„Która jest godzina na zegarze świata?”
Moja mentorka Grace Lee Boggs zadawała to pytanie cały czas każdemu, kto przychodził ją odwiedzić i uczyć się od niej, na każdym spotkaniu, w którym uczestniczyła, lub przemówieniu, które wygłaszała. Chciała, abyśmy my — jej uczniowie, towarzysze i społeczność — patrzyli na naszą pracę szeroko i długo. Abyśmy cały czas pamiętali, że ten moment nie jest jedynym momentem. Rozwój człowieka przebiega w tych ogromnych cyklach i fazach, a zawsze są agenci zmian, którzy wymyślają, praktykują, popychają i rozwijają te zmiany. Przypomniała nam, że są dostępne dla nas zmiany, które są charakterystyczne dla tego czasu, i nalegała, abyśmy byli obecni na bieżących okazjach. Wiedziała, że nie jesteśmy jednostkami po prostu żyjącymi samotnymi życiami w próżni; jesteśmy komórkami naszego ciała-czasu, zbiorowym ciałem fizycznym tej chwili, oddziałującymi ze sobą nawzajem, z ziemią i technologią w sposób, który stworzy epokę.
Grace powiedziała również: „Musimy się przekształcić, aby przekształcić świat”, co zajęło mi lata, aby to zrozumieć i ucieleśnić. Teraz myślę o tym w kontekście bitwy wyobraźni: toczy się wojna o przyszłość — kulturowa, ideologiczna, ekonomiczna i duchowa. I jak w każdej wojnie, istnieje linia frontu, miejsce, w którym działanie jest pilne, gdzie bitwa zostanie wygrana lub przegrana. Świat, wartości świata są kształtowane przez wybory, których dokonuje każdy z nas. Oznacza to, że moje myślenie, moje działania, moje relacje i moje życie tworzą linię frontu dla możliwości całego gatunku. Każdy z nas jest indywidualnym poligonem doświadczalnym dla tego, co całość może lub nie może zrobić, zrobi lub nie zrobi.
Grace odwiedza mnie z uporczywym wspomnieniem jej słów. Widzę, jak wypowiada je, obejmując dłońmi przyszłość przed sobą. To miesiąc jej urodzin, a ona jest tutaj, nauczająca duchowo.
Więc coraz częściej zestawiam te dwie mądrości w bezpośredniej relacji ze sobą: biorąc pod uwagę czas na zegarze świata, jak musimy się przekształcić, aby przekształcić świat? Jak musimy być? Jak musimy się rozwijać, aby zarówno rozpalać, jak i kultywować ewolucje gatunków, które chcemy zobaczyć? Co musimy praktykować?
Dla mnie to jest praca wewnętrznej odpowiedzialności. Kultywujemy w sobie transformacyjną praktykę, która pomaga nam uzdrowić się z tego, jaki był świat, jednocześnie generując to, jaki będzie świat.
Musimy wziąć odpowiedzialność za nasz czas, naszą ziemię, nasz gatunek, naszych ludzi i naszych bliskich, od wewnątrz na zewnątrz.
Jednym z pierwszych kroków, jakie możemy podjąć w kierunku generowania wewnętrznej odpowiedzialności, jest opracowanie oceny, dlaczego świat jest taki, jaki jest . Wymaga to od nas przejścia od nieświadomej wiary, jaką mamy w mitach społecznych, które otrzymaliśmy jako dzieci, do świadomej wiary, której potrzebujemy, aby współtworzyć prawdziwy świat jako dorośli. Ta świadoma wiara opiera się nie na mitach kulturowych, ale na doświadczeniu życiowym, edukacji politycznej i analizie. A ta świadoma wiara może pozwolić nam rozpocząć właściwą ocenę, która następnie pomaga nam znaleźć równowagę między zrozumieniem systemów, które najgłębiej nas ukształtowały, a odpowiedzialnością, jaką mamy za nasze własne życie, wybory i wpływy.
Żyjemy (i umieramy) wewnątrz systemów, które zostały wyobrażone wieki temu przez te ambitne i ciasne umysły kolonistów i patriarchów. Żyjemy wewnątrz linii stosunkowo nieświadomych wyobrażeń, które były opętane ochroną i dominacją. Ale teraz wiemy o wiele więcej. Teraz znamy ból i złożoność innych; wiemy, że jesteśmy jednym połączonym ekosystemem — jak dotąd jedynym rozwojem planetarnym, który jest dokładnie taki jak my.
Niektórzy z nas wiedzą, że nie ma supremacji wśród nas jako gatunku. Niektórzy z nas wiedzą, że ludzie nie są stworzeni do bycia centrum stworzenia. W ten sam sposób, w jaki musieliśmy ewoluować nasze myślenie od słońca krążącego wokół Ziemi do bardziej pokornej prawdy, że jesteśmy jedną z wielu planet krążących wokół słońca, musimy pamiętać (lub nauczyć się), że Ziemia nie jest zaprojektowana tylko dla nas, ludzi, do konsumpcji i niszczenia. Musimy uznać, że jest przeznaczona do służenia wszystkim bioróżnorodnym gatunkom, które chodzą, latają, pływają i tworzą tutaj góry.
