Śmierć jest ważnym sprzymierzeńcem w docenianiu życia. Nie mam na myśli chorobliwego zaabsorbowania śmiercią. Mam na myśli raczej odczuwalną świadomość naszej skończoności jako istot fizycznych – szczere uznanie krótkiego czasu, jaki mamy na kochanie i uczenie się na tej ziemi. Świadomość, że nasze ciała nieuchronnie umrą, wypala nasze przywiązanie do godnego szaleństwa naszej społecznie skonstruowanej egzystencji. Śmierć jest przyjacielem, który pomaga nam uwolnić się od przywiązania do pozycji społecznej i dóbr materialnych jako źródła ostatecznego bezpieczeństwa i tożsamości. Świadomość śmierci zmusza nas do konfrontacji z celem i sensem naszego istnienia, tu i teraz.
Osoby, które doświadczyły doświadczeń bliskich śmierci, potwierdzają, że świadomość śmierci może być bezkompromisowym przyjacielem, przywracającym nam kontakt z tym, co najważniejsze. Częstym uczuciem wyrażanym przez wiele osób, które przeżyły doświadczenia bliskie śmierci, jest mniejsze przywiązywanie wagi do pieniędzy i dóbr materialnych, a większe docenianie natury i miłości do innych ludzi. Dr Kenneth Ring, badacz doświadczeń bliskich śmierci, cytuje młodego mężczyznę, który doświadczył tego po poważnym wypadku samochodowym. W rezultacie młody mężczyzna odkrył, że rozwinął „świadomość, że w życiu dzieje się coś więcej niż tylko jego fizyczna strona… To była po prostu całkowita świadomość nie tylko tego, co materialne i ile możemy kupić – w postaci samochodów i innych rzeczy, jedzenia czy czegokolwiek innego. Jest coś więcej niż tylko konsumowanie życia. Jest moment, w którym trzeba mu się poświęcić i to jest naprawdę ważne”.
Gandhi powiedział kiedyś: „Tak jak trzeba nauczyć się sztuki zabijania, ucząc się przemocy, tak trzeba nauczyć się sztuki umierania, ucząc się życia bez przemocy”. Jeśli chcemy wieść życie bez przemocy i pełne miłości, możemy zacząć od pogodzenia się z własną śmiercią. Świadomość, że musimy umrzeć, budzi nas ze społecznego snu i uświadamia nam rzeczywistość naszej sytuacji. Śmierć jest nieustępliwym towarzyszem życia – nieuchronną pewnością, której trzeba się przeciwstawić, oddzielając to, co ważne, od tego, co błahe w naszym codziennym życiu. W tym kontekście rozważmy słowa Nadine Stair z Louisville w stanie Kentucky, która miała 85 lat, gdy napisała: „Gdybym miała swoje życie przeżyć jeszcze raz”:
Chciałbym popełnić więcej błędów następnym razem. Zrelaksowałbym się. Rozruszałbym się. Byłbym głupszy niż podczas tej podróży. Traktowałbym mniej rzeczy poważnie. Podejmowałbym więcej ryzyka. Wspinałbym się po górach i pływał więcej rzek. Jadłbym więcej lodów, a mniej fasoli. Może miałbym więcej rzeczywistych problemów, ale mniej urojonych… Należę do tych osób, które nigdzie nie ruszają się bez termometru, termoforu, płaszcza przeciwdeszczowego i spadochronu. Gdybym miał to zrobić jeszcze raz, podróżowałbym lżej niż dotychczas.
Na koniec rozważmy mądrość zawartą w dużej mierze zapomnianej obecnie książce, napisanej w Stanach Zjednoczonych w 1877 roku. Na jej ostatnich stronach „Królewska ścieżka życia” opisuje perspektywę życia wynikającą z docenienia śmierci. Choć napisana w stylu pełnej wdzięku elokwencji, charakterystycznej dla dawnych czasów, przemawia jasno nawet dziś:
Żadna płeć nie jest oszczędzona, żadna nie jest zwolniona z obowiązku posiadania potomstwa. Majestatyczne i dworskie drogi, po których przemierzają monarchowie, droga, którą kroczą ludzie pióra, ścieżka, którą przemierza wojownik, krótkie i proste kroniki biedaków – wszystkie prowadzą do tego samego miejsca, wszystkie kończą się, jakkolwiek zróżnicowane są ich trasy, w tym jednym ogromnym domu, który jest przeznaczony dla wszystkich żyjących. . . . Niezależnie od tego, jaką pozycję honorową zajmujemy, wszyscy podlegamy śmierci. . . . Właściwy pogląd na śmierć może być przydatny do złagodzenia większości nieregularnych namiętności. Tak więc, na przykład, możemy zobaczyć, do czego dochodzi chciwość w trumnie skąpca; to człowiek, który nigdy nie mógł być zaspokojony bogactwem; ale spójrz teraz, kilka desek go otacza, a kilka cali kwadratowych go mieści… Oto konsekwencje nieumiarkowania w grobowcu żarłoka; spójrz, jego apetyt jest teraz w pełni zaspokojony, jego zmysły zniszczone, a kości rozrzucone.
