Back to Stories

Kołdry Karma: Szyte Z miłością

W swojej poruszającej książce „ My Grandfather's Blessings ” Rachel Remen pisze: „Nie potrzebujesz pieniędzy, żeby być filantropem. Wszyscy mamy majątek. Możesz zaprzyjaźnić się z życiem gołymi rękami”. Jestem wdzięczna, że ​​mogę zaprzyjaźnić się z życiem gołymi rękami, robiąc kołdry i szale modlitewne.

Kołdry pamięci, wykonane z ubrań lub innych pamiątek po zmarłej bliskiej osobie, przynoszą ukojenie i przypominają o osobie, która odeszła. Kołdry pamięci upamiętniają szczególne wydarzenie lub osiągnięcie i mogą być wykonane z ubrań i innych wyjątkowych przedmiotów. Karma Quilts zrodziło się z mojej pasji do tworzenia kołder pamięci, które przynoszą ukojenie i ciepło pogrążonym w żałobie rodzinom. Nie wydawało mi się słuszne pobieranie opłat za wykonanie tych wyjątkowych pamiątek, które stają się dziełami serca i rąk, łącząc mnie z rodziną i z ich zmarłymi bliskimi. A jednak potrzebne materiały kosztują pieniądze i wymagają wielu godzin pracy. Kiedy moi drodzy przyjaciele zapłacili mi z góry za wykonanie kołdry dla przyjaciół, których mała córeczka odeszła, wpadłem na pomysł, że przyjaciele i bliscy obdarowanych mogliby przekazać dalej, aby kolejna kołdra została wykonana dla innej pogrążonej w żałobie rodziny, podobnie jak Karma Kitchens zaprasza uczestników do przekazania posiłku kolejnej osoby. Tak narodziła się Karma Quilts.

Nauczyłam się szyć od matki, gdy miałam dziesięć lat, głównie szyjąc ubrania z wykrojów. Po tych wczesnych próbach nie myślałam wiele o szyciu, dopóki jako młoda pielęgniarka środowiskowa w Appalachach nie natknęłam się na ręcznie robione kołdry wykonane przez kobiety z lokalnej społeczności. Kupiłam kilka z tych kołder dla siebie i członków rodziny za niewielkie pieniądze, ale wystarczające, by pomóc kobietom utrzymać rodziny. Były wykonane ze skrawków tkanin, głównie znoszonych sukienek, prześcieradeł i fartuchów, i były bardziej funkcjonalne niż piękne. Jednak ciepło, jakie dawały, i widoczne ręczne szwy mówiły mi o ciężkiej pracy włożonej w ich wykonanie i o silnej więzi z ich twórcami, ponieważ każdy ścieg był bezpośrednim łącznikiem z dziełem ich rąk.

Kilka lat później zainspirowały mnie obrazy Kołdry AIDS, składającej się z niezliczonej liczby dużych, pikowanych bloków, z których każdy przedstawiał bliską osobę zmarłą na AIDS, wykonanych przez przyjaciół i rodzinę. Zobaczyłam fragment Kołdry AIDS na wystawie i byłam głęboko poruszona zdolnością kołder do opowiadania historii życia jako żywego i trwałego hołdu. W tym samym czasie pracowałam jako pielęgniarka-położna w Centrum Rodzicielsko-Dziecięcym Addison County w Middlebury w stanie Vermont, gdzie pracowałam z młodymi rodzicami oczekującymi dziecka. Centrum miało niestrudzoną wolontariuszkę Lauraine Warfield, matkę współdyrektorki, Cheryl Mitchell. Lauraine uczyła młodych rodziców szycia kołder na powitanie ich dzieci. Kiedy tylko miałam chwilę wolnego czasu, uczestniczyłam w lekcjach pikowania prowadzonych przez Lauraine i wkrótce całkowicie zafascynowałam się procesem pikowania jako środkiem ekspresji i okazywania troskliwej opieki.