Mówiąc o innych gatunkach, moja przyjaciółka Michaela Harrison jest śpiewaczką wielorybów, która schodzi do Brazylii, do wody. Śpiewa wielorybom, a one jej śpiewają, a ona czuje i słucha. I powiedzieli jej, całkiem wyraźnie: „Jesteśmy jednością”, co zarówno głęboko we mnie rezonuje, jak i stanowi dla mnie wyzwanie. Myśl, że należę do jednej całości, czasami wydaje się zbyt wielka.
Fragmentacja, która wynikła z kolonialnych konstrukcji rasy, płci, klasy i władzy, zraniła wielu z nas tak głęboko, że bardziej utożsamiamy się z raną niż z jakimkolwiek doświadczeniem całości lub jedności. Ponieważ utożsamiamy się z raną, walczymy ze sobą o różnice, które nie muszą być bitwami. Wybieramy te konstrukcje, często bez świadomego wyboru.
Czuję, że mój umysł czasami się rozszczepia i etykietuje całe moje ja na coraz mniejsze pudełka, ponieważ zawsze byłam etykietowana poza pudełkami innych. Jestem zmęczona cierpieniem, rozszczepianiem i zmniejszaniem siebie, i zmęczona wymaganiem tego od kogokolwiek innego, zmęczona całą przemocą wymaganą w zaprzeczaniu sobie i zaprzeczaniu bioróżnorodności.
Ocena, jaką formułuję, spisawszy całą tę wiedzę na kartce, jest taka, że ponoszę odpowiedzialność za zmienianie potężnych systemów, a jednym z najważniejszych sposobów, w jaki mogę wziąć za to odpowiedzialność w najszerszym tego słowa znaczeniu, jest świadome i radykalne zachowanie, przekonania i działania.
Drugim ćwiczeniem w kierunku wewnętrznej odpowiedzialności jest uznanie, że masz do zrobienia uzdrowienie , biorąc pod uwagę warunki i dziedzictwo, w którym się urodziłeś. Istnieje uzdrowienie związane z tym, jak cierpiał twój lud, i uzdrowienie związane z tym, jak twój lud stworzył cierpienie dla innych. Jako osoba wielorasowa mogę natychmiast dotrzeć do pracy uzdrawiającej potrzebnej po obu stronach tej monety w drzewach genealogicznych, o których wiem. Ale nawet dla wielu z nas, którzy nie mają dostępu do swojej pełnej historii — ponieważ nasza linia została utracona, skradziona lub wymazana — powiedziałbym, że uczciwa ocena ujawniłaby, że wszyscy wyrządziliśmy krzywdę, z której część została usystematyzowana i utrzymana. I wszyscy potrzebujemy uzdrowienia w naszym życiu. Uznaj, że potrzeba uzdrowienia jest uniwersalna i powiedz sobie prawdę o swoich częściach tego.
Następnie określ, co dla ciebie oznacza uzdrowienie, co czujesz w sobie . Wierzę, że uzdrowienie jest zwycięstwem, które faktycznie wyprowadza nas poza ucisk. I że uzdrowienie nie jest stanem stałym, ale raczej stanem ucieleśnionym, który jest kultywowany poprzez ciągłą praktykę. Jeśli rozwinąłeś się jako osoba ztraumatyzowana, otępiała, samolubna lub szkodliwa, uzdrowienie jest widoczne, gdy pod presją jesteś w stanie pozostać połączony, pozostać obecnym, pozostać współzależnym i być odpowiedzialnym za krzywdę. W moim przypadku praca z ramą ucieleśnienia przez pryzmat somatyczny najbardziej pomogła mi poczuć uzdrowienie, a nie tylko myśleć o uzdrowieniu. Czuję obecność mojej pracy uzdrawiającej, gdy to, co czuję w środku, jest całkowicie zgodne z tym, co wyrażam i praktykuję zewnętrznie, społecznie. Wiem, że jestem w dynamice uzdrawiania z innymi, gdy mogę być w pełni sobą, bez odczuwania presji, aby zranić się wykrzywieniem, nieuczciwością lub nadmiernym rozciąganiem. Skąd wiesz, kiedy czujesz uzdrowienie w sobie i w swoich relacjach?
Ostatecznie wewnętrzna odpowiedzialność polega na przejściu od kruchości do siły, od wewnątrz. Nie jesteś zbiorem konstrukcji, które łatwo zniszczyć, jesteś całością wewnątrz całego ekosystemu i się leczysz. Możesz świadomie kierować przepływ swojej energii do miejsc i wspomnień, które będą najbardziej uzdrawiające dla najgłębszych ran w tobie. Odpowiedź na pytanie Grace brzmi, że teraz jest czas, aby uleczyć nasze systemowe rany.
W następnym fragmencie tego cyklu przyjrzymy się wewnętrznej odpowiedzialności w relacjach z innymi.
COMMUNITY REFLECTIONS
SHARE YOUR REFLECTION
1 PAST RESPONSES
Good article.. definitely some strong biases “the narrow minds of colonists and patriarchs” for example, but quite introspective and provocative. I will read it again, and am grateful for having the opportunity to read and reflect on it. A lot of the origin of these issues goes much further back than the writer seems to believe.. It’s in Genesis. the Tower of Babel… languages, cultures, people, all separated and divided, and even before that, in the Pride of Man’s sin against God (Adam/Eve). The mission for all is back to the One creator, the God of Abraham, Jacob, Isaac.. and only path, is through his Son. The path and gate are narrow, but he calls all of us it. Romans 10:9