Te przesłania są jasne. Nie możemy się ukryć przed śmiercią. Jej uścisk całkowicie pochłonie naszą społeczną egzystencję. Tytuły zawodowe, pozycja społeczna, dobra materialne, role seksualne i wizerunek – wszystko to musi ustąpić miejsca śmierci. Nie oznacza to, że powinniśmy porzucić naszą materialną i społeczną egzystencję. Oznacza to raczej, że świadomie szanując fakt naszej fizycznej śmierci, zyskujemy w ten sposób siłę, by przeniknąć przez społeczne pozory, ostentację i zamęt, które zazwyczaj przesłaniają nam poczucie tego, co naprawdę ważne. Świadomość śmierci jest sprzymierzeńcem w napełnieniu naszego życia poczuciem bezpośredniości, perspektywy i proporcji. Uznając realność śmierci, możemy pełniej docenić nasz dar życia.
Gdybyś wybrał śmierć jako sojusznika (jako przypomnienie o bezcenności każdej chwili) i gdybyś wybrał wszechświat jako swój dom (jako przypomnienie o niesamowitych wymiarach naszego istnienia), czy jakość życia, bezpośredniości i wzruszenia naturalnie przepełniłaby twoje życie z chwili na chwilę? Gdybyś wiedział, że umrzesz za kilka godzin lub dni, czy najprostsze rzeczy nabrałyby świetlistego i przenikliwego znaczenia? Czy każda chwila stałaby się cenniejsza niż jakakolwiek wcześniejsza miara? Czy każdy kwiat, każda osoba, każda szczelina w chodniku, każde drzewo stałyby się ulotnym i niepowtarzalnym cudem? Prostota życia pomaga wnieść do naszego życia ten rodzaj jasności i wdzięczności. W jaki sposób wdzięczność za śmierć jest pomocnym towarzyszem w twoim życiu?
COMMUNITY REFLECTIONS
SHARE YOUR REFLECTION
6 PAST RESPONSES
Me, there is nothing after death but I am not going to buy crap from religious people that use the near death experience as a tool to prove that there is life after death, ja ja screw religion, it has been proved by science that particular experience is a natural response of our brain to make the end of our life more pleasant.
If we do not understand Death, we
will not understand Life. Don't die with the question. Die with the answer
-Osho
Excellent article. Embracing death as an ally 40 years ago helped me rise above a terrifying suicidal depression and mind-savaging anxiety. I didn't fully understand it, and still don't. But it has been a good strategy for me over these years. Indeed, this year has been tough. An already simple income down. Voluntary simplicity becoming involuntary simplicity (poverty) at times. Close friends moved away. Work sporadic. Depression never far away. I slid into "poor me" stories, toyed with the idea of ending it.
But last week the man who lives in the apartment above me attempted to take his own life. The landlord asked me to enter the apartment with him to do a check while the tenant was in the emergency ward. The detritus of his long night of the soul (and almost his last one) was shocking. Pills. Blood. Vomit. Stark reality!
Later, trying to process these events, I once again chose death as my ally. A friend to hover just above my right shoulder and keep me present, keep me open to the beauties and mysteries of life. No more toying with the idea of ending. A clear sense of how wonderful life is and what a challenge it is -- and a strong desire to own my own feelings and behaviour and to embrace that challenge with all I have to bring to it. Life is precious, and death is part of life. I believe it's best to strive to be fully alive, even as we embrace the ultimate fact of our death. To hide from death is to fear it, and worse, perhaps, to fear death and, seeking relief from life's difficulties, even pursue it.
[Hide Full Comment]A very true Article. In today's world of material hunger, the reminder that death is the real end will help us lead smarter lives and a better understanding of each moment.
Thank you so much for sharing the article..)
If you are (or want to be) doing research on how this psychology works, it behooves you and those who read your work -me- to address people who seek death along side those who embrace it's inevitability. It's not always as clear cut as taking people that do not want to live as being suicidal. Failure to thrive is a social disease that gets very frustrating for everyone while governments are footing the bills, but not addressing the ills.
There are a lot of people challenging death and a lot of people seeking it. Magnitudes more so than there are people that have been near it and live these exciting fulfilling life after near death lives.I hope to be more positive in the future as I write about what I'm doing to be part of the solution. I read Daily Good to feel good. I just felt overly compelled to make a note on the bottom of a barrage of nice sentiments where I think a huge reality is in need of discussion before I can feel good about death being around the corner. I've spent a great deal of my life wanting it to find me sooner rather than later.
[Hide Full Comment]We need such reminders of the Art of Living and the Art of Dying especially when the focus is more on search for anti-aging. We tend to forget the each day, each night, and each moment is worth living mindfully and fully and we all are mortal beings.
Jagdish P Dave