Pierwsze kołdry, które uszyłam, były kołdrami dla dzieci, szytymi dla przyjaciół i członków rodziny. Uwielbiałam tworzyć kołdry w ciszy i cieple mojego domu, zazwyczaj pod koniec dnia pracy lub podczas kilku wolnych chwil w weekendy. Jako zapracowana matka i pielęgniarka-położna, odkryłam, że tworzenie kołder jest odżywczą i regenerującą oazą. Zaczęłam dostrzegać potencjał kołder w zaskakujących miejscach, jak na przykład na wyprzedaży w piwnicy kościoła, gdzie znalazłam kawałek bawełny z rysunkiem kolby kukurydzy, który stał się centralnym punktem kołdry uszytej na cześć letnich darów, z kukurydzą, pomidorami i innymi owocami żniw. W sklepie z używaną odzieżą znalazłam żywy kawałek materiału, na którym ktoś namalował ręcznie kwiaty, i to stało się podstawą kołdry upamiętniającej ogród mojej drogiej przyjaciółki Marion, ponieważ patrząc na dom Marion z ulicy, nikt by nie zgadł, że za domem czeka kalejdoskop wykwintnych kolorów i zapachów, które tworzą jej sekretny ogród.

Nauczyłam się odtwarzać na tkaninach obrazy, które głęboko mnie poruszyły, jak na przykład kołdrę wykonaną dla zaprzyjaźnionego lekarza, ku czci rozległych roślin, które rosły i rozkwitały w oknach jego gabinetu, w miejscu, gdzie setki ludzi przychodziły przez lata z bólem i odchodziły z niego odnowione. Moja córka, Gail, niezwykle utalentowana i pełna ekspresji rysowniczka od najmłodszych lat, zainspirowała mnie do stworzenia kołdry, która powstawała przez wiele lat. Przez pewien czas rysowała syreny, a potem przeszła do rysowania wielorybów. Aby okazać uznanie dla jej zdolności rysunkowych i wyrazić moją miłość do niej, skopiowałam kilka jej rysunków na tkaninę za pomocą aplikacji i haftu, tworząc pikowany ocean pełen syren i wielorybów.

Moje zainteresowanie kołdrami pamięci, początkowo rozbudzone przez kołdrę poświęconą AIDS, nasiliło się w 1990 roku, kiedy miałem wielkie szczęście nawiązać kontakt z Maurice'em Donahue z Holyoke w stanie Massachusetts. Maurice był najlepszym przyjacielem mojego ojca od dzieciństwa. Mój ojciec zmarł, gdy miałem 14 lat, zanim dowiedziałem się, jakie pytania będę chciał mu kiedyś zadać o jego wczesnych latach. Kiedy skontaktowałem się z Maurice'em 28 lat po śmierci mojego taty, odpowiedział na wszystkie moje pytania. Wdzięczny za wszystko, czym Maurice dzielił się ze mną i moją rodziną, oddając mi ojca w tak żywy sposób poprzez swoje opowieści, zrobiłem żywą kołdrę pamięci, dziękując za hojność i przyjaźń Maurice'a. Każdy blok na kołdrze reprezentował coś z historii życia Maurice'a, jego czwórkę dziadków z Irlandii, jego wiarę, jego kolegów z klasy z 1935 roku, jego przyjaźń z moim tatą, jego lata studenckie, członków jego rodziny, jego oddanie Holyoke i stanowi Massachusetts jako przewodniczącego Senatu Massachusetts. Na jednym bloku wyhaftowano słowa z hołdu złożonego Maurice'owi z okazji przejścia na emeryturę z Uniwersytetu Massachusetts: „Żyć w pamięci o starych dzielnicach, o czcigodnych przodkach, to błogosławić teraźniejszość i obdarowywać przyszłość wielkością przeszłości”. Na innym bloku wyhaftowałem słowa z irlandzkiego wiersza: „Z radością przez całe życie licz swój wiek według przyjaciół, nie według lat”.

