subsistence farmers, natural events entirely dictate the temporal structure of life, and time is tracked according to the passing of the seasons. As Levine relates, “...they set their appointment for the time when the cows are going to drink in the stream. Precision is difficult and mostly irrelevant because it is hard to know exactly at what time people will be leading the cows out in the first place."
So the important thing being not so much what time is it? but, what does this time mean to me/us..? It's an idea also embodied in Dali's melting pocket-watch ("Persistence of Memory") which emphasises time's relativity.
It seems it usually comes back to "relative to what?" and the story about Chile . . . "You might have been invited to a party at 6pm, only to find that none of the other guests show up until 7pm, 8pm or even 9pm."
. . . which reminds me of the sense of time in Ro de Janeiro and Sao Paulo, where it is verging on poor manners to arrive at a social event on time (arrive early to "help" and your host might be horrified!)
This is where the article's main thrust ("Every culture has its own unique set of temporal fingerprints") is perhaps easily lost: when it is truncated to a feelgood message on the opening page: "Show up early to your next appointment or meeting today and see what you can do to be of service when you arrive."
It's a nice thought. As long as we remember there is no hard and fast rule. Apply a good idea with sensitivity, rather than dogma. Otherwise we can get caught up in what Paul Simon called the "Myth of Fingerprints."
[Hide Full Comment]