Kiedy w 1997 roku zostałam dyrektorką wykonawczą Centrum Społeczności Rodzinnej Milton w Milton w stanie Vermont, miałam okazję wykorzystać wiedzę zdobytą lata wcześniej od Lauraine, ucząc młodych rodziców i współpracowników w Milton, jak szyć patchworki, a wszyscy oni wyszli daleko poza moje proste umiejętności. Pracowałam w Milton, gdy doszło do ataków z 11 września 2001 roku. W obliczu wydarzeń z tamtego przerażającego dnia, podobnie jak ludzie w Stanach Zjednoczonych i na całym świecie, zastanawiałam się, jak zareagować na te wydarzenia w sposób, który mógłby dodać miłości naszemu cierpiącemu światu. Moja przyjaciółka i współpracowniczka, Pamela Charlesworth, uczestniczyła w naszych prostych sesjach patchworku w Centrum. Wpadłyśmy na ten sam pomysł, którym podzieliłyśmy się kilka dni po atakach: stworzenie procesu ofiarowywania kołder pamięci członkom rodzin, których bliscy zginęli w tych straszliwych atakach. W tym momencie narodził się projekt, który wspólnie założyłyśmy, znany jako United We Quilt. Naszym celem było niesienie ulgi rodzinom bezpośrednio dotkniętym wydarzeniami z 11 września 2001 roku. Chcieliśmy, aby kołdry były spersonalizowane, podobnie jak kwadraty na kołdrze poświęconej AIDS, tak aby każda z nich reprezentowała rodzinę osoby, której stratę przeżywała. Chcieliśmy, aby kołdry były dostępne bezpłatnie dla każdego, kto by ich chciał, dzięki koordynowanemu przez nas wysiłkowi wolontariackiemu. Skontaktowaliśmy się ze wszystkimi organizacjami pomocowymi i firmami związanymi z Ground Zero i przedstawiliśmy nasz projekt, prosząc je o pomoc w rozpowszechnianiu informacji wśród rodzin. Jednocześnie skontaktowaliśmy się z cechami i organizacjami quiltingowymi za pośrednictwem małej strony internetowej, którą założyła dla nas moja córka, aby rekrutować wolontariuszy quiltingowych z tak odległych miejsc jak Nowa Zelandia i Afryka, jak i z tak bliskich jak nasze rodzinne miasta i Kanada. Dopasowywaliśmy prośby rodzin o kołdry do naszych wolontariuszy quiltingowych i działaliśmy jako łącznik między nimi. Pamela i ja wkrótce rozmawialiśmy z matkami, ojcami, mężami, żonami, dziećmi, narzeczonymi, rodzeństwem, przyjaciółmi, dziadkami i niezliczoną liczbą innych, których życie wywróciło się do góry nogami przez straty 11 września. Każda osoba, z którą rozmawialiśmy, chciała opowiedzieć nam o osobie, którą straciła. Chciała, żeby ktoś jej wysłuchał. Chciała, aby życie jej bliskiej osoby zostało uznane, zapamiętane i uhonorowane jako cenne życie, jakim było. Słuchaliśmy ze smutkiem. Odpowiadaliśmy na pytania i dobieraliśmy każdą rodzinę do wolontariusza, który zajmował się quiltingiem, z którym również utrzymywaliśmy kontakt i który najlepiej mógł stworzyć dla nich quilty, jakie sobie wyobrazili. Kiedy rodziny były gotowe, kontaktowały się bezpośrednio z przydzielonymi im quilterami. Rzeczy osobiste wymieniano przez wiele mil, wszyscy z najwyższym zaufaniem. Nawiązano relacje. Powstały niesamowite quilty, spektakularnie upamiętniające tych, których życie zostało przerwane, każda quilt jest wyjątkowa i piękna, jak życie, które uhonorowała. Kołdry zostały wykonane z krawatów, koszulek, szlafroków i swetrów, garniturów, strojów ślubnych, zdjęć, turbanów, apaszek, cennych ubrań i przedmiotów osobistych. Quilterki zapewniły wszystkie inne niezbędne materiały, w tym wypełnienie i tkaninę podkładową. Wiele wdzięcznych rodzin powiedziało nam, jak pocieszające było otulenie siebie lub swoich dzieci tak osobistymi, znaczącymi, namacalnymi wspomnieniami, w kołdry wykonane z miłości, które przetrwają całe życie. Między quilterkami a rodzinami nawiązały się przyjaźnie na całe życie. Ostatecznie, w ciągu kilku lat trwania projektu, ponad 500 wolontariuszek i quilterek stworzyło ponad 800 kołder pamiątkowych dla rodzin. Nasze motto w ramach projektu „United We Quilt” przez cały ten czas pochodziło z mennonickiego przysłowia: „Czyń dobro i zostaw po sobie pomnik cnoty, którego burze czasu nigdy nie zniszczą”.

Fragment wiersza „Życzliwość” poetki Naomi Shihab Nye

Kontynuowałem, prywatnie, tworzenie kołder pamięci dla rodzin, zarówno w celu celebrowania specjalnych okazji, jak i uczczenia życia bliskiej osoby, która odeszła. W trakcie tego procesu byłem świadkiem, jak koszula, która została gwałtownie zerwana z dziecka, gdy ratownicy medyczni gorączkowo próbowali ratować jej życie, przekształciła się w coś, co reprezentowało nie jej cierpienie, ale energię jej życia, gdy przekształcono ją w serca i część imbryka, który docenił jej miłość i troskę o innych. Miałem również zaszczyt stworzyć żywą kołdrę pamięci jako prezent na 70. urodziny ze 115 krawatów, które były noszone przez całe życie, aby pomóc obdarowanemu podzielić się z członkami rodziny historią swojego życia reprezentowaną przez krawaty, wzbogacając życie jego dzieci i wnuków. W roku po tym, jak doświadczyłem tętniaka mózgu, stworzyłem kołdrę wdzięczności, aby wyrazić, jak bardzo jestem wdzięczny, że mam więcej życia, w którym mogę żyć i kochać. Po pewnym czasie wysłałam tę kołdrę Lauraine, mojej pierwotnej inspiracji w dziedzinie patchworku, aby wyrazić wdzięczność za wszystko, co dała mi i niezliczonym innym osobom dzięki swojej nauce. Kołdra wisiała na ścianie przez ostatnie lata jej życia, przypominając, jak bardzo była kochana i doceniana.

Pikowanie stało się dla mnie praktyką medytacyjną, ponieważ zszywam wierzchnie warstwy kołdry maszynowo, a następnie pikuję trzy warstwy razem i ręcznie łączę brzegi. Powolne tempo pikowania ręcznego pozwala na dużo czasu na refleksję i wdzięczność za życie, które celebruje każda kołdra. Zarówno pikowanie, jak i robienie ręcznie robionych szali modlitewnych łączą mnie z pracą ręczną na przestrzeni dziejów i kultur, a miłość jest wszywana w każdy ścieg. Kiedy żyłam pod własną chmurą żalu, szczególnie po śmierci mojego męża Blydena 29 kwietnia 2012 r., robienie kołder pamięci i szali modlitewnych pomogło mi wyjść z siebie i zwrócić się do innych ze współczuciem. Tworzenie zapewnia mi sposób na wyrażenie rękami tego, co jest w moim sercu, gdy słowa nie wystarczają. Kiedy rzeczy wydają się zepsute, czasami nie do naprawienia, składanie ich w całość może być niezwykle uzdrawiające.

Od dawna inspirują mnie słowa Pete'a Seegera: „Kołdra patchworkowa jest prawdziwym symbolem świata, który musi nadejść: jeden nowy wzór z wielu starych wzorów. Zszyjemy jeszcze ten świat. Nie poddawaj się”. Mając to na uwadze, dawanie nowego życia niedokończonym kołdrom sprawia mi ogromną radość. Dokończenie czyjegoś dzieła, rozpoczętego być może wiele lat temu, bez planu czy wzoru, wymaga domysłów, które pozwalają nam obojgu nawiązać bardzo realny i namacalny kontakt poza granicami życia i śmierci, i spotkać się w przestrzeni ponadczasowej kreatywności.

Wyobrażam sobie, że Karma Quilts stanie się czymś więcej, niż mogę sobie wymarzyć lub co sama mogę uczynić. Wyobrażam sobie quilterki, tak wyjątkowo troszczące się o swoje dary i obdarowujące nimi, które zechcą oferować swoje lokalne Kołdry Karma w swoich społecznościach, dostarczając kołdry pamięci w ramach programu „zapłać dalej” pogrążonym w żałobie rodzinom, szczególnie w tym czasie tak wielkiej straty spowodowanej pandemią na całym świecie. Karma Quilts to jakość obecności, quilterki i członkowie rodziny są razem i dla siebie nawzajem. To relacja, gdy wspólnie, z wielkimi sercami, tworzą projekt swoich specjalnych kołder pamięci.

***

Jeśli chcesz dowiedzieć się więcej na temat akcji Karma Quilts i chcesz przyłączyć się do tej inicjatywy, możesz potwierdzić swoją obecność na specjalnym kręgu z Jane tutaj.

Share this story:

COMMUNITY REFLECTIONS

1 PAST RESPONSES

User avatar
Patrick Watters Apr 29, 2021

Many of my older Hawaiian (happy or Aloha) shirts are now in the hands of my children thanks to my wife and Anam Cara. I wish I could post the photo of all three holding theirs. Patti made sure the centerpiece said something special about my relationship with each of them.